Zaloguj się do konta

Micro przynęty, piękne karpie.

Winner Method Diffusion Boilies to nowe, rewolucyjne kuleczki na rynku przynęt wędarskich. Odkąd pojawiły się w naszej ofercie, wędkarze zastanawiają się czy fatycznie są tak skuteczne, jak reagują na nie ryby i czy dzięki nim można łowić jeszcze więcej pięknych okazów. Każdy wyraża swoja opinię na ten temat. Pracuję w Winnerze i miałem możliwość sprawdzenia tych przynęt już w zeszłym roku, kiedy nie były one jeszcze dostępne w sklepach. Wędkuje już kila lat, a moim głównym celem wędkarskich wypraw są przede wszystkim karpie. Jednak z racji tego, że pracuję w branży wędkarskiej, w trakcie sezonu nie mam zbyt wiele czasu na dłuższe zasiadki, dlatego ostatnio często łowię na metodę. Zazwyczaj jest to kilka godzin spędzonych nad wodą, ewentualnie weekend od piątku wieczorem do niedzielnego południa.

Na taki właśnie weekendowy wypad udało mi się wybrać tydzień przed majówką. Wybrałem łowisko, na którym spędziłem już kilka weekendów w ciągu ostatnich trzech lat, więc mniej wiecej wiedziałem czego mogę się po tej wodzie spodziewać. Zazwyczaj w ciągu jednego wypadu miałem dwa trzy brania, rzadko bywało więcej niż pięć, a często zdarzało się że wracałem o kiju ;P Ale i tak lubie tą wodę, bo wiem że pływają w niej piękne ryby grubo przekraczając wagę 20kg. Na tym właśnie łowisku udało mi się złowić swoją życiówkę 22kg. Zazwyczaj łowiłem z wywózki, nęciłem grubym pelletem, a na włosie kulki o średnicy od 18mm wzwyż. Tomek Wasilewski, tester Tandem Baits i jeden z najlepszych karpiarzy w Polsce, powiedział mi kiedyś, żebym spróbował zrobić coś, czego nie robi nikt. Więc tak też zrobiłem, choć pewnie moje taktyka zdziwiłaby nawet jego:) Tym razem postanowiłem spróbować micro przynęt z Winnera: Method Feeder Diffusion Boilies i Micro Hook Pelletu. Z racji tego, że w łowisku pływają naprawdę duże ryby, nie używałem feederków, tylko wędek karpiowych, żyłki o średnicy 0,30, koszyka do methody 70g i krótkich przyponów zawiązanych na plecionce Gravity Silk 25lb z TB na haku rozmiar 8. Mimo użycia dość "grubego" sprzętu, same przynęty i zanęta była typowa dla metody. Jak wyżej wspomniałem Diffusion Micro Boilies i Micro Hook Pellet na włos, a do koszyka Pellet 2mm i Turbo Zanęta z Winnera. Jeśli chodzi o smaki, to postawiłem na sprawdzony już wcześniej przeze mnie Kałamarnica&Pomarańcza i nowość na ten sezon Kokosową Słodycz. 

Na weekend zapowiadali słoneczną pogodę, więc postanowiłem wybrać płytką część zbiornika, gdzie woda nagrzewa się najszybciej. Dodatkowo chciałem łowić z rzutu, bo na wybranym przeze mnie stanowisku jest możliwość dorzucenia do samej granicy trzcin, gdzie miałem nadzieję że będą żerowały karpie. Ponieważ na łowisku można używać trzech wędek, jedną uzbroiłem standardowo, czyli na włosie kulki o rozmiarze 18mm i zanęciłem spombem. Dwie pozostałe to methoda, bez żadnego nęcenia i łowienie punktowe.

