Zaloguj się do konta

Mam oczy i widzę...

Ostatnio naczytałem się jak pięknie jest w Hiszpanii nad Ebro, czy nad wielkimi jeziorami w Szwecji. Są to kraje, które słyną z olbrzymich ryb. Tak jak Egipt słynie z wielkich i pięknych piramid tak Ebro z równie pięknych sumów. Ważnym jest aby rozszerzać swą wiedzę o dzieje w tych zakątkach ziemi, w które nie było nam dane pojechać i obejrzeć. Choćby poprzez czytanie prasy czy oglądanie filmów przyrodniczych. Wielu z nas tak czyni ale już zdecydowanie mniej osób zastanawia się dlaczego tak jest, że ziemia w różnych częściach globu jest po prostu inna.

Ktoś kto napatrzył się na wielkie karpie, sumy, szczupaki, ktoś kto widział drzewa bananowe, lwy i stada żyraf w Afryce powinien się zastanowić czemu tak się dzieje, że „Oni” mają a „My” nie, zanim zacznie narzekać , marudzić lub też sprowadzać obce gatunki do naszego kraju. Nie jest złem naśladowanie krajów lepiej rozwiniętych i dążenie do poprawy, rozwoju kultury czy techniki. Trzeba jednak niebywałej wiedzy aby oszacować, które z podpatrzonych pomysłów pomogą, które wpłyną pozytywnie na rozwój, a które zaszkodzą.

Czemu tak jest, że nasze sumy są mniejsze od sumów z Ebro? Powodów jest wiele. Pomijając już sam fakt, że klimat panujący w Polsce oraz ukształtowanie terenu nie pozwalają na to aby cieszyć się z tak dorodnych sumów jak cieszą się Hiszpanie, nie pozwalają na to aby cieszyć się z tak wielkich szczupaków z jakich cieszą się Skandynawowie i wreszcie nie pozwalają cieszyć się z wyżej wspomnianych żyraf czy delfinów. Czyż nie jest tak, że wędrując z wędką nad Wisłę mijamy dzikie wysypiska śmieci? Kłusowników szabrujących starorzecza? Czyż nie widzimy ile zła czynią ścieki uchodzące do naszych jezior i rzek? Ja mam oczy i widzę, mam uszy i słyszę i wreszcie mam rozum który mówi mi, że to wszystko nie pozwala oddychać przyrodzie. Nie pozwala jej się rozwijać i kwitnąć.

Dlatego w pierwszej kolejności powinniśmy ratować to co nasze i to co jeszcze nie wyginęło nim zaczniemy sprowadzać to co obce, nim zaczniemy wprowadzać C&R. Gdy skupimy się tylko nad tym co zrobić aby mieć największe sumy na świecie może się okazać, że utracimy to co jeszcze mamy. Ważnym jest aby każdy z nas sobie uświadomił co jest ważniejsze. Czy holowanie wielkich karpi, czy zdobywane za nie blaszane puchary? A może medale za złowione okazy? Nie! To na pewno jest przyjemne, ale ważniejsze jest aby nad wodą było czysto, żeby w drodze nad łowisko zamiast stert śmieci mijać kwiaty, zieleń i piękno przyrody. Żeby słychać było śpiew ptactwa i szmer wody zamiast gardła podpitych i niewychowanych nastolatków. Aby widząc drgającą szczytówkę mieć pewność, że to nie stary gumofilec wleczony nurtem rzeki a ryba ima się naszej przynęty. W tym na pewno nie pomoże „No Kill”. Tu trzeba wysiłku i podjęcia działań.

Widzisz kłusola grabiącego wody to dzwoń! Widzisz biwakujących szczeniaków zostawiających syf nad wodą to upomnij. Widzisz dzikie wysypiska śmieci to powiadom odpowiednie służby. Kończysz wypad nad wodę to posprzątaj po sobie. Gdy widzisz wody zatruwane ściekami to bij na alarm. Może za kilka lat wyjdzie na wierzch to piękno, które śpi stłumione tym nieładem. Polska to piękny kraj i wciąż możemy podziwiać jego uroki zapuszczając się w rzadziej uczęszczane, dziewicze miejsca. Oczywiście nie ma tam żyraf, karpi po 50 kg czy sumów po 150 kilo. Ale jest coś innego. Jest wschód słońca, jest mgła okrywająca krajobrazy nadając im tajemniczości. Jest rosa błyszcząca i migocząca tysiącem odcieni bieli na źdźbłach trawy czy na pajęczynach. Jest śpiew kosa, który już przed wschodem skutecznie wyciąga człowieka z namiotu aby ten mógł podziwiać budzący się dzień. Są też ryby, które choć nie należą do największych na kuli ziemskiej potrafią czynić najszczęśliwszym. Jest także zapach zieleni , cisza i błogi spokój.

Mi tego nie zastąpią sumy z Ebro, wyprawy na skandynawskie szczupaki ani kolejne rekordowe okazy. Dlatego chciałbym aby Polacy otworzyli oczy, patrzyli na to co mają i bronili tego co im ginie. Niech nie będzie tak jak w wierszu Stanisława Jachowicza. 'Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie.' Pomagajmy przyrodzie na tyle na ile umiemy a może już za kilka lat będzie coś znaczyła taka kosmetyka jak C&R.

Opinie (87)

użytkownik

Tak...człowiek jest największym nosicielem bakterii dlategoteż, a może przede wszystkim powinien zacząć od siebie.Wówczas nie będzie miał pretensji do konia, że wóz się przewrócił.Dałem *****. [2009-11-16 10:25]

Norbert Stolarczyk

Od razu powiem dałem piątkę, uzasadnię to tym że choć ataków na C&R było wiele choć tego nie rozumiem to jednak materiał skupiał się na poszanowaniu naszej przyrody. Nie odniosę się do porównań obcych wód do naszych bo tego nie da się porównać, zarówno nasz Rząd jak i społeczeństwo nie osiągnęli takiego poziomu wtajemniczenia. To co Mateusz powiedziałeś a nie chcę tu wszystkiego po raz drugi wymieniać tzn. widzisz?-reaguj! to są czynniki pozytywnego działania, kilka z wielu mające przynieść poprawę naszego ekosystemu. C&R jest jednym z nich i nie jest on wrzucony za kołnierz na siłę więc nie ma powodów aby na tej kwestii wieszać psów, uważam że mniejsza jest grupa ludzi uznających C&R która pozostawia po sobie chlew nad łowiskiem niż grupa tak zwanych smakoszy.Bez względu na to jak podchodzimy do złowionych przez nas ryb czy jak do partnerów naszych wypraw, czy jak do kolacji powinniśmy mieć na celu jedno i tylko jedno pozostawić po sobie porządek tak jakbyśmy to My stworzyli ten świat. [2009-11-16 10:41]

kostekmar

Zgadzam się z Tobą. Sami musimy zadbać o to co mamy i dążyć do poprawy. Dobrze to ująłeś. Za artykuł 5********* [2009-11-16 10:44]

użytkownik

Ja nie atakuję C&R a jedynie chciałem uświadomić, że na razie niewiele ona znaczy widząc to co się dzieje u nas w kraju. Tak jak napisałem, może niebawem działania według C&R będą przynosić zauważalny efekt ale na razie potrzeba czegoś więcej. [2009-11-16 10:52]

Norbert Stolarczyk

Mati, tak jak powiedziałem artykuł bardzo dobry. [2009-11-16 10:54]

Artur316

dobrze napisane. co do złap i wypuść to samym takim działaniem nic nie zdziałamy. wiele ryb po wypuszczeniu i tak zdycha,ale o tym mało się mówi.nie mniej jednak trzeba szanować naszą przyrodę, sprzątać po sobie. środowisko naturalne ma zdolność do samooczyszczania się z drobnych zanieczyszczeń ale te grube jak śmieci to musimy sprzątać już my!! po tych co nie potrafią tego sami zrobić po sobie. [2009-11-16 10:58]

użytkownik

Nic dodać nic ująć. Jeszcze dużo wody musi upłynąć w Twojej ukochanej Wiśle nim ogół tzw. "wędkarzy" pojmie iż trzeba dabać o swoją przyrodę ,a nie zabijać wszystko co się widzi. Niestety czterdzieści lat realnego socjalizmu dokonało olbrzymiego spustoszenia w narodzie. Zniszczylo wiele moralnych pojęć i norm! Autorytety nic nie znaczą. W myśl zasady to co nie moje to można zniszczyć, ukraść itd. Daję pięć za poruszony problem. P. S. Może choć na tym portalu jak będziemy przypominali w nie skończoność o normach moralnych i poszanowaniu drugiego może przyniesie to jakis pożytek. Oby! [2009-11-16 11:14]

użytkownik

Zgadzam się z autorem i zgadzam się z tym co napisał w komentarzu Norbiko1. Właściwie nie ma co tu więcej dodawać materiał uzupełniony o komentarz Norbiko1 jest prawie kompletny. Dlaczego prawie? A no dlatego, że w polskich rzekach ( głównie w Wiśle) kiedyś, kiedyś żyła pewna ogromna ryba, która osiągała 4 m długości i 300 kg wagi. HIszpańskie sumy mogły się schować! To kiedyś kiedyś, było tak dawno, że nam nie było dane tej pięknej ryby oglądać. Było jej tu tak dużo, że na targach sprzedawano ją po najniższej cenie. Straciliśmy ją jednak zabijając ją masowo, żrąc i zanieczyszczając wodę.Mówiąc o wypuszczaniu ryb nazwaliśmy ten trend wyrażeniem "Złów i wypuść", to ładnie brzmi. Jednak w kontekście tego artykułu lepszym byłoby przyjęcie nazwy "Nie zabijaj" rozumianej jako: nie śmieć, nie zanieczyszczaj, dbaj i zwracaj wolność złowionym rybom, jeśli nie wszystkim, to przynajmniej tym które są cenne i zagrożone. [2009-11-16 11:25]

użytkownik

Masz oczy i widzisz...Mateuszu, a na dodatek potrafisz jeszcze swoje wnioski "ubrać" w logiczny rzeczowy tekst. Daję "5" za przemyślane, zdroworozsądkowe podejście do wędkarstwa - szeroko pojmowanego. Młody jesteś a wiele zauważasz - to się ceni. Pierwszy raz spotykam się z określeniem "kosmetyka" w stosunku do No kill i C&R i myślę, że jest w pełni trafne. Szkoda, że tyle czasu marnujemy my wszyscy na kłótnie, nad sprawami... kosmetyki. Są poważniejsze rzeczy i skupienie się na nich, jest jedyną drogą na poprawę zasobów naszej przyrody. [2009-11-16 11:59]

użytkownik

Witaj, artykuł bardzo dobry! na 5 ale nie zgadzam się z tym, że C&R to kosmetyka. Każdy sposób na poprawę rybostanu w Polskich wodach jest dobry i moim zdaniem powinno przynajmniej się zaczynać od małych kroków jak C&R ,sprzątania śmieci nad wodą i zgłaszania wszelkich przejawów kłusownictwa. Wiem, że nasze jeziora i rzeki są jeszcze trute , powietrze może powinno być czystsze, mniej CO2 w powietrzu itd ale nie jestem wstanie zamknąć i zmusić od razu ludzi do mniejszej emisji spalin, zamknąć elektrownie, zmniejszyć zanieczyszczenie wód ale jestem w stanie wpłynąć od razu na te drobniejsze sprawy. Jak wypuszczę szczupaka który ma 100 cm to jest duża szansa, że dorośnie do dużo większych rozmiarów, jak sprzątnę po sobie śmieci, jak nie będę wrzucał petów do wody, jak nie będę brał 100 płotek po 10 cm do worka - to jest namacalne. Więc nie piszmy, że "kosmetyka" - to bardzo ważne i każdy krok do przodu jest istotny. [2009-11-16 12:20]

użytkownik

"Nie szkoda róż gdy płoną lasy". C&R może mieć zastosowanie na małym prywatnym stawie ale na takich akwenach jak rzeki na razie jest rzeczą drugoplanową. Gdyby udało mi się załatwić jednego kłusola na cacy to w ten sposób mogę uratować kilka do kilkunastu kilogramów ryb dziennie. Pomyśl ile osób by musiało stosować się do zasady C&R aby krok w przód był porównywalny. Są metody o wiele bardziej skuteczne tylko wymagają krzty wysiłku. Ja wiem, że wygodnie jest wypuścić te 2 szczupaki, które się złowiło na wyprawie weekendowej i twierdzić że wiele się zrobiło. Ale to za mało. Trzeba walki z kłusownictwem, walki z nielegalnymi wysypiskami czy walki z wylewaniem ścieków gdzie popadnie. C&R nie jest złem ale na razie zbyt mało znaczy i choć wszyscy będą tego przestrzegać nie robiąc nic więcej to nie będą kroki w przód , to nie będzie nawet stanie w miejscu. To będzie zwykłe uwstecznianie się. [2009-11-16 13:05]

kajman2220

Witam ogólnie zgadzam sie z tym postem ale z jednym nie bo już nie raz byłem świadkiem szarpania nad wodą itp. a po telefonie do odpowiednich służb nie było żadnej reakcji z ich strony.Masz racjie co do piękna polskich dziczy żadko uczęszczanych przez masy ludzi.Dzikie śmietniki to nasze przekleństwo ja akurat należe do tych którzy jeżeli mają nawet przez 80-100km wież nawet opakowanie po zanecie to tak zrobie a nie zostawie w krzakach.Pozdrawiam i daje piątke. [2009-11-16 13:09]

użytkownik

To niestety prawda, że na 5 telefonów jest jedna interwencja ale mimo wszystko warto informować dla tej jednej z pięciu [2009-11-16 13:14]

użytkownik

Mateusz... sam piszesz "Gdyby udało mi się załatwić jednego kłusola ..." a mnie i innym nie gdyby się udało wpuścić ryby tylko wpuszczamy je do wody. My to robimy a nie gdybamy. Oczywiście jak trafie na kłusola to go pogonię (zadzwonię, zrobię zdjęcie itd.) ale znasz zasadę małych kroków? Jeśli będziemy deprecjonować C&R to będziemy poruszać się wolniej. Ja nie twierdzę , że tym że wypuszczam wiele robię ale robię coś. I to że mało to na razie znaczy... to zapewniam Cię, że są zbiorniki gdzie to znaczy wiele i to nie są małe stawy czy rzeczki. I takich osób jest coraz więcej. Ciekawe ile razy udało Ci się zamknąć firmę zatruwającą wodę, ile razy zgłosiłeś nielegalne wysypisko? To pytanie retoryczne, ale życzę Tobie i sobie aby było coraz lepiej. Ja staram się sprzątać śmieci jak widzę pozostawione przez innych nad wodą i mam worek zawsze w samochodzie i jak widzę ładuje i wywożę. Tu trzeba oprócz pisania działać i robić a nie krzyczeć. Pozdrawiam [2009-11-16 13:27]

użytkownik

ale ja nie namawiam do zabierania ryb do domu. Ja tylko zachęcam aby robić coś więcej i nie ograniczać się do C&R bo to zbyt mało. Jeśli ty zbierasz po sobie śmieci, jeśli widząc kłusola reagujesz to już Cię bardzo lubię. [2009-11-16 13:33]

użytkownik

I żebyśmy to dobrze też odbierali - ja Cię nie atakuję! Szanuję Twoje podejście i cieszę się z niego - bo je też popieram. Chcę tylko aby było jak najmniej "wędkarzy"- pożeraczy (nie mam nic przeciwko zabieraniu od czasu do czasu ryb na własne potrzeby) którzy wyciągają kilogramy ryb co tydzień i dają do zjedzenia swojemu kotu lub robią nie wiadomo co z nimi a na pytanie czy złapali większą rybę niż 20 cm odpowiadają: "Panie... tu już prawie nie ma ryb" bo jak k... mają być? Pozdrawiam Cię serdecznie i walcz! [2009-11-16 13:50]

użytkownik

BARDZO CIEKAWY TEKST ODE MNIE PIONA+ [2009-11-16 14:00]

użytkownik

A może by tak zrobić np. maj miesiącem wypuszczania ryb i sprzątania stanowisk wędkarskich - nie tylko po sobie? Nie jeden dzień ale właśnie miesiąc. Od czegoś zacząć... [2009-11-16 14:07]

użytkownik

Sprzątanie brudów znad wody jest rzeczą szlachetną i warto to robić ale trzeba tez coś zrobić z tym aby ograniczyć do minimum dzikie wysypiska, które są głównym powodem takich brzegów nad rzekami jakie mamy. Wiosenny przybór wody na rzekach zabiera ze sobą setki takich śmietników i niesie przez cała Polskę zostawiając nad brzegami smród i brud. [2009-11-16 14:31]

Norbert Stolarczyk

Jest o co dbać!!!klik - Nasze Polskie wody [2009-11-16 15:32]

czest

Bardzo trafny artykuł i podejście do problemy. Również uważam ochronę środowiska za priorytet! Jedno mnie cieszy, że zaczyna się w Polsce w tym kierunku już coś powolutku dziać, przynajmniej w porównaniu do tego co było ok 10 lat temu. Ale to i tak jeszcze długa droga. Ale wspólnymi siłami wszystko jest do osiągnięcia :) Pozdrawiam [2009-11-16 15:52]

użytkownik

Piszesz wyżej że jeden na pięć telefonów kończy się interwencją, a ja powiem że jest jeszcze gorzej. jakieś dwa tygodnie temu zwróciłem uwagę kłusolowi, jednak mnie zignorował. Kilkanaście minut później kiedy już szykowałem się do domu przyjechało na nabrzeże dwóch rosłych strażników, myślałem że na nieszczęście kłusola. Centralnie pokazałem im delikwenta, a w odpowiedzi usłyszałem że to nie jest typowa kosa, bo na kotwicy miał mały paproch, a to że szarpał, to niska szkodliwość czynu. Czy można i warto coś dodać? Co do artykułu: opisałeś wszystko z czym się zgadzam i marze żeby takie zachowanie było czymś powszednim, czymś tak normalnym jak samo wędkowanie, jednak nie taka jest mentalność wielu posiadaczy karty wędkarskiej. Dalej nasze wody i nie tylko są nie moje, nie nasze, są czyjeś, gdzie zaprowadzi nas takie myślenie. Kiedyś za komuny ludzie uważali że wszystko jest państwowe i niektórzy uważali że niszcząc otoczenie, niszczą komunę. Komuna komuna upadła, jednak tamto myślenie wśród wielu żyje, szkoda... Co do wypuszczania ryb, jestem całkowicie za, ale nie na siłę i nie wszystkie, niektórzy lubią je jeść i dobrze bo są zdrowi. Jednak matematycznie w zachodniopomorskim jest ponad 14000tyś wędkarzy, gdyby w tygodniu każdy wypuścił jedną, to cyfra powyżej pływałaby w wodzie, a to już nie jest banał! Z przyjemnością *5* i pozdrawiam! [2009-11-16 16:23]

badyl92

Nic dodać, nic ująć.5* [2009-11-16 16:36]

mirek2000

Tak, masz racje, nic nie zastąpi naszego pięknego widoku czyli Polski!!! To prawda ze sami marnujemy nasza przyrode, ale może kiedyś przestaniemy to robic tylko że wtedy może już być za puzno. Niech każdy z nas postara się choć troche zauważyć i uszanowac polska przyrdę. Bo naprawde jest co!!! Popzdrawiam, ode mnie 5... [2009-11-16 16:52]

janunio1

Za bardzo ważny temat *****,niestety nie zmienimy mentalności ludzi pozdr. [2009-11-16 17:06]

dziadek2

Fajny art. moż tylko powiedzieć NO TAK powinno być ale zeczywistość jest całkiem inna. Nawet jak zadzwoni się pod 112 czy 986 to jest tylko jedna odpowiedz PRZYJOŁEM PRZEKAŻĘ i ZERO REAKCJI w takich przypadkach po takim zgłoszeniu to odpowiednie służby powinne reagować natychmia żeby zatrzymać sprawcę na goroncym uczynku, a co nam proponuje się proszę podać swoje nazwisko pesel adres nr. telefonu z którego się dzwoni reszta jest nioe ważna pojazd i nr rej tegoż pojazdu kolejne pytanie ile tego zostało wyżucone w kg lub ton. Więc niech nikogo nie dziwi że jest takie a nie inne zachowanie społeczeństwa . Najlepiej jakby sprawcę zanieczyszczenia doprowadzić na komisarit i toby było jeszcze mało . [2009-11-16 17:14]

dziadek2

dodam jeszcze też ważny szczegól że sprawca bez żadnych formalności dowiaduje się nasz adres i wszystkiedane czego zgłaszając o sprawcy nie może się dowiedzieć takie mamy prawo [2009-11-16 17:20]

użytkownik

Dokladam wysoka ocenę autorowi za waszym sladem, pod wpisami sie podpisuję /wszystkimi/, bo nawet jesli sie czyms róznimy - to duch w w kazdym płonie dobry. Refleksja ode mnie. Nie jestem i nie będę - ani C&R, ani mordercą ryb. Jestem umiarkowany. Człowiek hoduje zwierzęta- krowy, swinie. Pogłowie tego stada jest wartością policzalną. Zwierzeta zabijane sa po to, zebysmy je jedli /bo musimy - i lubimy/. A nowe sztuki - zajmują miejsce zjedzonych. RYBY - to również stado do policzenia ! Ale nie - siecią, pałą lub pradem /patrz akcja "Tarło troci"/. W rzece cięzko zliczyć , w morzu - jeszcze trudniej. Ale jeziora ? Da się. Spolecznosc wedkarzy, w ramach dyskusji, kompromisów - ma PRAWO ustalać warunki, na jakich placi skladki, i jakie i ile ryb mozna wziasc. Relacja między związkiem wedkarskim a wędkarzem - to umowa cywilno - prawna, w ramach której OBIE strony maja miec satysfakcję. A czy mamy - NIE !!!! Mamy wedkarską emigrację "za rybą", koniecznosc ucieczki z naszego wędkarskiego piekła, zeby nalowic się do syta - na tamtejszych warunkach. I macać kieszen, patrząc na reklamy wyjazdów na Ebro, lub szkiery. A tu, u nas - kraina /prawie/ bezrybnych wód.. [2009-11-16 17:34]

użytkownik

witam . daję piątala za CUDOWNY ARTYKUŁ . Pozdrawiam. [2009-11-16 17:52]

użytkownik

Ty mnie Mathew chcesz wysiudać z portalu? :-) Ty synek piszesz normalnie coraz lepiej i mnie zaskakujesz na każdym kroku. Moje poglądy są podobne do Twoich, a zatem nie mogę dać innej oceny za ten materiał, niż 5 gwiazdek. A jeśli bym mógł, to dałbym 25 gwiazdek. Więcej nic nie powiem, bo powiedziałeś dość na ten temat. Powodzenia. [2009-11-16 18:00]

piterll

Piątka za prawdę która jest bolączką polaków, mam nadzieję że artykuł zmieni niektórych współobywateli naszego pięknego kraju. [2009-11-16 18:16]

intro

nie ma karpii po 50kg, ale mogąbyć 7 kilowe leszcze, 3 kilowe liny, klowe płocie i 300 kilowe jesiotry :) [2009-11-16 19:18]

użytkownik

Mogą być, jeśli sie zadba o nasze zasoby wodne. Przy czym nie mam tu na myśli NK. [2009-11-16 19:23]

użytkownik

ZiW dobra sprawa i pożyteczna, ale co z tego, że się wypuści rybę jak ona płynie z rąk prosto w siatę kłusola? albo ze stresu zagrzebuje się w jakimś radioaktywnym osadzie dennym? Najpierw trzeba tak jak pisze Mateusz zlikwidować kłusownictwo i trucicielstwo! [2009-11-16 19:32]

hubi

Dobrze napisane tak powinno być daje5 i pozdrawiam. [2009-11-16 19:36]

użytkownik

Miło tak wrócić do domu siąść przed komputer i przeczytać takie opinie na temat swojego artykułu. Dziękuję wszystkim za komentarze i zabranie głosu w dyskusji. Jest mi miło:) [2009-11-16 19:40]

użytkownik

Za artykuł z którym generalnie się zgadzam , choc myślę że ZiW ma większe znaczenie niż tylko kosmetyczne (szczególnie w małych wodach ) oczywiście 5 . Mnie najbardziej poruszyło cyt . ,,Polska to piękny kraj i wciąż możemy podziwiać jego uroki zapuszczając się w rzadziej uczęszczane, dziewicze miejsca. Oczywiście nie ma tam żyraf, karpi po 50 kg czy sumów po 150 kilo. Ale jest coś innego. Jest wschód słońca, jest mgła okrywająca krajobrazy nadając im tajemniczości. Jest rosa błyszcząca i migocząca tysiącem odcieni bieli na źdźbłach trawy czy na pajęczynach. Jest śpiew kosa, który już przed wschodem skutecznie wyciąga człowieka z namiotu aby ten mógł podziwiać budzący się dzień. Są też ryby, które choć nie należą do największych na kuli ziemskiej potrafią czynić najszczęśliwszym. Jest także zapach zieleni , cisza i błogi spokój. ''Wolę łowic ryby mniejsze ,, w tak pięknych okolicznościach przyrody '' niż wielkie sumy , czy karpie gdzieś na wybetonowanym brzegu . Myślę że człowiek ( w tym wypadku Mateusz ) który tak postrzega wędkarstwo , jak je opisuje w artykule i w ten właśnie sposób postępuje, więcej robi dla ryb i całej przyrody , nawet zabierając rybki , niż np. niejeden opętany C&R, który waląc do wody ,,tony '' zanęty szkodzi środowisku , ale chwali się że on wszystkie miśki wypuszcza . Na koniec chciałbym przyłączyc się do głosów mówiących ZABIERANIE RYB TO NIE JEST NAJWIĘKSZE ZŁO NASZYCH WÓD , A C&R TO NIE NAJWIĘKSZY LEK NA POPRAWĘ NASZEGO RYBOSTANU . Dodam jeszcze że nic nie mam do wypuszczających złowione ryby , jeśli chcecie to wypuszczajcie , ale nie zmuszajcie innych do tego , bo nie tędy droga . Pozdrawiam Wszystkich . [2009-11-16 19:46]

użytkownik

Szkoda tylko, że tak ciężko zmusić służby do interwencji. Jednak trzeba próbować. Teraz jak Jurek napisał konkretny artykuł jak zostać społecznym strażnikiem, do którego odsyłam zainteresowanych, może przybędzie chętnych do pilnowania naszych wód:) [2009-11-16 19:51]

użytkownik

Ja nikogo na siłę nie chcę przekonywać do C&R ale jak napisał "jurcys" 14000 tyś tylko w zachodnipomorskim wędkarzy - niech tylko oni wypuszczą po jednej rybie w miesiącu... wynik w skali roku liczy się sam. A jak ktoś lubi niech weźmie byle z umiarem. Natomiast jestem wielkim przeciwnikiem zabierania okazów bo tu całkowita prawda, że mięso już niesmaczne a przekazywane geny najlepsze i nie chce mi się słuchać argumentów, że już ileś tam genów przekazały - bo dzięki temu, że wrócą do wody będą je przekazywały dalej. Tylko najsilniejsze i najlepiej przystosowane ryby dadzą równie silne potomstwo. Niech mi ktoś powie, że nie chciałby mieć rekordowej ryby... [2009-11-16 20:12]

użytkownik

Najważniejszy jest zdrowy rozsądek i podejście nie samolubne... też z kłusolami... jak nie zadzwonię ja to może ktoś inny - po co mam się narażać - to jest katastrofa. Widzisz - reaguj - taki powinno przyświecać hasło. [2009-11-16 20:15]

użytkownik

No cóż, Polska może najatrakcyjniejszym obszarem pod względem turystyki wędkarskiej nie jest, ale zdecydowanie uchowały się miejsca które nadal są atrakcyjne, dzikie i co najważniejsze rybne, o resztę warto walczyć.ZiW w przypadku większości złowionych ryb to pierwszy krok, drugim jest czyszczenie miejscówek a trzecim będzie informowanie o obecności kłusowników. [2009-11-16 20:16]

użytkownik

Choć nie powiem, że kiedyś chciałbym zmierzyć się z wąsatym nad Ebro, ze szczupłym ze Szwecji i Pstrągiem z Finlandii. I to wcale nie wyklucza mojego patriotyzmu, ciekawość to naturalny ludzki odruch ;) [2009-11-16 20:18]

