Metoda ''na konika polnego''

/ 15 komentarzy

Witam
Jest to mój pierwszy wpis wiec przosze o wyrozumiałośc.
A wiec chciałbym opisać bardzo fajna metode połowu jelcy , kleni i płoci.
Bedzie nam potrzebna długa bolonka najlepiej taka 4-6m , cieka zyłka najlepiej taka z mała tendencja toniecia w rozmiarze 12-16mm , mały haczyk 14-16 i najwarzniejsze przyneta czyli konik polny.Najlepsze koniki to te o zabarwieniu brazowym biora na nie wysmienicie , na te zielona tez ale brania są słabsze.
Pamietajmy zeby nie łapac bardzo wielkich koników , łatwo sie mecza i tona a w dodatku maja zadło którm mogą nas dziabnac.Zakładamy konika na haczyk za grzbiet ale bardzo delikatnie , zeby nie puscił krwi bo sie wykrwawi i padnie.W naszym zestawie nie montujem zadnych cieżarków , bo haczyk z naszym konikiem musi sie unosic się na wodzie. Cały zestaw ''kładziemy' na wodzie bardzo delikatnie , tak zeby konik nie utonoł po czy lekko popuszczamy zyłke , branie bardzo łatwo zobaczyc po zanuzeniu spławika lub po plusnieciu ryby bardzo blisko spławika , wtedy juz wiemy ze cos wzieło i nalezy zaciać rybke.Ta metoda mozna tylko łowic w lato ponieważ w inne pory roku nie zdobedziemy przynety czyli konika polego. Jest to metoda tylko i wyłacznie rzeczna , na wodach stojacy nie da sie tak łowic.
Metoda jet dosc popularna przy połowie kleni , wsród starszej grupy wedkarzy.
Życze połamania kija i duzych okazów przy połowie ta metoda.
Cześć:)

 


4.5
Oceń
(24 głosów)

 

Metoda ''na konika polnego'' - opinie i komentarze

użytkownik60174użytkownik60174
0
Chyba troszkę szkoda by mi było założyć na hak konika, ale pomysł dobry. Piąteczka
(2011-01-29 22:15)
kabankaban
0
Koniecznie popracuj nad ortografią.Gdyby było to wypracowanie szkolne-powiedzmy wspomnienia z wakacji-dostałbyś niechybnie pałę,czy może w czasach obecnych jedynkę.Dlatego daję cztery. (2011-01-30 17:55)
użytkownik52132użytkownik52132
0
Krzysiu wszystko dobrze ale powiedz czy nie lepiej byłoby kupić zestaw do łowienia na muchę niż ganiać za konikami.a i połowisz dłużej bo na muchę biorą nie tylko w lecie.ogólnie daję ci pięć bo metoda daje dużo frajdy.tak jak na muchę.pozdrawiam. (2011-01-30 22:47)
grosik 60grosik 60
0
Witam. Rzeczywiście metoda jest widowiskowa ale można nią także łapać na wodach stojących.Otóż na żyłkę główna zakładamy stoperek potem przelotowy spławik i zaraz ołów jedno obok drugiego,następnie robimy na żyłce pętelkę a potem dowiązujemy metrowy przypłon z haczykiem.Przed założeniem na haczyk konika zawsze najpierw zakładam mały kawałeczek styropianu .Metoda ta sprawdza się przy połowie krasnopiór.                                                                                                                                                                              
(2011-01-31 14:17)
bobus86bobus86
0
lowilem kiedys ta metoda szlu nie bylo ale sama frajda.a najgorsze bylo ganianie po lace za konikami:) (2011-01-31 16:40)
krzysiek123318krzysiek123318
0
Rafale--->Niestety dobra muchówka tez swoje kosztuje , ale i tak narazie mnie mucha nie kreci. (2011-02-01 17:00)
użytkownik60775użytkownik60775
0
witam potwierdzam skuteczność tej metody ,jest naprawde rewelacyjna szczególnie w letnie popołódnia aczkolwiek w moim rejonie bierze lepiej na konika zielonego z żółtym odwłokiem>pozdrawiam (2011-02-01 20:17)
krzychu64krzychu64
0
depeche mode nie podśmiewaj się z kolegi. Przypomniał tutaj kawał wędkarskiej historii.
Sam tak kiedyś łowiłem. Moja pierwsza wędka to kij leszczynowy ze szczytówką z jałowca.
Przelotki z drutu miedzianego, a za kołowrotek dwa gwoździe do przybijania trzciny robiły
( jak nie wicie jak wyglądał taki gwózdek to to identycznie jak cyferka -7 ). Na taki oto "kołowrotek" nawijało się żyłkę wyplecioną ze zmywaka  pożyczonego z kuchni. Haczyki ze składnicy harcerskiej - bo sklepy wędkarskie były rzadkością spławik najczęściej z gęsiego pióra i szło się na ryby. Po drodze  do pudelka po zapałkach nałapało się koników polnych, a nawet much. Tak tak żywych much. Na nie też się łowiło ryby. Czasami dało się je też złapać nad rzeką. Pięknie wtedy brały jelce, płocie, krasnopióry. To były czasy.

