Megabass Baby Griffon - mały agresor na przelewy

/ 18 komentarzy / 10 zdjęć


W ofercie Firmy Daiwa na 2014 rok znalazła się również Japońska marka MEGABASS, przeszło trzydziestoletnie doświadczenie w produkcji sztucznych przynęt zaowocowało pojawieniem się na rynku grupy doskonale dopracowanych woblerów. Megabass Baby Griffon -  mały agresor na rzeczne przelewy

Ze względu, iż dużą część sezonu wędkarskiego poświęcam łowieniu na spinning kleni, jazi oraz boleni moja uwagę zwrócił najmniejszy przedstawiciel rodziny Megabass - 3,5cm, pływający BABY GRIFFON o wadze 4,5g. "Owado - płazo podobny" kształt i głębokość nurkowania do 0,5m mogą świadczyć o tym, iż buszujące na przelewach, rafach i bystrzach klenie, jazie oraz bolenie mogą zainteresować się tego typu przynętą. Konstrukcja Baby Griffona wpływa nie tylko na głębokość ale i charakter jego pracy, który jest szybko kolebiący (dość agresywny), co przekłada się na mocną falę hydroakustyczną. Jest to ważna cecha przynęt wykorzystywanych do dziennego lub tym bardziej nocnego obławiania bystrzy, gdzie ilość bodźców związanych z samym przepływem wody przez kamienne przeszkody jest niezwykle duża. W takich miejscach nieocenionym elementem małego woblera może okazać się zintegrowany z dolną częścią korpusu wodny kanał, którego zadaniem jest utrzymanie przynęty na stałej głębokość przy jednocześnie stabilnej pracy bez względu na szybkość prowadzenia.

Dużo z tych informacji można przeczytać w opisie katalogowym, jednak dopiero zabranie Baby Griffona na łowisko utwierdza nas w przekonaniu, że faktycznie informacje te mają odniesienie do rzeczywistej pracy. Obławianie na wiosennej wodzie kamiennych opasek lub dzikich burt nie sprawiało większych trudności bez względu na szybkość nurtu i prędkość zwijania, a prowadzenie po wachlarzu tylko potwierdzało fakt posiada na końcu zestawu dobrze wyważonego i świetnie pracującego woblera. Tym bardziej myślę, że mały Megabass sprosta moim letnim planom wędkarskim bez względu na to, czy będę łowił na małej, czy dużej rzece.

Uważam, że będzie to jeden z niewielu produktów na rynku, który dzięki zwartej konstrukcji, ogonowemu wyważeniu, dodatkowo wspartego przemieszczającą się kulką wpływającą nie tylko na wydłużenie rzutów ale też za wytwarzanie bodźców akustycznych, potwierdzi swą skuteczność w nocnym łowieniu kleni, jazi, boleni na wszelkiego rodzaju przelewach i kamiennych wypłaceniach. Dobór odpowiedniego modelu ułatwi także paleta kilku skrajnych kolorów od jaskrawych do naturalnych i stonowanych przydatnych w dziennych podchodach.

Minusem Baby Griffona może być jego cena, choć jest ona w dużym stopniu wynikiem zastosowania nowatorskich rozwiązań oraz wysokiej jakości wykonania. Tunel wodny, konstrukcja korpusu, precyzyjne wyważanie, wysokiej jakości kółeczka łącznikowe oraz kotwice, wszystkie te elementy sprawiają, że dodatkowa nasza ingerencja w przypadku produktów Megabass jest zbędna, a one same od momentu wyjęcia z pudełka są gotowe do łowienia, utwierdzając w przekonaniu, że wydane pieniądze mogą okazać się dobrą inwestycją wędkarską.

