Zaloguj się do konta

Marcowa niespodzianka.

Początek wiosny to mój ulubiony okres w roku. Przyroda(w tym także ryby)budzi się do życia, a jeśli towarzyszy temu także piękna pogoda, to fantastycznie nastraja każdego do życia. Tak było i tego dnia tj. 25-ego marca. Temperatura powietrza wynosiła 15C, słońce pięknie świeciło, a na drzewach i krzewach pojawiły się pierwsze pąki. Patrząc na prawie bezchmurne niebo i podziwiając jego splendor, zastanawiałem się od jakiego łowiska rozpocząć swoją marcową wyprawę. Dzień wcześniej byłem na
zwiadzie,na oddalonym o kilka kilometrów zalewie. Lód w niektórych miejscach już puścił, czas więc ruszać na łowy! Spakowałem się, więc pośpiesznie biorąc ze sobą jedną wędkę, zanętę na płoć, waniliowe ciasto oraz dwie kromki świeżego chleba. Sprzęt także typowy na płotkę: kij 4m, żyłka 0,14, na przyponie 0,10, haczyk nr.14 i delikatny dobrze wyważony spławik. Do tego wszystkiego przydałaby się szczypta wędkarskiego szczęścia,bym tą wyprawę mógł zaliczyć do udanych. Aby dostać się na łowisko musiałem iść ok.1,5 km przedostając się przez gęste chaszcze. Obuwie coraz to grzęzło w podmokłym gruncie, ale w końcu moim oczom ukazał się
upragniony widok marcowego łowiska. Nie namyślając się długo rozwinąłem sprzęt i rozrobiłem zanętę, aby namokła jeszcze przez chwilę. Zegarek pokazywał już 15:30. Warunki do połowu były idealne, prawie bezwietrznie. I na efekty, też ryby nie kazały mi długo czekać. Po upływie ok.15 min pojawiły się pierwsze brania. Były jednak dość apatyczne i niełatwe do zacięcia,ale niewielkie płotki raz po raz lądowały w siatce. Nie przejmował mnie wtedy specjalnie fakt, że na moim przyponie, mniej-więcej po środku zrobił się mały węzełek. Po upływie dwóch godzin brania niemal całkiem się skończyły, słońce chyliło się ku zachodowi. Pomyślałem, że zostanę jeszcze chwilę, a jak nic nie weźmie to będzie już pora zbierać się do domu. Wpatrywałem się w mały, czerwony pypeć mojego spławika. Zanurzał się on co chwila, po czym wynurzał. To pewnie płoć jest tak 'wielka', że nie może sobie poradził z trochę większą bryłą ciasta,którą teraz założyłem na haczyk. Ale spławik w końcu pogrążył się całkowicie.
Zaciąłem więc ... I ku mojemu największemu zdumieniu poczułem naprawdę silny opór walczącej ryby. Nie była to bynajmniej płotka. Przez głowę przewijały mi się setki myśli, także to, że na moim przyponie jest węzeł. Całe szczęście hamulec mam zawsze wyregulowany, lekko go tylko odkręciłem i ryba ruszyła w prawą stronę wybierając jakieś 15m żyłki. Próbowałem podciągnąć to potężne cielsko trochę do góry, gdyż bardzo ciekawiło mnie co to takiego holuje. Ale nic z tego, ryba nadal murowała do dna. W końcu jednak dała się podciągnąć bliżej i po jakichś kilku minutach holu moim oczom ukazał się pięknie ubarwiony lin, na oko nieco ponad kilo. Niestety moje najgorsze obawy potwierdziły się i w odległości 2 może 3 metrów od brzegu ryba gwałtownym szarpnięciem zerwała przypon, machnęła zamaszyście ogonem i odpłynęła w toń mojego marcowego łowiska. Moja frustracja i zdenerwowanie były wtedy ogromne. Nie muszę zresztą opisywać co czuje wtedy wędkarz, po prostu szkoda słów. Stałem jeszcze przez chwilę jak otępiały nie wierząc w to co się stało. Serce łomotało mi niesamowicie. A do tego całą akcję obserwował wędkarz, który łowił po drugiej stronie. Co za żenada. Nie pozostało mi nic innego jak tylko spakować się i wracać do domu. W drodze powrotnej nieco już ochłonąłem i podziwiając piękno wiosennego krajobrazu
planowałem już następną wyprawę. Może nieco łaskawsza okaże się któraś z wiosennych rzeczek na które co roku jeździmy z ojcem, aby dać wycisk okazałym płociom. I tak też się stanie pewnie tego roku. Po przyjeździe do domu i wieczornej rozmowie z ojcem przy piwie zaplanowaliśmy wyprawę w kolejne ciekawe wiosenne łowisko. Zmęczony emocjami szybko usnąłem, a sen był głęboki, a w nim mnóstwo ładnych linów w siatce...:) (Łukasz Kraszewski)


