Łowienie karpi jesienią

/ 3 komentarzy / 5 zdjęć


Łowienie karpi jesienią Według poczytnej prasy wędkarskiej i czołowych karpiarzy jesień to najlepsza pora na karpia jednak w moim przypadku z racji braku wolnego czasu czas ten był w bardzo słaby sposób wykorzystywany wędkarsko.
Skupiłem się w nim raczej bardziej na pracy niż na rybach co pewnie owocowało tak marnymi efektami.
Jednak spotkawszy kolegę Darka w pracy nie mogłem nie zadać mu tego pytania więc wypowiedziałem standardową formułę "Darek jedziemy" padła równie standardowa odpowiedź "Gdzie? Na co? i Kiedy?".
Ale jak to w pracy różnie bywa dwukrotnie wyprawa była przekładana aż 16, 10, 2013 doszła do skutku.
Udaliśmy się w nasze standardowe miejsce uprzednio zwalniając się z pracy około godziny.
Na łowisku byłem około 16 gdzie zastałem już rozłożonego Darka który zabrał swój najnowszy gadżet łódkę do wywózki i chyba właśnie on okazał się kluczem do karpi żyjących w zbiorniku.
Darek zaproponował wywiezienie moich zestawów więc skorzystałem z propozycji i zestawy swoje ulokowałem pod wierzbą na załamaniu metrowej głębokości spadku gdzie w żaden znany mi sposób nie byłem w stanie zarzucić klasycznie. Łowiłem na zestaw końcowy który zrobiłem w oparciu o 35lbs lead-core firmy Jaxon, z ciężarkiem 70g firmy Jaxon z bezpiecznym klipsem również wyżej wspominanej firmy, a przypony długości 15 cm skonstruowałem na hakach Kamatsu nr 6 i plecionce. Na przynętę na pierwszym zestawie użyłem kulki kukurydzianej firmy Tandembaits, a na drugim po pół kulki kukurydzianej i halibutowej firmy Venire.
W raz z zestawami w dziewicze i niedostępne dla mnie do tej pory miejsce pojechało przy każdej wywózce po garści pelletu 3mm halibut i po parę kulek kukurydzianych i halibutowych.

Na pierwsze i ostatnie branie tej krótkiej zasiadki czekałem około godziny i oczywiście musiało ono nastąpić w momencie gdy miałem zamiar wgryźć się w kiełbasę świeżo upieczoną nad ogniskiem.
Podawszy Darkowi kijaszek z moim posiłkiem, pobiegłem co sił w nogach do wędki gdzie wolny bieg kołowrotka wydawał cudowne "trrrr" i wtórował mu sygnalizator. Udało mi się zaciąć karpika który dzielnie walczył a że kilkakrotnie próbował ucieczki w przytopioną roślinność, wyciągnąłem go wraz z 5 kilogramami wodorostów w śród których skrywał się 1,5 kg karpik.
Była to jedyna rybka tej wyprawy jednak było bardzo przyjemnie poczuć w końcu coś na wędce i pobawić się z rybą.
Po udanym holu i sesji odgrzaliśmy już wystygłe kiełbaski i gawędząc dotrwaliśmy do 21 i wróciliśmy do małżonek ponaglani telefonami. Z nad wody zabierając zdjęcia i pozytywne emocje.

 


4.8
Oceń
(19 głosów)

 

Łowienie karpi jesienią - opinie i komentarze

KkLukiKkLuki
0
I kiełbasa wystygła heheh :) oczywiście 5+ (2014-02-03 18:47)
troctroc
0
I to jest to co lubię- na pytanie "jedziemy?" jest odpowiedź- "gdzie i kiedy?". Widzę, że problem wolnego czasu jesienią dotyczy nie tylko mnie.... Pozdrawiam i ***** pozostawiam.
(2014-02-03 21:34)
kamil11269kamil11269
0
Wielkie gratulacje! Oby więcej takich wypraw. (2014-02-04 15:22)

skomentuj ten artykuł