Łowiska zachodniopomorskie w latach 1975-2017. Cz.7. Jezioro Hajka.

/ 2 komentarzy / 2 zdjęć


             ZBIORNIK  WODNY  HAJKA  ,  JEZIORO  NIEDALINO  .
 
Równina  Białogardzka
Długość  -  4,5  km
Szerokość  -  ok.  200  m
Głębokość  - ok.  9  m
Powierzchnia  -  90  ha  do  100  ha (zależnie od poziomu wody)
Utworzony  na  rzece  Radew  w  1912  roku  .
Zapora  ziemna  ;  wysokość  piętrzenia  9,9  m  .
Całkowita  pojemność  5,5  mln  m  sześciennych
Całkowicie  zalesiony  .
2,5  km  na  zachód  Niedalino  ,  3  km  na  wschód  Rosnowo  ,  Zegrze  Pom.  2  km  .
Dwie  elektrownie  wodne  .
Wody  klasy  II
Położenie  15  km  od  Koszalina  w  kierunku  na  Tychowo  -  Połczyn  Zdrój  .
Gospodarz  jeziora  -  koszaliński  okręg  PZW  .
 .  Konto  :  Bank  Polska  Kasa  Opieki  S.A.  ,
Pekao  S.A.  II  o/Koszalin  -  11001207 – 7227 – 2101 – 111 – 0
PZW  Okręg  Koszalin  75-838  ,  ul. Łużycka  55  tel./fax  094  342 50 66
Najbliższe  sklepy  wędkarskie  w  Koszalinie  .
Baza  noclegowa  :
                              Rosnowo  -  „Radew”  -  Ośrodek  wypoczynkowy  tel. 318 25 80
                                                                       Ośrodek  nr  2  tel.  341 05 24
                              Zegrze  Pomorskie  -  Pensjonat  Myśliwski  „  Hajka” 318 35 79
 
                    OPIS  ŁOWISKA                   
 
            Zbiornik  zaporowy  „Hajka”  jest  pięknym  ,  wspaniale  położonym  wśród
lasów  akwenem  .  Można  by  powiedzieć , że  jest  bratem  opisywanego  przeze mnie
jakiś czas temu w  „Wędkarzu  Polskim”  Jeziora  Rosnowskiego  .
Łączy  te  dwa  jeziora  niewielka  odległośc  ok.  2  km  w  linii  prostej  .  Płynie
przez  nie  ta  sama  rzeka  Radew , a  i  ryb  jest  w  obu  zbiornikach  pod  dostatkiem  .
Jedyne  różnice  to  wielkość  zbiorników . Hajka  jest  mniejsza  bardziej  kameralna  i
ilość  łowiących  w  niej  wędkarzy  (  też  zdecydowanie  mniejsza  )  .
            Jednak  łowisko  to  może  dostarczyć  nam  wielu  niezapomnianych  przeżyć  .
Najlepiej  przyjechać  tu  późną  wiosną  lub  latem  .  Oprócz  naszych  pasji  zaspokoimy
też  apetyty  naszych  rodzin  na  las  ,  czyste  powietrze  ,  kąpiel  i  pływanie  wszelkimi
nadającymi  się  do  tego  środkami  .  Dla  wędkarzy  wędrowniczków  są  tu  co  najmniej
trzy  niespodzianki  :  pobliskie  Jezioro  Rosnowskie  2  km  ,  pstrągi  w  płynącej  o  trzy
kilometry  Chotli  i  trocie  lub  tęczaki   w  Radwi  ok.  6  km  .  Wierzcie  mi  drodzy 
czytelnicy  każdy  znajdzie  tu  coś  dla  siebie  .
            Rybostan  Hajki  jest  bardzo  imponujący  .  Złowimy  tu  :  płocie  ,  leszcze  ,
liny  ,  okonie  ,  szczupaki  ,  wzdręgi  ,  ukleje  ,  węgorze  ,  karpie  ,  sumy  ,  amury  ,
a  nawet  sporadycznie  sandacze  i  schodzące  tu  z  rzeki  pstrągi  .
Każdy  gatunek  z  wyżej  wymienionych , oprócz  węgorza  dorasta  tu  do  znacznych
rozmiarów  .  Niestety  węgorze  nie  są  zbyt  wielkie  bo  spływają  Radwią  do  morza
każdej  wiosny  i  jesieni  .  Dużo  ginie  w  turbinach  elektrowni  ,  ale  to  już  całkiem
inna  historia  .  Niewykluczone  jest  złowienie  medalowego  węgorza  ,  choćby  z  tej
przyczyny  że  Hajka  leży  na  szlaku  Radwi  i  do  niej  też  spływają  węgorze  ( duże ) 
z  wyżej  położonych  zbiorników  wodnych  . 
                  
           Ryby  herbowe  czyli  rzecz  o  połowach  w  Hajce  ryb  białych  .
 
             Główną  rybą  Hajki  jest  płoć  .  Nie  płotka  ale  płoć  .  Okoliczni  wędkarze
wiedzą  że  kilowa  płoć  to  częsta  zdobycz  na  tym  akwenie  .  Najlepsze  okresy  na
tą  dużą , to  wiosna  i  jesień , od  września  do  listopada  pod  warunkiem  dość  wysokich
temperatur  powietrza  w  tych  miesiącach  .  Płocie  z  Hajki  są  złotawe  czasem  bardzo
ciemnej  barwy  ,  ale  zawsze  piękne  i  dorodne  .  Najczęściej  będą  to  osobniki  krępe
i  krótkie  o  parocentymetrowej  grubości  grzbietu  .
             Gdzie  je  łowimy  ?  Oprócz  kilku  bankowych  miejsc  (  pomost  pontonowy
w  południowej  stronie  jeziora  ,  pobliże  elektrowni  ,  wyjście  zatoki  przy  płatnym
parkingu  jadąc  od  Niedalina  )  możemy  znaleźć  swoje  całkiem  nie  ustępujące  tym
wymienionym  .  Warunkiem  jest  znalezienie  łowiska  gdzie  na  odległość  rzutu
6  m  wędziskiem  grunt  wynosi  co  najmniej  1,5  m , choć  nie  więcej  jak  2  m  .
Dno  powinno  być  twarde  pokryte  racicznicą  i  innymi  żyjątkami  .  Jako  przynęty
używamy – wiosną  ;  larwy  chruścików  (  znajdziemy  je  na  dnie  jeziora  lub 
nazbieramy  wcześniej  w  Radwi  ,  te  są  tłustsze  i  bardziej  zielone  )  ochotki  lub
korniki  .  W  ostateczności  mogą  być  białe  robaki  ,  ale  wtedy  biorą  mniejsze  ryby  .
Uwaga  nie  używajmy  haczyków  na  karasie  ,  duża  płoć  walczy  ostro  i  mocno
więc  numer  haka  7-8  nie  będzie  przesadą  .  Przyznam  się  szczerze  że  mój  Ojciec,
który  złowił  w  Hajce  wiele  medalowych  płoci  zawsze  używa  haczyków  od  nr 6 do
5  i  nigdy  tego  nie  żałował  .  Znając  gusty  wędkarzy  nie  polecam  aż  tak  wielkich
haków  .  Oczywiście  że  małych  ryb  tym  nie  zatniemy  ,  ale  nie  po  to  łowimy
w  Hajce  płocie  by  wyławiać  stada  drobnicy  .
          Latem  duże  płocie  gdzieś  odpływają  ,  opychają  się  ślimakami  i  próżno
ich  szukać  w  takich  ilościach  jak  wiosną  .  Czasem  weźmie  komuś  półkilówka  na
sprężynę  lub  drgającą  szczytówkę  zastawioną  na  leszcza  .  Jednak    będzie  to  tylko
„wypadek”  przy  pracy  .  Nie  znaczy  to  ,  że  wówczas  w ogóle  nie  łowimy  płoci  .
Łowimy  ale  średniaki  od  15  do  25  centymetrów  .  Możemy  wtedy  spokojnie  nęcić
zanętami  kupionymi  w  sklepie  zakładając  na  haczyk  smakowite  ciasto  czy  białego
robaka  (  może  być  żółty  lub  czerwony  )  .  Ilości  mogą  nas  zaskoczyć  ,  widziałem
już  takich  co  rekreacyjnie  przez  trzy  godziny  łowili  6-7  kg  ryb  .
           Prawdziwe  łowienie  zaczynamy  jednak  we  wrześniu  .  Wówczas  radzę  zanęcić
czymś  solidnym  .  Może  to  być  kukurydza  lub  łubin  .  Płoć  je  wtedy  dużo , by  nabrać
sił  przed  zimą  .  Łowimy  też  na  kukurydzę  lub  na  larwy  kornika  .(  najlepiej  zakładać
na  haczyk  po  dwie  wyżej  wymienione  przynęty  )  . Najlepsze  miejsca  w  tej  porze  roku
to  cypelki  gdzie  wieją  najmocniejsze  wiatry  .  Wiatr  nanosi  tam  masę  pokarmu  i
dlatego  płocie  właśnie  tam  można  znaleźć  .  Jesienią  używamy  solidnych  spławików
ze  względu  na  wiejące  wiatry  i  możliwość  przegapienia  brań  .  Nie  radzę  używać
przyponów  ,  jeśli  już  niech  to  będzie  cała  cienka  żyłka  główna  np.  0.14  lub  0.16  .
I  znów  wygłoszę  herezję  ,  Ojciec  mój  przyzwyczajony  do  komunistycznej  żyłki
z  Gorzowa   od  lat  łowi  te  płocie  na  2.5  .  Ostatnio  daje  się  namówić  na  dobre
wyroby  2.2  ale  niżej  już  nie  chce  zejść  .  Niech  to  da  do  myślenia  wielu  fanatykom
cieniutkich  żyłeczek  używanych  przy  połowie  płoci  .
 
