Miętus na feeder - trochę opowiastek o miętusach.

/ 8 komentarzy / 10 zdjęć


Każdy z nas ma  swoje ulubione ryby na które chce się nastawiać i łowić , taką rybę mam i ja . Tą rybą jest miętus , miętus obok lina to moja ulubiona ryba ,  że tak powiem spokojnego żeru na którą lubię się nastawić feederowo , tak tylko nastawić bo z tego łowienia miętusów zazwyczaj wychodzi tak że bardzo często kończy się połowy na zero. Tak to już jest  z łowieniem miętusów , a do tego moje połowy na feederka są zazwyczaj w bardzo małych ilościach które można policzyć na palcach u ręki i zazwyczaj są to próby złowienia marmurkowatego czyli miętusa , dzieje się tak gdyż zazwyczaj skupiam się na metodzie spinningowej i jej poświęcam najwięcej czasu , by później zimą wrócić i spróbować przechytrzyć jakiegoś miętusa .
Do tych właśnie ryb jak i  wędkarstwa zaszczepił mnie mój tata , pamiętam jak by to było wczoraj gdy przychodziła późna jesień szara zimna wietrzna i deszczową , tata coś wspominał że jeszcze trochę i zabiera wędki i rusza nad pobliską nam rzekę zobaczyć czy miętusy się ruszyły . Ja jako wtedy mały chłopak na początku nie wiedziałem o co chodzi z tymi miętusami myślałem co ten tata będzie cukierki łowił do dziś jak to wspominamy to z uśmiechem na ustach , dopiero po kilku wypadach wytłumaczył mi o co chodzi że miętus to taka ryba , gdy usłyszałem słowo ryba to od razu wiedziałem że następnym razem idę z moim tatą , który zawsze mnie zabierał ze sobą nad wodę . Mimo zimna nie raz deszczu i wiatru nie nudziło mi się to patrzenie na wędkę , bardziej byłem zaciekawiony wtedy tym miętusem wiadomo jak to młody chłopak chłonie wiedzę jak gąbka wodę , a ja po prostu uwielbiałem być nad wodą i mam tak do dziś , nie ważne czy coś złowię czy nie , ważne że będę nad rzeką .
Wróćmy jednak do tego miętusa i chęci poznania tej tak mało egzotycznej ryby naszych rzek , po kilku wypadach z tatą jeszcze go nie zobaczyłem choć chęć zobaczenia ryby z rodziny dorszowatych była duża i w końcu się udało , była to połowa listopada pogoda niezbyt fajna z nieba padał deszcz na leżący wtedy śnieg czyli przysłowiowa plucha temperatura no było chłodno na pewno jak na dawny listopad przystało .

 Mój tata wtedy łowił na 2 gruntóweczki i na obydwu wędkach założone były rosówki , nagle słyszę branie zacięcie i po chwili tato wyciąga tego miętusa , no rybka jak rybka pomyślałem ale taka inna od tych wszystkich , ślizga ,bez łusek o ładnym ubarwieniu marmurkowatym , kształtem przypominająca suma ale to nie sum . I w taki właśnie sposób zacząłem poznawać miętusa z opowieści z doświadczeń wędkarskich mojego taty, z artykułów wędkarskich czy różnych mądrych  książek , z biegiem czasu sam zacząłem poświęcać tej rybie zimne miesiące i łapać wiedzę w tym temacie .  Co do bytowania tej rybki wydaję mi się że Ameryki nie odkryję , miętus lubi odcinki rzek z szybszym wartkim nurtem , do tego kamieniste dno z dużą ilością kryjówek w postaci zwalonych drzew czy zatopionych gałęzi  to po prostu świetne podłoże do bytowania tego osobnika , nieco gorzej dla nas wędkarzy by się dobrać do miętusa.

Pamiętam jak dziś opowieści znad mojej pobliskiej rzeki starych wędkarzy , niektórzy z nich już dziś nie żyją , na temat miętusów że rzeka Bzura kryła dużo osobników tej jak że dziwnej ryby która z czasem stała się jedną z moich ulubionych ryb i z ciekawością chłonąłem wiedzę na jej temat .  Opowiadali Oni wtedy , że gdy przychodziły ciepłe letnie miesiące wystarczyło znać miejsca , mieć stare trampki wtedy wchodzili do wody i rękoma wyławiali miętusy z pod kamieni które tam w te letnie gorące dni przebywały . Fakt faktem było ich wtedy dużo więcej  a rzeka Bzura była całkiem inną rzeką , przede wszystkim była bardziej rybna . Co tak wpłynęło na rybostan tej rzeki i jej nagłą zmianę ?  ciężko mi to wyjaśnić ,dziś ryb jest dużo mniej , rzeka coraz płytsza i bardziej zarośnięta a tych starych wędkarzy już z nami nie ma ani na jednym ani na drugim brzegu.ja dalej do dnia dzisiejszego  interesuje się tą jak że ciekawą rybom jaką jest marmurkowaty , i chłonę o niej każdą informację tak jak to było kiedyś . A w zimnych miesiącach odstawiam spinning na kilka wędrówek , by po zmroku w samotności usiąść nad brzegiem rzeki przy 2 wędkach , rozpalić nie duże  ognisko i czekać choć by na jedno najmniejsze branie.
Przynęty które stosuje zazwyczaj w zasiadkach za miętusem , i sposoby które starzy wędkarze zawsze mi wmawiali że to stosują nie są jakieś skomplikowane. Przede wszystkim to znane każdemu wędkarzowi rosówki , chyba każdy z nas łowił chodź raz na rosówki i zna ich skuteczność  do tego warta uwagi krwista wątróbka , nadziewamy taką na hak miedzy jej włóknami tak by podczas rzutu nam nie spadła i byśmy nie łowili na pusty haczyk , możemy ją jeszcze owinąć nicią pva która nie będzie nam przeszkadzać a wręcz pomoże .
Co do wątróbki jest jeszcze jeden sposób , mianowicie wątrobę przed naszą zasiadką można delikatnie podsmażyć z obu stron , tak by podczas łowienia wydzielała nie tylko zapach ale i soki z podsmażonego mięsa i kusiła naszego marmurkowatego. Zdecydowanie jedna z lepszych przynęt moim zdaniem w połowie miętusa jest to stynka , taką stynkę na haczyku owijamy nicią pva i lokujemy w swojej wypatrzonej miejscówce , jeżeli są tam miętusy to wydaje mi się że jednego na pewno skusi ten ostry zapach  takiego jak by ogórka , który wydaję stynka .
Mój tato który  we mnie zaszczepił , zamiłowanie do wędkarstwa i do tej ryby jaką jest miętus , miał  najlepsze wyniki np . na pęczek grubych czerwonych robaków zakładał tak 4-5 robaków tworząc pęczek na haczyku który wabił te ryby , ja osobiście na pęczek robaków nie próbowałem łowić ale wszystko przede mną . Można zastosować również filecik z uklei , który nakłuwamy w kilku miejscach tak by wyczuwalna była krew z fileta , oraz stosować najróżniejsze kombinację bo nad wodą najważniejsza jest kreatywność , kto nie kombinuje ten nie łowi.
Słyszałem również od starszych wędkarzy , że miętusy łowili kiedyś na małe żywczyki puszczali na niewielki korek i czekali na brania , ponoć wyniki mieli widzieć tego nigdy nie  widziałem   są to tylko opowieści wędkarzy dużo starszych stażem wędkarskim ode mnie z  pobliskich rzek .
Również dobrym połączeniem i takim moim pomysłem  na zwabienie miętusa , jest stworzenie zanęty takiego śmierdziucha która ma swoją intensywnością zapachu wabić , do tego potrzebuję zazwyczaj paczki zanęty na rzekę , dorzucam drobno pokrojonej wątróbki , kilka stynek i głów od stynek , dorzucam jeszcze paczkę robaków pociętych razem z ziemią i puszkę makreli w oleju dla podniesienia zapachu. Można również dosypać suszonej krwi dla wzmocnienia efektu , to wszystko ląduję w wiadrze i dokładnie mieszam zanętę dolewając stopniowo wody sklejam kulę i zanęcam swoje łowisko.
Co do sprzętu nie będę się tu jakoś wypowiadał ani podpowiadał , sprzęt to moim zdaniem nasza indywidualna kwestia , bo dobieramy go pod siebie i swój portfel przede wszystkim , a jak wiemy nie jest to wszystko takie tanie , ja np. pod łowienie miętusa stosuję toporny stary sprzęt taki oldschool bym powiedział który działa i łowi. .

