Marzenia o morzu

/ 3 komentarzy / 3 zdjęć


Czytając wpisy związane z wyprawami morskimi aż żal mnie skręca, że mieszkam we Wrocławiu i żeby się wybrać na dorsza muszę pokonać kilkaset kilometrów. I tu nasuwa się pytanie czy jestem wędkarzem? bo skoro koledzy jadą do Władysławowa, Łeby czy też innych portów naszego morza i szukają co lepszych jednostek poświęcają swój czas, marzną zimową porą i czy to słota czy to deszcz przebywają na kutrach łowiąc dorsze. Czasem połowy nie są udane ale wcale ich to nie zraża.

A ja co, siedzę sobie w ciepełku i marzę o następnych wczasach nad morzem bo stać mnie tylko na ten jeden do roku wypad a tu święta za pasem i przydała by się świeża ryba na stole wigilijnym nie ta z marketu tylko taka złapana samemu po walce na wzburzonym morzu z dobrym szyprem, załogą i kolegami na których można polegać i bez znaczenia jaka jest pogoda bo skoro kompania jest dobra to i połowy są przyjemne.

I tu zaczynają się moje marzenia, moje sny o wspaniałych wyprawach i sponsorach, którzy dają sprzęt żeby go sprawdzić na łowisku pisanie relacji z jego działania i nie ważne gdzie to będzie nie ważne jakie łowisko czy polskie czy zagraniczne ważne było by to, że byłbym nad morzem łowił piękne okazy robił zdjęcia jednym słowem cieszył się jak dziecko.

I właśnie się obudziłem, spoglądam za okno, śnieżyca wszystko zasypane -10 na termometrze. Patrząc tak w okno zastanawiam się ilu kolegów po kiju pakuje w tej chwili swoje wędki pilkery przewieszki i rusza na spotkanie przygodzie nie zastanawiając się nad tym co jest za oknem czy to deszcz czy śnieg czy też siarczysty mróz.

I tym wszystkim, którzy zmagają się z żywiołem składam głębokie ukłony i życzę połamania kija, a tym którzy jadą na połowy tylko po to, żeby napić się alkoholu i wyrwać z domu bo inaczej nie mają jak go spożyć żeby się mocno zastanowili nad swoim postępowaniem bo nie tylko zaszkodzą sobie ale tym, którzy w tym czasie sprawują nad nimi pieczę czyli szyprom i ich załogom.

Zastanówcie się panowie co jest ważniejsze czy alkohol czy wasze życie.
POŁAMANIA KIJA
Na koniec życzę wszystkim WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
Na zdjęciach dorsze nie są duże i żałuję że nie mogłem ich wypuścić wyciągnięte z 42m i zdziwiłem się ich walką byłem pewny że jest większy

 


4.6
Oceń
(24 głosów)

 

Marzenia o morzu - opinie i komentarze

rozap37rozap37
0
Fajny wpis , ja mieszkam nieco dalej , ale co roku staram się odwiedzić morze , w tym roku bylem w Łebie ,  ale nie wybrałem się w kurs w morze na dorsze chociaż bardzo bym chciał ( zawsze szkoda finansów )  bo przecierz jeszcze jest rodzina i im się należy wieksza rozrywka niz mnie ..Pozdrawiam  *****
(2010-12-04 11:13)
wedkarz2309wedkarz2309
0

Ode mnie ***** za wpis...!:)

Jak chcę jechać nad morze, to też muszę pokonać setki km, bo mieszkam niemal pod Wrockiem (Lubin)...:)


Być testerem - marzenie...:)

 

Co do %, to też nie jestem za...:)

(2010-12-11 00:18)
użytkownik70140użytkownik70140
0
5 (2013-05-12 16:21)

skomentuj ten artykuł