Łowienie na opasce

/ 10 komentarzy / 3 zdjęć


W każdym niemal typie łowiska można wyodrębnić pewne łowieckie rewiry, miejsca "magiczne", które skupiają na sobie wędkarskie zainteresowania spiningowej braci. W jeziorach będą to podwodne górki, w zaporowych zbiornikach - karczowiska, w pstrągowych potokach - głębokie doły na zewnętrznych łukach zakrętów. Łowienie na opasce - Nizinne rzeki mają kilka takich rewirów. Miejscem najbardziej działającym na wyobraźnię spinningistów jest ostroga, wchodząca daleko w nurt rzeki. Nieco mniejszą atencją, zresztą niesłusznie, cieszą się przykosy i rafy. Dla mnie natomiast, bezapelacyjnym "numerem jeden" na rzecznych łowiskach jest opaska.

Opaska podobnie jak ostroga jest sztucznym elementem, służącym do umacniania brzegów rzeki przed zbytnim wpływem nurtu. Opaskami umacnia się brzegi narażone na ryzyko podmycia. Opaska może być zbudowana z faszyn, usypana z kamieni, czy nawet dużo większych, skalnych złomów, może być nawet wymurowana z kamieni czy betonowych płyt, a w skrajnych przypadkach jej konstrukcja może opierać się na stalowych kształtownikach Larsena. Ten budowlano techniczny, skrótowy wykład byłby nie na miejscu gdyby nie fakt, że ... OPASKI ROJĄ SIĘ OD RYB... i to niezależnie od ich rodzaju, o ile tylko spełniają kilka podstawowych warunków. Pierwszym warunkiem i chyba najważniejszym, który dzieli opaski na te, do których zawsze będziemy wracać, oraz takie, na których zmarnotrawimy swój czas - jest nurt. Stosunkowa rzadko zdarzają się opaski całkowicie pozbawione rzecznego prądu. Dzieje się tak najczęściej w wyniku przesunięcia się rzecznego koryta, albo też za sprawą powodzi, działań melioracyjnych, czy też naturalnej zmienności biegu rzek. Takie opaski możemy z czystym sumieniem sobie odpuścić, bowiem jedyną zdobyczą w ich sąsiedztwie będą okonie i pojedyncze szczupaki, a każdy inny drapieżnik, jeśli już się przy nich znajdzie, to raczej przez przypadek. Zbyt silny prąd również nie jest sprzymierzeńcem spinningisty, szczególnie jeśli obmywa opaski "płaskie" - murowane czy stalowe. Po prostu ryby nie znajdują w ich pobliżu dostatecznej ochrony przed silnym nurtem,a i żerowanie w takich miejscach do łatwych raczej nie należy. Natomiast nie ma znaczenia, nawet najbardziej wartki nurt w wypadku starych, zniszczonych opasek, zbudowanych z dużych skalnych złomów. Ogromne, kamienne bloki, leżące często w odległości zaledwie kilku metrów od brzegu, zapewniają rybą zaciszne schronienie, tworząc wsteczne prądy i wiry, które zatrzymują pokarm i powodują gromadzenie się drobnicy. Nieco mniej ciekawe są opaski faszynowe - mniej się przy nich dzieje, mniej jest w takich miejscach tych wszystkich zwarów, i wstecznych prądów, a są to właśnie potencjalne stanowiska drapieżcy.
Następną ważną cechą dobrej opaski jest głębokość wody. Za minimum uznałbym półtora metrową toń,oczywiście mierząc od podstawy opaski do powierzchni wody. Gorsze są na ogół opaski obrywające się sporą głębią tuż przy brzegu. Tak zazwyczaj wyglądają nowe, dopiero co usypane konstrukcje, natomiast łagodne nachylenie stoku, kamienista, przybrzeżna rafa wybiegająca kilka metrów w rzekę niemal zawsze będzie stuprocentowym siedliskiem drapieżników. Ostatnim elementem zwiększającym atrakcyjność opaski jest zadrzewienie, czy też zakrzewienie. Generalnie, czym opaska bardziej zarośnięta, tym mamy większe szanse na spotkanie z rybą. W największej mierze dotyczy to kleni i jazi, ale i pozostałe drapieżne łatwiej znaleźć i co ważniejsze, łatwiej podejść na opasce zarośniętej.

Jeśli więc trafimy na starą, kamienną opaskę otuloną gąszczem krzewów, najlepiej bez wydeptanych wśród nich ścieżek, jeśli opaskowe głazy obmywać będzie stosunkowo silny nurt, a głębokość rzeki kilka metrów od brzegu będzie większa niż długość naszego spiningu, to z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że mamy przed sobą ... ŁOWISKO MARZEŃ.

