Mity w PZW – część 1 – czyli jak to jest z naszymi wodami

/ 12 komentarzy

Od pewnego czasu rozgorzała pełna emocji dyskusja nt. zmian w PZW. Zbiegło się to w czasie ze zmianami proponowanymi przez nieistniejące już Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej dotyczącymi straży rybackich. Jednocześnie ZG PZW rozpoczął serię videocastów pt. Porozmawiajmy o wędkarskie – nic nie będzie po staremu. Czyżby?

Oczywiście fakt aktywizacji medialnej ZG PZW na rok przed wyborami władz związku jest tylko przypadkowy. Również przypadkowe są zapowiedzi zmian do jakich ZG chce doprowadzić na rok przed końcem kadencji. Stąd mój pomysł aby przy tej okazji nieco wyjaśnić wędkarzom kilka mitów jakie pokutują w mentalności wielu z nas i są często powtarzane w dyskusjach jak mantra. Aby nie było piszę to jako były funkcyjny wiceprezes koła PZW a nie obserwator z zewnątrz.

Ponieważ jest tego trochę postanowiłem podzielić to na części. W tej opisuję opłaty za wędkowanie oraz skąd biorą się rybacy na wodach PZW

Mit 1 – aby łowić w Polsce trzeba opłacić kartę wędkarską

W samej treści tego mitu jest wprost zapisana nieprawda. Otóż dokument, który nazywa się Karta Wędkarska jest dokumentem państwowym wydawanym przez starostwo powiatowe i poświadczającym uprawnienie do połowu ryb na terenie RP. Opłata za wydanie karty jest jednorazowa. Karta wydawana jest dożywotnio. Karta Wędkarska NIE JEST DOKUMENTEM PZW!

Co zatem musimy opłacić aby łowić? Musimy opłacić opłatę (potocznie na świecie nazywaną licencją) za możliwość korzystania z danej wody (akwenu). Opłatę wnosimy na rzecz gospodarza danej wody. Może to być osoba lub firma prywatna – obraźliwie przez wielu nazywana „komercją” choć dla mnie pachnie to PRLem i obraźliwie nazywanymi przez aktyw partyjny małymi rzemieślnikami – prywaciarzami. Może to być również organizacja społeczna jak stowarzyszenie lub fundacja. Taką organizacją jest zarówno Niezależne Towarzystwo Wędkarskie z Kwidzyna jak również Polski Związek Wędkarski, który nie jest właścicielem żadnej wody w Polsce. PZW jedynie dzierżawi wody od skarbu państwa w ramach dziesięcioletnich umów dzierżawy. Jakiej wielkości kwotą z licencji dysponuje PZW? Ano całkiem nie małą - z ogólnego budżetu PZW wynoszącego ok 160 mln złotych rocznie (tak milionów) tylko ok 100 mln przypada na „ochronę i zagospodarowanie wód”. Należy również pamiętać, że środkami tymi dysponują okręgi PZW. Ponieważ zgodnie ze statutem posiadają one osobowość prawną i to one samodzielnie podpisują umowy na dzierżawy wód. Podkreślam PZW twierdzi, że rocznie okręgi wydają ok 100 mln złotych na zarybienia i ochronę wody. Ciężko w to uwierzyć.

Mit 2  – każdy może sobie wydzierżawić wodę od skarbu państwa

Idźmy zatem tropem słynnych dzierżaw. Jak napisałem w micie nr 1 PZW i inni dzierżawcy dzierżawią wody od skarbu państwa. A konkretnie podpisują umowy z podmiotem, który skarb państwa w tym procesie reprezentuje. Obecnie od 2018 roku jest to spółka Państwowe Gospodarstwo „Wody Polskie”. Umowa dzierżawy zgodnie z ustawą zawierana jest na okres 10 lat. Aby wydzierżawić dany akwen lub odcinek rzeki należy wystartować w przetargu i zaproponować najkorzystniejsze warunki oraz złożyć tzw. operat rybacki, na podstawie którego prowadzona jest eksploatacja rybacka akwenu (o tym za chwilę). A zatem skoro PZW twierdzi, że jest „największym rybacko-wędkarskim użytkownikiem wód” to oznacza, że wygrywa hurtowo przetargi oferując najlepsze warunki np. w postaci wysokości opłaty jaką wnosi na rzecz skarbu państwa. Niestety to właśnie jest mitem. PZW praktycznie nie startuje w przetargach. Jak to możliwe? Ano do ustawy o rybactwie śródlądowym wrzucono zapis czyniący z PZW praktycznego monopolistę. Otóż zgodnie z art. 4 ust. 2 pkt. 2 tejże ustawy „Uprawnionemu do rybactwa na podstawie umowy, przysługuje prawo pierwszeństwa w zawarciu umowy na dalszy okres.” Wystarczy, że złoży wniosek nie później niż 6 miesięcy przed końcem okresu 10 lat obecnej dzierżawy. W ten sposób PZW może dzierżawić wody dożywotnio do czasu aż samo nie zrezygnuje z dzierżawy. Jednocześnie ponieważ przetargów praktycznie nie ma płaci za dzierżawione zbiorniki ułamek kwot jakie płacą inni dzierżawy.

