Zaloguj się do konta

Majówka z koronowirusem.

Pogoda super,przyroda budzi się do życia a człowiek musi siedzieć w domu w obawie przed koronowirusem. Wędki w pogotowiu,wyobraźnia działa lecz samopoczucie fatalne. Po złagodzeniu restrykcji od razu wyruszyłem nad wodę. Specjalnych przygotowań nie czyniłem. Moje akcesoria to bacik 7,zanęta uniwersalna i paczka białych. O tej porze roku nie liczyłem na konkretne ryby. Brania mogą być mizerne lub w ogóle. Ale czasem zabawa może być super. Po przyjeździe już można było nacieszyć oko wiosennymi kwiatami, zielenią trawy,drzew i dużą ilością ptactwa. Samopoczucie zdecydowanie inne. Pierwsze rzuty okazały mało skuteczne ze względu na wynurzającą się już roślinność. Po wielu próbach znalazłem „oko” pozbawione roślinności i rozpocząłem łowienie. Na początek zanęciłem kilkoma małymi małymi kulkami i cierpliwie czekam na brania. Oj trochę czekałem. Po godz. pierwsze branie i jest dorodna rybka. To karaś srebrny. W tym dniu nie złowiłem już żadnej rybki. Przez następne dwa dni nie zaliczyłem nawet brania. W kolejnym dniu ponownie kilka dorodnych srebrniaków i linka. No to już rewelacja. Ale kolejne dni znów bez ryby. Szat nie można rozdzierać. To nie wypady po mięso. Następnego dnia tylko jedna rybka. Tym razem karp. Krótko mówiąc majówka super. Może kol. dziwić częstotliwość wypadów. Ja mam do wody kilkaset metrów a więc bywam rano i po południu. Gdy sezon wędkarski w pełni wyruszam na dalsze eskapady. To rz. Wisła,Odra,Warta,Pilica. Zaznaczam że złowionych nie zabieram. Po sesji zdjęciowej rybki wracają do wody.


 

Opinie (0)

Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.

Czytaj więcej