Trudno powiedzieć, na co można liczyć w takich miejscach, bo na opasce trafić można dosłownie każdego drapieżnika. Pokusił bym się jednak o podział na dwie grupy. Pierwsza, złożona z klenia, jazia, sandacza i bolenia, to grupa typowo opaskowa. Drugą, do której zaliczyłbym okonia, szczupaka oraz suma, można efektywniej eksplorować w innych miejscach rzecznego łowiska.

W początkach mojej spiningowej przygody, kiedy to zafascynowany gumowymi przynętami łowiłem niemal wyłącznie na nie, wobler był dla mnie jedynie ozdobą w pudełku. Gdyby nie opaski taki stan rzeczy trwałby być może, do teraz. Dzięki nim poznałem "potęgę" woblera. Dzisiaj jest on dla mnie przynętom numer jeden, bezapelacyjnym liderem opaskowym - za sprawą przeżyć jakich mi dostarczył.

Do końca życia nie zapomnę dnia, kiedy po bitych pięciu godzinach obławiania opaski ripperem bez najmniejszego kontaktu z rybą, wreszcie się przemogłem i na końcu spinningowego zestawu powiesiłem jakiś cukierkowo ładny woblerek, (to był chyba prezent na moje urodziny). Spuściłem wabik dobre trzydzieści metrów z prądem, po czym zacząłem wolno go ściągać blisko wystających nad wodę kamieni. W trakcie tego jednego prowadzenia miałem dziewięć!!! potężnych brań, by w końcu kilka metrów od siebie zaciąć dwójkową rapę. W ciągu kolejnych, dwóch godzin zaliczyłem podwójny komplet Kleniowo-jaziowo- boleniowy, oraz dałem sobie odebrać woblera i kilka metrów żyłki, miedzianołuskiej brzanie.
Po powrocie do domu sprawiłem niemałą radość sprzedawcy pobliskiego sklepu wędkarskiego, każąc mu zapakować kilkanaście woblerów najróżniejszej maści.

Do łowienia na opaskach używam praktycznie trzech typów woblerów. Pierwszy z nich, najczęściej pływające i schodzące nie głębiej niż 20 cm pod wodę, służy mi do obławiania bezpośredniego sąsiedztwa wystających z wody głazów. Preferuję tutaj woblery jak najmniejsze, raczej pękate, w bogatej palecie barw : od stonowanych, naturalnych szaraczków, po jaskrawe odblaskowce. Dziewięćdziesiąt procent ryb, które je pożerają, stanowią klenie i jazie, pozostałe dziesięć smakuje boleniom polującym z zasadzki pośród kamieni. Szeroka gama kolorów identycznie pracujących woblerów przydaje się w pewnej sytuacji, którą już niejednokrotnie zaobserwowałem, zresztą nie tylko na opaskach. Otóż, kiedy ryby, najczęściej klenie, wykazują zainteresowanie woblerem, ale skutecznym zacięciem kończą się tylko niektóre brania, po kilkunastu przepuszczeniach tej samej przynęty zainteresowanie to znika całkowicie. Większość wędkarzy zmienia wtedy przynętę - ja tylko kolor przynęty. Po takiej zmianie znowu mam kilkanaście minut kontaktów z drapieżnikiem, by w kolejnej fazie braku brań zastąpić fioletowy wobler, na przykład pomarańczowym. Po pewnym czasie śmiało można wrócić do woblera użytego na samym początku, bowiem ryby na szczęście nie mają zdolności aż tak dobrego zapamiętywania podejrzanych wabików.
Drugi typ stosowany na opaskach woblerów jest identyczny jak pierwszy, z tym, że są to woblery tonące, schodzące w okolice podstawy opaski oraz jej zanurzonego stoku. Tę grupę przynęt cechuje szerszy zakres zastosowań, bowiem często "siadają" na nie brzany, oraz nieco rzadziej sandacze i bolenie. Nieraz zdarza się, że klenio-jazie nie stoją w zawirowaniach pomiędzy wystającymi nad wodę głazami. W takich wypadkach tonący wobler prowadzony w pół wody, w pewnej odległości od opaski i w pełni zastępuje wabik pływający.
Ostatni typ woblerów stanowią smukłe modele, w rozmiarach od 3 do 12 cm, w wersji tonącej oraz pływającej. Na nie biorą przede wszystkim bolenie oraz sandacze. O tym, czy zastosować wobler pływający czy tonący decyduje pora doby oraz widoczne oznaki żerowania drapieżników. Nocą oraz w czasie widocznego żerowania boleni, a czasem i sandaczy w górnych warstwach wody, bezkonkurencyjny jest model powierzchniowy. W sytuacjach gdy drobnica nie wyskakuje w panice nad powierzchnię wody, lepszy będzie wobler tonący. Ta grupa woblerów generalnie nie kłuje w oczy ferią barw, przeważają szarości i stonowane błękity. Warto mieć kilka jaskrawych przynęt na nieprzewidziane okoliczności.

Tak jak kiedyś traktowałem woblery ze sporą rezerwą, tak dzisiaj mógłbym zostać uznany za woblerowego maniaka. Jednak w wypadku łowienia na opaskach są one na dłuższą metę absolutnie bezkonkurencyjne.

