Zaloguj się do konta

Marzenie

- Daniel sprawdź co przyniósł Ci Mikołaj.
- sprawdzałem nic mi nie przyniósł.
- może byłeś niegrzeczny? - W tym momencie popłynęły mi łzy z oczu przypominając chwile w których obraziłem mamę.
- mamo Mikołaj mnie nie lubi? Przepraszam będę już grzeczny.
- sprawdź jeszcze raz może coś dostałeś, poszukaj koło szafy.

Poszedłem smętnie do pokoju i spojrzałem na szafę. Tuż przy niej stało smukłe na 80 cm długie zawiniątko. Rozpakowywałem powoli rozwijając czarne sznureczki drżącymi rączkami. W środku był śliczny czerwono czarny teleskop. Chwyciłem go oburącz jak „zbawienie” którego chwycić jest rzeczą niemożliwą i krzycząc popędziłem do mamy.

- Mamo! Mamo! Mikołaj mnie lubi zobacz co mam, będę wędkował i złowię Ci ogromną rybę.

Od tego momentu myślałem tylko o jednym. Kiedy ta głupia zima się skończy? To pytanie powtarzałem setki razy sobie i innym domownikom. Na wiosnę tata zabrał mnie do sklepu wędkarskiego gdzie pozwolił mi wybrać żyłkę, haczyki i kołowrotek. Po tych zakupach nie było mowy żeby mnie utrzymać w domu. Miałem wtedy 8 lat (jak widzicie dość długo wierzyłem w Mikołaja) i odkryłem swoją nową pasję. W beczce, która stała koło domu pod rynną czyniłem swoje pierwsze zarzuty i wyobrażałem sobie jak wielka ryba z beczki zatapia spławik. Z pomocą Taty, choć ten nigdy nie wędkował, sporządziłem sensowny zestaw, który jak teraz widzę dość dobrze imitował zestaw spławikowy.
Po kilkudniowym namawianiu i proszeniu taty wyszliśmy nad staw. Nasze miejsce fachowo zwane „łowiskiem” to dość duży nieregularny staw porośnięty gęsto grążelem i obrośnięty starymi wierzbami w koło. Pomiędzy dwoma drzewami rozłożyłem swój sprzęt a tata kopał robaki.

- patrz synku jakie robaczki ryby lubią.
- ten będzie dobry?
- a jak sądzisz?
- będzie dobry.

A jaki miał być jak ja myślałem tylko o tym aby posłać zestaw do wody? Założyłem robaka na złoty hak i próbowałem swoich pierwszych rzutów. Było ich mnóstwo a spławik nie lądował dalej niż metr ode mnie. Nie zrażało mnie to tylko zakładałem kolejnego robaka i kolejny rzut. Taka zabawa trwała do momentu gdy zestaw wylądował na drzewie.

- co teraz zrobimy tato?
- spróbujemy odzyskać spławik.
- ale jak?
- pociągnij za wędkę to może sam opadnie.

Jak polecił tak zrobiłem tylko efektem było zerwanie żyłki. Co za pech znów trzeba montować zestaw a w wodzie czeka na mnie wielka ryba – myślałem. Po chwili zestaw był gotowy i już z pomocą taty trafił do wody. Zaczęło się czekanie. Czas leciał a ja kombinowałem gdzie ta ryba jest. Może trzeba bliżej? Może dalej? Może w lewo a może w prawo? Biłem się z myślami wpatrując w nieruchomy spławik. Minęły może dwie godziny i prócz kolejnych zaczepów ryby nie było. W spławiku sterczącym na tafli wody jak gwóźdź w ścianie chciałem dopatrzeć się najmniejszego drgnięcia. Każdy powiew wiatru i lekkie zakołysanie spławika chciałem kończyć zacięciem ale tata uspokajał mówiąc, że to nie ryba. Zaczęło zachodzić słońce i tata zarządził koniec na dziś. Wyprosiłem jeszcze pół godzinki. Tata zabrał szpadel zarównał dołki po kopaniu i powiedział, że za pól godziny widzi mnie w domu. Zarzuciłem zestaw, usiadłem na trawie i czekałem. Mijały kolejne minuty a wędkarstwo zaczynało mi się nudzić jednak nadzieja nie opuszczała mnie nawet na chwilę.
Nagle spławik się zakołysał i znikł w toni. Złapałem za wędkę i zapominając o istnieniu kołowrotka zacząłem szybkim krokiem oddalać się w stronę brzegu. To "monstrum" w wodzie walczyło piekielnie a ja cały dygotałem z wrażenia i przejęcia. W pewnej chwili opór ustąpił a spławik z hakiem wylądował na moich spodniach. Długo dochodziłem do siebie a ryba z sekundy na sekundę rosła w mojej wyobraźni. Chwile mi zeszło nim wydłubałem hak ze swoich spodni dresowych. Miałem ochotę płakać i cieszyć się na zmianę. Jedynie spokoju nie dawało mi to, że nikt mi nie uwierzy w przygodę. Miałem nawet schować hak i powiedzieć ze zabrała go ryba dla większej wiarygodności. Jednak postanowiłem powiedzieć jak było w istocie. Biegiem dotarłem do domu robiąc tyle hałasu i rabanu co banda rozwydrzonych nastolatków.

