Zaloguj się do konta

Listopadowy wypad na jezioro Leśne

Ponownie witam wszystkich portalowiczów.
Dobra pogoda w październiku i na początku listopada pozwala dłużej cieszyć się urokami jesieni i spinningu dlatego chcąc z tego skorzystać 8 listopada wybrałem się razem ze znajomym nad jezioro Leśne.
Pogoda była wprost wymarzona, mglisto, temperatura w granicy 2 – 3 stopnie na plusie i wiał lekki wiaterek. Z domu wyjechaliśmy o godz. 6:00, a nad wodą byliśmy przed siódmą. Rozłożyłem spina i ruszyłem na pierwszy pomost.
Białe kopyto z czerwonym grzbietem poszło do wody. Obrzucałem miejsce gdzie latem jest dywan z „kapelanów”, było widać tam drobnicę jak się spławia więc liczyłem na szybkie branie. Zrobiłem trzeci, może czwarty rzut, poczekałem aż przynęta spadnie i lekko podciągam. Zdążyłem zwinąć może cztery metry plecionki i nagle jest skubnięcie, zwolniłem zwijanie i nagle szarpnięcie … zacinam i siedzi. Podholowałem rybę do pomostu i pewnym chwytem wyciągłem ją z wody. Był to dorodny okoń, miał 30 cm.
Posiedziałem jeszcze trochę w tym miejscu ale już bez brań.
Ruszyłem na następne miejsce. Kolejne rzuty nie przynoszą żadnego podbicia, postanowiłem sprawdzić czy szczupaki nie czają się bliżej brzegu i rzuciłem wzdłuż trzcin. Kręcę powoli starając się prowadzić kopyto blisko dna i nagle przytrzymanie, zacinam i … haker. Dobrze wiedziałem że w tym miejscu jest jakiś kołek ale miałem nadzieję że go ominę. Niestety zestaw straciłem i musiałem uzbroić spina na nowo. Tym razem zakładam białe kopyto z czarnym grzbietem i ruszam dalej. Kolejne miejsca obrzucałem bez jakiegokolwiek brania. Wracając w drogę powrotną jak zawsze wchodziłem na te same pomosty na których łowiłem wcześniej. Łowiąc z pomostu gdzie woda jest trochę głębsza rzuciłem wzdłuż trzcin i prowadziłem zestaw jak najbliżej nich. Jakieś 10 metrów od pomostu poczułem przytrzymanie, ale jakieś miękkie, jakby się zahaczyło o jakieś zielsko. Zaciąłem ale niezbyt mocno przekonany że to kolejny kapelon i nagle kołowrotek pięknie zagrał. Wtedy wiedziałem że to ryba i nie mała. Pozwoliłem jej wybrać kilka metrów plecionki i gdy już pierwszy odjazd skończyła powoli holowałem ją do brzegu. Oczywiście jeszcze walczyła po drodze ale delikatnie odpierałem jej odjazdy. Wyczekałem moment aż szczupak ładnie wyłoży się na wodzie aby go podebrać i podprowadziłem go na wyciągnięcie ręki. Już go miałem chwycić gdy zobaczyłem jak otwiera pysk w celu pozbycia się haka. Jak tylko jego paszcza się otwarła tak z niej wyleciało kopyto. Przypomniałem sobie wtedy że przecież prawie go nie zaciąłem będąc przekonany że to jakieś zielsko. Szczupak złapał tylko przynętę w pysk i trzymał. Patrzyłem jeszcze kilka sekund na niego jak dochodzi do siebie nie próbując nawet po nie go sięgnąć. Później szczupak pomału odpłynął. Wielkość szacuję na jakieś 65 – 70 cm, a wagę na około 3 kg. Trochę zły na siebie że dałem się oszukać szczupłemu ruszyłem dalej. Ale po chwili złość zmieniła się w zadowolenie bo przecież miałem okazję posiłować się z niezłą rybką a po to tu właśnie przyjechałem.
Wchodząc na pomost gdzie straciłem zestaw pamiętałem gdzie nie rzucać i posłałem przynętę w kierunku środka jeziora. Kilka rzutów bez brania. Rzuciłem jeszcze raz i podnosząc kopyto z dna poczułem uderzenie, nie przytrzymanie ani szarpnięcie, to było mocne uderzenie w przynętę. Tym razem zaciąłem konkretnie pamiętając gafę z przed kilkunastu minut. Mocny odjazd, ale krótki. Ryba trzymała się dna. Byłem pewny że to szczupak bo miałem doświadczenie z września gdzie ryby identycznie zachowywały się po braniu. Mozolnie holowałem ją do pomostu odpierając jej wariacje. Kij starałem trzymać się raczej nisko aby uniknąć wyskoku ryby z wody, wtedy najłatwiej stracić ją z haka. Zaczekałem do momentu aż przeciwnik się zmęczy i za drugim podejściem chwyciłem szczupaka ręką delikatnie pod skrzela. Piękna rybka, pomyślałem. Zaraz miarka poszła w ruch, pomiar wskazał 69 cm, wagi nie miałem ale miał w granicach 3 kg. Jeszcze tylko szybka fotka telefonem, szkoda że trochę kiepsko wyszło ale nie pomyślałem wtedy że robię zdjęcie pod słońce. Rybka szczęśliwa i zdrowa wraca do wody z nadzieją że jeszcze się z nią spotkam. Lepszego zakończenia tej wyprawy nie mogłem sobie wymyślić.
Zadowolony łowię jeszcze trochę ale już bez emocji jak przed chwilą. Złowiłem jeszcze dwa okonie ( 22 cm i 25 cm. ). Dochodzi godzina 12:00 i czas pakować manatki.
Jadąc do domu pochwaliłem się znajomemu moimi osiągnięciami. On też złowił dwa szczupaki, jeden miał 48 cm, a drugi 56 cm. Mniejszy oczywiście wrócił do wody a ten wymiarowy jak to on ujął będzie miał okazję uczestniczyć w kolacji. Ja tym razem wracam bez ryby ale następnym razem może tez się zdecyduję zabrać jakąś rybkę do zjedzenia.

Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za przeczytanie mojego opowiadania.

Wiechu1603.

Opinie (17)

Kristofer1

ładny szczupens okonie także Piąteczka [2011-11-10 09:18]

greenn

Ciekawe, że ten szczupak tak długo trzymał tą przynętę w pysku. Co on niby sobie myślał, że taka mała rybka go ciągnie :) pozdrawiam [2011-11-10 10:21]

darek300

Witam:)Szczerze to czekałem na kolejną relację z wypraw ze spinningiem:) gratuluje umiejętności i pięknych ryb. Szacun za c&r! 5+ [2011-11-10 10:27]

użytkownik

Ładne rybki, fajnie opisane, gratuluje ***** i pozdrawiam. [2011-11-10 15:01]

marek1977

Piękne okonie rosną dalej nico przytłumione po wędrówce w plecaku wzdłuż brzegu :) reszta OK, szczupły fajny [2011-11-10 16:17]

jarek95

Ładne rybki i gratulacje dla ciebie ja jutro może też się wybiorę na spinning.Pozdrawiam  [2011-11-10 16:49]

troc

No ciekawe, ciekawe- przeczytam jeszcze ze dwa razy i wsiadam w samochód i jadę......***** Pozdrawiam. [2011-11-10 18:59]

Irus369

Żywotne te okonki, wszystkie razem pozowały, i chociaż wyglądają na martwe to i tak ładnie:-). Opowiadanko swobodne, widać, że autorowi zależy. [2011-11-10 21:27]

miniek6

Fajny artykulik. I dobrze się czyta dlatego 5. Okonie śliczne a że spece od analizy fotek się czepiają- to taka dobra ryba więc to chyba zazdrość ;)POZDRAWIAM!!! [2011-11-10 21:53]

wiechu1603

Już tłumaczę dlaczego okonie mają wspólną fotkę, miałem je zabrać do domu i trzymałem je w siatce w wodzie, ale że wędkowanie się troche przeciągło nie zdążył bym ich przed pracą zrobić. I możecie być pewni że w dobrek kondycji wróciły do wody.

 

Pozdrawiam. wiechu1603.

[2011-11-10 23:04]

wiekla42

Świetna zabawa. Szczerze zazdroszczę. Za artykuł *****. Pozdrawiam. [2011-11-10 23:50]

LuceKK

Ładne rybki :) gratuluje [2011-11-11 10:57]

marek-debicki

Widzę, że utrzymujemy wysoką formę i tak trzymać. Pozdrawiam i *****pozostawiam.

[2011-11-11 22:02]

Pawelski13

Fajną macie miejscówkę, przyjemnie sie czyta.

Pozdro. Paweł

[2011-11-14 12:08]

michaelfly

Pięknie opisane a fotką się nie martw, na pewno trafiła do albumu.  Gratuluje! [2011-11-14 15:11]

camelot

***** Lubię Twoje opowieści z nad jeziora Leśne !  I gratuluję udanej wyprawy !   Mam pewną małą sugestię odnośnie trzymania kija nisko podczas holu szczupaka. Oczywiście, nie moja sprawa......  Jeśli chcesz o tym pogadać , - zapraszam na priv....                                                 Pozdrawiam serdecznie ! [2011-11-16 22:06]

darek972

Bardzo ciekawe. [2011-11-22 21:06]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Gdzie te garbusy?

Gdzie te garbusy!!!Zachęceni wieczornym żerowaniem okoni z poprzedniego d…