materiał zgłoszony na konkurs wedkuje.pl

Opinie (32)

Cinek96

Małe a cieszy :) Pozdrawiam daję 5 [2010-03-26 14:26]

glapa

super opis dla mnie 5 [2010-03-26 14:49]

slawko123

omg no ładne płotki , ja byłem ost u siebie nad zalewem to jedną wyciągnołem :P [2010-03-26 15:50]

ayem

Oczywiście piąteczka . No i niektórzy już po pierwszych łowach a ja jeszcze nie byłem . [2010-03-26 15:52]

obcyastronom

wspaniałe ,realistyczne opowiadanie ,super fotki ,jeszcze bardziej zmobilizowałeś mnie ,że już czassss...:)oczywiście ,jak najbardziej piątka :) [2010-03-26 16:06]

zegar

No.... pięknie opisany wypad na rybki. Tym Linem , to tak się nie przejmuj. Myślę że jeszcze w tym sezonie poznacie się bliżej. Szczególnie jeśli podrzucisz mu trochę kukurydzy i krojonych robaczków. Pozdrawiam... [2010-03-26 16:08]

Zbig28

Opis przygody fajny i miło się czytało.

Jednak ten supeł na przyponie to niewybaczalny błąd. Przez Twoją niefrasobliwość ta piękna rybka bedzie miała duży kłopot pływając z hakiem w .... no właśnie, nawet nie wiadomo gdzie utkwił. U mnie piątki nie dostałeś. Pozdrawiam

[2010-03-26 16:52]

użytkownik

Dla mnie 5 choć jestem zapalonym spiningistą i muszkarzem po takich artykułach , przychodzi chęć na posiedzenie nad rzeką lub jeziorkiem ze spławiczkiem . Pozdrawiam [2010-03-26 18:19]

nowak005

Gratuluje ;) daję 5 [2010-03-26 18:19]

nowak005

gratuluje ;) daje 5 [2010-03-26 18:20]

michal9009

Witam.    Gratuluję.  Opowiadanie i przygoda wiosenna jak dla mnie oczywiście na piąteczkę  * * * * *  życzę więcej takich wypraw w następnych wyjazdach. Pozdrawiam.  [2010-03-26 19:19]

bika13

Też byłem dzisiaj pierwszy raz w tum roku nad wodą.Miałem nadzieję na złowienie klenia,ale jak to się mówi (pierwsze koty za płoty). [2010-03-26 19:20]

użytkownik

witam kolegę!no cóż,każda "sztuka" na początku nowego sezonu cieszy.Ja w tym roku jeszcze nie wędkowałem ale mam zamiar jutro spróbować.Podobnie jak Ty dzisiaj byłem obejrzeć swoje łowisko...no zobaczymy co przyniesie nowy rok...PIĄTAL oczywiście.Pozdrawiam [2010-03-26 20:03]

ponikwoda

Fajnie się czytało daje 5*****, serdecznie pozdrawiam. [2010-03-26 20:20]

użytkownik

Bardzo fajnie opisana wyprawa. Ja też byłem dziś nad zalewem i mój rezultat to 15 niewielkich płotek ( do 20 cm) i jedna ukleja. Ode mnie oczywiście ***** [2010-03-26 20:31]

polikaz

Ładnie napisane, faktycznie wiosną wszystko cieszy a ryby najbardziej. Daję ***** i pozdrawiam. [2010-03-26 20:33]

kris60

Witam ,daję piątkę i życzę takich ryb więcej.Opis całej wyprawy bardzo fajny.Tylko myślę sobie ile jeszcze ryb stracimy postępując w taki sposób jak Ty?Mnie też się kilka razy zdarzyło popełnić błąd taki sam jak opisałeś bo zawsze myślałem ,a gdzie tam weźmie mi ryba taka która zerwie przypon z supełkiem.To chyba jest lenistwo. [2010-03-26 20:34]

lukasso

Niefart z tym pencełkiem na foldze, miałem kiedyś taki przypadek i też straciłem ładnego Lina. No cóż człowiek uczy sie na błędach a Lin to profesionalista w zrywaniu zestawów. daje ***** [2010-03-26 20:49]

globin

Ja też wysłałem. Może się uda... [2010-03-26 21:56]

globin

Ja też wysłałem... [2010-03-26 21:57]

Waldi Fish

Ciekawe opowiadanie, ale wędkarzy, którzy aktualnie piszą artykuły na konkurs, jakiś pech prześladuje, bo zawsze ta największa ryba się niestety urywa. W innym opowiadaniu uciekła spod ręki z powodu braku podbieraka, a tym razem poprzez węzeł na przyponie. Następni twórcy konkursowych opowiadań, będą musieli zabierać podbieraki i dobrze sprawdzać sprzęt, bo inaczej nie obejrzymy fotki na której będzie okazała, wiosenna ryba. [2010-03-26 22:27]

staszko1

jakże cieszą pierwsze wiosenne połowy, ja byłem dzisiaj, pierwsze płotki były na haczyku, jest wiosna i zaczynaja się połowy. POWODZENIA!!!!!!!!!!!!!!!!! [2010-03-26 22:29]

bossi11

Opis super widzę że zalew już powoli puszcza także trzeba się niedługo wybrać pozdrawiam i 5555 [2010-03-26 22:48]

starszykapr

No to faktycznie -marcowa niespodzianka ładnie napisane i dobrze się to czyta dla mnie na 5 gwiazdek ;płamania kija życzę. [2010-03-27 00:18]

withanight88

bardzo fajny artykulik:) ***** 

tez kiedys mialem petelke na przyponie , jednak moja petelka wygrala z linem :)

[2010-03-27 07:19]

tomasz123

witam, oj bolesne to jest uczucie jak 3 m od brzegu linek pomacha nam na pożegnanie ogonkiem zrywając przypon , pozdrawiam i daje 5 [2010-03-27 11:42]

janglazik1947

Przyroda budzi sie do życia,a ja jak to mówią przebieram nogami,wokoło jeziora pokryte jeszcze lodem.Na pobliskiej rzeczce-byłem-cisza.Mam nadzieję ,że jeszcze kilka dni,może jakiś deszcz co zmusi lód do spłynięcia i ja wyruszę nad wodę.Wędki już czekają-przygotwane. [2010-03-27 12:19]

janunio1

Ten linek też chce żyć 5***** [2010-03-27 17:05]

marcin321

Gratuluje i 5 oczywiście. Udanych dalszych połowów. Połamania kija zycze [2010-03-27 18:25]

użytkownik

   Super artykuł i fajne zdjęcia dla mnie 5/5. Pozdrawiam [2010-03-27 20:52]

bodzioww

Ciekawy wypad ale Ty kolego chociaż zobaczyłeś lina żywego ja będąc dziś na zwiadach wyłowiłem 14 tych niezwykle szlachetnych rybek tyle że trupki od 200 gram do ok 1000g (kg) coś strasznego a zwłaszcza że nie dałem rady wyciągnąć więcej, bucików zabrakło........................ [2010-03-28 22:10]

bodzioww

naturalnie 5***** [2010-03-28 22:11]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Kapryśne jazie

Doczekaliśmy się całkiem ciepłych dni ,jednak lód nie ubłagalnie zale…