- Mamo! Tato! Była ogromna!
- a gdzie ja masz? – zapytała mama.
- uciekła do wody.
- nie martw się jutro złowisz kolejną.

To pozwoliło mi nieco się uspokoić ale miałem świadomość, że nikt mi nie wierzy bo też nikt nie podzielał mojej euforii i entuzjazmu a już na pewno nie w tym stopniu.
Zjadłem kolację i poszedłem spać nie mogąc się doczekać jutra. Obiecałem sobie że wstanę o 6:00 i złowię tą rybę. Kolejnego dnia wstałem koło godziny dziewiątej i bez śniadania pobiegłem na „dyżur” z wędką. Od czasu do czasu doglądał do mnie tata i pytał czy biorą. Niestety nic nie brało. Na takim niebraniu upłynął czas do obiadu. Po obiedzie jak się domyślacie poszedłem łowić ryby. Zarzuciłem wędkę samodzielnie i czekałem kolejne godziny patrząc w duży, czerwony spławik. Była może godzina 18 kiedy spławik po raz drugi zanurzył się w wodzie. Przebiegły mi przez głowę setki myśli. Czekać? Zacinać? Kręcić młynkiem? Czy co innego robić? Postanowiłem zaciąć i spokojnie kręcić kołowrotkiem. Pan Bóg sprawił, że zacięcie było trafione. Hol trwał może z 10 sekund i na brzegu wylądował nasz piękny karaś pospolity. Spełniło się moje marzenie. Ryba miała może 15 cm długości ale wtedy dla mnie był to prawdziwy gigant. Trząsłem się cały z nerwów i wrażeń. Nie potrafiłem uwolnić ryby z haczyka więc razem z wędką wparowałem do domu robiąc jeszcze więcej hałasu niż wczoraj. Od tego dnia moi rodzice chyba przeklinali pomysł aby kupić mi wędkę. Nie było czasu na naukę ani na inne obowiązki bo w wodzie czekała kolejna sztuka…

Opinie (27)

Sebastian Kowalczyk

Czytałem już to kiedyś, rewelka :D ***** [2013-03-22 08:42]

Zibi60

Przerabiałem takie chwile, cudowne chwile, a we śnie spławik zanurzał się wielokrotnie. Super, że o tym przypomniałeś. 5* [2013-03-22 08:59]

ryukon1975

Przypomniało mi się małe spiętrzenie wody na niewielkiej rzece które służyło nawadnianiu stawów hodowlanych, na nim łowiłem swoje pierwsze ryby a wśród nich mnóstwo pięknych karasi pospolitych. [2013-03-22 09:30]

Zander51

Całkiem niezły tekst jak na 8-mio latka. Z niecierpliwością czekam na następne Goranie-Danielu :) [2013-03-22 09:31]

arturartur

Bardzo fajne wspomnienie . Pozdrawiam . [2013-03-22 10:26]

ekciak

fajne wspomnienie :D 5***** [2013-03-22 13:33]

użytkownik

No kurde, miałem identyczne sytuacje kiedy zaczynałem, tyle że wędkę pamiętam że na Wielkanoc dostałem od rodziców :) 5 ***** [2013-03-22 14:18]

lipa43

Piąteczka :D [2013-03-22 14:38]

piotr-sworek

Tak to były piękne chwile ja chaczyk miałem ugięty z agrawki i ok 4m żyłki łapałem na kanale obrzańskim pod mostem okonki również daje 5 [2013-03-22 15:13]