(2011-02-01 23:16)
użytkownik52132użytkownik52132
0
koledzy na tym portalu nikt z nikogo sie nie podśmiewa.apoza tym muchówka dla początkującego muszkarza nie jest aż taka droga.koszt to około 250 zł.kij shimano ok 100 zł.kolowrotek okuma airframe 50 zł.sznur muchowy ok 50 zl.sznur podkładowy 20 zł .przypon koniczny po 5 zeta.i parę much średnio od 2 do 3.5 za sztukę. wszystko do kupienia w Kielcach w sklepie na ul.Paderewskiego .wiem bo sam zaczynałem od takiego sprzętu i dobrze mi się na niego łowilo.a poza tym tylko zasugerowałem tą metodę.każdy lowi tak jak lubi.a co do początków to krzychu masz oczywiście rację.kiedys nie było tylu sklepów więc kombinowało się jak się dało.pozdrawiam...... (2011-02-03 06:36)
LapiePlocieLapiePlocie
0
Witam, artykuł mimo drobnych błędów jest treściwy, konkretny i bardzo dobrze oddaje naturalne uroki wędkarstwa. Nie będę rozpisywał się tu o jego skuteczności bo wiadomym jest iż wszystko co żyje nad wodą ryby znają od urodzenia i w czasie podtopień opychają się nimi do bólu.

"Jest to metoda tylko i wyłącznie rzeczna , na wodach stojący nie da się tak łowić."

Co do wyżej napisanych przez Kolegę słów, nie zgadzam się zupełnie, niejednokrotnie łowiłem Krasnopióry, płocie czy okonie nad sadzawką zakładając na hak muchy, koniki bądź chrabąszcze.

Pozdrawiam
Rafał
(2011-02-04 17:57)
romano13romano13
0

Witam wszystkich kolegów. Ja  kiedyś próbowałem łowić na konika polnego.Pamiętam ,że to był koszmar(tak dla mnie jak i dla niego) gdyż byłem początkującym wędkarzem. Moja siostra złapała go na pobliskiej łące. Nie wytłumaczyłem jej wcześniej jakiej ma być wielkości ten koniś i przyniosła mi jakieś "monstrum".To był pierwszy i ostatni raz kiedy założyłem takiego ślicznego owada na haczyk. To taka refleksja  nasunęła mi się po przeczytaniu tego wpisu, który mimo moich nieprzyjemnych wspomnień jest bardzo obrazowy.Pozdrawiam..

(2011-02-23 17:01)
8855zs8855zs
0
Ja również nie przykładałbym aż tak wielkiej uwagi do ortografii , tymbardziej , że kolega Krzysiek na wstępie uprzedził i przeprosił. Metoda jest godna polecenia chociażby dlatego , że nieraz się zdarzy jechać nad wodę ,a przynęta zostaje  zapomniana w domu. Trzeba sobie wtedy radzić. Zresztą nie sztuka kupić gotowca w sklepie.Ja swojego czasu miałem taki przypadek , kiedy siedziałem bez Zadnego brania , a nieopodal starszy wędkarz co rusz wyciągał  a to płoć ,a to krasnopiórę . Zaintrygowało mnie , że co chwilę uganiał się za czymś w takiej kwitnącej trawi.To był koniec maja.Podszedłem zaciekawiony i co się okazało. Na końcach kwitnącej trawy siadały owady , nie wiem co prawda , jak się nazywają , ale wiem jak wyglądają .Są ciemnoczerwone , a na grzbiecie mają ciemne plamki . Mnie również udało się kilka schwytać i wtedy zaczęła się frajda .Po przyjeżdzie do domu skonstruowałem sobie siatkę z drutu podobną jak na motyle założyłem na to stare damskie rajstopy i  do jesieni z małymi przerwami oprócz chruścików łowiłem na te owady , a białego robaka wogóle nie używałem.Może nie za wiele zaoszczędziłem , ale satysfakcja murowana.Chciałbym nawiązać do wątku finansowego, który poruszył jeden z kolegów licząc koszty dla początkującego muszkarza.Nie każdy ma zasobny portfel i dla niejednego wydatek kilkudziesięciu nawet złotych stanowi barierę nie do przeskoczenia.Wiem coś na ten temat , gdyż jestem rencistą z niską grupą uposażenia.Taka natomiast namiastka muchówki daje nam pole do popisu nie wpędzając nas w koszty.Przepraszam , że się tak rozpisałem , a kolegom wędkarzom w nowym sesonie życzę jak zwykle połamania kija. Pozdrawiam. (2011-02-24 18:06)
jas859jas859
0
Ja w tym roku mam zamiar wyruszyć na kleni z większym zapasem przynent.A artykuł według mnie na 5+
(2011-03-29 14:44)
jas859jas859
0
Ja w tym roku mam zamiar wyruszyć na klenie z większym zapasem rzynent.A wracając do artykułu daje5+
(2011-03-29 14:45)
orystenesorystenes
0
Opisana przez kolegę metoda była bardzo skuteczna na Wiernej także przed laty. Mam na myśli lata 60-te. Za przynętę służyły koniki polne/ ze skrzydłami/, motyle, gzy /czyli krowie muchy/, kowaliki /chrząszcze/, chrabąszcze a także muchy. Inna sprawa, że ryb takich jak jelec, płoc i kleń było w rzece dużo więcej niż obecnie. Były dnie, w czasie których zakładanie owada na haczyk trwało dłużej niż złapanie przyzwoitej wielkości ryby. (2013-05-07 20:34)

skomentuj ten artykuł