 


4.8
Oceń
(23 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 6)

Ocena użytkowników:

Jakość:
(4.5)
Cena:
(1.3)
Użytkowanie:
(3.3)

Średnia ocena:

3.1



Megabass Baby Griffon - mały agresor na przelewy - opinie i komentarze

SVTSVT
0
I to jest dobry wybór. Opis oczywiście też skuteczny. Ocena musi być. ***** (2014-04-10 11:12)
JulasJulas
0
***** :) (2014-04-10 12:40)
DelTor0DelTor0
+1
Najwiekszy wplyw na cene ma marza naszych kochanych importerow, pewnie najwysza na swiecie hehehe Toz to nieraz bardziej oplaci sie kupic np kolowrotek w Japonii, zaplacic clo i vat, a i tak taniej wyjdzie niz kupujac w PL. (2014-04-10 14:25)
użytkownik163477użytkownik163477
0
Trochę za bardzo brzmi jak tekst reklamowy, ale to pewnie niezamierzone. Przynęty Daiwy faktycznei bywają drogie, dlatego bałbym się używać ich na dużych rzekach. Na mniejszym ciurku grozi mi jedynie zawiśnięcie przynęty na drzewie, ew. porwanie przez rybę, na dużej rzece każdy zaczep może okazać się tym ostatnim, trochę szkoda drogich przynęt.
(2014-04-10 16:25)
grisza-78grisza-78
+1
Sprawdzałem ceny tych woblerów na necie. Dreszcze mi przeszły. Mogę powiedzieć, że skuteczne być powinny, ale ja się w nie nie zaopatrzę, bo znam podobne, o wiele tańsze "zamienniki", jakimi są Baryłki firmy TAPS. Pozdrawiam. (2014-04-10 19:27)
Jakub WośJakub Woś
0
WOW cena miażdży. (2014-04-10 23:45)
ZielanZielan
+1
Na ebayu ceny od 15$ do 20 $ za nówki z Japoni. Ja dziękuję, rezygnuję. (2014-04-11 07:32)
użytkownik146431użytkownik146431
0
Iker:przecież Radek jest przedstawicielem firmy Daiwa,wiec to jest tekst reklamowy :) Za tą ceną to chyba "magnez na rybki". Nie wiem czy kiedykolwiek będzie mnie stać,żeby wrzucić ~80zł do wody. (2014-04-11 08:34)
użytkownik163477użytkownik163477
0
Wasiu: no tak, nie odróżniam jeszcze tutaj poszczególnych rodzajów tekstów (może powinno być gdzieś wyraźnie zaznaczone, co jest czym). Dodam jeszcze, że mam parę droższych woblerów podchodzących pod tę cenę, ale nie zauważyłem, by były jakieś megaskuteczne, ba, często przegrywają ze 'zwykłym' Salmo. Lubię je, bo są świetnie wykonane i ładne, ale na wyniki się to niespecjalnie przekłada. Często mają w sobie kulki, więc dalej się rzuca i teoretycznie ich grzechot wabi drapieżniki (ale też może odstraszać na przełowionych wodach). Taka historia - ostatnio nad pstrągową wodą szedłem pierwszy, kolega parę minut później obrzucał zasadniczo te same miejsca. W pewnym momencie częste dotąd brania nagle mi się urwały, za to kolega zaczął łowić rybę za rybą. Na nic zdawały się moje Rapale, Illexy czy Daiwy, dochodziło do sytuacji, że z dołka, w który ja wrzuciłem 3 różne przynęty, on przy pierwszym strzale wyciągnął rybę. Potem okazało się, że sprawił to (sandaczowy notabene) Bonito. Nazajutrz wygrzebałem takiego samego z pudełka i sytuacja wróciła do normy. Po prostu miał akurat w tym okresie to coś, czego pstrągi poszukiwały i tyle. A kosztował jednak sporo mniej (to, że go zaraz urwałem to inna historia). (2014-04-11 11:05)
kabankaban
+1
Może i dobre,ale cena robi różnicę. Mamy tylu producentów na naszym rynku (i tych z własnymi firmami i rękodzielników) ,że dalibóg jest w czym wybrać i właśnie tu szukałbym swojego "kilera". Pozdrawiam i bez oceny. (2014-04-11 16:14)
radzikhradzikh
0
Zgadza się, że współpracuję z Firmą Daiwa i testuję ich sprzęt, niemniej bez względu na ten fakt mam rzadko spotykany w tej sytuacji komfort wyboru sprzętu jaki chcę sprawdzić, a w następstwie tego również podzielić się opinią na jego temat :) Tak też było w przypadku przynęt Megabass, z wielkiego pudła wybrałem te modele, które uważałem, że mogą się sprawdzić na kleniach, boleniach, sandaczach, szczupakach oraz sumach łowionych różnymi metodami. Mam nadzieję, że spełnią moje oczekiwania, a dzięki temu będę mógł się podzielić wrażeniami i przede wszystkim zdjęciami złowionych ryb. Myślę, że właśnie w przypadku sprzętu/przynęt których wartość zakupu jest wysoka, tego typu opnie mogę bardziej przybliżyć wędkarzom ich walory bez konieczności wydawania własnych pieniędzy. Wolę pisać o rzeczach z którymi się zgadzam i utożsamiam, a przemilczeć te pod którymi nie chciałbym się podpisać. Na rynku jest bardzo szeroki wybór doskonałych przynęt, ale są też takie, które budzą dreszczyk emocji nie tylko pod względem skuteczności lub wysokiej jakości wykonania, ale też pod względem ich ceny... (2014-04-11 17:18)
użytkownik163477użytkownik163477
0
Co do innych gatunków się nie wypowiem, ale wygląda to jak dobry sprzęt na klenie (co nie znaczy, że nie można taniej i równie dobrze). Własne doświadczenia potwierdziły porady wielu ekspertów - jedną z najlepszych kombinacji jest zółty na czarnym tle (osa). (2014-04-11 21:09)
unixunix
0
Witam Cena faktycznie powala, ale jak widzę coś nowego ciekawego na nasze klenie, to aż oczy mi się świecą z ciekawości jak ze skutecznością w moim łowisku, którym jest Wisełka w stolicy. Oczywiście im droższa przynęta tym większy dreszczyk emocji o jej zerwanie... Jak sobie pomyślę ile moich przynęt zostało w Wiśle... wrrrrr Pozdrawiam (2014-04-12 10:04)
karwos33karwos33
+1
Powiem szczerze, że cena jest masakryczna. Mam świadomość, że jest to produkt, w którym lwią część ceny płaci się za markę, ale kurcze, Salmiaki też dają radę a można je dostać taniej. Tak czy siak polecam wobki kleniowe robić samemu - że wychodzi tanio to oczywiste, ale jaka satysfakcja ze złapanej ryby! Grunt to nie poddawać się z początku, jeśli nam nie wychodzi. :) Opis natomiast fajny, zostawiam 5-teczkę, pozdrawiam! (2014-04-14 09:02)
barrakuda81barrakuda81
0
Za opis oczywiscie *****,nie mniej jednak nie wróżę sukcesu tym przynetom na polskim rynku bo cena jest dla Holendrów,Niemców itd.Za te same pieniadze wyszperam 4-6 niezłych woblerów rodzimych producentów lub sam wykonam zapas "handmade'ów" na kilka sezonów o ile czas pozwoli.To co w przynecie najwazniejsze oprócz nienagannej pracy to jej dopasowanie do naszych indywidualnych łowisk a tego nam nkt nie poda na talerzu za żadne pieniadze - to trzeba sobie samemu "wystrugac":-) (2014-04-14 22:26)
użytkownik168824użytkownik168824
0
Ja również sukcesu im nie wróżę.Jeżeli chodzi o skuteczność,to dużo innych,tańszych przynęt ma taką samą,jak nie lepszą.Niestety jak pomyślę,że mógłbym ich urwać dziesiątki u siebie na Pasłęce,to serce mnie boli.Tak czy inaczej one nie dla mnie:) (2014-04-20 21:00)
pawel75pawel75
0
Przepiękna przynęta bez dwóch zdań, na pewno też skuteczna tylko właśnie ta cena. Ech.... nacieszę chociaż oko :) Pozdrawiam. (2014-04-26 08:04)
TomekooTomekoo
+1
Przynęta ciekawa , choć nie skusił bym się na nią z powodu ceny . Opis fajny , jestem ciekaw jak by się u mnie na rzece sprawdzały , bo Jaśki i klony lubią wiosną zwariowane palety barw jakie posiadają te przynęty . Pozdrawiam. (2014-05-12 14:22)

skomentuj ten artykuł