Mikołajkowy wypad na ryby

/ 8 komentarzy

W tym roku dzień obdarowywania się upominkami wypadł w sobotę. Mikołajki przywitały nas nie śniegiem, lecz na przekór – deszczem. Pierwszy dzień każdego weekendu staram się zawsze spędzać nad wodą. Tak więc tradycyjnie i mimo złej aury ,wraz z kolegą Łukaszem wybraliśmy się rano nad jedno z podwarszawskich jeziorek. Natura kolejny raz udowodniła ,że sezon wielkimi krokami zbliża się ku końcowi. Ryby ignorowały moje przynęty gumowe oraz woblery kolegi. U innych wędkujących sytuacja wyglądała tak samo - tym razem nawet żywcówki nie robiły na drapieżnikach większego wrażenia. Szczerze powiedziawszy żadnego...

Po około dwóch godzinach deszczowe chmury zlitowały się nad nami , usuwając się na korzyść słońca. Zmiana pogody wywołała radość na mojej twarzy, gdyż właśnie w tej chwili przypomniałam sobie po co właściwie tutaj przybyłam. Przecież nie po rybie mięso, ani nie żeby się denerwować brakiem jakiejkolwiek rybiej aktywności. Przyjechałam ,by odpocząć po całym tygodniu stresu w pracy i przedświątecznego napięcia w domu. Miałam chęć pochłaniać łapczywie każdy wdech świeżego powietrza, a stojąc tak w milczeniu i zadumie rozkoszować się być może ostatnimi ciepłymi promykami słońca na twarzy w tym roku ...

Do pełni szczęścia brakowało tylko jednego składnika – brania jakiejkolwiek ryby. „Cóż nie można mieć wszystkiego na raz...” – pomyślałam i szłam dalej , obławiając po kolei każdą miejscówkę jaką spotkałam na swojej drodze.

Kiedy dotarłam do miejsca , w którym wypłycenie wyraźnie wskazywało na to,iż znajduję się w krańcowym fragmencie jeziorka, postanowiłam zmienić główkę jigową na ciut lżejszą – z 15 na 10 gram. Przynęta pozostała ta sama – seledynowy twister z czerwonym ogonem o długości 7,5 cm. Kilka rzutów między jeszcze widoczne na tafli liście grążeli , sprawny slalom w połowie głębokości i nagle ... zaczep ożywa!

Stanowcze szarpnięcia szczytówki informują o tym, że ryba postanowiła podjąć walkę w sprzyjających dla siebie warunkach – pośród licznych zaczepów. Luźno ustawiony hamulec kołowrotka pozwolił jej wpłynąć w resztki podwodnej roślinności. Dwa mocniejsze szarpnięcia i cisza... Zwijam powoli żyłkę i czuję, że moja plecionka owinięta jest o grążelowe kłącze. Zniesmaczona wykonuję jeszcze dwa obroty korbką i okazuje się, że mój przeciwnik nadal znajduje się po drugiej stronie linki. Dokręcony przed kilkoma sekundami hamulec pozwala sprawnie wydostać rybę z zarośli i doholować ją do brzegu.

Moim oczom ukazał się szczupaczek o długości pięćdziesięciu kilku centymetrów. Uwiecznienie w postaci krótkiego filmu , buziak , machnięcie ogonem i pełnia szczęcia. Zmykaj mały , tym razem nie trafisz na wigilijny stół , do zobaczenia w przyszłym sezonie...

To była moja jedyna ryba podczas tego wypadu na ryby. Nie zesmuciło mnie to wcale, a zamknięcie mojego sezonu szczupakowego uważam za udane. Tak to bywa , gdy na Mikołajki zaświeci słońce, a ktoś zamiast prezentu w bucie ,czy pod poduszką zastanie go nad wodą...



Zachęcamy do oglądania filmów innych użytkowników naszej społeczności w specjalnym kanale wedkuje.pl na youtube
youtube.com/wedkuje

 


2.7
Oceń
(65 głosów)

 

Mikołajkowy wypad na ryby - opinie i komentarze

robson1robson1
0
Witam.
Bardzo ładny szczupak,gratuluję. (2008-12-09 15:14)
wedkarz20wedkarz20
0
Witam.Mimo,że nie okaz to i tak rybka cieszy. No i miał szczęście,że trafił na gumkę Szalonej i dalej pływa w swoim jeziorze , a nie w oleju na patelni.Pozdrawiam. (2008-12-09 19:47)
StachuStachu
0
Cześć Monika!
Sprawdziło się stare porzekadło: "Machaj wędą....". Zdobyłaś kolejne doświadczenia znad wody i piękną fotkę do galerii. Będzie co wspominać w długie, zimowe wieczory, podczas przeglądu sprzętu i "ostrzenia haków" na następny sezon.
pozdrawiam (2008-12-10 17:29)
puszekpuszek
0
Moni fantastycznie udany koniec sezonu i wielka radość zębatego że spotkał Ciebie nie mięsiarza a Ty złapałaś pare łyczkówtlenu i promyczkow słońca to wielka :Fraida ;;tak trzymai pa (2008-12-11 19:42)
użytkownik3921użytkownik3921
0
Ha! Ten to wiedział komu dać się złowić - nie dość, że dalej żyje to jeszcze buziaka zaliczył. Gratuluję wyprawy. (2008-12-13 08:07)
BopBop
0
nom piękny prezent na Mikołaja. całe szczęście że przy buziaku nie chwycił za nos. :) żart oczywiście. (2008-12-13 22:24)
użytkownik5460użytkownik5460
0
to to ja rozumiem ,szczerze... jestem wręcz przekonany że przynajmniej 50%oglądających ten filmik stuka się w głowkę co ona zrobiła?no co, bardzo dobrze niech szczeniak dalej pływa i może w nowym roku adrenalinki tobie ponownie mnóstwo przyniesie.sam kiedys 80 cm suma puściłem wolno do toni warty a to dlatego bo bardzo był znaczny , miał krzywy ogon i przetrwał do tego czasu a winien był zginąć tak to w przyrodzie bywa że "nieudacznicy i słabi " giną ,więc teraz czekam na jego ponowne uderzenie w nadzieji że znowu go zobaczę ...to może byc naprawdę fajne spotkanie...mineły już dwa latka od tej pory ale wciąż wierzę że się spotkamy w równej walce to naprawdę uzależnia moją osobę ,wydaje mi się że ciebie też pozdrawiam dyrekto. (2008-12-15 00:21)
andrzej3023andrzej3023
0
Bardzo dobrze że wypuszczony tak dalej. (2012-12-02 19:43)

skomentuj ten artykuł