Systematyczne czesanie opaski nie stawia przed spinningistom jakiś specjalnych wymagań sprzętowych czy wybitnych umiejętności technicznych. Sposób łowienia jest prosty: rzut skosem w dół rzeki, po czym ściąganie woblera pod prąd. Tempo prowadzenia uzależnione od gatunku na jaki polujemy: bardzo wolny la sandaczy i brzan, wolny dla kleni i jazi, nieci szybsze, czasem nawet ekspresowe dla boleni. Tak wyglądają kanony, ale niekiedy warto poeksperymentować. Zdarzało mi się bowiem że klenie i bolenie reagowały jedynie na trzymany w miejscu wobler, a sandacze z pasją goniły ekspresowo prowadzoną tuż pod powierzchnią wody boleniową uklejkę. Podobnie jak szybkość prowadzenia, tak i strefa wody w której łowimy zależnie od gatunku, na który polujemy.
Obszar zawirowań przy samym brzegu to siedlisko kleni i jazi. Na stoku najłatwiej trafić brzane, nie co niżej, u samej podstawy, stanowiska zajmuje sandacz. Boleń natomiast penetruje strefę otwartej wody. Kilka metrów od opaski, urządzając od czasu do czasu widowiskowe wypady na buszujące przy samym brzegu drobne ryby.

Tutaj również nie ma żelaznych reguł. Parokrotnie zdarzyło mi się trafić na sytuację, kiedy przybrzeżne wsteczki obsiadały bolenie, natomiast klenie i jazie żerowały w głównym nurcie, parę metrów od opaski. Rapy polowały w sposób typowy dla szczupaka, czyli raptownym skokiem z ukrycia. Wyglądało to tak, jakby jazio-klenie ustąpiły swoich stanowisk silniejszemu i groźniejszemu drapieżcy.

Oprócz bogactwa drapieżnych ryb i możliwości obserwowania efektownych, powierzchniowych brań, opaski są niezmiernie rzadko zajmowane przez wędkarzy innych niż spinningiści. W czasach kiedy każda niemal ostroga jeży się sterczącymi gruntówkami, a nie przełowione łowisko urasta do rangi niezniszczalnego marzenia, opaska może być jedyną na spędzenie udanego dnia nad rzeką.

Pozdrawiam kubaxxx










 


4.9
Oceń
(37 głosów)

 

Łowienie na opasce - opinie i komentarze

sicinasicina
0
duzo w tym prawdy co napisales ale zbyt ogolnikowo,brakw tym szczegolow. (2014-05-19 08:51)
barrakuda81barrakuda81
+1
B.przyjemnie czytać tak spójny artykuł.Tez jestem 'opaskowym maniakiem" -niestety ryby juz zdecycowanie nie te co kilka ,kilkanascie lat temu...Jesli sa ryby to opaska może byc prawdziwym eldorado a jesli nie biora w dzien to warto probowac w nocy bo czesto w dzien ryb w opasce nie ma lub pojawiaja sie okresowo.*****.pozdr. (2014-05-19 09:22)
PanciOxDPanciOxD
0
Ten sam typ łowienia co ja :) (2014-05-19 20:48)
użytkownik102837użytkownik102837
0
Ciekawy artykuł, który zasługuje oczywiście na 5 *****, Pozdrawiam Boczny Trok (2014-05-19 20:56)
marciin 2424marciin 2424
0
Zawsze staram się ,gdy jestem nad wodą obłowić opaskę zazwyczaj zostawiam sobie takie miejscówki na koniec dnia , gdyż wieczór sprawia ,że opaski ,są dla mnie wyjątkowe i magiczne. Za artykuł ***** i pozdrawiam Kolegę :) (2014-05-19 22:22)
TomekooTomekoo
0
Kocham opaski , niestety rybodajnych na mojej rzece w pobliżu nie posiadam ;-) ***** (2014-05-20 10:23)
ferozaferoza
0
Również dużym sentymentem darzę opaski. Szczególnie dobre wyniki miałem zawsze tuż po ich budowie, ale i na tych starych byłoby się czym pochwalić, choć zgodzę się z Kol. Barrakudą81:"niestety ryby juz zdecycowanie nie te co kilka ,kilkanascie lat temu...", Tak, czy siak...*****! (2014-05-20 18:44)
SionixSionix
0
Bardzo fajny opis,szczególnie dla początkujących spiningistów.Opaski to naprawdę magiczne stanowiska.Pozdrawiam i oczywiście *****. (2014-05-27 08:56)
Kowal73Kowal73
0
:) ***** (2014-05-27 16:18)
rafcio1616rafcio1616
0
Przyjemnie się czyta,pozazdrościć tylko takich wód. U mnie niestety brakuje takich klimatów :( (2017-10-27 14:33)

skomentuj ten artykuł