Płoć na spławik

/ 2 komentarzy / 5 zdjęć


Pomysły na wyprawy często przychodzą mi z dnia na dzień. Czasem jakby znikąd. Chyba to dlatego na ryby pakuje się po nocach.Wezmę ze sobą tylko ten najpotrzebniejszy ekwipunek ,bacika ,puszkę kukurydzy i w drogę. Około godziny szóstej byłem nad wodą. Nad taflą wody unosiła się klimatyczna mgła ,a wokół brak żywej duszy oprócz ptaków szeleszczących w krzakach. Spławik cichutko wylądował w wodzie. Tego mi było trzeba. Już pierwsze drgnięcia spławika spowodowały u mnie przyśpieszone bicie serca. Jeszcze wiosną ta woda wydawała się być martwa. próbowałem wtedy wszystkiego i nie miałem nawet brania. Nagle spławik znów zaczął lekko podskakiwać. Idzie w dół. Zacięcie. Zobaczyłem tylko sylwetkę ryby ,zanim ta się wypięła. Szybka wymiana przynęty i zarzucam w to samo miejsce. Błyskawiczne branie. Siedzi ! Nawet przyzwoita płoteczka ,ale jak walczy ! Coś pięknego ,o to mi właśnie chodziło. Buzi i do wody. Chwilę później nastąpiło kolejne branie ,tym razem z odjazdem w prawą stronę. Znów płotka. Znów bardzo ładna walka ,na tak delikatnym (choć nie zawodniczym) zestawie i tym baciku to naprawdę mega frajda. Rybka zwinnym ruchem ogona uniknęła fotografii i sama przedwcześnie się uwolniła. Bywa i tak. Na szczęście jak się potem okazało nie była to ostatnia ryba dzisiejszego dnia. Sięgnąłem do plecaka w celu wyjęcia kanapki. Znacie to kiedy przez dłuższy czas nie ma brań ,więc postanawiacie coś zjeść i wtedy zaczyna się akcja ? No właśnie... Tak było i tym razem. Biorę pierwszy kęs i podnoszę głowę ,by skontrolować stan spławika. Gdzie on jest ? Zacięcie i jest ryba. One nigdy nie dadzą człowiekowi zjeść ,nie żebym narzekał. Kolejna ryba również odciągnęła mnie od posiłku. Gdy już zjadłem połowiłem jeszcze chwilę. Jak mi się to podoba. Chyba każy wędkarz łowił kiedyś na tą metodę i zna to wspaniałe uczucie ,gdy spławik nagle znika. Jedna płoteczka. Po czasie druga. Tym oto sposobem nastała godzina ósma. Słońce zaczęło przebijać się zza siwych chmur ,a na spławiku zamiast energicznych zanurzeń widać już było zaledwie małe prztyknięcia. Za chwilę znowu nastanie czas letniego skwaru ,który niezbyt sprzyja braniom. Pora wracać. Pakuje sprzęt ,którego nie mam ze sobą wiele. Nie brałem nawet swojej skrzynki wędkarskiej. Oprócz wędki praktycznie wszystko zmieściło się zaledwie w... pudełku po lodach. Jak już wspomniałem ,bacik (5m) ,delikatny zestaw ze spławikiem o wyporności 1g ,mały haczyk na który za samą skórkę zakładałem pojedyncze ziarenka kukurydzy. Oprócz kilku garstek kukurydzy nie nęciłem absolutnie niczym. Nie złowiłem w ten sposób nie wiadomo jak dużej ilości ryb co raczej nie jest niczym dziwnym. Ale taki był mój zamysł -sprzętu niewiele a frajdy z łowienia naprawdę sporo. Polecam wszystkim od czasu do czasu taki luźny wypad ;). Do następnego artykułu :D !!!

 


4.3
Oceń
(12 głosów)

 

Płoć na spławik - opinie i komentarze

halski021halski021
+1
I to jest piękne, gdy wypuszczamy rybki. Nie zależy, ile złowimy ( 2 czy 100), i tak wszystkie wracają do wody. Przy takim wędkowaniu zero stresu:) (2018-08-01 12:02)
Wedkarskie ZmaganiaWedkarskie Zmagania
0
Dokłądnie tak ,o to chodzi :D ! (2018-08-01 22:51)

skomentuj ten artykuł