Z racji tego, że piątek był dla mnie normalnym dniem w pracy, a na miejsce dotarłem dość późno, zestawy w wodzie wylądowały dopiero ok. godz. 19. Nie zdążyłem jeszcze rozłożyć namiotu, a na skrajnej wędce z methodą i diffusionem pierwsze branie. Piękny wiosenny karpik po chwili był już w podbieraku. Ponieważ w pobliżu nie było nikogo, kto mógł zrobić mi zdjęcie, rybka wylądowała w worku, a zestaw po chwili w wodzie. Nie minęło 15 minut, a sygnalizator drugiej wędki z methodą całkiem opadł, a żyłka zluzowała się. Podniosłem kij, jest ryba... I w tym samym momencie na wędce, którą zarzuciłem niedawno jest kolejne branie. Bardzo mocne. Chociaż nie łowię na kołowrotki z wolnym biegiem, ryba wybiera żyłkę z hamulca. Co teraz? Przecież w rękach trzymam wędkę i holuję rybę. Staram się zrobić to jak najszybciej, jednak niektórych spraw nie da się przyśpieszyć. Nagle sygnalizator cichnie, ale żyłka nadal jest napięta, a szczytówka lekko się ugina. Pierwsza ryba ląduje w końcu w podbieraku. Kolejny ładny karp, który zanim znajdzie się na macie musi chwilę poczekać, miejmy nadzieję że na kolegę :) Niestety tak jak myślałem, druga ryba w tym czasie odjechała i zaparkowała w trzcinach. Opór i lekkie potrząsanie łbem nadal czuć na kiju. Próba siłowego wyciągnięcia ryby z zaczepu nie przynosi efektu. Otwieram kabłąk i odkładam wędkę na podpórki, licząc, że karp sam wyjdzie z trzcin (wielokrotnie taki zabieg przynosił porządany efekt, a siłowe wyszarpywanie karpia z zawady zazwyczaj kończyło się niepowodzeniem). W tym czasie zajmuję się złowioną rybą, szybko wkładam do worka i wracam do wędki. Podnoszę kij, zwijam luz, czuję jak żyłka trze o jakiś zaczep i po chwili jest!!! Ryba wychodzi z zaczepu. Jednak radość trwa tylko chwilę, bo przy próbie podciągnięcia hak wyskakuje z pyska i do brzegu ściągam sam zestaw. No ale nic i tak jest pięknie, w końcu mam już dwie ryby, a to dopiero początek.

Szybkie uformowanie pelletu z zanętą na koszku, zmiana jednego przyponu na nowy, Diffusion Boilies i Hook Pellet na włos i zestawy w te same miejsca. Trzecia wędka ze standardowym zestawem na razie nie pracuje, ale wydaje się to być tylko kwestią czasu. Zaczyna robić się ciemno i naprawdę chłodno. Na wędkę z methodą mam tego wieczoru jeszcze jedno branie, tym razem piękny 2 kilogramowy karaś. Siedziałem do 2 wnocy, jednak wydaje mi się, że bardzo niska temperatura, ok. 3 stopnie, spowodowała że ryby przeniosły się na głębszą wodę.

Sobotni poranek zacząłem od kawy i gorących tostów z salami i bananem. Choć nie jest to jakieś wytworne danie, jednak nad wodą smakuje jak polędwica z najlepszej restauracji:) Po śniadaniu odwiedził mnie tata, który po kilku instrukcjach ogarnął dotykowego smartfona i zrobił naprawdę fajne fotki ze złowionymi przeze mnie poprzedniego wieczoru rybami. W południe słońce grzało już całkiem nieźle i zaczęło się eldorado! Kolejne brania na zestawy z methodą i kolejne karpie w podbieraku. Znowu branie jednocześnie na dwie wędki, jednak tym razem mimo że jedna z ryb zaparkowała w zwalonym drzewie, po chwili grzecznie wyszła sama z zaczepu i udało się ją podebrać. Miałem też trzy spinki, dwie zaraz po braniu i jedną tuż przy podbieraku...  bywa i tak. Do wieczora złowiłem sześc karpi, siedem pięknych karasi w przedziale 1,5 - 2,2 kg i dwie duże płocie. 

Noc z soboty na niedzielę minęła podobnie jak poprzednia. Było naprawdę zimno, więc na wszystkich wędkach założyłem większe kulki, żeby nie wybiagać z namiotu do karasi czy też płoci;) Tym bardziej , że ok. godz. 22 zaczął padać deszcz, zerwał się silny wiatr a temperatura spadła do ok. 1 stopnia. Przez całą noc brań nie było, ale przynajmniej przetestowałem swój nowy namiot TB Ultra Bivvy i narzutę na śpiwór TB Phantom. Egzamin zdany na 5!

Niedzielny poranek, choć już bez deszczu, ale pochmurny i bardzo wietrzny nie napawał optymizmem i wiarą w powtórkę z soboty. Nie myliłem się i wczesnym popołudniem, jak tylko wiatr osuszył namiot, zacząłem pakowanie.

Podsumowując wyjazd, zaliczam go do bardzo bardzo udanych. Taktyka srawdziła się, micro przynęty z Winnera i metoda na którą łowiłem pozwoliły mi na spędzenie rewelacyjnego, pełnego emocji weekendu nad wodą. Złowiłem w sumie osiem karpi w przedziale 6,5 - 9 kg, i kilka pięknych karasi. Może nie były to te największe karpie pływające w tym łowisku, ale napewno te spięte były dużo większe:P A tak poważnie, to w tamtym roku testując pierwsze wersję Diffusionów, na tym samym łowisku złowiłem również kilka ładnych ryb z największym do tej pory złowionym na methodę karpiem ważącym 15 kg. Wszystkie brania i złowione ryby były na zestawy z methodą i kulkami Diffusion Micro Boilies z Micro Hook Pelletem Winnera. Czy był to przypadek? Według mnie nie tym razem! Napewno miało na to wpływ wiele czynników. Oprócz wiedzy na temat łowiska i własnego doświadczenia, napewno zapracowały przynęty, ich wielkość oraz innowacyjny sposób ich pracy, czyli wolne uwalnianie się ekstraktów i aromatów w fluorescencyjnej chmurze. Duże znaczenie miał też  punktowy sposób podania zanęty na koszyku do methody, dzięki czemu brania były częste i regularne, ryby nie objadały się zanetą, tylko trafiały prosto w miejsce gdzie był umieszczony zestaw z haczykiem. To wszystko sprawiło, że zaliczyłem tak udany weekend i nie wyobrażam już sobie wyprawy na ryby bez naszych micro przynęt. Każdy oczywiście może mieć swoje zdanie, ale najpierw niech spróbuje;)  

Jarek Ziaja
Winner

Opinie (8)

SlawekNikt

Zabrakło mi choć jednego zdjęcia tych pięknych karasi. Połamania na kolejnych wypadach :-) [2016-05-17 18:31]

ryukon1975

Dobrze że nie zajmuję się łowieniem karpi dlatego że pewnie chciałbym to przeczytać a nie jest to łatwe gdy brak jest nawet jednego akapitu, odstępu. Leje się wszystko jednym ciurkiem jak piwo w upalny dzień.:) [2016-05-17 19:21]

daro22

Niezwykle udana seria przynęt, to co robią te przynęty z karpiami na mojej wodzie to coś nieprawdopodobnego a pomyśleć, że kupiłem te kuleczki zupełnie przez przypadek....Żegnaj kukurydzo ;-) [2016-05-17 19:35]

kaban

Jak wyżej : bez akapitów nie do czytania ze zrozumieniem. [2016-05-17 19:38]

diego1984

Jak ktoś ma problemy z czytaniem to i akapity nie pomogą.Pozdro dla autora tekstu. [2016-05-18 05:09]

redakcja

Poprawiliśmy akapity Pozdrawiamy, Redakcja [2016-05-18 10:49]

ryukon1975

Teraz to wszystko nabrało wyglądu mogę dać 5 ***** nawet nie czytając. :) [2016-05-18 11:02]

rybarobert

Myster Jarosław :) [2016-05-19 09:27]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Ryby czy zapory?

Temat przegradzania rzek zaporami wywołany planami nowej zapory na Wiśle…