 


4.1
Oceń
(15 głosów)

 

Miętus na feeder - trochę opowiastek o miętusach. - opinie i komentarze

JulianJulian
+3
Ameryki faktycznie nie odkryłeś ale fajnie napisałeś .Kiedyś uważany był prawie za chwast a teraz ryba prawie na wymarciu . Znałem jeziora !!!! gdzie też występowały . Melioracje, regulacje , poprawianie natury i chemia !!!! rybę tą tak powszechną Załatwiły !!!!. Ps. Zawsze lubiłem te wypady na miętusa .Jeden warunek - trzeba się solidnie przygotować , wiedzieć gdzie się jedzie ( rekonesans ) i nie przesadzać z C2H5OH. Pozdrowienia dla taty. (2020-03-03 11:07)
SmolikSmolik
+1
Bardzo ciekawa opowieść o "cukierkowej" rybie ;) Tam gdzie zwykle łowię miętusa nie spotykam, więc go nigdy nie złowiłem. Jedynie raz widziałem go w brzuchu szczupaka. To ryba nieco egzotyczna dla wielu wędkarzy i rozbudzająca wyobraźnię. Tym chętniej przeczytałem twój wpis. Ode mnie ***** piątka. Pozdrawiam serdecznie :) (2020-03-03 18:31)
oldboyoldboy
+2
Ja miętusy łowię też od dawna, choć coraz ich ostatnimi laty mniej. A dlaczego? A więc po kolei: 1. sam zauważyłeś, że latem, gdy tkwią w stanie letargu w kryjówkach, nawet mali chłopcy przy niskim stanie wody mogą je wyciągać rękami (raków już nie ma, więc tylko szczur wodny lub bóbr może ugryźć w rękę :D, więc odważnych niestety nie brakuje) 2. Lokalni kłusole też zauważyli, że miętusa łatwo złowić, gdy tylko JEST, i mieszkając na miejscu w te zimne, ciemne, jesienne dni, przez nikogo nie kontrolowani, masowo je wyławiają. Na tutejszym Forum już podawalem link filmu z mojego ostatniego wypadu, gdy udało mi się złowić tylko jednego : https://www.youtube.com/watch?v=UM9blqvOpXI (2020-03-03 21:53)
kabankaban
+1
No cóż miętusy lubią a może raczej wymagają zimnej wody do przetrwania... . Zmiany w klimacie co do temperatur i jak w tym roku brak normalnej zimy to tylko kolejny gwóźdź do trumny dla zimnolubnych gatunków. (2020-03-03 21:57)
groniargroniar
+1
Super gratulacje też kocham wyprawy na miętusa.Pozdrawiam (2020-03-07 12:16)
michuwromichuwro
0
Hmmm....wszystko fajnie tylko stynka to nie bajka w naszych wodach :( może kolega o słonecznicy pisze ? (2020-03-17 21:04)
michuwromichuwro
0
Tak na marginesie, miętus żyje w naszych rzekach i jeziorach. Co prawda jego populacja jest tragicznie mała. Pamiętam czasy kiedy między kamieniami lub korzeniami chowały się te wszystkożerne drapieżniki i próbowaliśmy je rękami łapać....było, minęło... :( Miętus doskonale radzi sobie z ciepłą wodą w lecie, gorzej z tarłem do którego potrzebuje zimnej wody. Co prawda rzeki osiągają to minimum ale jak długo ? Jak już wcześniej kolega kaban wspomniał, globalne ocieplenie robi swoje ale jest też nadzieja. Ewolucja, przystosowanie do nowych warunków każdego oganizmu trwa. Szkoda tylko, że zmiany klimatyczne są o krok prędzej niż możliwości adaptacyjne zwłaszcza organizmów wodnych :( (2020-03-17 21:32)
pstrag222pstrag222
+1
Brakuje zimy i przymrozków jesienia i wyniki marne byłem w ubiegłym roku często na miętusa h i było słabo z brania i ale co się dziwić ją w dzień było 20 stopni. (2020-03-21 08:14)

skomentuj ten artykuł