Memoriał Marka Jarzmika

/ 23 zdjęć


JARZMIK 2019
Odbyłem zawody o 12 już Muchowy Puchar Koła PZW Nowa Huta im. Marka Jarzmika. Odbyłem, odkreśliłem i mógłbym zapomnieć, bo znowu było jak z reguły w tym roku. W tygodniu poprzedzającym sprawdziłem sprzęt. Wędka AFTM klasy 2-3 hulała z linką pływającą AFTM 2 jak powinna, doskonale czytałem wodę, wiedziałem, gdzie szukać lipieni i w ciągu 30 minut złowiłem ich trzy – wszystkie punktujące. Miałem wyselekcjonowane, sprawdzone muchy i to wystarczało. Nie musiałem więcej ćwiczyć. Dlatego do niedzielnych zawodów przystąpiłem z dużą pewnością, że będą punkty, że będzie sukces, że musi być dobrze. Okoliczność, że zawody będą na innej rzece nie miała dla mnie znaczenia. Podobnie podchodził do rywalizacji mój partner Robert.
Na dobrze odczytane, lipieniowe łowisko wszedłem o godz. 9.00. Sprawnie operowałem kijem Hydropsyche długości 10 stóp. Pierwszy złowiłem lipienia, chociaż trochę poniżej minimalnego wymiaru. Punktów jeszcze nie miałem, ale moja nadzieja na sukces rosła. Łowiłem, łowiłem, zmieniałem muchy, łowiłem, przesuwałem się, zarzucałem ukośnie, w bok, a nawet do tyłu, aż do znudzenia. I wtedy, jak opanowało mnie znudzenie, a może to było zwątpienie, wielka ryba targnęła moim zestawem. Linka wyleciała z moich palców, ryba wywalczyła luz na lince i chwaląc hak bezzadziorowy odpłynęła z prądem. To była straszna porażka, więc koncentrowałem się, łowiłem niepunktujące lipienie, czekałem na branie dużej ryby, patrzyłem na zegarek, zaczynałem wątpić i znowu miałem branie dużej ryby. Lipień był to niechybnie, wyrwał mi linkę z palców i zdecydowanie odpłynął. To była piorunująca porażka. Zmieniłem miejsce, rodzaj i wielkość much oraz przewiązałem zestaw na nowo. Złowiłem tylko dwa, mniejsze od poprzednich lipienie. Wtedy wkurzyłem się, wypracowałem sposób na wielkie ryby i już miałem go wdrożyć, ale dopadł mnie koniec zawodów. Jak szybko upłynęły 4 godziny. Łącznie złowiłem 7 ryb, w tym 6 lipieni, ale nie uzyskałem żadnego punktu. Mojemu partnerowi poszło lepiej, bowiem uzyskał minimum punktowe.
Jednak w naszym stadzie były prawdziwe orły przednie. Zawody wygrał Andrzej Zasadzki z Koła PZW Kleparz uzyskując 4130 pkt. Drugie miejsce zajął Marcin Obruśnik z Koła PZW Zwierzyniec z wynikiem 3340 pkt. Trzecie miejsce wywalczył nasz puszkarski autorytet – Zbigniew Zasadzki z Koła PZW Kleparz, uzyskując 2830 pkt.
Z kronikarskiego obowiązku zapisuję, że poniżej orłów uplasowali się:
4. Grzegorz JarzmikÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂ - 2230 pkt.
5. Zdzisław OpachÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂ - 190 pkt.
6. Kamil OpachÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂ - 1680 pkt.
7. Piotr GębalaÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂ - 1600 pkt.
8. Przemysław BienieckiÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂ - 1510 pkt.
9. Piotr BudaÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂ - 1230 pkt.
10. Marcin PucułekÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂ - 400 pkt.
11. Robert Stoszko i Leszek Kaczor – ÂÂÂÂ - po 200 pkt.
12. Robert Kocioł i Calik Zdzisław ÂÂÂÂÂÂÂÂÂÂ - po 100 pkt.
Mimo zawirowań w zasobności rzeki na różnych stanowiskach impreza była bardzo udana. Dopisała nam pogoda, chociaż przed zawodami lało, deptaliśmy czystą i umiarkowanie głęboką wodę, każdy miał kontakt z rybą, odnowiliśmy zasoby energetyczne i zaliczyliśmy przyjacielskie spotkanie sportowe. Są jeszcze inne, liczne powody, dla których należy umacniać nasze muszkarskie hobby. Ostatnie zdanie kieruję do żon, które są uczulone na zawody.
Â

 


0
Oceń
(0 głosów)

 

Memoriał Marka Jarzmika - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł