Majowe szczupaki - życiówka na Spinmada

/ 20 komentarzy / 2 zdjęć


Sezon szczupakowy 2014 rozpocząłem 2 maja. Dzień wcześniej z kolegą, odwiedziliśmy krainę pstrąga i lipienia, w okolicach Jeleniej Góry na rzece Bóbr. Widoki piękne, niestety bez większych wyników. Jak już wspomniałem, za szczupakiem wybraliśmy się w drugi dzień majówki, na zbiornik Mietków. Nadzieje oczywiście jak zwykle były wielkie. Pogoda dopisywała, słońce było jeszcze w miarę wysoko. Po pół godzinie, wpadła pierwsza zdobycz i był nią zębaty 54 cm. Po następnej godzinie kolejne branie, tym razem cos większego. Był to szczupak 56cm. W między czasie kolega Agrest złowił ładnego okonia 38 cm, którego postanowił zgłosić do jednego z czasopism jako ryba medalowa ( chyba brąz od 35 cm ). Ja pod koniec dnia złowiłem jeszcze okonia 30 cm i dzień można zaliczyć do udanego, jako rozpoczęcie sezonu zębatego. 


Kolejny dzionek, a było to święto Konstytucji, postanowiliśmy ponownie wybrać się na Mietków. Rozsmakowani w połowach z dnia poprzedniego, liczyliśmy ponownie na nutkę adrenaliny. Sobota lekko deszczowa, dość przyjemnie. Po godzinie wędkowania coś uderzyło w moją obrotówkę DAM rozmiar 4 i na pewno nie był to okoń. Ponownie zębaty uderzył w moja przynętę. Okazał się nim pięćdziesięcioośmio centymetrowy osobnik. Powoli czułem się coraz pewniejszy w holowaniu ryb. Mogłem poćwiczyć prawidłowe ustawienie hamulca, a jest to bardzo ważny element w połowie drapieżników. Tego dnia miałem jeszcze jedno bardzo silne branie okoniowe, niestety instynkt oraz pewność siebie zgubiła mnie, co poskutkowało stratą zdobyczy. Wiem, że był to duży okoń, ale trudno, jeśli nie ten, to kiedyś będzie inny i może większy. Drugi dzień ponownie zakończony sukcesem. 


Następnego dnia, z samego rana, wybraliśmy się tym razem na zbiornik zaporowy Słup koło Jawora. Poranek nie przyniósł nic ciekawego, poza małą przygodą. Nie dużo brakowało, a wylądowałbym w lodowatej wodzie. Brodząc w wodzie po pas ( w neoprenach ), nie zauważyłem dużego głazu leżącego na dnie. Potknąwszy się o niego, nie miałem już szans na samo-ratunek. Instynktownie wyciągnąłem prawą rękę do tyłu ( lewa już była cała w wodzie ) w kierunku Łysego ( kolega Łukasz ), z nadzieją, że On instynktownie chwyci mnie za rękaw lub dłoń, jednocześnie ratując mnie przed zimną kąpielą. No i tak się stało. Dzięki Łysemu, uratowałem się przed wiosennym pływaniem, a może i nawet przed zapaleniem płuc. Dzięki jeszcze raz Łysinka :). Po kiepskim poranku, przenieśliśmy się na druga stronę łowiska, co zaowocowało u mnie kolejnym szczupakiem, tym razem największym podczas trzy dniowego łowienia - 60 cm. Majówka jak dla mnie, bardzo łowna. Najlepszy wynik dopiero się zbliżał. 

 
Jak co roku w maju, zbieramy się z kilkunastoma kolegami z pracy, bierzemy busa i jedziemy "kawałek" dalej na mini rywalizację. Kto złowi największe ryby, ten zgarnia pulę nagród. Tym razem padło na Odrę w okolicach Zielonej Góry. 10 maja, zimny poranek, wszyscy rozentuzjowani. Na łowisku jesteśmy przed 5 rano. W grupkach rozchodzimy się po rzece. Ja jak zwykle, poszedłem swoimi śladami z Agrestem i Łysym. Wybraliśmy jedną z pierwszych główek. Koledzy poszli w pobliże nurtu, koło warkocza, ja natomiast zasadziłem się na kładce na środku klatki. Woda w tym miejscu bardzo wolno krążyła pomiędzy dwoma główkami. Rzeka była tak spokojna niczym woda stojąca. Prócz nas, nie było tam nikogo. Rozpocząłem spinningowanie. W ruch poszły niezawodne obrotówki DAM, Meppsa. Następnie gumy Dragona, Manns"a i Mikado. Bez efektu. Sięgnąłem po broń większego kalibru i wydobyłem pudło z woblerami. W większości Salmo, Dragon, Jaxon, ale także jest i Lipinski, Kobi, Kenart, Siek. 

Również spełzło na niczym. Ale, ale, mam jeszcze jednego asa w rękawie. Była to świeżo zakupiona ( dzień wcześniej ) przynęta, jakim był Spinmad. Ni to blaszka, ni to wobler, a można nawet rzec, że jest to przynęta dwie w jednej. Obwieściłem kolegom, że właśnie wyciągnąłem killera i teraz zacznie brać. Oczywiście, tymi słowami wzbudziłem u nich tylko gromki śmiech. Pierwszy rzut i dziewiczy lot przynęty nad wodą. Był to 18 gramowy powiedzmy "blachowobler", który z lekkością przedzierał się przez jeszcze zamglone powietrze, niczym Ninja w czarnym stroju, po XIX wiecznej Japonii. Plusk i pierwsze ściąganie przynęty. Byłem ciekaw jak spinmad zachowuje się pod wodą i muszę przyznać szczerze, że jest to charakterystyczny ruch dla tego typu wabików. Ruch wirowy tylnej części oraz kołysanie się na boki korpusu jest mocno wyczuwalne na wędce. 

Drugi rzut wykonałem w okolicę rosnącego dużego, starego dębu. W tym momencie, odzywa się Maciek i mówi:
- jeśli to killer, to już dawno powinieneś mieć kilka szczupaków!
Na co ja odpowiedziałem:
- popatrz teraz, właśnie wykonam trzeci rzut.
Mocny zamach i "blachowobler" leci kilkadziesiąt metrów w kierunku przeciwnej główki. Zamknąłem kabłąk, podkręciłem korbką w celu naciągnięcia plecionki, następnie szarpnąłem dwa razy szczytówką i poczułem potężne uderzenie. To był zębaty. Koledzy, z niedowierzaniem byli przekonani, że właśnie mam zaczep, jednakże ja wiedziałem, że to jest duża ryba, gdyż opór jaki mi stawiała był bardzo mocny. Biorąc pod uwagę moje kilkuletnie spinningowanie, uważałem że mam swojego "rekorda". Dotychczas był nim szczupak 67 cm, opisany w 2012 roku na forum wędkuje. Wracając do holu, hamulec Stradica wydawał ostre dźwięki i świst wyciąganej plecionki. Daiwa wygięła się niczym łuk Wilhelma Tella. Jednak ja, nie stałem jak wryty, i odbierałem zębatemu to , co mi wybrał ze szpuli. Bitwa była zacięta. Po dłuższej chwili, "pajk" podholowany w okolice 10 metrów, ukazał mi swoje cielsko przy powierzchni, po czym ponownie odjechał w toń. Widziałem , że nie był mały i być może będzie pierwsze miejsce. Najważniejsze bezpiecznie dobić do brzegu. Gdy walka wydawała się już zakończona, ryba podjęła ostatnią próbę ku wolności i 3 metry od brzegu postanowiła wykonać świecę. W tym momencie zamarłem, gdyż obawiałem się ucieczki mojego "potwora rzecznego", ale nie, był zapięty dwoma hakami kotwicy i nie miał najmniejszych szans pokonać mojego "zawodowstwa". 

Wtedy pomyślałem: dla takich chwil mam to hobby. Nawet gdyby mi uciekł przed pomiarem, to czym że jest ta adrenalina uderzająca wprost w mój umysł. To taka karma, dzięki której nadal łowię i nie poddaję się pomimo wielu porażek.
Był już praktycznie mój. Jeszcze chwila i Łukasz podebrał rybkę z brzegu. Ku mojej uciesze, po zmierzeniu okazało się że szczupak ma równe 80 cm i 3,3 kg. Był to niewątpliwie mój wielki sukces. Udowodniłem, że poprzednie dni maja, nie były przypadkiem. Tego dnia złowiłem jeszcze jednego szczupaka 51 cm i okonia 25 cm. Oczywiście zgarnąłem pulę nagród i odebrałem gratulacje od kolegów. Maj, póki co, jest dla mnie wprost proporcjonalny do moich wyobrażeń o zasobnych wodach w rybostan drapieżników. Takie małe Eldorado.
pozdrawiam wszystkich łowców adrenaliny

 


5
Oceń
(43 głosów)

 

Majowe szczupaki - życiówka na Spinmada - opinie i komentarze

GERDAGERDA
0
Piękne opowiadanko i tłusta piąteczka:)))) (2014-05-17 21:34)
pawel75pawel75
0
Świetnie się czytało no i nic tylko szczerze pogratulować tak pięknego okazu !!! Pozostaje tylko życzyć metrówki na kolejnej wyprawie ! Pozdrawiam i ***** zostawiam (2014-05-18 09:07)
kabankaban
0
Nie dane mi było jeszcze złowić ryby powyżej metra i co i nic. Cieszę się z każdej większej ryby jaką uda mi się złowić. Co do zawodów miedzy kolegami bez zbędnych pucharów dyplomów i całej tej otoczki to świetna rzecz i zabawa na pełnym luzie (coś o tym wiem). Pozdrawiam z piąteczką i metrówy życzę. (2014-05-18 09:13)
matipilkamatipilka
0
Siemanko:):):):) GRATULACJE!!!!!! Powiem Ci tak ja na spinmada wędkuje juz dwa lata i jest moim numerem JEDEN!!!!!! Wybrałem się 11 maja tego roku wieczorkiem na ryby i na czerwonego 10 gramowego Spinmada złowiłem zębatego, który mierzył 76 cm:):):) mało tego od samego początku maja złowiłem na Spimada różnego rodzaju koloru ponad dwadzieścia szczupaków i sporo okoni:):):) pozdrawiam wszystkich i zachęcam do łowienia na SPINMADA!!!!!!!! (2014-05-18 09:17)
robertoroberto
0
Gratulacje ! Rekord cieszy najbardziej - życzę kolejnych ! (2014-05-18 09:21)
tomalegtomaleg
0
Gratulacje Leon. Piękna ryba. Metrówy w tym sezonie . *****Pozdrawiam (2014-05-18 09:25)
Hunt eRHunt eR
0
Gratulacje. Piękna ryba ______________www.pikefinder.pl_________________ (2014-05-18 09:49)
marek-debickimarek-debicki
0
Piękny drapieżnik z jeszcze piękniejszej rzeki. Do dzisiaj pamiętam pierwsze lekcje udzielane przez doświadczonych spinningistów z zaprzyjaźnionego koła Drukarz i piękne wyniki uzyskiwane nad Odrą. Gratuluję piękniej rybki i ciekawej Koleżeńskiej rywalizacji. Pozdrawiam i ***** pozostawiam. (2014-05-18 11:30)
barrakuda81barrakuda81
0
80-tka dziś w Polsce to już przyzwoita rybka.Życzę Koledze metrówki , sobie zreszta też:-) ale tej naszej,polskiej z wód PZW -wierze że jeszcze są...*****. (2014-05-18 12:01)
rafalski06rafalski06
0
Piękny krokodylek 80 na kiju to już coś gratulacje i życzę magicznej metrówki ***** i pozdr. (2014-05-18 12:54)
grisza-78grisza-78
0
Wspaniałe jak widać rozpoczęcie sezonu. Gratuluję życiówki i dołączam się do życzeń kolegów z powyższych komentarzy. Następny rekord to już będzie magiczny metr. ***** i pozdro!!!!!!!!! (2014-05-18 13:21)
sebaworochsebaworoch
0
Piękna ryba . Gratuluje okazu.***** (2014-05-18 18:20)
wirus7wirus7
0
Dzięki wszystkim bardzo za komentarze. Matipilka, też mam takie uczucie, że te przynęty są naprawdę magiczne. Zobaczymy co będzie dalej.pozdrawiam (2014-05-18 18:52)
bocznytrokbocznytrok
0
Piękna ryba i genialny wypad, za wpis i całokształt oczywiście 5 *****. Pozdrawiam Boczny Trok (2014-05-19 20:53)
slawnek1slawnek1
0
Gratuluję tak pięknej ryby i walki z nią, właśnie dla takich zmagań warto wędkować . Czytając ten wpis , poczułem jak jest wspaniała walka z takim okazem .Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów wędkarskich , daję mocne *****. (2014-05-19 22:17)
marciin 2424marciin 2424
0
Gratuluję zdobyczy i niech dobra passa trwa jak najdłużej . Pozdrawiam i oczywiście ***** leci :) (2014-05-20 20:55)
wirus7wirus7
0
dzięki jeszcze raz :) (2014-05-20 22:48)
camelotcamelot
0
Wszystko fajnie ! Myślałem tylko, ze czytając dowiem się czegoś o tym ,,spinmadzie" ? W końcu jet w tytule ? Pozdrawiam serdecznie ! (2014-05-21 01:29)
wirus7wirus7
0
Sory, ale tytuł został zmodyfikowany przez redakcję. Mój tytuł brzmiał Majowe szczupaki, a wedkuje.pl dołożyło życiówka na Spinmada. pozdrawiam (2014-05-21 07:52)
CYTRYNA777CYTRYNA777
0
WITAM Polecam woblery ROBINSON są tańsze od Rapali i efekty też są dla amatora to nie duży wydatek 14,50 , polecam też gumy Canibal . POZDRAWIAM (2014-05-27 19:50)

skomentuj ten artykuł