Magia Małych i Średnich Rzek

/ 6 komentarzy / 29 zdjęć


Ktoś kiedyś powiedział , że małe i średnie rzeki mają coś w sobie że są to magiczne rzeki w których pływają piękne okazy które ciężko przechytrzyć i miał rację. Magia małej rzeki oraz średniej i otaczającej wokół jej przyrody tego nie da się opisać , tam po prostu trzeba być i zobaczyć to na własne oczy . Mała rzeka a duże wymagania ? właśnie tak małe rzeczki rządzą się swoimi prawami , są trudne techniczne i trudno dostępne dla wędkarza , tu jeden zły rzut przynętą i lądujemy w zaczepach , w małej rzece trzeba szczególnie zachowywać się że tak powiem po indiańsku , większość łowienia to podchody za rybą by ją przechytrzyć.
Mała rzeka duże ryby ? zazwyczaj tak bywa jest tylko jedno ale , za tą rybą trzeba sie nachodzić , ale jak już trafimy coś konkretnego to jest to satysfakcjonujące że nasze trudy zostały wynagrodzone . W takich rzekach przede wszystkim trzeba umieć ją czytać , czytając rzeke i wykorzystując to  mamy większe szanse na złowienie jakiejś rybki  , do tego dochodzi dobry dobór przynęt i efekt końcowy . Osobiście na małych i średnich rzeczkach najczęściej stosuję woblery kolorystyka , imitacja drobnych rybek żyjących w zbiorniku np.takie jak imitacje, kozy, śliza, ciernika, fajnie sprawdzają się wszelakie imitacje okonia najczęściej atakowane przez szczupaki, chodż jednym z moich najbardziej łownych woblerów jest imitacja kiełbia może dlatego że w moich rzekach na tych odcinkach co łowię występuje spora ilość kiełbia a drapieżniki najzwyczajniej w świecie na nim żerują . Kolejna stosowana z przynęt jest to stara jak świat obrotówka w małych rozmiarach najczęściej obrotówki od mepsa w kolorystyce złoto i srebro, chodź gdy widze klenie w łowisku lubię założyć longa w kolorze miedzi na prawdę fajnie działa ten kolor na klenie.
Nie tak często ale od czasu do czasu i zazwyczaj w okresie wiosennym używam coraz bardziej zapomnianych przez wędkarza blaszek wahadłowych , od których praktycznie każdy z nas zaczynał przygode ze spinningiem . Jak to mówią dobre wahadło nie jest złe  i tak właśnie jest ,wiosną na moich wodach na małe wahadełka na prawdę idzię połowić tam gdzie nie może wobler czy obrotówka , rade daje blaszka wahadłowa.Natomiast nie stosuję przynęt gumowych , wiem że również i one mają dobrą skuteczność i że wielu wędkarzy ma na prawdę dobre wyniki na te przynęty , jednak jakoś jeszcze się nie przekonałem co do łowienia na przynęty gumowe które posiadam w pudełkach. 
A teraz po krótce opiszę swoje odcinki małej i średniej rzeki na których spędzam dużo wolnego czasu . Pierwszą z nich jest to rzeka Bzura wędkarze z Mazowsza i Województwa łódzkiego , na pewno znają tą rzekę a może i wędkarze z innych województw łowili na tej rzece i poznali trochę jej bieg.
Rzeka Bzura rzeka na której można było by rzec że wychowałem się wędkarsko , dla jednych jest to rzeka bez perspektyw , a dla innych rzeka z perspektywami wędkarskimi .Sam osobiście znam wędkarzy którzy łowili na prawdę piękne życiówki na tej rzece , i mi również udało się złowić kilka rybek godnych uwagi właśnie z tąd z Bzury . Dziś troszkę Bzura jest zapomniana przez związki pzw , nie ma zarybień , zero jakich kolwiek działań na tej rzece , jedyne działania są takie że mnóstwo kajaków zaczyna pływać po tej wodzie , a wszyscy wiemy jak to idzie w parze wędkarze i spływy kajakowe nic fajnego no cóż , ale mimo to i tak  staram się być jak najczęściej nad brzegami rzeki by przechytrzyć jakieś rzeczne okazy które jeszcze pływają w tej wodzie. Bzura jest lewym dopływem naszej królowej rzek Wisły , niegdyś gromadziła na prawdę liczne gatunki ryb .Wypływająca z województwa łódzkiego meandruję przez równine łowicko -błońską skupiając liczne grono wędkarzy nad swoje brzegi .Dziś opowiem o jednym z dolnych odcinków Bzury w miejscowości Witkowice , jeden z moich ulubionych odcinków rzeki zaraz po odcinku Dachowa a kładka w Boryszewie o którym pisałem kilka artykułów wcześniej. Rzeka Bzura odcinek w Witkowicach który kryję jeszcze na prawdę ładne drapieżniki , trzeba tylko troszeczkę poznać tą wodę i wiedzieć jak dobrać się do tych drapieżców. Idąc w dół z biegiem rzeki do tak zwanej przepompowni w Tułowicach , obfituje w fajne ciekawe  miejsca  z licznymi dołkami i zakolami oraz pozwalanymi drzewami które tworzą kryjówki dla drapieżników.
Na tym odcinku rzeki znajdują się również miejsca jaziowo - kleniowe , ważne by potrafić czytać wodę  a ona dla nas się otworzy  , dając nam jakieś rybki . Im bardziej schodzimy w dół rzeki tym więcej mamy piaskowych blatów , gdzie biały drapieżnik w sezonie letnim ugania się za ukleją , tak tak mowa tu o naszych rzecznych boleniach , torpedy pierwszego strzału kto miał chodź raz bolenia na kijiu wie o czym mówię.   Odcinek Bzury w Witkowicach w sezonie letnim jest trudno dostępnym odcinkiem , jedna wielka dzicz a wśród niej dzika zwierzyna , liczne ptactwo śródlądowe i wodne ma tutaj swoje kryjówki oraz miejsca gniazdujące. Częstym widokiem w tych rejonach rzeki są stada saren czy tak nie lubiane przez nas dziki , tak jak spotkanie z sarnami może być przyjemnym widokiem dla oka , tak spotkanie z dzikiem przyprawia o palpitację serca nie jednego wędkarza, do tego mnóstwo naszych rzecznych świnek morskich jakimi są bobry , w rzece Bzurze doskonale się odnajdują i zadomowiły się na dobre utrudniając życie wędkarzom poprzez podziemne półapki które kopią i często są nie widoczne zamaskowane gdzieś pod pasmem traw , no kto choć raz nie wpadł w bobrzą dziurę będąc nad rzeką , lub nie słyszał tego potężnego chlupnięcia ogonem w wodę śmiało można powiedzieć że bobrów z roku na rok jest więcej w Bzurze.
Podsumowując tak na szybko ten odcinek rzeki , myślę że jest to dość dziki a zarazem ciekawy i trudny obszar do łowienia w którym zostało jeszcze tego drapieżnika , a i same miejsca do obłowienia wymagają od nas sporo umiejętności i techniki rzutu.
Kolejną rzeczką nad którą lubię się pouganiać zazwyczaj za kleniami , tak samo z wiosny jak i w okresie letnim gdzie tej wody jest tu na prawdę mało a każdy celny rzut graniczy z cudem jest rzeczka Pisia. Pisia mała urokliwa , ciężko techniczna rzeczka płynąca pośród Mazowieckich pól i łąk jest prawym dopływem rzeki Bzury i również gromadzi liczne gatunki ryb , chodź przez wędkarzy jest mniej uczęszczane niż Bzura , może przez to że tu o rybę trudno i trzeba się o nią na prawdę postarać . Zazwyczaj na Pisi obławiam odcinek Rokotów -Sochaczew , aż do ujścia rzeki i mogę śmiało powiedzieć że w tej rzece króluje duża ilość  klenia , fanatycy połowu okonia również będą mieli co połowiać ponieważ pasiaki również tu występują i to w fajnych rozmiarach jak na tą rzeczkę.  Ciekawymi rybami występującymi w Pisi i dającymi dużo zabawy na lekki spinning latem , są tutaj wzdręgi , naprawdę są to bardzo ciekawe rybki a na leciutkim zestawie spinningowym  są godnym przeciwnikiem wędkarza. W okresie letnim zdarzają się szczupaki których tu nie brakuje a pokarmu w postaci drobnej ilości ryb mają pod dostatkiem dla tego warto łowić z jak najcięszym przyponem , by później nie być zdziwionym że ani ryba ani przynęta nie wyjechała z wody , a dwa to po co ryba ma pływać zakolczykowana dla tego osobiście uważam że warto żałożyć jakiś przypon na zestaw końcowy .
Nad tą małą urokliwą rzeką Pisiom , oprócz łowienia można również się wyciszyć i naładować baterie przed gonitwą dnia codziennego i do tego fajnie połowić  , a to ze względu na to że Pisia w lecie strasznie zarasta i rzeczka robi się naprawdę malutka , przez co wielu wędkarzy odpuszcza tą rzeczkę co wydaję mi się błędem . Fanatycy połowu białorybu metodą gruntową również znajdą tutaj swoje miejsca jak i ryby , z wiosny gdy poziom wody w rzece jeszcze jest podniesiony często połowiana są tu płocie i wspomniane wcześniej klenie , wystarczy założyć na haczyk ziarnko kukurydzy , pszenicy , lub nadzwyczajniej w świecie drobnego czerwonego robaka zarzucić zestaw i po prostu czekać na brania i rybki . Ważne by nie zabierać ryb z tak małych rzeczek bo na prawdę za parę naście lat zamiast ryb będziemy mogli liczyć jedynie kamienie w wodzie .
Podsumowując ten mój krótki wpis , uważam że małe i średnie rzeczki mają w sobie jakąś magię wędkarską która ciągnie nas nie raz w nieznane rejony rzek tylko  po to by przechytrzyć dziki okaz z małej czy średniej rzeki , a do tego napajać się urokami otaczającego nas krajobrazu . 

 


4.5
Oceń
(13 głosów)

 

Magia Małych i Średnich Rzek - opinie i komentarze

Basia KierBasia Kier
+4
Pięknie napisane i oczywiście *****. Ja lowię na takich rzeczkach (a nawet mniejszych): Czarna i Biała Nida, Lubrzanka, Belnianka i jeszcze kilka o podobnych gabarytach. Tam naprawdę większa ryba to jak "razy dwa" na dużej wodzie. Ale za to urok takich rzeczek jest nie do pobicia. Na jednejz nich mam takie miejsce z obrywajacą się skarpą. Czerwony robaczek jest tak "killerem", pewnie dlatego, że często wpada z ziemią do wody. (2019-08-18 16:13)
ryukon1975ryukon1975
+4
Dla mnie rzeki bez względu na ich rozmiar mają jedną nieodpartą zaletę. Pozwalają połowić w ciszy i bez kibiców. Wystarczy ominąć pierwsze 500 m od drogi gdzie kończą się możliwości dojazdu samochodami i znajduje się wolność. Można wybrać miejsce gdzie chcę łowić, zanęcać i spędzać czas. (2019-08-18 16:34)
SmolikSmolik
+3
Rzeczki mają swój urok i trzeba się nachodzić za rybą, ale to jest właśnie to,co lubimy w naszym hobby! Im bardziej dzika woda - tym dla mnie lepiej i większa frajda podczas wędkowania. Nawet łowiąc najczęściej na jednej rzece - można sobie urozmaicić wędkowanie poprzez wyjazd na inny niż zwykle odcinek danej rzeki. Tak było w moim przypadku - po przyjeździe na miejsce, gdzie dotąd nigdy nie łowiłem - udało mi się złowić mojego największego okonia. Pozdrawiam i powodzenia podczas połowu na rzeczkach i rzekach :) (2019-08-19 22:18)
kabankaban
+3
Wychowałem się nad Wisłokiem i jest to rzeka mojego życia. Na kilku kilometrach znam praktycznie każdy kamień i zatopiny korzeń. Dla mnie łowienie w tego typu rzekach to czysta przyjemność obcowania z przyrodą i koniecznie łowienie w samotności. Duże ryby z małej rzeki ? Tak one tam są ale o wiele bardziej cwane i płochliwsze niż te z dużych rzek a łowiłem trochę w Wiśle i Odrze choć dolny San też mały nie jest. Co do przynęt to jestem woblerowym maniakiem ale coraz częściej sięgam po gumki a żelazo zostaje na koniec. Pozdrawiam :) (2019-08-29 10:53)
Jakub WośJakub Woś
0
Oj mają. W tym roku postanowiłem odwiedzić kilka takich rzeczek. Liwiec, Iłżanka, Rospuda, Nida teraz tylko czekam na wiosnę i wyprawę nad Bzurę. (2019-11-27 10:43)
JulianJulian
+1
Na Wkrze ( niestety Ciechanów) na Nidzicy ,Nidzie ( niestety Kieleckie) i na Małoszuwce ( też kieleckie ) zaczynałem swoją przygodę z kijem . A na Nidzicy łapałem pod Cudzynowicami takie płocie o których w dużych rzekach się nie śniło ,nie będę pisał o Kleniach na Małoszuwce pod Skorczowem łapanych na czerwone porzeczki . Ale to było LATA !!!! temu . Jedno pytanie brzmi - Co takiego się stało ? . Kolega się skupił głównie na spinningu . Też 30 lat temu na Małoszuwce łapałem na woblera - a sprawa wyglądała tak . Rzucałem wysnuwałem żyłkę a potem ,,ściągałem " Inaczej się po prostu nie dało . A szczupaki w 2 godziny między Zalewem a mostem kolejowym . Dwa ponad 2kg ,jeden 1,5 kg reszta do wody . Tak było , tak było !!!! Tam od lat 60 siątych spędzałem u cioci każde wakacje . Jakoś mi się na wspomnienia zebrało . Mój śp wujek Nestor i autorytet wędkarstwa już nie żyje , niektórzy bracia i koledzy też . Tam jak zobaczył mój kolega po kiju i również zięć . Tu czas Inaczej płynie . Ale to nie czas po prostu mieszkają tu Normalni Ludzie a nie to co w mojej popierdolonej Warszawie - niestety z bulem to piszę ale takie są fakty. Dla kolegów Julek ,,warszawiak " jak mnie nazywaliście . A za ,,artykuł " 5 + tak przy tej Nidzie mnie do restrospekcji sprowokowałeś . (2019-11-27 15:32)

skomentuj ten artykuł