           Drugą  rybą  wartą  zachodu  na  tym  akwenie  jest  leszcz  .  Co  prawda  nie  słyszałem  o  złowieniu  tu  leszczy  powyżej  5  kg  ,  ale  myślę  że  osobniki  3  kg
są  w  stanie  zadowolić  niejednego  wędkarza  .  Najczęściej  łupem  padają  okazy
ważące  od  1 kg  do  2,5  kg  .  Jak  łowić  ?  Najlepiej  z  łodzi  na  rozległych  blatach
lub  w  pobliżu  trzcinowisk  daleko  wychodzących  w  jezioro  .  Leszcze  biorą  tu  od
maja  do  listopada  lub  do  pierwszych  większych  przymrozków  .   Jeśli  chodzi  o
połowy  z  brzegu  to  można  zastosować  dwie  metody  .  Tradycyjną  polegającą  na
nęceniu  jednego  miejsca  na  granicy  ławicy  przybrzeżnej  i  głębokiej  wody  ,  lub
metodę  tzw.  obserwacyjną  .  Polega  ona  na  obserwacji  spławiających  się  leszczy
i  podążaniu  ich  tropem  .  Jest  to  metoda  prosta  ,  ale  wymagająca  dobrego  wzroku
i  dużej  mobilności  .  Bardzo  dobrym   miejscem  na  jej  zastosowanie  jest  obszar
tzw.  „Odkrywek”  .  Jest  to  teren  wyciętych  drzew  zaraz  za  ogrodzeniem  szkółki
na  północnej  stronie  jeziora  (  patrz  zaznaczenie  na  mapie  )  .  Przy  stosowaniu
tej  metody  musimy  zachowywać  się  cicho  i  posiadać  delikatny  ale  mocny
sprzęt  .  Jako  przynętę  proponuję  niezniszczalnego  czerwonego  robaka  lub  nawet
małą  rosówkę  .  Pamiętajmy  o  umieszczeniu  jej  na  granicy  wody  i  dna  .  W  taki
sposób  łowi  się  leszcze  latem  lub  późną  wiosną  .  Bardzo  często  leszcze  urządzają
swe  harce  przy  przeszkodach  znajdujących  się  w  wodzie  (  krzaki  ,  trzciny  ,  stare
powalone  drzewa  itp.  )  wówczas  należy  zwrócić  uwagę  na  dobrą  żyłkę  i   haczyk
o  szerokim  łuku  kolankowym  .  Jeśli  nawet  już  stado  przeszło  to  wierzcie  ,  że  będzie
tam  znowu  za  jakiś  czas  .  Kiedyś  po  wyciągnięciu  trzech  2.5  kg  leszczy  Ojciec
mój  odszedł  na  inne  stanowisko  zostawiając tam  moją  Mamę  .  Po  powrocie
zobaczył  że  w  siatce  pływają  jeszcze  dwa  inne  duże  leszcze  a  jeden  po  wejściu
w  zaczepy  zdołał  się  uratować  .  Przychodziły  tam  regularnie  jak  w  zegarku  ,
wystarczyło  tylko  czekać  .  A  wielu  miłośników  tego  jeziora  potrafi  czekać  całymi
godzinami  .  Do  ich  grona  należą  aktorzy  koszalińscy  ,  a  nawet miał  tu  swój  domek  Roman  Kłosowski  słynny  Maliniak  z  „Czterdziestolatka”  .                 
              Jeśli  chodzi  o  połowy  leszczy  z  łodzi  to  są  one  najbardziej  efektywne  .
Tutejsi  łowcy  nęcą  w  ciekawy  sposób  .  W  wybranym  miejscu  na  3-4  m  nad  dnem
umieszczają  worek  z  dość  dużymi  oczkami  (  np.  po  ziemniakach  plastikowy  )  .
Mocują  go  na  pływakach  dokładnie  nad  przyszłym  miejscem  połowów  .  Do  worka
wkładają  różne  materiały  zanętowe  np.  bób  ,  groch  ,  łubin  i  bardzo  zlepione  klejem
zanęty  .  Pod  wpływem  wody  i  falowania  zanęta  powoli  ściele  się  na  dnie  jeziora  .
Może  to  trwać  nawet   kilka  dni  (  dobre  dla  tych  co  nie  mogą  nęcić  regularnie  ) .
Po  kilku  dniach  można  przystąpić  do  łowienia  .  Niestety  ma  ten  sposób  dwie
poważne  wady  :  dużo  drobnicy  zbierającej  się  w  takim  miejscu  i  niebezpieczeństwo
wykrycia  naszego  miejsca  przez  mniej  etycznych  wędkarzy  .  Jako  przynęty  dobrze
sprawdza  się  kukurydza  i  kanapka  z  białych  i  czerwonych  robaków  .  Największy
leszcz  złowiony  w  roku  2001  o  którym  słyszałem  miał  4.62  kg  .
        
             Piękne  wyniki  możemy  uzyskać  również  w  połowach  linów  .  Radzę  stosować
metody  jak  najbardziej  tradycyjne  .  Jeśli  chodzi  o  najlepsze  miejsca  to  warto  ustawić
się  w  końcu  jeziora  od  strony  Rosnowa  lub  w  miejscach  gdzie  trzciny  tworzą  małe
przerwy  między  sobą  .  Lin  z  Hajki  jest  waleczny  i  silny  .  Do  jego  połowów  radzę
zastosować  mocny  i  bezawaryjny  sprzęt  .  Jako  przynęty  radzę  użyć  rosówek  ,  ziemniaków  lub  pęczków  czerwonych  robaków  .  Zanęta  która  przyniesie  nam  sukces
to  ziemniaki  i  gotowce  sklepowe  .   Niestety  aby  osiągnąć  dobre  wyniki  trzeba  nęcić
minimum  trzy  dni  .  Pamiętajmy  aby  nęcić  punktowo  ,  zbyt  rozrzucona  zanęta  nie
spełni  naszych  oczekiwań  .  Najczęściej  złowimy  tu  liny  od  0.5  kg  do  1.30  .
 
            Gratką  dla  wędkarzy  lubiących  ciszę  i  wygodne  siedzonko  będą  połowy 
ukleii  i  wzdręg  .  Te  piękne  rybki  zasiedlają  wody  tego  łowiska  bardzo  licznie  .
Nie  są  może  bardzo  duże  ,  ale  na pewno  bardzo  wdzięczne  w  czasie  połowów  .
Ukleje  łowimy  na  delikatne  wędki  z  super  czułymi  spławiczkami  .  Dobrze  usiąść
rano  na  dowolnej  kładce  i  zanęcić  czymś  bardzo  smużącym  i  drobnym  .  Nie
silmy  się  na  ekstrawagancje  ,  dobrze  spisze  się  tu  prawie  każda  solidna  zanęta
zawodnicza  na  wody  stojące  .  Ukleje  tutejsze  biorą  dobrze  również  latem  w  samo
południe  przy  zerowym  wietrze  i  słonecznej  pogodzie  .  Cierpliwi  wędkarze  są
w  stanie  złowić  nawet  100  do  200  uklejek  przez  3-4  godziny  .
           Inaczej  ma  się  rzecz  z  połowami  wzdręg  .  Nie  jest  może  ich  tak  dużo  ,  ale
można  złowić  nawet  30  -  40  dorodnych  sztuk  podczas  krótkich  łowów  .
Wzdręgi  najlepiej  łowić  z  łodzi  w  dowolnie  wybranym  „oczku”  między  licznie
występującymi  trzcinami  .  Najlepiej  sprawdzają  się  zanęty  płociowe  z  dodatkiem
białych  robaków  .  Pamiętajmy  o  mocnym  ale  cienkim  haczyku  ,  wzdręgi
szczególnie  w  pierwszej  fazie  holu  potrafią  być  bardzo  waleczne  .  Istnieje  możliwość
pobicia  rekordu  Polski  ,  ale  najczęściej  łupem  naszym  będą  ryby  od  20  do  40  dkg.
 
              Karpie  i  amury  .
 
          Ryby  te  stały  się  wręcz  legendarne  .  Niektórzy  są  skłonni  wierzyć  ,  że  łowione
tu  20  kilogramowe  okazy  karpi  są  pozostałością  jeszcze  z  czasów  gospodarowania  tu
przez  Niemców  .  Jak  by  nie  było  , to  duże  karpie  mają  się  tu  bardzo  dobrze , a  czy
pochodzą  od  Niemców  , czy  z  zarybień  PZW  to  już  dla  nas  nie  ma  większego znaczenia  .  Jeśli  wybierzecie  się  nad  Hajkę  to  może  spotkacie  tam  słynną  wędkarkę
koszalińską (założycielkę Piwnicy pod Baranami) Kikę  Lelicińską  .  Znaną  może  koneserom  teatru , jako  doskonałego  scenografa  .  Otóż  przed  laty  mój  kolega , a  syn  pani  Kiki   opowiadał  mi  jak  to  łowi ona  wielkie  karpie  w  Hajce  .
  Często  pływała  pontonem  lub  małą  łódką  w  pobliskie
trzcinki  i  tam  po  przesiedzeniu  całego  dnia  wracała  z  porwaną  żyłką  i  smutną  twarzą .
Potem  Borys  kupił  Mamie  nowość  czyli  dakron  i  pani  Kika  zaczęła  przywozić  karpie
6  i  8  kilowe  .  Dziś  przy  doskonałym  sprzęcie  i  kulkach  proteinowych  wieszczę
łowcom  połowy  karpi  nawet  20  kilowych  .  Największy  karp  ostatnich  lat  złowiony
został  obok  zapory  po  lewej  stronie  elektrowni  i  ważył  14,5  kg  .  Metod  łowów
nie  opisuję  bo  nie  chcę  obrażać  karpiarzy  i  pouczać  ich  jak  sztubaków  .  Oni  sami
będą  wiedzieć  co  robić  jak  zobaczą  wodę  .
          Amury  są  tu  znacznie  krócej  ,  choć  wcale  nie  są  mniejsze  .  Łowiono  już 
ryby  12  i  14  kilogramowe  . Najpewniejsze  miejsce  dla  łowców  tych  ryb  to
zatoka  koło  płatnego  parkingu  (  zaznaczone  na  mapie  )  ,  prawa  strona  zapory 
elektrowni  i  okolice  skarpy  na  przeciwko  ośrodka wypoczynkowego  .  Dobre
brania  notuje  się  na  ziemniaki  ,  sałatę  a  nawet  na  fasolę  i  kukurydzę  .  Amur
jest  bardzo  płochliwy  i  ostrożny  dlatego  zalecam  spokój  którego  nad  Hajką
nikomu  nie  powinno  zabraknąć  .
 
                 DRAPIEŻNIKI  Z  HAJKI
 
        Zacznę  opis  od  mojej  ukochanej  ryby   czyli  okonia  .  Niestety  nie  mam
dobrych  wiadomości  dla  łowców  tych  ryb  .  Nie  chodzi  o  to  że  okoni  tu  nie  ma
chodzi  o  to  ,  że  są  one  bardzo  kapryśne  i  ciężkie  do  złowienia  .  Bywa  że 
chwytając  się  ostatniej  deski  ratunku  zakładam  zestaw  z  bocznym  trokiem  i  też
nic  nie  można  złowić  .  Jednak  czasem  jest  tak  ,  że  okoń  bierze  ostro  i  zdecydowanie.
Wówczas  trzeba  go  tylko  znaleźć  .  Nie  bierze  wszędzie  jak  na  innych  jeziorach  .
Po  znalezieniu  miejscówki  obłowimy  się  do  syta  .  Najlepiej  wtedy  mieć  łódkę
z  elektrycznym  silnikiem  w  celu  szybkiego  przemieszczania  się  po  łowisku  .
Myślę  że  odpowiedzią  na  pytanie  dlaczego  trudno  go  znaleźć  leży  w  pracy
elektrowni  .  Gdy  ryby  czują  się  zagrożone  chowają  się  w  nurcie  rzeki  i  wtedy 
połowy  z  brzegu  stają  się  bezcelowe  .  Jeśli  już  znajdziemy  okonie  dobrze  jest
używać  wabików  w  kolorach  zbliżonych  do  żółtego  .  Mogą  to  być  twistery  ,
ripery  lub  nieźle  spisujące  się  tu  złote  colonele  Balzera  wielkości  3-5  .
W  korytarzach  między  trzcinami  dobrze  jest  posłużyć  się  3-5  cm  woblerami
w  kolorach  małych  pasiastych  okoneczków  . 
             Niezłym  sposobem  połowu  okonia  w  Hajce  jest  tradycyjny  zestaw
spławikowy  z  czerwonym  robaczkiem  .  Najskuteczniej  jest  łowić  tak  wiosną  i
późną  jesienią  .  Rok  temu  w  zimny  listopadowy  dzień  znajomy  mój  zarzucając
obok  powalonego  drzewa  gdzie  co  jakiś  czas  pojawiały  się  wyskakujące  żywczyki
złowił  9  okoni  o  łącznej  wadze  4,5  kg  .  Jak  twierdził  mój  ojciec  na  Hajkowe
okonie  im  zimniej  tym  lepiej  .  Czasem  pada  już  śnieg  ,  a  okoń  bierze  jak
szalony  . 
            Dobrze  jest  też  dostać  cynk  od  pracowników  elektrowni  ,  że  okoń  czeka
przy  nasypie  na  małe  płoteczki  .  Dzieje  się  tak  najczęściej  ok.  15  listopada  .
Wtedy  jeśli  będziemy  dysponować  żywczykiem  możemy  nieźle  połowić  . Okoń
w  Hajce  dorasta  nawet  do  1.5  kg  zresztą  tak  jest  na  większości  pomorskich  jezior  .
             Drugim  gatunkiem  poławianym  w  tym  akwenie  jest  szczupak  .  Nie  powinno
być  kłopotów  ze  złowieniem  wymiarowego  szczupaka ,  przypominam  że  wymiar
ochronny  w  okręgu  koszalińskim  wynosi  50  cm  .  Parę lat temu  do  pism
wędkarskich  zgłoszono  szczupaka  12  kg  złowionego  na  żywca  przy  zatoce
z  płatnym  parkingiem  .
            Na  szczupaka  można  zasadzić  się  od  maja  do  listopada  .  Najlepiej  zastosować
jedną  z  trzech  podanych  metod  .  Przez  cały  ten  okres  można  łowić  na  martwą  rybkę
(  nowe  przepisy  )  .  Do  zestawu  konieczna  będzie  tzw.  stalka  ,  zakończona  pojedyńczym  hakiem  . Jako  wabik  najlepiej  zastosować  martwą  płoć  ,  okonia  czy
ukleję  .  Przed  założeniem  jej  na  haczyk  dobrze  jest  ją  lekko  naciąć  ostrym  nożem ,
by  zachęcała  swoim  zapachem  i  krwią  .  Drugą  metodą  ,  którą  należy  posługiwać
się  szczególnie  jesienią  jest  wobler  .  By  osiągnąć  zamierzone  efekty  trzeba  stosować  sprawdzone  tu  8-12  cm  woblery  .  Powinny  być  pływające  i  w  kolorach  naturalnych  łusek  rybich  .  Rzuty  na  Hajce  powinny  być  wykonywane  wzdłuż  spadów  brzegowych  lub  zaraz  obok  ciągnących  się  setkami  metrów  trzcin  .  Dobre  wyniki  daje  też 
obrzucanie  wału  przed  elektrownią  .  Potrafią  tam  stać  okazy  nawet  6  kilowe  (największy  złowiony w 2006 roku miał ponad 12 kg). Nie radzę  wybierać  się  na  szczupaki  w  tym  jeziorze  bez  łodzi  .  Będzie  to  nas  kosztowało sporo  nerwów  i  urwanych  przynęt  .
            Ostatnim  sposobem  na  szczupaka  w  tym  łowisku  jest  spining  z  delikatnym
stalowym  przyponem  i  niewielkimi  3-6  cm  przynętami  .  Najlepiej  łowić  tak  od
czerwca  do  połowy  września  .  Do  końca  zestawu  przywiązujemy  5  cm  kopyta
barwy  cielistej  lub  stalowej  ,  niezłe  są  też  twistery  5 – 6  cm  w  kolorach  zielonym,
czerwonym  lub  żółtym  .  Łowimy  z  łodzi  penetrując  każdą  wolną  przestrzeń  między
trzcinami  .  Radzę  wpływać  nawet  w  środek  trzcin  i  tam  szukać  polujących
szczupaków  (  jeśli  tylko  da  się  wykonać  rzut  )  .
            O  węgorzu  już  trochę  pisałem  ,  dodać  należy  że  najlepiej  łowić  go  od  maja
do  października  .  Dobre  wyniki  osiągniemy  łowiąc  w  nocy  szczególnie  w  części
jeziora  od  strony  miejscowości  Rosnowo  .  Dla  łowców  wytrzymałych  na  chłody 
wrześniowych  nocy  poradzę  zasadzenie  się  na  wędrujące  węgorze  w  stronę  zapory
elektrowni  .  Jako  przynęt  używajmy  rosówek  ,  dendroben  lub  malutkich  martwych
płotek  lub  ukleii  (  można  też  kupić  w  niektórych  sklepach  wędkarskich  stynki
w  słoiczkach  )  . 
                      
 
             Stary  sandacz  i  młody  sum  .
 
              Sandacz  jest  tu  obecny  od  wielu  lat  ,  jednak  jego  połowy  są  bardzo
mizerne  .  Ph  wody  na  Pomorzu  nie  odpowiada  sandaczom  więc  rzadko  bywają
tu  jeziora  obfite  w  te  ryby  .  Czasem  złowi  się  sandacza  podczas  nocnej  zasiadki
na  węgorza  .  Najczęściej  na  płotkę  lub  okonka  .  Bywają  to  okazy  nawet  4  kg  .
Nie  słyszałem  o  złowieniu  na  Hajce  sandacza  na  przynęty  sztuczne  .
              Inaczej  sprawa  wygląda  z  sumem  .  Zarybiono  nim  to  jezioro  na  początku
lat  dziewiędziesiątych  [LW1] [LW2] .  Doskonale  się  tu  przyjął  .  Ładnie  rośnie  na  leszczykach  i
krąpiach  oraz  dzielnie  przystępuje  do  tarła  .  Na  początku  łowiono  „okazy”  pow.
70  cm  ale  była  to  jeszcze  sumowa  młodzież  .  Wędkarze  pomorscy  nie  nawykli
do  wypuszczania  tak  „dużych”  ryb  dziesiątkowali  je  niemiłosiernie  .  Jednak  sumy
powoli  rosły  ,  stawały  się  bardziej  ostrożne  i  dziś  ciężej  jest  je  złowić  .  Nie  tylko
dlatego  że  są  cwane  zawdzięczają  życie  .  Po  prostu  wędkarze  przegrywają  mając
za  słaby  sprzęt  .  Dziś  niektóre  sumy  mają  już  po  12  -  16  kg  i  nie  jest  już  tak
łatwo  je  wyholować  na  żyłkę  0.16  (?)  .     
 
                     Inne.
 
     Sporadycznie  można  tu  złowić  pstrąga  potokowego  ,  klenia  lub  jelca  .  Ryby  te
schodzą  tu  czasem  z  rzeki  lub  tak  jak  kleń  przetrwały  w  nieznacznych  ilościach
od  niepamiętnych  czasów  .  Jeśli  komuś  znudzi  się  łowienie  ryb  jeziorowych  niech
nazbiera  koników  polnych  i  pójdzie  parę  metrów  za  elektrownię  to  na  Radwi  złowi
dwukilowego  klenia  lub  nawet  na  sztuczną  muchę  niezłego  lipienia  .  Tak  więc 
atrakcji  na pewno  nie  zabraknie  , a  cisza  i  spokój  ukoją  skołatane  nerwy  .
 
 
        Połowy  podlodowe.
 
