Łowiska zachodnipomorskie 9. Troć z Chotli.


Pierwsze trocie – Chotla
            Było to w latach osiemdziesiątych. Po zachłyśnięciu się łowieniem płoci, leszczy, okoni i szczupaków zaczęło mnie ciągnąć do wód górskich. Już sama nazwa była tajemnicza. Choć jako chłopaka bardzo dziwiło mnie , że na Pomorzu są wody „górskie”. Tym bardziej byłem zaskoczony, że jest ich na Pomorzu nawet jakby więcej. Pamiętam jak patrzyłem jak zauroczony na pieniące się po deszczu nurty Chcieli (jeździło się tam na grzyby). Tata zawsze mówił, że kiedyś tu połowimy, ale że trzeba mieć sprzęt itd. Nawet widziałem komplety pstrągów (wówczas 5 sztuk) w torbach znajomych tapicerów z Koszalina. Były to sztuki po 35-40 cm ale i tak rozpalały moją wyobraźnię. Jednak obiecane pstrągi nigdy nie wychodziły. Zawsze były okonie, płocie i liny. Na szlachetne ryby nigdy nie było czasu. Nastał jednak czas , że zrobiłem prawo jazdy i mogłem wyjeżdżać na ryby sam. Wierzcie mi, że to jest piękne móc jechać tam gdzie chcesz i kiedy zapragniesz. Mam czym, ale gdzie? Wybór padł na Chotlę bo najbliżej domu. Dosłownie 15 minut samochodem ( to dużo powiedziane pomarańczowy 126p) i jestem nad rzeką. Ojciec w pracy, mamę zostawiam na starorzeczu Radwi koło Niedalina i hajda nad rzekę. Miałem tylko jedną błystkę , czarnego Mappsa O , który został mi z prezentu od znajomego Szweda. Pamiętam jak dziś w zielonym pudełku były cztery Meppsy : 3,2,1 I TEN CZARNY WIELKOŚCI 0. Łowiłem na nie okonie, szczupaki aż zerwałem wszystkie a ten czarny wciąż czekał. Bo wszyscy mówili taki mały to na pstrągi a nawet na jeszcze bardziej tajemnicze lipienie. Dziś wiem , że na takie małe błystki trzeba było łowić okonie np. na boczny trok ale kto o tym wtedy słyszał?
            Był luty więc na pstrągi raczej słabo, ale wtedy byłem pełen nadziei bo nic nie wiedziałem. Przyszedłem nad rzekę, piękną , krętą z ciemną wodą i zacząłem rzucać w nurt rzeki. Gruba żyłka i duży enerdowski kołowrotek Rex nie ułatwiały zadania. Jednak byłem szczęśliwy. Wtedy myślałem, że spełnia się moje marzenie o wielkich pstrągach. Dziś wiem , że szanse zawsze są ale w Chotli w lutym dość małe. Był to wyjątkowo ciepły luty ok 15 stopni. Miało to duże znaczenie, ale to wiem dopiero dziś. Po kilkuset metrach wędrówki doszedłem do zakrętu, który kończył się dużą skarpą koło miejscowości Zaspy. Po rzucie wzdłuż brzegu zacząłem skręcać żyłkę, gdy nagle wyrwało mnie z  zamyślenia potężne targnięcie szczytówką. Pomyślałem , ale wielki pstrąg. Już na pierwszej wyprawie. Zaraz stanęły mi w oczach ogromne pstrągale z artykułów w WW Trojanowskiego, Zalewskiego i Leonowicza. Po kilku chwilach i opanowaniu emocji zacząłem przyglądać się rybie która kotłowała się w wodzie. Kropek czerwonych raczej brak, kolor raczej srebrny, ryba długa i chuda. Nie to nie prawda na małego czarnego Meppsika wzięła troć. Tak to troć ok 3 kg. Kelt spływający do morza. Jezu żeby się nie spięła, zdążyłem pomyśleć. I w tym momencie mała blaszka wyskoczyła z pyska rybie i tyle ją widziałem. Nad rzeką znowu cisza i spokój. Ręce drżą. Dlaczego , co zrobiłem źle. Dziś wiem że wszystko. Ale to nic. Idę dalej pełen wiary. Dziś wiem, że za jedną trocią chodzi się czasem cały sezon. Tamtego dnia miałem jeszcze dwie na kiju. Obie się spięły. Kotwiczka Meppsa O nie jest najlepsza do połowu tych ryb. Trudno nauka kosztuje. Pstrągów tego dnia nie widziałem. Za to wydawało mi się że łowienie troci to bułka z masłem. O jak się myliłem, potwierdzą rasowi trociarze.  Od tamtej pory uwielbiam tę tajemnicę pomorskich rzek. Nigdy nie wiesz czy weźmie ci troć, potok, tęczak , lipień a może z rzadka szczupak, kleń lub jaź.
 

 


3.7
Oceń
(11 głosów)

 

Łowiska zachodnipomorskie 9. Troć z Chotli. - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł