Łowienie linów na bat

/ 3 komentarzy

Kocham tą piękną rybkę za jej ostrożność i zdolność przetrwania, dorównującą naszym karasiom. Ma ona w sobie „coś” co wielu wędkarzy uważa za największy skarb, zakopany głęboko pod ziemią i niedostępny przez całe wieki.

1. Czas kiedy nasz linek budzi się zimowego snu na moim zbiorniku przypada na połowę kwietnia o czym decyduje 1,5m głębokość łowiska. Zawsze staram się dać mu jeszcze te przysłowiowe „dwa tygodnie” na dojście do siebie i odzyskanie letniego apetytu. Tu też zaczynający się maj i rozpoczęcie tarła karasi a co za tym idzie mniejsza ich aktywność żeru, dają mi okazję na pierwsze swobodne poszukiwania Linka. Z kresem maja, a na moim zbiorniku przypada to na okres połowy czerwca nasz tłuścioszek, wzbogacony o odżywcze białko zaczyna swoje „okresy godowe”. Aktywnie uczestniczę w tym całym cyklu, wybierając się nad wodę bez kija i szukając miejsc takich zalotów. Najlepszą porą dnia dającą możliwość przyjrzeć się bliżej naszemu linowi jest wtedy gorące, parne i lejące żar z nieba południe, tak właśnie południe. Nie wiem do końca co jest przyczyną takich zachowań ale przypuszczam, że wiąże się to z ciepłą temperaturą wody, która dobrze sprzyja rozwojowi narybku.

2. Znajomość łowiska sukcesem połowu:
Linek wprost uwielbia być otoczony całym mnóstwem różnego zielska, ale z reguły wiem, że z tej całej podwodnej dżungli lubi przebywać blisko brzegu pośród lilii wodnej, z której może swobodnie „cmokać” ślimaczki. Kiedy na zbiorniku nie występują lilie, szukam linka pośród rzadkiej trzciny porośniętej w połowie wody rogatkiem. Głębokość na jakiej łowię rzadko przekracza 80cm, naprawdę nie trzeba od razu szukać 2m wody, gdyż z reguły nie występują tam trzcinki, a muł w takich miejscach jest gęstszy. Z powodu warunków jakie opisałem wyżej jestem zmuszony do wędkowania wyłącznie przed wschodem i po zachodzie słońca. Z reguły wybieram tą drugą porę, ponieważ wczesny ranek jest porą kończącą żerowanie linka na moim zbiorniku. Nasza rybka pod osłoną nocy staje się mniej ostrożna co nieznaczny, że nie jest płochliwa, kierując się bliżej brzegów.

3. Prezentacja przynęty:
Nasz misiek wręcz kocha wijący się na haczyku pęczek czerwonych robaczków, puszczony swobodnie pośród trzcin czy zielonych dzbanów pokrywających tafle wody. Haczyk nr 10, który stosuje bez problemu pomieści 2-3 takie przekąski przebite przez połowę swojej długości. Również kuleczka puszystej kaszki many ulepiona w ciasto daje doskonałe rezultaty. Podczas kontaktu z wodą następuje rozszczepienie się niektórych drobnych ziarenek, co czyni z niej mini zanętę, za którą liny z mojego zbiornika dosłownie przepadają.
Używając robaków zawsze umieszczam 10cm odcinek żyłki wraz z małą śruciną w miękkim mule, bo jak wiadomo linek lubi przebywać pod jego powierzchnią szukając dennych żyjątek.
Kiedy mam ze sobą kaszkę nigdy nie kładę przynęty na dnie bo to psuje cały nęcący efekt, staram się zawiesić ją lekko nad dnem, gruntując wcześniej łowisko. Łowiąc na ciasto częstym przyłowem bywają karpie, które w 50% przypadkach rwą moją żyłkę. Nie martwię się tym stanem rzeczy, gdyż niewielka jest szansa na wyholowanie 3kg karpia rozpędzonego na moim baciku.