JWy

*****o.k. [2013-03-22 15:44]

D o m i n i k

no i się rozmarzyłem, wspomnienia z dzieciństwa są piękne :) [2013-03-22 16:23]

zmija

Wspomnienia są piekne,ja jak zaczynałem przygode z wędkarstwem to patrzyłem na haczyk z przynętą pod wodą, zamiast na spławik.Daje 5. [2013-03-22 16:39]

roman55

Piękny tekst i moja nostalgia nad minionym moim okresem wędkarskim. Pozdrawiam***** [2013-03-22 17:16]

sjunge

Aż się łza w oku kręci gdy się czyta takie wspomnienia,albo słucha starych wyjadaczy jak zaczynali przygodę z wędką.Powodzenia z kijem ...bo zima się już kończy :) [2013-03-22 18:02]

rysiosz

Bardzo miłe opowiadanie ***** [2013-03-22 18:34]

kuba7128

Każdy podobnie zaczynał czekając na rybę ,,giganta" ***** [2013-03-22 19:36]

romanm72

Podczas czytania wracają swoje wspomnienia, bardzo ciekawe 5. Pozdrawiam [2013-03-22 19:50]

Lin1992

Mi również podczas czytania tego wpisu wróciło bardzo wiele wspaniałych wspomnień. Świetny wpis *****. [2013-03-22 19:55]

ryszunio

miłewspomnienia zmlodosci 5+ [2013-03-22 20:30]

MsKamiru

Piękne :) 5 [2013-03-22 20:52]

Pawelski13

Świetny wpis:) [2013-03-23 10:04]

JAQU

Marzenia, marzenia, i jeszcze raz marzenia!!! Piękne przez niektórych zapomniane już chwile ale dzięki takim wpisom wracają odświeżając za razem pamięć. Dzięki!!! Pozdrawiam i piąteczkę stawiam. [2013-03-24 17:50]

jacoozy

"Kiedy byłem,kiedy byłem małym chłopcem,hej,wziął mnie ojciec...." miłe wspomnienia.Mam bardzo podobne do Twoich:)5* [2013-03-26 15:14]

gadzet6

Zaraziłem się na urlopie 2 lata temu na Kaszubach. Potem karta, sprzęt itd ale robak już drążył ciało i umysł. Pierwsze chwile nad wodą z kijem , pierwsza ryba - to jest to. Czasem zabieram syna (11 lat) jak tylko nauka mu nie przeszkadza Jak się bawi bacikiem i złapie jakąś drobnicę jest w siódmym niebie. Pozdrawiam i oby więcej takich "młodzieńczych" przeżyć oczywiście z wielką rybką [2013-05-10 10:32]

pcok

Moja pierwsza wędka to był leszczynowy kij z przelotką z drutu,a za kołowrotek robiły dwa gwozdzie wbite u nasady tegoż kija, spławik był zrobiony z gęsiego pióra,lepszego sprzętu nie miałem do momentu ,gdy dostałem od wujka wtedy jeszcze radziecki teleskop,to był szał !,i nad wodą spędzałem całe dnie,teraz jest sprzęt tylko nie ma czasu żeby iść na ryby.Pozdrawiam:) [2013-05-27 22:51]

Gluee

Prezent jaki dostałem na 13 urodziny to był piękny bambusik trzy częściowy uśmiech i radość nie do opisania a no i zazdrość kolegów z leszczynami :D [2013-06-03 19:22]

slawekkiel17

Sa w zyciu kazdego wedkarza ( obojetnie czy mlodego, czy starszego) momenty, ktore nigdy nie zapomni !!! Brawo *****5-ka [2013-11-24 18:13]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Marcowa troć

Witam!Dzis dzien wolny od pracy mialem spedzic spokojnie w domu,ale o godzi…