Łowiska zachodniopomorskie cz.31. Niespodzianka nad wodą.


  Niespodzianka nad wodą.
            Zawsze zastanawiam się co gna mnie po całym województwie nad nowe łowiska! Odpowiadam sobie, że chyba ciekawość nowych miejsc. Czasem jakiś krzak nad wodą tak się pięknie komponuje, że to już mi wystarczy. Czasem sama tafla nowej wody powoduje szybsze bicie serca. Są też tam zawsze nowi ciekawi ludzie, wędkarze z nowym podejściem, sposobami i nowymi historiami do opisywania. Jednak najczęściej najpierw jest jakiś znak w duszy, czasem zasłyszana opowieść a czasem Bóg jeden wie co.
            Nad niektóre łowiska się wraca i stają się kultowe, nad inne nie zagląda się przez kolejnych naście lat. Wszystko zależy od wielu okoliczności. Często są to jednak brania ryb, lub ich brak. Jednak czasem wystarczy piękny widok, czysta woda , spokój, ciekawy dojazd lub inne zdarzenia z tym łowiskiem związane.
            Dziś chciałem ku przestrodze opisać wyprawę sprzed kilku ładnych lat. W czasie wakacji zdarzało się wtedy, że nad wodą było się 50 z 60 dni tych letnich dni. Czasem łowiska się powtarzały, a czasem z nudów co dzień był nowy strzał w coś całkiem  nieznanego.   Taki troszkę toto-lotek. To też jest ciekawe. Chociaż z doświadczenia wiem, że zwykle kończy się „niewypałem”- nomen omen o tym później.
            Kiedy dużą część jezior przejął PZW Koszalin od dawnych PGR-yb, to trzeba je było zwiedzić. I tak dowiedzieliśmy się, że PZW przejęło jeziora za Szczecinkiem , a właściwie Turowem: Rymierowo, Przełęg i Kniewo. No myślimy trzy łowiska wcale nie małe. Warto pojechać. Ruszamy więc z Koszalina. No nie jest blisko, jakieś 80 km. Jak dla nas to dość daleko, ale żyłka podróżników wędkarskich już ciągnie. Jedziemy całkiem w ciemno z całym majdanem (na grunt, spinning, spławik). Kto wie co się przyda. Jest ciepło , podróż mija szybko. W Szczecinku trzeba zwolnić bo to wtedy było królestwo fotoradarów. Mijamy fotoszop i skręcamy w Turowie do Rymierowa. Wyłania się jezioro, ale to jest to czego nie lubimy. Łowisko we wsi. Pływają po nim kaczki, po brzegu chodzą kury. Już to powoduje , że spoglądając na siebie kiwamy, że tu łowienia nie będzie. Jedziemy więc dalej. Zaczyna się droga leśno-łąkowa piękna. Po bokach ogromne wrzosowiska. Nareszcie dziko i bezludnie. Widać jezioro. Jest to Przełęg. Wysiadamy. Słaby dostęp. Trzcina. Woda zielonkawa ale czysta. Na tafli bez fali widać żerujące płoteczki, uklejki i co jakiś czas robiące zamieszanie watahy okoni. Decydujemy-spinning. Boczny trok. Żałujemy, że jesteśmy bez pontonu. Po godzinie łowienia zaliczyliśmy ze 100 brań okoni. No, prawdę mówiąc okonków. Z moich żaden nie przekraczał ówczesnego wymiaru 15 cm. Dziwne, ale jednak to było jezioro PGR więc czego tu się spodziewać. Odjeżdżamy na następne jezioro o nazwie Kniewo. Stawiamy samochód. Wyciągamy sprzęt. Łowimy na grunt i spławik. Biorą małe płotki i leszcze do 0,60 kg. Zabawa jest. Już snujemy plany przyjazdu tu zimą na lód. Podchodzi do nas jeden dziadek i mówi, że tu Panie nawet „sandał” jest. Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni. Żegnamy tubylca i łowimy przyjemnie dalej. Nagle podjeżdża wojskowy samochód. Wyskakują żołnierze. Coś piją, myją się w wodzie. Podchodzę do nich. Okazuje się , że to saperzy. Informują mnie, że przejęli ten teren od Armii Radzieckiej i zasadniczo mają dziesięć lat no odminowanie go. Minę muszę to ja mieć nietęgą. A oni mówią, że w tym miejscu jest odminowane i droga też. Jednak jak by się chciało iść na grzyby czy coś to jednak bezpiecznie nie jest. Po tych słowach żegnają się wskakują na samochód i znikają mówiąc, że czasem słychać detonacje bo wysadzają znalezione niewybuchy. No nie połowiliśmy tam już za długo, chociaż chciałem jeszcze pójść nad rzekę Płytnicę która wypływa z Kniewa. Myślałem o połowie pstrągów ale jakoś mi się już nie chciało łowić. Byliśmy tam potem jeszcze raz na lodzie i faktycznie leszcze brały na mormyszkę jak oszalałe, ale drobne i więcej całkiem nic. Dziś Rymierowo należy do spółki WOW Rybak z Wielkopolski,  a Przełęg i Kniewo do Gospodarstwa Rybackiego Szczecinek. Może kiedyś jeszcze tam pojadę?                                                                             
 

 


3.1
Oceń
(7 głosów)

 

Łowiska zachodniopomorskie cz.31. Niespodzianka nad wodą. - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł