Łowy pod latarnią morską

/ 10 komentarzy

Był chłodny koniec października, zimę czuło się już coraz wyraźniej. Jechałem pociągiem do Świnoujścia, gęsta mgła ograniczała widoczność z okna przedziału, a ja myślałem, co o tej porze roku może brać na falochronie przy Świno-Porcie. Nigdy w tak późnym okresie roku tam nie byłem, może ryby przeniosły się już z rozkołysanego morza do bardziej spokojnej i cieplejszej Świny. W letnie dni łowiłem przy samej latarni morskiej i nigdy na ryby nie narzekałem. Duża płoć brała prawie zawsze, okonie, gdy było ciepło, flądry i śledzie tylko okresowo, a co będzie dzisiaj ?

Skończyłem te medytacje, bo pociąg wjeżdżał na peron, chwyciłem za kierownicę roweru i wysiadłem na stacji. Plecak leżał w bagażniku, a wędki (wędziska morskie) przymocowałem wcześniej do ramy, tak by nie przeszkadzały podczas dziesięciokilometrowego dojazdu do łowiska. Niewygodnie było prowadzić rower po peronie, więc żeby ułatwić sobie życie, jechałem na nim jak na hulajnodze. Jedną nogę trzymałem na pedale, a drugą odpychałem się od batonu. Długo jednak nie poszalałem, na końcu dworca czekało na mnie dwóch przyczajonych sokistów i niestety bez mandatu, za jazdę rowerem po peronie, się nie obyło. Mizerne tłumaczenia, że nie jechałem, tylko się odbijałem, na nic się zdały, tak że zacząłem dzień niezbyt udanie, a w dodatku ze szczuplejszym portfelem.

Może chociaż ryby dopiszą, dotarłem wreszcie do końca falochronu, a tu czekała następna niemiła niespodzianka. Latarnia morska cały czas pracowała i miała włączony buczek, czy jak to się nazywa, a wszystko z powodu mgły. Nie mogłem skoncentrować się na łowieniu, miałem dziwne wrażenie, że sygnał dźwiękowy wdzierał mi się, nie tylko do uszu, ale i samego środka mózgu.

Od tego buczenia, jedną wędkę zarzuciłem nie tu gdzie trzeba, tylko prosto w zaczepy, ale na razie nie chciałem rwać zestawu i zostawiłem go w spokoju. Na drugiej, ciężkiej gruntówce nastąpiło delikatne branie i za chwilę miałem w siatce pierwszą , półkilową, morską płoć. Lody zostały przełamane, po kwadransie zaciąłem jeszcze większą, ale spadła mi, kiedy podnosiłem ją cztery metry w górę.

Już miałem zająć się tą nieszczęśliwie zarzuconą wędką, kiedy jej szczytówka parę razy zadrgała. Szybko szarpnąłem kijem do góry, ostro zakręciłem korbką kołowrotka i o dziwo o nic nie zaczepiłem, a na końcu zestawu coś rytmiczni pulsowało. Płynnym ruchem podniosłem rybę w górę, ale co to, czyżby miętus, tylko jakiś dziwny, bardziej chudy. Zastanawiałem się, czy miętus ma drobne ząbki, bo to coś je miało. Stałem tak z tą rybą w ręku i nie bardzo wiedziałem co mam zrobić, wpuścić ją do siatki, czy z powrotem do wody. Miejscowy wędkarz, z daleka widział te moje rozterki, ale szybko je rozwiał. Co się pan tak modlisz nad tą węgorzycą, to super ryba, w smaku podobna do węgorza, a skórę też trzeba ściągać do smażenia. Dziękuję, to moja pierwsza i dlatego nie byłem pewien, czy jest jadalna. Jadalna i to jeszcze jak ! W tym miejscu są zaczepy i one w nich się trzymają, a biorą od października do marca, gdy woda jest zimna, podobnie, zresztą, jak miętusy i dorsze.

Zawsze unikałem tego odcinka morza ze względu na częste rwanie haków i ciężarków, ale tym razem, z premedytacją wpuszczałem tu zestaw i liczyłem na współpracę smakowitych węgorzyc. Na jedną wędkę, co jakiś czas, ciągnąłem płocie, brania były jednak bardzo delikatne i prawie co druga spadała w czasie podnoszenia jej na rozgwiazdę. Z podbieraka nigdy tu nie korzystałem, bo musiałby być specjalnie zrobiony, z przynajmniej pięciometrowego teleskopu, ale byłby mało praktyczny i w każdej chwili mógłby wpaść do wody. Na drugim zestawie brania miałem o wiele rzadsze, ale za to wyciągałem miętusopodobne ryby, niektóre nawet czterdziestocentymetrowe. Gdyby nie ten buczek i ciągłe bu, bu , bu, byłoby nawet przyjemnie, a emocjonujące hole coraz większych ryb sprawiałyby dużo frajdy. Czułem, że zaraz chyba zwariuję, a nie zanosiło się na to, by mgła miałaby zniknąć, a latarnia zamilknąć. Próbowałem jakoś wyłączyć się psychicznie od tego przenikliwego hałasu, ale czułem się coraz gorzej.

Nie, muszę zwijać wędki i odjechać stąd jak najszybciej, niedużo brakowało mi do obłędu. Wyciągnąłem siatkę z wody i zaskoczyła mnie jej waga. Było dziesięć płoci i tyleż samo węgorzyc, ponieważ część ryb sukcesywnie wypuszczałem, z powrotem do morza. Złożyłem jedno wędzisko, te z zaczepów, oczywiście bez ciężarka i haczyka i zabrałem się za drugie.

