Majówka z wędką na Pojezierzu Brodnickim

/ 1 komentarzy / 37 zdjęć


Majówka z wędką to jest wspaniały wypoczynek, na który się czeka niecierpliwie, dla większości to rozpoczęcie sezonu, chociaż już nie którzy od dawna wędkują. A żeby majówka z wędką udała się trzeba do niej dobrze przygotować się . Dobrać przynęty, zanęty, zabrać sprawdzony sprzęt itp... Wpływ ma także również pogoda. Kiedy woda jest nagrzewana przez majowe słońce, ryby intensywnie żerują i mamy szanse złowienia swoich rekordowych ryb ,oraz przeżycia walki z nimi. A kiedy połączymy piękno przyrody i krajobrazy położone nad jeziorami oraz wyciąganie ryb z wody, to więcej nam nic nie potrzeba . Jest to długi weekend , gdzie nabieram dużo sił sam, lub z rodziną. Tak naprawdę frajdę sprawia mi wędkowanie na spławik, ale też pragnę pokochać spinning pod nadzorem brata. A co do łowienia szczupaka daje mi dużo frajdy podczas holowania, tak jak sum i węgorz a gdy na końcu wędki są metrowe i większe , gwarantuję niezapomniane przeżycie.
W tym roku zaplanowałem rozpocząć sezon wędkarski pierwszego maja na jeziorze Chmiel Duży na nowej łodzi wykonanej większości przez zemnie i oczywiście sprawdzić ją jak będzie się zachowywała podczas wędkowania na wodzie. Drugiego maja miałem brać udział w otwarciu sezonu wędkarskiego koła Rapa w zawodach w Stobnie. Miałem zaplanowaną całą majówkę. Żona zaplanowała inną formę wypoczynku , że 30.04. mam zawieść ją do matki w wieku 95 lat mieszkającej w Inowrocławiu. Podczas rozmowy przez telefon z bratem , mieszkającym w Brodnicy użalałem się , że sezon wędkarski spędzę siedząc w domu w Inowrocławiu. Brat namówił mnie na rozpoczęcie sezonu wędkarskiego wspólnie na pojezierzu brodnickim, a powrotną drogą zabrałbym żonę . Po rozmowie z żoną uzgodniliśmy , że pojadę do brata. Przed moim przyjazdem brat wykupił dla mnie pozwolenie na wędkowanie. I tak nieoczekiwanie rozpocząłem majówkę na pojezierzu brodnickim , gdzie z chęcią i sentymentem powracam , bo to są moje rodzinne strony. Ciągnie mnie jeszcze ta cisza na tych jeziorach, nie ma jeżdżących kładów , motorów i rajdów samochodowych. Niestety na jeziorze Chmiel Duży wszystko to się odbywało nie wiem jak w tym roku. Ale już dosyć narzekania będę się powoli pakował i resztę dokończę po przyjeździe z Brodnicy. Nadszedł ten dzień 30.04.rano, pobudka o godz. 4.30 poranna toaleta, śniadanie kawa i zabranie bagaży, no i oczywiście wędki. Ruszamy o godz. 6.15 . Trasa Brodnica przez Inowrocław wynosi przeszło 300km. W Inowrocławiu jestem punktualnie o godz. 9.00. Robię krótką przerwę na wypicie kawy oraz wymianę kilka zdań z teściową i ruszam w dalszą drogę, oczywiście sam. Trasę do Brodnicy pokonałem dosyć szybko, jeszcze nie było dużego nasilenia ruchu. Na początku przyjazdu odwiedzam rodziców i innych znajomych nie żyjących na cmentarzu. W drugiej kolejności odwiedzam przyjaciela Andrzeja i jego żonę , a na koniec rodzinę i dopiero ląduje u brata z którym będę spędzał całą majówkę nad jeziorem Strażym. Pod wieczór spakowaliśmy potrzebny sprzęt do wędkowania , bo już o godz. 3.30 była pobudka . Na wodzie byliśmy koło piątej . Myśleliśmy , że będziemy pierwsi , okazało się , że już kilku wędkarzy było na wodzie prędzej. O godz.8.30 naliczyliśmy dwadzieścia łódek wędkarskich . Większości w łódkach siedziało po dwie osoby. Pogoda tego dnia była nie za ciekawa. Było chłodno pod koniec wędkowania rozpadał się deszcz. Spinningiem rzucaliśmy do godz. 8.30 i nie było żadnego pobicia. Co my nie robiliśmy - gumki , woblery. blach , wymieniane na różne kolory, rozmiary i nic nie pomagało. Przeszliśmy my do trollingu i też nic(przez pewien czas metoda była zakazana w Polsce , obecnie dozwolona) . Zdecydowaliśmy łowić na żywca i to była decyzja podjęta w dziesiątkę . Nałapanie żywca okazało się nie tak łatwo. Po złowionych kilka płotek ,glap i uklei , płyniemy na górkę pod wodną . Tam kotwiczymy się blisko spadu . Już po kilku minutach zarzucenia na rybkę brat miał pierwsze branie . Podczas holu niestety szczupak się wypiął. Strata ryby podczas holowania , też są wpisana w menu wędkarskie, ale długo nie trzeba było czekać, brat miał drugie branie . Po wyciągnięciu i zmierzeniu szczupak miał 65 cm. Ja miałem pięć brań dwa szczupaki nie wymiarowe , jeden wypiął się, a dwa powyżej 50cm. U brat też pojawiały się nie wymiarowe . Jego kolega narzekał , że biorą tylko niewymiarowe. Na wodzie byliśmy do godz. 12.00 i nie wydarzyło się już nic ciekawego. Zdążyliśmy się spakować do samochodu w tym momencie na dobre rozpadało się. Drugi dzień tak samo zaczęliśmy 3.30. Rano było chłodno, była mgła i wiał chłodny wiatr. Zaczęliśmy wędkowanie od nałapania żywca, chociaż też tego dnia nie było go łatwo złowić. Około dziewiątej tak jak wczoraj brania na żywca były podobne i to trwało godzinę . Ja miałem złowionych kilka w tym , tylko jeden wymiarowy. Brat miał znowu szczęście , bo w tych złowionych był jeden o wymiarze 68 cm. Jeszcze przez godzinę próbowaliśmy spinningu i trollingu jak brały to tylko małe. I tak minęła majówka nie wiadomo kiedy. W niedziele już o godz. 6.00 wyjeżdżałem do Wałcza przez Inowrocław zabierając żonę. Szkoda,że nie dowiedziałem się jak wygląda branie podczas trollinngu . Życzę wszystkim wędkarzom w sezonie 2015r dużo wspaniałych przygód , rekordowych ryb i wspaniałych przygód z wędkarskich .


 


5
Oceń
(10 głosów)

 

Majówka z wędką na Pojezierzu Brodnickim - opinie i komentarze

RuchPalikota2RuchPalikota2
0
Jestem z Brodnicy i wiem jak bardzo j. Strażym jest oblegane przez wędkarzy. To samo j. Bachotek. (2015-05-11 18:40)

skomentuj ten artykuł