użytkownik

maranello co do rekordowych okazów nie raz czytałem, że są bardzo słabym nośnikiem genów. Całą energię przeznaczają na wzrost masy i mięśni. Na ikrę bardzo mało zostaje i jest ona bardzo słaba jakościowo. [2009-11-16 20:19]

kazek78

artykuł bardzo na piątala. pouczający,bardzo dobry.oby jak najwięcej osób które "widzą słyszą i najważniejsze mają rozum i myślą.ja w szwecji byłem prawie rok czasu i nie łowiłem żadnych drapieżników tylko białą rybke były bardzo ładne leszczyki płocie powiem że w polsce są podobne. [2009-11-16 20:19]

użytkownik

Ja natomiast nikogo nie namawiam do tego aby zabierać ryby. Jednak te liczby które przedstawiłeś nie robią na mnie wrażenia. Kiedyś byłem świadkiem takiego czynu dla którego do dziś nie mogę znaleźć odpowiedniego określenia. Otóż dwóch panów z przerębli wyjmowali małe szczupaczki i pakowali do worka po zbożu, Jestem przekonany, że mieli już więcej niż pół worka. Na sztuki musiało być ich koło tysiąca bo żaden nie miał więcej niż 15 cm. Tej samej zimy z tego samego zbiornika ludzie wydarli spod lodu setki okazałych szczupaków. Dodam że akwen to kilkuhektarowe starorzecze. Wtedy myślałem że już szczupaka nie uświadczę ale już następnego roku łowiłem tam je za żywca. Także jak każdy z nas zabierze od czasu do czasu rybę do domu to krzywdy nikomu nie zrobi. Uważać trzeba natomiast na masowe grabieże naszych wód które mają często miejsce. [2009-11-16 20:22]

użytkownik

Czermin ktoś tu wspominał o jesiotrach, które Polacy wytrzebili. Jak myślisz czy gdyby był u nas ich dostatek to Polska nie byłaby najciekawszym krajem wędkarsko? Kto jeździł by na Ebro po 100 kilowe sumy Jak u nas pływałyby jesiotry po 300 kilo? [2009-11-16 20:24]

użytkownik

Kolego Ja1kuba :-) masz rację - w przypadku ludzi tak jest (niektórych) :-) nie dość , że idzie im w masę i mięśnie to jeszcze ucieka im co nieco z głowy :-) Natomiast jeśli chodzi o świat zwierząt osobniki które potrafią przetrwać dłużej, dostosować się do środowiska (nawet zanieczyszczeń), pokonać przeciwników są w stanie dać najlepszą pulę genów następnemu potomstwu bo zdążyły można powiedzieć nauczyć się życia i to przekazują dalej. Oczywiście w pewnym momencie dochodzi do starości i jakość nie jest już najlepsza ale wtedy właśnie zwierzęta kończą swoje życie. Tak dzieje się u wszystkich gatunków. Trochę to proste tłumaczenie ale zainteresowanych odsyłam do teorii ewolucji, genetyki i innych pokrewnych. Trochę się znam na tym (z wykształcenia). Weźmy takiego okonia 50 cm to nie może być za przeproszeniem "dupą wołową" żeby dorosnąć do takich rozmiarów - musi być sprytny, umieć się dostosować i być zdrowy. . A ludzie to już inna historia :-) [2009-11-16 20:30]

użytkownik

ale weźmy teraz 50 cm okonia który był już złowiony 15 razy tylko za każdym razem był łaskawie wypuszczany. Ten już jest dupą wołową i geny ma słabe? To jest takie gadanie o genach. Jak ryba będzie miała odpowiednie warunki do rozwoju to urośnie. [2009-11-16 20:33]

użytkownik

Mateusz masz rację - ale będę się upierał przy swoim 140 tyś ryb to nie jest mało. Ja zmuszam tylko do refleksji - nie chcę zbawić świata - ja robię to co robię zgodnie z własnym sumieniem. Jak pisałem róbmy tak, żeby było dobrze. Widzisz, że jest źle reaguj a nie udawaj, że nie widzisz. A jak ryba wróci do wody to ja się będę cieszył - nikogo do tego nie zmuszam. Ale chcę zmusić do myślenia. [2009-11-16 20:34]

użytkownik

A co do okonia - jak był złapany i przeżył 15 razy to znaczy, że jest bardzo silny a nie [ pi ] wołowa - jeść musi każdy i nie za każdym razem jak wędkarz jest dobry takiemu okoniowi uda się nie nabrać. A odpowiednie warunki - co to znaczy ? Dużo żarcia i czyta woda? A jak się go złapie jak ma 15 cm i wrzuci na patelnie to po jaką chorobę mu odpowiednie warunki? Chyba, że na patelni urośnie do 50 cm albo w opowieściach wędkarskich :-) [2009-11-16 20:38]

użytkownik

w czystej wodzie widział by siatki kłusownicze i by nie dał się złapać:) [2009-11-16 20:41]

użytkownik

Ja Cię rozumiem. Tylko nie chcę aby C&R utożsamiano z cudownym lekiem na nasz problem bo tak nie jest. Wypuszczanie ryb na pewno nie zaszkodzi i jeśli przekonasz kogoś żeby tak postępował to masz plusa. Ale niech ta osoba rozumie po co wypuszcza a nie popada w wir mody. Niech rozumie że oprócz wypuszczania trzeba jeszcze czegoś więcej. Ty to wszystko rozumiesz ale ile jest osób co się chowają za C&R nic tak naprawdę nie robiąc? [2009-11-16 20:41]

użytkownik

I tu w 100% Mateusz się zgadzam z Tobą!!! [2009-11-16 20:43]

użytkownik

Ja1Kubo... rozumiem, że to żart bo jeśli nie to to jest argument dla dziecka. Więc zakładam, że to żart. [2009-11-16 20:45]

użytkownik

a ile jajeczek składa jedna samica okonia? chyba dużo, pomyśl ile to okonków. Część padnie od razu część zjedzą inne okonki część wyłowią wędkarze ale wciąż duża część będzie rosła. A jak będą miały odpowiednie warunki to urosną bardzo duże. No chyba że do zabawy włączą się kłusole i wytrzebią wszystko jak leci. [2009-11-16 20:46]

użytkownik

Taki uśmieszek na końcu miał sugerować, że to żart, więc dobrze rozumiesz. [2009-11-16 20:48]

użytkownik

Samica w zależności od jej kondycji i wieku składa od 30-300 tyś jaj. I tu pierwsza uwaga - od kondycji i wieku. A druga, że przeżywalność zależy od wielu czynników w tym bardzo wielu naturalnych i to w głównej mierze. Później kłusole itd - najpierw muszą ją złożyć. Piszesz tak jak bym bronił kłusowników - nie bronie ich i zachęcam do łapania i każdej postawy mającej na celu wzrost liczby rybostanu w jeziorach rzekach morzu itd. [2009-11-16 20:52]

użytkownik

To dobrze Jakubie, że odbieramy na podobnych falach :-) Pozdrawiam serdecznie! [2009-11-16 20:54]

Irek

Oczywiście ***** wspaniały artykuł. Porusza istotne problemy dotykające nie tylko wędkarzy, ale wszystkich polaków. Wystarczy przejść się po szlakach, lasach, górach wszędzie widać brak poszanowania dla naszej wspaniałej przyrody. [2009-11-16 21:01]

piotrek68

Zgadzam się w pełni,wystarczy tylko dbać o czystość wód i wokół nich,jak i uważać na różnych cwaniaków z siatami siejących spustoszenie w naszych wodach i kolegów po kiju,którzy mają gdzieś regulamin,a przyroda szybko sobie poradzi i nie będziemy musieli jeździć na ryby do Szwecji czy Hiszpanii żeby sobie połapać ryb.Nasza rodzima ziemia z jej wodami i krajobrazami jest piękna i trochę wysiłku,a nie tylko Szwedzi i Hiszpanie przyjadą do nas to naturalne piękno podziwiać.Za artykuł daję 5.Pozdrawiam. [2009-11-16 21:19]

The Piterson12345

No tak mam oczy i widze, tylko co ja widze to inni nie chcą już tego widzieć... Powinnizmy też sami zacząć się zastanawiać nad swoim postępowaniem a nie szukać winy u innych.. idąc nad wartą dzisiaj można sie szybciej potknąć o zostawione przez "wędkarzy" zbędne im już śmieci, i zaciąć czasem jakiś sprzęt rolniczy.. pozdrawiam i daje 5 [2009-11-16 21:27]

użytkownik

Kuba, pewnie że Polska byłaby super krajem pod względem turystyki wędkarskiej gdyby żyły jesiotry. Trzymam kciuki za ponowne powolne wprowadzanie tego gatunku do wód. Tak samo trzymam kciuki za ludzi ze zgrupowań takich jak przyjaciele rzeki Parsęty bo jeśli chodzi o rzeki trociowe to podobno na skalę pozostałych mamy całkiem niezłe. Ogólnie byłoby lepiej, gdyby była lepsza ochrona (już nie mowie o zarybieniach, bo odpowiednio strzeżona woda miałaby szanse odrodzić się sama), i gdyby nasza, Polska mentalność była inna- gdybyśmy donosili na kłusowników, sprzątali po innych, wypuszczali ryby. [2009-11-16 23:01]

użytkownik

To bardzo mądra polemika Koledzy! Podpisując się szczególnie pod postem Rycerza, przypomina mi się obraz z Jez.Sniardwy, zima , sprzed kilkudziesięciu lat. Brygada "rybacka" zawstydziła Turbodymomena...w sieci złowiono - uwaga - 17 ton leszczy. One leżały parę dni na lodzie, bo nie bylo jak tego "zagospodarowac"....To było mateczne stado, stado, które przekazywało sobie geny od dawna. Ich ciała były ciemnobrazowe, prawie czarne. Sterta tych ryb leżała na lodzie, a kto żyw z okolicy przychodzil, i za flaszkę odchodzil z tyloma leszczami, z iloma mógł. Ten, który mi o tym opowiadał, ojciec sluzowego z Karwiku, juz nie żyje. Dostał od pijanych w sztok "rybaków" dwa leszcze. Jak je powiesił na kierownicy, i prowadzil rower do domu - ogony dotykaly śniegu. PS. Ryby w Polsce były albo "za tanie" albo - "za drogie". Ale - za te leszcze - to niech wszyscy diabli tym "rybakom"...powieszą duszę na kierownicy roweru. WIEDZIELI CO ROBIĄ !!! [2009-11-16 23:03]

użytkownik

Daję 5. Jak zawsze......Nie ma to jak polska przyroda :) [2009-11-16 23:14]

ryba

Gratuluję autorowi Mateuszowi Wosiowi pięknego tekstu, trafnych spostrzeżeń, wielu wywarzonych przemysleń. Podpisuję się pod nimi dwoma rękami. Pisząc wcześniej tekst o Ebro, właśnie chciałem wywołać mocniejszą dyskusję o stanie naszych wód. Błędnie odebrali niektórzy koledzy moje słowa, że chodzi mi o jakąś reklamę, że chodzi o wychwalanie się złowionymi okazami, że chodzi o zachwalanie cudzego. Przede wszystkim chodzi o szacunek dla naszej przyrody, dla naszych wód, dla stworzeń w nich żyjących. Nigdy nie byłem zwolennikiem przesady i skrajnych upodobań. Dlatego też nie popieram do końca zasady "no kill" lub inaczej zasady "złów i wypuść". Każdy ma prawo do zabrania złowionej ryby, ale po spełnieniu pewnych reguł i zasad. Nie musimy wszystkiego na siłę uśmiercać co złowiliśmy, nawet jeżeli jest to zgodne z limitem regulaminu PZW. Nauczmy się wypuszczać złowione ryby, nauczmy się z nimi obchodzić jak z żywymi stworzeniami. Na pewno takie nowe przyzwyczajenia dadzą nam nowe pozytywne przeżycia i spojrzymy dzięki temu na to wszystko co nas otacza zupełnie innym okiem. Podpisuję się pod tekstem kolegi, bo ma spojrzenie na umiłowanie przyrody podobne do mojego. Kochajmy naszą przyrodę, bo to najważniejsze... To tylko może uratować nasze jeszcze gdzieś ukryte dzikie łowiska, nasze nie wykłusowane ryby, a może jeszcze gdzieś czające się nasze polskie niewyobrażalne potwory. Pozdrawiam wszystkich którym piękno naszej polskiej przyrody leży głęboko na sercu.. no i pozdrawiam szczególnie autora tekstu. Jurek Biedrzycki [2009-11-17 00:01]

użytkownik

Jeszcze raz dziękuje za ciepłe słowa. To jest naprawdę miłe. Dodatkowo cieszy mnie fakt, że choć mamy różne poglądy to nam wszystkim leży na sercu dobro naszej Polskiej przyrody. No i dyskusja pod tekstem świadczy o tym, że jeszcze potrafimy rozmawiać bez zbędnej uszczypliwości. [2009-11-17 00:17]

misie

Dla takich artykułów warto wstać o piątej nad ranem! Powiem więcej dla takich artykułów warto pozostać na tym portalu! [2009-11-17 05:04]

użytkownik

Naprawdę fajna dyskusja wywiązała się dzięki Mateuszowi... temat rzeka można by rzec... Ja mimo, że pochodzę i mieszkam w Poznaniu to zapraszam Was na Pojezierze Drawskie - piękne tereny sporo ryb i mili ludzie. Jak ktoś ma ochotę się zabrać z Poznania to w środę jadę powalczyć z moimi kaczodziobymi - zapraszam. [2009-11-17 08:56]

użytkownik

Naprawdę fajna dyskusja wywiązała się dzięki Mateuszowi... temat rzeka można by rzec... Ja mimo, że pochodzę i mieszkam w Poznaniu to zapraszam Was na Pojezierze Drawskie - piękne tereny sporo ryb i mili ludzie. Jak ktoś ma ochotę się zabrać z Poznania to w środę jadę powalczyć z moimi kaczodziobymi - zapraszam. [2009-11-17 08:56]

Norbert Stolarczyk

Ja osobiście liczę tylko i wyłącznie na "młody narybek"mam na myśli tu dzieci i młodzież, narybek pojawiający się coraz częściej nad wodami oraz na portalach internetowych. Dzieci jak nikt inny wyczulone są na nieszczęście i krzywdę dziejącą się innym takk samo jest w przypadku złowionej ryby gdzie w większości przypadków taka ryba przez młodego człowieka jet wypuszczana.Tych dzieciaków jest coraz więcej i one kiedyś dorosną tworząc nową społeczność wędkarską. Lecz ważna jest edukacja dla tych dzieci i dla nas, edukacja choćby taka jaką zaprezentował Mateusz. [2009-11-17 13:04]

2780plox

Dobrze napisał marekmalman. Nie zabijać. Obrazek z sobotniego wedkowania. Oczywistym jest, że niewymiarowe ryby wracały do wody. Tylko, że obok nich spadały pety papierosowe. A jeden pet zbija życie biologiczne w 1m sześciennym wody. Edukacja i jeszcze raz edukacja. Pozdrawiam. [2009-11-17 14:02]

użytkownik

Mateusz, kiedy ja będę chciał poruszyć podobny temat, poproszę Cię o to, byś go opublikował na swoim blogu i się pod nim podpisał. Bo gdybym ja był autorem powyższego tekstu, dostało by mi się nieźle. :-) [2009-11-17 14:15]

użytkownik

Nie przesadzaj:) Każdy ma zwolenników i wrogów na portalu. No może Ty tych drugich masz troszkę więcej niż ja:). [2009-11-17 14:27]

użytkownik

Mateusz,czytając twój artykuł i Twoje wpisy pod nim (dpowiedzi na pytania ,ataki )doszłem do jednego a raczej dwóch wniosków. Mianowicie: masz brachu łeb na karku.Drugie:chciałbym a raczej zazdroszczę Tobie w jaki sposób umiesz opisać temat i odpowiadać zarówno na pytania,niekiedy ataki.Dlatego z całym szacunkiem stawiam 5 a zarazem pozdrawiam. [2009-11-17 14:36]

użytkownik

Dajcie spokój z tymi "wrogami" i "niewrogami".. Gdybyśmy teraz uzbrajali wędki, czy bylibyśmy sobie obcy? Czy po powrocie z łowów -bylibysmy sobie wrogami?? NIE ! Najwyżej któremuś by gul skoczył, że tamten złowił coś większego..Do zobaczenia na rybach - wędkarze i wędkarki ! Ja tam jeszcze rok /udany !/ - pożegnam na pontonie. Może jakiś szczupły powie mi "a wolfram gamoniu założyłeś ???"... [2009-11-17 17:09]

użytkownik

He He racja. Udanych łowów i pamiętaj o wolframie:D [2009-11-17 17:14]

kazik

Poruszyłeś dobry temat . Czystości wody i brzegów , kłusownictwa , i beztroskiej dewastacji rzek i jezior. My nie musimy mieć i może nie będziemy mieli Sumów z Ebro , ale niech będą nasze polskie i tam gdzie ich powinno się zobaczyć. Ale do tego to my wszyscy musimy jeszcze dojrzeć , tj. Rząd , władze lokalne , wędkarze i wszyscy ci co stukają się z wodami Polski. Masz pięć. [2009-11-17 18:22]

użytkownik

Masz rację że jeszcze troszkę wody będzie musiało upłynąć w Polskich rzekach nim nad brzegami zrobi się czysto. Jednak im wcześniej ruszymy na ratunek tym szybciej dopniemy swego. [2009-11-17 19:16]

CEJN58

Wędkując u naszych południowych sąsiadów w Czechach zauważyłem , że tam przestrzega się wymiarów i limitów połowu ryb. Nikt nikogo nie kontroluje -oni to mają we krwi.Nawet w tym roku wprowadzili egzaminy w j.czeskim dla obcokrajowców chcących łowić ryby na terenie Czech!!! U nas niestety każdy zabiera to co złowi ( no może nie wszyscy) to jak ta ryba może osiągnąć większe rozmiary. Dlatego powinniśmy zadbać o swoje a nie patrzyć co u kogoś !!!! [2009-11-17 20:15]

użytkownik

Cejn58 pozwolisz, że się nie zgodzę z Tobą w całej rozciągłości. Piszesz, że mam wypuszczać rybki i nie zwracać uwagi jak ktoś obok mnie wrzuca akumulatory do wody? [2009-11-17 20:21]

warun

No i masz 5. Jak widzę po dyskusji podobnie myślących kilka osób się ujawniło. a Pan Mirosław a'ka GHOSTYMIR doczekał się faktycznie godnego konkurenta. Tak czy inaczej, ważne jest to, że nawiązała się dyskusja i to w całości bez dodatkowych agresywnych wątków a to rzadkość :-)Ale prawdą jest, że Polska i przyroda naszego kraju jest przepiękna. I trzeba robić wszystko, aby tę przyrodę ratować, żeby następne pokolenia nie powiedziały o nas "Król zastał kraj drewniany a pozostawił murowany" bo w tym przypadku nie wróży to nic dobrego. Ale z drugiej strony to jedno, dwa kolejne pokolenia będą od nas tę polską piekną przyrodę przejmować, i MUSIMY dołożyc wszelkich starań, żeby te pokolenia nie powielały naszych błędów i błędów pokoleń, po których my odziedziczyliśmy taki a nie inny stan. Dlatego wszystkie akcje i zachowania opisane w artykule i komentarzach uważam za całkowicie potrzebne, ale nie zapominajmy o edukacji dzieci i młodzieży. To od nas zależy, cy wyrosną pokolenia pro-ekologiczne czy pokolenia wielkopłytowych i żelbetowych blokersów nie dbających o środowisko. Jadąc na ryby, zabierzmy dzieci ze sobą. Nie dość, że frajda, wspólnie spędzony czas, trochę nerwów też rozrusza krew w żyłach a przy okazji pokażmy dzieciom świt, budzącą się do życia otaczającą nas cząstkę świata. Pokażmy im zachód słońca i pełnię księżyca tak jasno świecącego, że można bez latarki wiązać haczyki i ten moment, w którym życie zasypia i nastaje cisza. Dajmy im podskoczyć z krzesełka, kiedy się wystraszą plusku porządnego "cielska" wyskakującego i wpadającego z powrotem do wody kilka metrów od naszego stanowiska. Pokażmy im to wszystko, co chcemy uchronić przed wyginięciem, zachwyćmy je przyrodą. Ale pokażmy im też brud, wysypiska, również śnięte i martwe ryby i wyjaśniajmy, co spowodowało ich śmierć i uczmy prawidłowego postępowania w obliczu wyrządzanej środowisku krzywdy. Bez tego nasze wysiłki i tak spełzną na niczym. Muszę się pochwalić osobistym sukcesem. W tym sezonie moja starsza córka (7 lat) kilka razy towarzyszyła mi w wyprawie nad wodę. Była wprost zachwycona. Najbardziej zszokował mnie komentarz i jej reakcja na stertę papierów, plastikowych i szklanych butelek po "napojach", puszek i co gorsza opakowań po zanętach, robakach itp. Jacyś "wędkarze" "łowili" dzień wcześniej. I moja 7 letnia córka jak to zobaczyła, stwierdziła "tatusiu, kto tu tak nabrudził? Trzeba to posprzątać." po czym kazała mi wrócić z nią do samochodu, gdzie wysypała z reklamówki do bagażnika swoje zabawki, kazała mi wziąć jeszcze jedną i razem zebraliśmy ten syf. Odnieśliśmy do bagażnika i córka stwierdziła "No, teraz już nikomu nic się nie stanie przez te śmieci. Pomożesz mi wziąć zabawki?" Poskutkowała obserwacja taty jak zbiera śmieci i klnie pod nosem, że "nawet nie ma jak się rozłożyć" i "jak można po sobie taki syf zostawić, na dywan trzeba by było to temu ....... wysypać" oraz "jak można tak truć wszystko naokoło". Byłem tak dumny z córki, że nawet brak brań aż do końca dnia oraz przez całą noc nie były w stanie zepsuć mi wypadu na ryby. Zwłaszcza, że przesiedzieliśmy z córką całą noc przy cudownej pełni księżyca, nad ranem grzejąc ręce w zaczerpniętej do wiadra na zanętę wody z jeziora... była cieplejsza niż nasze zmarznięte dłonie :) Ale to też się nam obojgu podobało.Życzę zajefajnych wypadów z dziećmi. [2009-11-17 21:06]

karpc

Artykuł dotyka trzech najważniejszych aspektów, które pozwolą nam, polskim wędkarzom łowić w przyszłości może nie takie sumy jak w Ebro, ale w ogóle sumy, szczupaki i inne ryby pokaźnych rozmiarów i dość regularnie. Najważniejsza sprawa tępić kłusowników. Kolejna - utrzymanie naszych łowisk i całej przyrody w czystości. Przypomniał mi się tekst z Matrix-a "jesteście podobni do wirusów. zasiedlacie jakiś obszar, eksploatujecie go, niszczycie i szukacie kolejnego" Tak dalej się nie da Panowie, a sąsiedzi, kiedy już całkowicie zabraknie naszych łowisk mam nadzieje że znajdą odpowiednią szczepionkę na wirusa. Po trzecie wypuszczanie części złowionych ryb a w szczególności ryb niewymiarowych i okazów. Sam wypuszczam 99% złowionych ryb. Czasami zabieram rybkę, bo przyznam, że lubię mięso rybie i nikt od czasu do czasu nie może mi zabronić na rozkosz smakowania okonia, suma czy lina. Myślę, że nie powinniśmy nachalnie nalegać na C&R. Jestem strażnikiem SSR i prezesem jednego z kół PZW w okręgu siedleckim. Na własnym przykładzie widzę, że bardzo dobre efekty przynosi pośrednie uświadamianie innych wędkarzy, tzn. łowimy razem rybki, wypuszczam wszystkie lub zdecydowaną większość złowionych ryb bez komentarza i uświadamiania, że tak należy. Po drugim czy trzecim wspólnym wypadzie, zauważyłem, że koledzy robią identycznie i są z siebie zadowoleni. Przestrzegajmy regulaminu PZW a szczególnie wymiarów, limitów i okresów ochronnych a to już dużo. Tępmy bez obiekcji kłusowników, a może kiedyś do nas przyjadą Hiszpanie i Skandynawowie. 5+ [2009-11-17 21:14]

joker

I tu panowie i panie mam was :-)otóż w Polsce mamy piękne ryby i to nie tylko z wizerunku ale i pokaźne pod względem wielkości.Można tu dyskutować o balladach i opowieściach osób, które namacalnie mieli styczność z rybą własnych gabarytów ale ileż jest takich ludzi którzy pomimo niewiarygodnie dobrego sprzętu z bagażem doświadczeń i praktyk nie zdołali przezwyciężyć okazu na który polowali.O tuż takie ryby są np w Bugu koło Dorohuska. Niewiele osób tam bywa bo nie wie jak tam trafić lub twierdzi że tam już przysłowiowo "wrony zawracają".Ryba tam była, jest i będzie bo kontrola przygraniczna straży i innych funkcjonariuszy jest tam na porządku dziennym więc mało kto ryzykuje kłusowaniem i to moim zdaniem przynosi tak przyjemne i pożyteczne efekty.Nie wierzycie to zapytajcie miejscowych wędkarzy. Połamania kija. [2009-11-17 21:32]

użytkownik

To o czym pisze warun jest także ważnym aspektem. Młodzież musi mieć przykład aby mogła się rozwijać i tu należy pamiętać, że to działa w dwie strony. Otóż, zły przykład - złe dzieci, dobry przykład - dobre dzieci. Niech młodzież ma z kogo czerpać dobre przykłady. Bądźmy dla nich wzorcem poszanowania przyrody a to będzie duży krok do przodu. To będzie naprawdę duża inwestycja, która za lat kilka , kilkanaście w pełni zaowocuje. [2009-11-17 22:44]

mitek

witam! a wiec ! mieszkam od trzech lat w hiszpanii i bacznie obserwuje poczynania wedkarzy roznej narodowosci < hiszpanie , polacy , rumuni , bulgarzy itp itd > i musze powiedzec ze to nie kultura osobista stanowi o tym jaka rybe lowimy ,zabieramy , ALE KARY PIENIEZNE NAKLADANE ZA BRAK PRZESTRZEGANIA PRZEPISOW NA DANYM LOWISKU - brak licencji 300-600 euro itp - tutaj z policja ,straza rybacka lub kazda osoba majaca mozliwosc kontrolowania sie nie dyskutuje , owszem kontrolerzy nie sa bezdusznymi glupcami i za mniejsze przewinienia otrzymuje sie upomnienie i pouczenie z rownoczesnym spisaniem dokumentow , ponowne przewinienie konczy sie w sadzie - wiec normalny wedkarz lowi i cieszy sie zlowionymi okazami a kombinator nigdy nie wie czy akurat nie jest obserwowany za pomoca lornetki ze znacznej odleglosci a to im w zupelnosci wystarczy do podjecia odpowiednich krokow < znajomy polak probowal wmowic ze chwile trzymal wedke bo koledze wlasnie reka zdretwiala hehe - licencja koszt 9 euro - nagroda za brak 300 hehe > , sprawdzaja zestawy < jaka metoda lapiemy - u mnie w regionie zakaz na koszyki , sprezyny , zywce , zakaz lowienia w nocy> sprawdzaja siatki - ile i czego nalapalismy - wiec wszystko sprowadza sie do kalkulacji co nam sie bardziej oplaca pozdrawiam [2009-11-17 23:05]

użytkownik

Dokładnie. A u nas nie dość, że kontroli jest jak na lekarstwo to dodatkowo kary za łamanie przepisów są wręcz symboliczne. Kłusole i inni łamacze prawa po prostu się śmieją w żywe oczy i robią swoje. To musi się zmienić, aby kłusole trzęśli portami na sama myśl o stawianiu sieci. [2009-11-18 11:16]

zdawicki

Temat na czasie , o takich sprawach powinno sie teraz rozmawiac , o sprawach niecierpiących zwłoki -rzeka nie poczeka. Każdy komentarz wnosi coś nowego , każdy ma inne podejście ,ale cel jest jeden ...... .Dzięki Mateusz za poruszenie tego tematu. [2009-11-18 15:36]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Szczupakowy weekend

Mam taką jedną szczupakową miejscówkę.Sprawdza się dwa razy w roku. P…