Liwiec na lekko

/ 1 komentarzy / 6 zdjęć


W ramach wędkarskiego rozwoju postanowiłem w tym roku odwiedzać więcej łowisk. Nie zamykać się na kilku wybranych dobrze mi znanych ale zmierzyć się z czymś nieznanym. W zeszłym roku kilka razy przekraczałem niewielką rzeczkę Liwiec w Okręgu Siedleckim.  Niewielka rzeka wyglądająca na taką, która nie jest skażona ludzką działalnością wydała mi się ciekawym wyborem. Przypomniałem sobie o niej kilkanaście dni temu i postanowiłem zrobić rekonesans.
Zawsze rozpoznanie zaczynam od zapoznania się z regulaminem. Od miejscowości Liw aż do mostu kolejowego w Łochowie do 30 kwietnia jest zakaz spinningowania. Na odcinku od mostu spinning jest dozwolony ale na przynęty nie dłuższe niż 5cm. Postanowiłem więc wziąć lekki spinning i podjechałem do mostu w Łochowie. Z tamtego miejsca rozpocząłem rekonesans. Znalazłem co prawda kilka głębszych zakrętów ale ilość ludzi grillujących i piknikujących nad wodą nie zwiastowała dobrych połowów. Długie spacery i wtykanie kija między wypoczywających nie przyniosły żadnych efektów. Postanowiłem zmienić miejsce i podjechać do miejsca gdzie Liwiec uchodzi do Bugu. Tam kolejne spacery i próba dostania się do koryta. Wysoki poziom na Bugu spowodował cofkę i od ujścia do mostu koło miejscowości Kamieńczyk nie było szans bez odpowiedniego obuwia dopchać się do wody. Niestety dzień zbliżał się ku końcowi i trzeba było uznać pierwsze starcie z Liwcem za przegrane.
Tak łatwo nie odpuszczam i tydzień później znów byłem nad Liwcem. Tym razem zacząłem od mostu w Kamieńczyku wyprawę w górę rzeki. Tam właśnie znalazłem dużo ciekawsze miejscówki. Ludzi bardzo mało. Dostęp do brzegu możliwy i w miarę łatwy. Do tego liczne zwalone drzewa i zakręty były książkowym przykładem kryjówek ryb. Na początek na końcu zestawu założyłem obrotówkę Mepps Aglia w rozmiarze 00. W jednym z pierwszych rzutów branie z przykosy. Tego gatunku nie planowałem złowić... jako pierwszy na lądzie zameldował się dorodny krąp. Kotwiczkę całą miał w pysku wiec nie było mowy o podhaczeniu. Woda w rzece niezbyt głęboka dlatego musiałem chodzić od zakrętu do zakrętu szukając głębszych rynien. W jednej z nich namierzyłem niewielkiego okonia. Skoro wziął jeden to powinno być ich więcej. Zmieniłem przynętę na 4 centymetrowy wobler Robinson Buster w kolorze perch. Po kilku rzutach udało się skusić kolejnego okonka. Wobler zdał egzamin i skusił kilka pasiaków, z których największy miał około 27cm. Podczas zabawy z okoniami poczułem kilka stuknięć, które nie wyglądały na okoniowe. Po kilku kolejnych rzutach przynętę pod nogi odprowadził kleń ok 35cm. Stukały ale wziąć nie chciały. Dzień zbliżał się ku końcowi a klenie wciąż wybrzydzały. Zmieniłem jeszcze przynętę na małe wahadełko Igora Olejnika. Wahadło tak jak Buster drażniło klenie na tyle żeby trącały go aż wyciągnę z wody ale kłapnąć pyskiem nie chciały.
Drugie starcie uznałem za rozstrzygnięte na moją korzyść. Kilka ładnych kleni widziałem także na pewno wrócę tam w maju żeby je poczęstować większymi już przynętami.
Sprzęt jakim łowiłem to:
Robinson Diaflex Perch Jig 2,25m 2-10g
Robinson Pulsar 1020
Robinson Primera Pro Spin 0,161

 

 


4.6
Oceń
(16 głosów)

 

Liwiec na lekko - opinie i komentarze

barrakuda81barrakuda81
+1
Jak to dobrze mieć czas na ryby... Eksploracja nowych łowisk jest czymś bardzo ekscytującym. Dobrze jest mieć te ulubione, rozpracowane ale każda nowa woda to wyzwanie. Mnie krąpie na Wiśle trafiają się dośyć często latem przy kamiennych opaskach na małe woblerki. Ciekawa rzeka ten Liwiec. (2018-04-27 10:13)

skomentuj ten artykuł