Na linowe „zasiadki” udaję się tylko po kilkudniowej obserwacji jego miejsc bytowania. Nigdy natomiast nie zostaje na nich dłużej jak 3-4 godziny po zachodzie słońca, gdyż linek jak i większość rybek spokojnego żeru nie jest aktywna przez całą noc. Tylko tak zwane „koluchy” czyli sumiki karłowate, zawsze wykorzystują całą ciemną porę nocy do napełnienia swoich brzuchów, łykając często nasze haczyki do przysłowiowego „końca ogona”.

4.Co zrobić kiedy w okresie letnim woda w naszym łowisku została porośnięta podwodnym gąszczem roślin sięgających aż pod samą taflę zbiornika? Zdzierać podłoże używając grabi bądź kotwicy czy może dać sobie spokój? Ja wykorzystują jeszcze trzecią opcję:

Udaję się do pobliskiego zagajniku i ucinam w miarę długi sztywny kij z rozdwojeniami gałęzi z jednej z jego stron. Zakładam moje kalosze i idę nad łowisko. Sprawnymi ruchami barków odciągam zielsko na dwie strony. Jedną z nich jest płytka woda u brzegu zbiornika, ryby mające przed sobą gąszcz glonów będą spokojniejsze, udając się w jego wnętrze podczas holu, nie mają jednak pojęcia, że zmierzają do brzegu, z którego mogę je swobodnie podebrać ręką.

Ktoś już kiedyś pisał na forum, że zruszenie mulistego dna skutecznie wabi rybki, pragnące zażyć darmowego posiłku, ukrytego pod miękką warstewką mułu. Jest do dozgonna prawda, ale dotyczy tylko niektórych gatunków rybek. Nasz linek zalicza się do tej grupy, lubiąc przecież otaczający go zewsząd mułek. Nie należy jednak zbytnio przesadzać z częstym jego przegrzebywaniem, ponieważ zostało ono już wcześniej przesiane przez rybki w poszukiwaniu robaczków.

5. Późne lato i wczesna jesień, to także pory, w których możemy zapolować na lina, lecz po tarle staje się on bardzo chimeryczny i ciężki do wytropienia. Zimna woda zaczyna skutecznie rozkładać podwodną roślinność, zmuszając tym samym lina na zejście w głębsze partie wody. Jedyną szansą przydarzającą się niezwykle rzadko jest poszukiwanie przez lina żyjątek zamieszkujących połacie podwodnej trawy porastającej brzegi zbiornika. Jak wiadomo wszędobylskie trawy czy trzciny dzięki swojej zewnętrznej budowie są w stanie wytrzymać duże przymrozki czy długotrwałe podtopienia. Najlepszą przynętą w tym okresie jest oczywiście czerwony robaczek położony na dnie bez obciążenia.


To było by już chyba wszystko na temat naszego misiaczka, wiele rzeczy wymaga jeszcze mnóstwa godzin praktyki, ale odstawiam je na kolejny sezon, w którym mam nadzieję jeszcze bardziej scalić się z tą rybką.

Pozdrawiam
LapiePlocie

 


4.3
Oceń
(21 głosów)

 

Łowienie linów na bat - opinie i komentarze

1z2z3z41z2z3z4
0
Kolego gratuluję kolejnego artykułu z tego cyklu - tak jak wcześniejsze oceniam na *****
Nie mogę się już doczekać, chwili kiedy będę mógł wypróbować mojego 3m bacika.
Ps. nie wiem jak jest faktycznie ale coś mi się kojarzy, że znajomy SSR wspominał mi kiedyś, że za takie czyszczenie zbiornika/robienie stanowiska na wodach PZW grozi mandat ale pewny nie jestem.

W każdym razie wpis super.
(2010-12-19 11:49)
LapiePlocieLapiePlocie
0
Dziękuje, za miłą pochwałę. A co do tego mandatu, obowiązuje on tylko wtedy kiedy buduje się na wodzie bądź lądzie stanowiska trwałe(pomosty itp.). W przypadku oczyszczenia łowiska z niepotrzebnych glonów przy użyciu kija nie ma takiej nagany.

Pozdrawiam
LapiePlocie
(2010-12-19 13:22)
mlotek2222mlotek2222
0
Fajny artykuł miło sie czyta , ciekawe porady ma temat lina ,daję piąteczkie .Pozdrawiam i połamania kija (2010-12-19 16:54)

skomentuj ten artykuł