         Pięknie  łowi  się  z  lodu  .  Jednak  na  Pomorzu  prawdziwy  lód  jest  co  kilka
lat  .  Żeby  Hajka  pokryła  się  lodem  potrzeba  chociaż  trzech  dni  i  nocy  tem.
- 10  C  .  Jeśli  się  tak  już  stanie  to  złowimy  tu  okonie  ,  płocie  i  leszcze  .
Niech  nie  znudzi  was  poszukiwanie  okoni  .  Kiedyś  wykręciłem  chyba  ze  sto
otworów  i  nie  miałem  ani  rybki  .  Już  chciałem  się  zwijać  gdy  w  ostatniej
dziurze  złowiłem  14  okoni  o  łącznej  wadze  3.80  kg .  Dlatego  warto  szukać  .
Brania  nastąpiły  gdy  zapadała  już  szarówka  .  Niestety  nic  nie  złowicie  gdy
nie  będzie  na  lodzie  śniegu  .  Woda  jest  przejrzysta  więc  okonie  uciekają
gdzie  pieprz  rośnie  .  Oprócz  błystki  podlodowej  stosujcie  mormyszki  .
Najlepsze  są  ciężkie  wolframowe  o  kształcie  łezki  z  dodatkiem  ochotki  lub
białych  robaków  .  Otwory  kujemy  na  granicy  trzcin  i  wody .
         Jeśli  chodzi  o  płocie  to  po  zakarmieniu  możemy  nałowić  się  do  syta  .      Najlepsze  miejsca  ?  Wystarczy  ,  że  znajdziemy  dołek  o  głębokości
powyżej  4  m  i  już  możemy  łowić  .  Nie  będą  to  wielkie  ryby  ,  ale  na  płotki
od  15  do  20  cm  możemy  się  spokojnie  nastawić  .
         Najmniej  łowców  nastawia  się  na  leszcza  .  A  szkoda  bo  jest  go  tu  dużo
i warto  się  pomęczyć  .  Wystarczy  znaleźć  5-6  m  głębię  w  zachodniej  części
jeziora  ,  zakarmić  leszczową  zanętą  granulowaną  i  wyciągać  leszcze  nawet
do  2  kg  .  Pamiętajmy  o  dużych  przeręblach  .
         Uwaga  na  lód  ,  płynąca  środkiem  rzeka  sprawia  ,  że  nawet  w  wielkie
mrozy  brzegi  są  słabo  zamarznięte  . 
          Kiedyś  była  taka  koncepcja  by  zrobić  tu  łowisko  dla  rozgrywania
zawodów  .  Z  Hajką  wygrało  jednak  większe  Jezioro  Rosnowskie  i  chwała
Bogu , bo  zostało  jeszcze  jedno , nie  przekarmione  jezioro  dla  lubiących
spokój  wędkarzy  . 
 
              DOJAZD  :
 
            Nad  Hajkę  dojazd  jest  jak  na  stuhektarowe  jezioro  dość  słaby  .  Proponuję
trzy  drogi , które  doprowadzą  nas  do  upragnionego  celu  .
1.  Jadąc  od  Koszalina  drogą  na  Tychowo  w  Niedalinie  skręcamy  w  asfaltową  drogę
     w  lewo  na  przeciwko  poczty  .  Po  przejechaniu  ok.  3  km  zobaczymy  po  prawej
     stronie  elektrownię  ,  a  po  przejechaniu  następnego  kilometra  dojedziemy  na
     parking  strzeżony  ( płatny  godz.  3  zł  )  .
2.  Jadąc  z  Koszalina  do  Rosnowa  skręcamy  w  drogę  do  elektrowni  w  prawo  i
     po  przejechaniu  ok.  3  km  dojedziemy  do  wschodniej  części  jeziora  Hajka  .
3.  Jadąc  drogą  Koszalin  -  Tychowo  skręcamy  zaraz  po  przejechaniu  miejscowości
     Niedalino  i  mostu  na  Radwi  w  lewo  by  po  ok.  2  km  dojechać  do  ośrodka
     wypoczynkowego  w  którym  za  niską  cenę  wyśpimy  się  i  wypożyczymy 
      łódź  .
 
 
 
 
 
                                                                               Pozdrawiam
                                                                        Lechosław  Warzyński

 [LW1]

 [LW2]
 

 


4.1
Oceń
(11 głosów)

 

Łowiska zachodniopomorskie w latach 1975-2017. Cz.7. Jezioro Hajka. - opinie i komentarze

halski021halski021
+1
Piękny zbiornik, byłem nad nim tylko raz, ale bardzo mi się podobał - cisza, świeże powietrze, sporo wędkarskich pomostów ułatwiających wędkowanie i fajne rybki w wodzie . (2017-10-19 15:56)
SpearSpear
+1
Hajkę dość często odwiedzałem, i znam to jezioro. Pamiętam, że kiedyś było tam mnóstwo szczupaka, ale jak wspomniałeś trafienie na okonia graniczyło z cudem. Widziałemtylko dwa okonie złowione na hajce,jeden miał 38 cm,drugi 40 cm (na jedym z moich filmów jest nawet hol tego garbusa). Jednak obecnie szczupak został przetrzebiony przez wczasujących pseudowędkarzy, którzy całymi dniami, przez cały sezon wakacyjny siedzą z wystawionymi żywcami. Rozumiem,wziąć sobie jednego na kolację, ale słyszałem, że ludzie zapychali sobie szczupakami zamrażarki...Suma sumarum,przestałem tam jeżdzić bo w poprzednim roku miałem trzy wyjazdy bez ryby, co nigdy wcześniej się nie zdażało. Białą rybę łowiłem tam raz czy dwa, więc ciężko mi coś powiedzieć. Fajny tekst, lecę z kolejnymi. (2017-10-19 19:40)

skomentuj ten artykuł