Mistrall Fishing Team Sobieski na GP Polski - Turawa latem jak Bałtyk jesienią

/ 8 komentarzy / 21 zdjęć


Uwielbiam Turawę! Wspaniała organizacja zawodów, świetna atmosfera, życzliwi ludzie, mocna obsada wędkarska, grube ryby na blatach i w karczach, no i… fenomenalna restauracja „U Grubego”, w której placki ziemniaczane smakują bliźniaczo podobnie do tych „u mamy” sprzed 30 lat, a placek „po węgiersku” powinien stać się wzorem do naśladowania w kraju papryki nad Balatonem!!!



W dniach 24-26 lipca na zbiorniku zaporowym Turawa, pod patronatem Marszałka Województwa Opolskiego Józefa Szebesty, odbyło się Spinningowe Grand Prix Polski, Sandacz Turawy 2009.
Na starcie, do trzeciej eliminacji spinningowego Grand Prix stanęło 85 zawodników i 38 drużyn. Zawody rozegrano „na żywej rybie”. Zbiornik zaporowy na Małej Panwi został podzielony na dwa sektory: płytki „A” (na lewo od ośrodka „Syrenka”) oraz głęboki „B” (część od zapory do tzw. „ambona ”). Po wielogodzinnych treningach, było jasne, że sektor płytki jest bogaty w sandacze, a na głębokim kontakt z sandałkiem lub zębatym, będzie mocno utrudniony.

W czasie treningu, na jednym z blatów Arkadiusz Waluga z Katowic złowił sandaczyka o długości 102 cm! Były również momenty w których koledzy z Katowic mieli dziennie ok. 100 ryb na kiju!!!
Pierwszego dnia mieliśmy na wodzie cztery pory roku. Zaczęło się niewinnie od lekkiego deszczyku ok. godziny 6 rano. Następnie parne, przydymione powietrze i zero wiatru. Później odrobina słońca zza chmurek i wreszcie.

W połowie pierwszej tury zaczęło lekko powiewać…od strony zapory. Po ok. 15 minutach wiatr się nasilił, aby po 45 minutach przyprowadzić ze sobą fale wysokości ok. 1 – 1,5 metra! Co na zbiorniku zaporowym i przede wszystkim w 4 metrowej łódce jest niezbyt ciekawym doświadczeniem! Pół żartem, pół serio można to określić: walką o życie! Tak chwilami wyglądało łowienie! Turawa postanowiła nas leciuchno rozkołysać. Ja niestety nie mogłem z nią tego dnia zatańczyć. Musiałem chwilowo złożyć broń, ponieważ po raz pierwszy w życiu na wodzie słodkiej…znalazłem się w objęciach morskiej choroby! I nikomu tego nie życzę, nawet moim „wrogom” po kiju… Białe grzywy fal oraz długie warkocze piany, przypominające momentami radosną twórczość naszych drogowców na polskich „autostradach”… Kto choć raz przeżył to na rybach, ten wie jak wspaniale to smakuje!!

Byli jednak tacy, którzy błogosławili ten nagły powiew z niebios…To windsurfingowcy oraz żeglarze, którzy dosłownie w ciągu kilkunastu minut pojawili się na rozbujanej Turawie!!! W niedzielę, podobno fale były jeszcze większe, ale nie dane mi było obcowanie z nimi, ponieważ łowiłem bliżej zapory w zatoce, ok. 40 m od brzegu. Choć nawet tam, dwie 9 kilogramowe kotwice na długiej (20 metrów) lince nie mogły utrzymać naszej łódki w miejscu!!!

Oczywiście komisja sędziowska była przygotowana w każdej chwili na przerwanie zawodów, bądź na doraźną pomoc na wodzie. Ci którzy jeszcze nie połowili, modlili się aby chwila kiedy usłyszą dwa wystrzały ze startera (oznajmiające zakończenie zawodów przed czasem) nigdy nie nadeszła. W sektorze płytkim, zgodnie z oczekiwaniami łowiono sandacze i okonie. Królowały koguty, choć mój partner z łodzi, późniejszy zwycięzca Bogdan Antkowiak z NURTU Książ Wlkp, łowił tylko na rippery i kopyta, bo jak stwierdził: „nie czuje kogutów”.

Sektor A wygrał łowiąc 4 sandacze (5400 punktów) Robert Czebotar reprezentujący MISTRALL FISHING TEAM SOBIESKI II. Sektor B wygrał, łowiąc 4 piękne okonie (980 punktów) Zbigniew Biernacki z KW ORKA Pruszków. Swój sukces zawdzięcza w dużej mierze Remkowi Litwińskiemu, który swym doświadczeniem, spokojem i profesjonalizmem skutecznie ostudził występującą tego dnia u Zbyszka chęć podróżowania po akwenie w poszukiwaniu grubego zwierza! Swój sukces po pierwszym dniu, Zbyszek skwitował następującym stwierdzeniem: „to czysty przypadek! I to, że w ciągu ostatnich 4 lat udało mi się 3 razy wygrać sektor na Turawie, to również przypadek”. Cóż, faceci z Giżycka mają wrodzone poczucie humoru!!
Drużynowo po pierwszym dniu prowadził MISTRALL FISHING TEAM SOBIESKI II w składzie Robert Czebotar, Damian Litwiński.

Drugi dzień przyniósł kompletne przetasowania w klasyfikacjach! W Libawce ławica świetnie żerujących w sobotę okoni, przeniosła się z lewej odnogi do prawej. Świetnie w sektorze B połowili Wojtek Miernik z LORBASA Mokotów (15 okoni) oraz Łukasz Panas z COLMICA Wrocław (11 okoni). Łukasz świetnie ustawił swoją łódkę w okolicy „ambona leśna” vis a vis ośrodka „Syrenka”. I tam przez 7 godzin, praktycznie w jednym miejscu, szukał z dobrym skutkiem okoni. Niestety nie wszyscy potrafili ustawić się tak precyzyjnie, ponieważ dla niektórych wydawać by się mogło doświadczonych wędkarzy 15 metrów to dokładnie to samo co 40 metrów…

W ciągu dwóch dni, 85 zawodników złowiło łącznie 273 okonie, 104 sandacze i…7 szczupaków! Największą rybą zawodów okazał się szczupak mierzący 73,5 cm, złowiony przez Ryszarda Łyżniaka z warszawskiej „Szóstki”. Te 7 szczupaków wyraźnie dowodzi, że „zębaty” nie jest tolerowany przez sandacza. I jeśli paskowany zabójca z mętnym spojrzeniem ma ochotę na małą przekąskę, po prostu „wydziobuje” szczupaki z danej miejscówki!!! Przyłowem stają się wtedy okonie, a szczupaki pokornie czekają na resztki z pańskiego stołu!

Gościnny ośrodek Syrenka dowodzony przez Zbyszka Janika, wspaniała i dyskretna postawa panów przystaniowych oraz miłe przyjęcie zgotowane przez Mariana Magdziarza – prezesa Zarządu Głównego PZW OPOLE, Waldemara Kampę – Wójta Gminy Turawa oraz Marcelego Czerwińskiego z Sandomierza, który pełnił funkcję Sędziego Głównego, z pewnością spowoduje, że za rok wszyscy równie chętnie stawią się na kolejne zawody GP Polski Sandacz Turawy”.

Ogromne podziękowania należą się Darkowi Wowrze oraz Tomkowi Duerowi. To na ich przynęty (koguty kręcone na bieżąco) udało mi się wygrać po raz pierwszy turę na zawodach rangi Grand Prix! Tradycyjnie również chciałbym podziękować Rajmundowi Litwińskiemu. To on, po raz kolejny, podpowiedział mi jak łowić, na co łowić i gdzie łowić…W moim zabieganym świecie taki kompan wędkarski to wielki skarb!!! Zaszczytem jest móc być z takim Człowiekiem w jednym Teamie!!!
Pragnę również gorąco podziękować Wojtkowi Stępniowi z firmy MISTRALL za wsparcie i dobre fluidy sponsorskie!!!

Z wędkarskim pozdrowieniem
Robert Czebotar

KLASYFIKACJA INDYWIDUALNA:

1. Bogdan Antkowiak – WKS NURT Książ Wielkopolski - 5100 – 9 pkt
2. Łukasz Panas – KW COLMIC Wrocław - 5310 – 10 pkt
3. Rajmund Litwiński – MISTRALL FISHING TEAM SOBIESKI I - 4580 – 10 pkt
4. Radosław Śmiejkowski – TEAM KONGER Krosno Odrz. - 4990 – 11 pkt
5. Krzysztof Kacprzak – Okręg PZW TORUŃ I - 3830 – 11 pkt
6. Wojciech Miernik – LORBAS Mokotów I - 4750 – 13 pkt
7. Damian Litwiński – MISTRALL FISHING TEAM SOBIESKI II - 3540 – 13 pkt
8. Piotr Piotrowski – ORKA Pruszków - 3720 – 15 pkt

KLASYFIKACJA DRUŻYNOWA:

1. LORBAS MOKOTÓW I - 8880 – 30 pkt
2. TEAM KONGER Krosno Odrzańskie - 10450 – 34 pkt
3. ORKA PRUSZKÓW - 5850 – 43 pkt
4. MISTRALL FISHING TEAM SOBIESKI I - 6660 – 45 pkt
5. MISTRALL FISHING TEAM SOBIESKI II - 8940 – 58 pkt
6. WWKS przy Okręgu PZW TORUŃ I - 4180 – 64 pkt






ambona myśliwska


 


4.4
Oceń
(75 głosów)

 

Mistrall Fishing Team Sobieski na GP Polski - Turawa latem jak Bałtyk jesienią - opinie i komentarze

jurekjurek
0
Fajnie uczestniczyć w takich zawodach .............a co do choroby morskiej ...........to zgodzę się z Tobą Robercie ---- , też tego doznałem i nie życzyłbym nikomu ..............gratuluje za wspaniały opis i wrażenia oraz za ekstra fotografie...........pozdrawiam i życzę w następnych zawodach ......miejsca na podium..........Jurek . (2009-07-31 08:19)
czebotarczebotar
0
Serdeczne dzięki!!!!! Obiecuję, że będę walczył do... ostatniej przynęty w pudełku :))) Pozdrawiam Robert (2009-07-31 10:06)
soplicasoplica
0
Daleko mam na to łowisko, ale już od jakiegoś czasu zamierzam się tam wybrać. Przyjemnie jest słyszeć , że są jeszcze takie wody w Polsce. Ja jestem z Płocka i też mamy tu sporą wodę , bo największą w całym kraju , ale jej stan jest opłakany. Odradzam wszystkim łowiącym drapieżniki przyjazd nad zalew Włocławski. Za artykuł stawiam maxa, super relacja , ale jak mogłaby być z takiej wspaniałej przygody. Pozostaje pozazdrościć , no może poza tą chorobą :) (2009-07-31 11:52)
dankomdankom
0
Ze zdjęć wnioskuje że malych rybek niełapaliście heheheheheh. Ladne puchary skusił bym się na takiego. Na zwykłych zawodach takich nie ma :< ale co zrobic.
Ciekawy artykul. Troche dużo czytania. Ale pozatym bardzo wciągający.





Pozdrawiam... (2009-07-31 14:26)
kopciukopciu
0
ŁAPANIE NA TAKIEJ FALI NIE NALEŻY DO PRZYJEMNOŚCI ,I CZŁOWIEK RYZYKUJE WYWROTKA .CAŁE SZCZĘŚCIE ŻE WSZYSCY WRÓCILI CALI I ZDROWI NO I ZE IMPREZA SIĘ UDAŁA .ZA ZDJĘCIA I KOMENTARZ OCZYWIŚCIE MAX (2009-08-02 16:22)
adriano19adriano19
0
Bardzo fajne zawody dla całej rodziny... Jak bym mieszkał bliżej to z  pewnością bym na tych zawodach był regularnie... Nie ma to jak lato z rybami i to na łódce.
Jak ktoś mieszka na Podkarpaciu to chciałbym zaprosić na zawody wędkarskie w Nisku a dokładniej w Zarzeczu... Zawody odbędą się  na rzece San i trwają 6-7 godz.......  Jak ktoś chce więcej informacji na ten temat to  niech  do mnie napisze wiadomość do mnie i jak pójdę na zebranie kółka wędkarskiego to mu odpisze i się dowie, o której godzinie się odbędą. Pozdrawiam i zapraszam na zawody.
(2011-02-22 15:16)
kamil11269kamil11269
0
fajne

(2011-06-02 15:08)
czebotarczebotar
0
Kamilu 11269!
Jesteśmy krajanami! Do 18 roku życia mieszkałem w Tyczynie pod Rzeszowem! Od 1989 roku jestem warszawiakiem:))) Ale moje strony rodzinne mam ciągle w sercu! 3 lata temu łowiłem na górnym odcinku Wisłoka, w Twoich rodzinnych stronach! To było coś fantastycznego!!! Woda 30-40 cm i klenie po 1-1,5 kg!!!!!
Pozdrawiam Cię gorąco i życzę aby ryby brały wszędzie i na wszystko:)))))))
Robert Czebotar
(2011-06-03 00:01)

skomentuj ten artykuł