Postanowiłem, że ostatni raz podciągnę robaka po dnie, może choć jeden okoń się skusi i miałem nosa, bo nagle kij wygiął się aż do rękojeści. Po dużym oporze mogłem przypuszczać, że wziął mi garbus na rekord świata, ale to raczej niemożliwe, chyba to sandacz i to niemały. Czym bliżej falochronu, tym większa siła napierała na wędkę i kołowrotek. O kręceniu korbką już nie było mowy, pozostało tylko mozolne pompowanie. Ciekawe co mi się uczepiło ? Dwóch moich sąsiadów podeszło do mnie, ale i tak nie mogli mi pomóc, na jednej rozgwieździe byśmy się nie zmieścili, a i tak nikt nie dysponował podbierakiem. Stali na sąsiednich, betonowych budowlach i tylko mi kibicowali. Wreszcie, chyba po dwudziestu minutach, udało mi się podprowadzić zdobycz na odległość wzroku. Żyłka pionowo wchodziła do morza, a ja już tylko kijem próbowałem wydrzeć falom ten dar natury.

Wszystkich zaskoczył widok wielkiego łba wypływającego spod lustra wody. Boże, przecież to dorsz, co ja mówię, dorszysko, waży chyba ze dwadzieścia kilogramów, odezwał się jeden z wędkarzy. Olbrzymie cielsko wyłożyło się na powierzchni, ryba była już bardzo zmęczona. Otwarła pysk, z którego wystawał mój haczyk, a wyglądało to tak, jakby pchła wpadła do paszczy hipopotama. Minutę obserwowaliśmy tą scenę, a potem dorsz się obrócił i odpłynął urywając żyłkę. Jeszcze długo ręce mi się trzęsły, chociaż doskonale zdawałem sobie sprawę, że nie miałem najmniejszych szans na wyholowanie w takich warunkach, tak wielkiej ryby. W tych emocjach nawet nie słyszałem buczenia, ale gdy tylko puściły, dźwięk narósł podwójnie. Przez całą drogę na stację później w pociągu, a nawet jak już byłem w domu, ciągle w mózgu miałem zakodowany ten dźwięk latarni : bu, bu bu. W przyszłości, jak będę wybierał się na falochron i będzie mgła, to dziesięć razy się zastanowię, czy warto tak psychicznie się męczyć.
Węgorzyce, usmażone na kolację, obtoczone w mące i jajku, były rewelacyjne, chyba nawet smaczniejsze od węgorzy.

 


4.7
Oceń
(33 głosów)

 

Łowy pod latarnią morską - opinie i komentarze

pawel321pawel321
0
Ja tak szybko nie zrezygnowałbym z tak dobrego łowiska,na następną wyprawę proponuje zabrać ze sobą zatyczki do uszów co w pewnym stopniu wyciszy dźwięki pochodzące z latarni. Pomyśl o dobrym podbieraku. (2009-06-27 11:41)
mariuszek84mariuszek84
0
Fajne wyprawa i gratulowac musze panu tego ze na ryby pan wybiera sie najpierw pociagiem a puzniej 10 km rowerkiem to naprawde wymaga poswiecenia i checi wedkowania.Daje 5 gwiazdek. (2009-06-27 11:54)
grzegorzk75grzegorzk75
0
Bardzo fajny artykuł, szkoda tylko tego dorsza. Gdybyś go wyjął to radość przebiłaby dźwięki latarni. Ocena oczywiście 5. Pozdrawiam. (2009-06-27 12:16)
jessica2006jessica2006
0
GRATULACJE KOLEGO CZASAMI NAJGORSZA MIEJSCOWKA OKAZUJE SIE NAJLEPSZA JA W ZESZLYM ROKU STALEM NA LODCE NA ZATOPIONYM LESIE (ZALEW SOLINA) TEZ BARDZO DUZO ZACZEPOW ALE POLAPALEM BARDZO DUZO OKONI TAM WLASNIE SIADL MI OKON NA 48CM MOJ NAJWIEKSZY JAK DO DZIS POZDRAWIAM I ZYCZE WIECEJ TAKICH PRZYGOD ... (2009-06-27 18:03)
grzybek666grzybek666
0
Czy napewno to zdjęcie z Świnoujścia???, bo w tamtym roku byłem we Władysławowie, i wydaje mi się, że latarnia morska widniejąca na zdjęciu znajduje się w Porcie Władysławowo. Sam łapałem z tego samego miejsca niestety bez efektu. Sam artykuł na piątkę. Pozdrawiam grzybek666. (2009-06-27 20:18)
u?ytkownik5460u?ytkownik5460
0
gratki .... 5 z plusem , (2009-06-27 22:05)
jacekm67jacekm67
0
Super opis, wspaniała przygoda no i jeszcze ta męcząca droga, tylko pogratulować ale za brak podbieraka wiedząc, że ryby będzie trzeba "targać" cztery metry do góry duży minus, ogółem cztery. (2009-06-27 22:25)
mario11mario11
0
fajna opowieść, ale pierwsze zdjęcie to chyba z Władysławowa jest:) (2009-06-27 22:27)
zibi1417zibi1417
0

(2011-04-25 09:06)
u?ytkownik70140u?ytkownik70140
0
5 (2013-05-24 11:04)

skomentuj ten artykuł