Zaloguj się do konta

Majowy poranek nad Wycztokiem

Długo czekałem na rozpoczęcie kolejnego sezonu szczupakowego. Dni dłużyły się i dłużyły, a najbardziej 30 kwietnia. Przygotowałem sprzęt, kanapki oraz herbatę z cytryną w termosie, bo pierwszomajowy poranek zapowiadał się dość chłodny. Byłem nastawiony bardzo optymistycznie. Zaczęło się jednak nie po mojej myśli ponieważ zaspałem. Kilkunastominutowe spóźnienie na łowisko i to na sam początek. Po zajechaniu na miejsce szwagier już czekał gotowy do boju.

- Zaspałeś? - zapytał.

- No tak, sorki - odpowiedziałem.

Po sprawnym przygotowaniu sprzętu wyruszyliśmy na łowisko i w drugim rzucie miałem niewymiarka. Ryba wróciła do wody. Przeszliśmy kawałek w okolice pomostów. Ja stałem w wodzie, a szwagier na pomoście. Po kilku rzutach zacinam rybę.

- Ten ma wymiar – mówię do szwagra.

Ostrożnie holuję rybę i podbieram ręką. Delikatnie kładę na pomost obok szwagra, który ma już gotową miarkę. Mierzymy rybkę i – kurczę – 48cm. Lekko zawiedziony wypuszczam delikatnie rybę do wody. Idziemy dalej w okolice mojego jesiennego kawałka szczęśliwej wody, ale i tam nic się nie dzieje. Jedynie w pobliżu jednego z pomostów zostajemy skontrolowani przez SSR. Papiery oczywiście mieliśmy w porządku. Rejestry wypełnione, więc czyści jak łza.

Przechodzimy dość spory kawałek jeziora bez biczowania wody. Wchodzimy zaraz za przesmykiem koło trzcin i zaczynamy dalej machanie wędami. Niedaleko widać było jak szczupak atakując jakąś zdobycz uderzył o lustro wody, ale pomimo rzetelnego ”przeczesania” kawałka wody nie uderza w moją przynętę. Po chwili patrzymy ze szwagrem jak po drugiej stronie jeziora inny wędkarz holuje rybę i przesuwa się w kierunku brzegu.

- Ten jest wymiarowy – mówię do szwagra - obserwując pracę wędziska.

- Z pewnością – odpowiada zdecydowanie.

Bacznie obserwujemy, aby nie pominąć chociaż widoku wymiarowej ryby. Wyjmuje ręką i podnosi, przesuwając się w stronę brzegu. Kolejny wędkarz - notabene który złowionego wcześniej niewymiarka ciska kilka metrów, jak jakiś ochłap - zagaja szczęśliwca o jej wymiar.

- 55 – mówi szwagier.

Po chwili wędkarz oznajmia swojemu sąsiadowi, że miarka pokazała 54cm.

- Ty to masz oko – mówię do szwagra.

Szwagier w końcu decyduje się na założenie wirówki, ponieważ jego dotychczasowe próby z perłową gumką o niebieskim grzbiecie nie dawały rezultatów. Po kilku rzutach zapina malucha. Używając długim szczypiec delikatnie wypina kotwiczkę „zażartej” wirówki i wypuszcza gościa. Po kilku minutach na kiju szwagra znowu drgania i następny zapięty. Również niewymiarowy, ale już trochę większy od poprzednika. Chłodny wiatr zaczyna doskwierać, ale dość mocno ogrzewające słońce łagodzi uczucie chłodu. Po chwili jednak słyszę znajomy głos.

- Szwagier – patrz – ten wymiarowy.

- Na pewno – widzę, że kij inaczej pracuje jak przy tamtych.

Szwagier ostrożnie holuje rybe w kierunku brzegu i ląduje wyślizgiem. Ładnie zapięty oraz pięknie ubarwiony szczupak - jak każdy w tym jeziorze – gotowy do pomiarów i sesji zdjęciowej. Faktycznie była to wymiarowa ryba, 55cm i 1,15kg wagi.

Po kilkunastu minutach jesteśmy w wodzie, próbując coś jeszcze wymachać. Oczywiście założyłem wirówkę, myśląc, że i do mnie szczęście – postaci wymiarowej ryby – się uśmiechnie. Niestety po kilku rzutach zmieniam przynętę z powrotem na perłowe kopyto z niebieskim grzbietem. I na efekty długo nie trzeba było czekać. Po trzech rzutach zapinam rybę opodal miejsca w którym szwagier wyjął swojego miarowego zębacza. I znowu niewymiarek. I tak w ciągu pół godziny wyjąłem jeszcze trzy kaczorki. Wszystkie rybki wróciły w znakomitej kondycji do wody. Spokojnie opuszczając moje dłonie szybko znikały w toni jeziora. Niestety nie dane mi było złowić tego dnia wymiarowego kaczora, ale i tak uważam go za bardzo udany. Tradycyjnie po ostatnim rzucie poklepałem dłonią wodę mojego ulubionego jeziora.

Opinie (4)

chipsusmaximus

No to sobie połowiliście. Chyba to jest taki standard z tymi maluchami, ale zawsze coś się działo. Gratuluje udanego początku sezonu i ciekawego wpisu. Zostawiam 5***** i pozdrawiam. [2011-05-02 18:39]

kostekmar

No, no, no. Chyba znam ten kawałek wody. Nie przypuszczałem, że jest taki fajny i potrafi przyspożyć niespodzianek. Za opis zostawiam 5***** i pozdrawiam. Połamania. [2011-05-02 19:23]

slash

Tylko żywiec!  zawsze trafią się ładne sztuki takie powyżej 57. Spin może i fajny ale głównie same maluchy się trafiają. Szkoda kaleczyć ryb. [2011-05-04 13:23]

JAQU

...szczupaczki nie za duże, ale po takim " zimowym poście" to naprawdę frajda, pięknie to opowiedziałeś czułem się jakbym siedział na jednym z tych pomostów! Piątal ***** [2011-05-13 07:32]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…

Dyngusowa solówka

Nastały święta wielkanocne a co za tym idzie obrzarstwo i lenistwo jedyn…