Mit 3 – na wodach PZW muszą być rybacy bo taki obowiązek wynika z umów na dzierżawę

Napisałem w micie nr 2 o tym, że dzierżawca wody startujący w przetargu musi m.in. złożyć tzw. operat rybacki. Jest to dokument, który opisuje jaki jest stan rybostanu w akwenie (tak sprawdza się go tymi osławionymi odłowami kontrolnymi) jaka będzie eksploatacja rybacka – czyli ile ryb w jakim czasie dzierżawca zamierza odłowić oraz jaki jest w związku z tym plan zarybień. Czyli mówiąc w skrócie na podstawie operatu ilość ryb wyłowionych powinna być uzupełniania ilościami z zarybień w takich ilościach aby pogłowie ryb się nie zmieniało. Skąd zatem mit o rybakach? Ano stąd, że niektóre okręgi łase na dodatkowe wpływy od brygad rybackich albo z handlu rybą piszą operaty tak aby wykazać, że wędkarze odławiają za mało ryb i bez odłowów rybackich ryb danego gatunku mogło by być za dużo. Wiem brzmi to kuriozalnie ale takie są fakty. Wody Polskie nie narzucają w umowach z dzierżawcami obowiązku prowadzenia odłowów rybackich! Dlatego na wodach dzierżawionych przez lokalne organizacje nigdy rybaków nie spotkamy. Dla okręgów to dodatkowe pieniądze i tylko o nie tutaj chodzi. A że wędkarze się buntują? To się im powie, że tak musi być bo umowa. Przecież się nie znają to uwierzą i spokój.

A na koniec jeszcze taki wniosek – pomyślcie skoro w wodach PZW na ogół nie ma ryb. A wg operatów wszystko na wodach PZW się zgadza. To czy operaty są dobrze napisane? Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że dzierżawca za niewykonanie operatu może utracić dzierżawę. A więc tylko gdyby Wody Polskie zechciały posprawdzały wykonanie operatów przez PZW mogłoby się okazać, że PZW nie miałoby już czego dzierżawić…

Reasumując powyższe mity. Nie liczcie na to, że cokolwiek w sprawach rybaków lub dzierżaw i wysokości licencji sprzedawanych przez PZW się zmieni. Wymaga to tylko dobrej woli zarządów okręgów a one jak widać jej nie mają. A ponieważ wodę mogą dzierżawić dożywotnio to nic nie da się zrobić. Tzn. da się – należy zmienić ustawę o rybactwie. Ale do tego potrzebna jest większość w sejmie. Zaś opowieści działaczy - że "jak się nie podoba to sobie sami wodę wydzierżawcie" albo "załóżcie stowarzyszenie, wystartujcie w przetargach i przejmijcie wodę od PZW" można między bajki włożyć. Żadnej wody od PZW nikt nie przejmie, chyba, że PZW samo ją łaskawie odda.

 


5
Oceń
(8 głosów)

 

Mity w PZW – część 1 – czyli jak to jest z naszymi wodami - opinie i komentarze

Romuald55Romuald55
-1
Muszę stwierdzić,że Kolega bzdury pisze.Po pierwsze - Okręgi /PZW/ mają część wód wykupionych na własność.Po drugie - nie można w przetargu oferować wyższej ceny gdyż wody,podobnie jak grunty rolne mają stałą stawkę.Decyduje prawidłowe zagospodarowane akwenu.Po trzecie - każdy uprawniony do rybactwa ma obowiązek wynikający z ustawy do składania operatów rybackich raz na 10 lat.Uprawniony do rybactwa ma pierwszeństwo do przedłużenia okresu dzierżawy i nie bierze udziału w przetargu. (2020-10-22 21:33)
RafalRafal
+4
@Romuald55 - co do zasady z przetargami zgoda. Aby artykuł był łatwiej przystępny dla wędkarzy zupełnie nie orientujących się w temacie dokonałem pewnego uproszczenia zasad przetargowych. Co nie zmienia sedna sprawy, że PZW w przetargach praktycznie nie startuje. Zaś operaty wykonuje tylko na papierze. I co z tego, że je składa co 10 lat, jeśli piszą je i potem opiniują od lat ci sami ludzie z IRŚ. Dowodem na to jaka to fikcja jest stan pogłowia ryb na akwenach dzierżawionych przez PZW. Natomiast jeśli chodzi o to, że "okręgi mają część wód wykupionych na własność" to akurat kolega się rozpędził ;) Tej wody jest tak znikoma ilość (np. co do zasady nie może to być żadna woda płynąca ani zbiornik zaporowy), że lepiej nawet o tym nie wspominać. Generalnie PZW usiłuje gospodarzyć na państwowych wodach należących z mocy prawa do każdego obywatela RP. Pozdrawiam serdecznie (2020-10-23 13:42)
pstrag222pstrag222
0
Przecież że względu na pandemie kadencje są przedłużone  (2020-10-23 16:23)
RafalRafal
+1
@pstrag222 - nawet Prezydent RP nie mógł mieć przedłużonej kadencji ze względu na pandemię i wybory musiały się odbyć do sierpnia 2020. Uchwała ZG o "przedłużeniu" kadencji jest wprost sprzeczna ze statutem PZW, który takiej możliwości nie przewiduje. A zatem jest ona nielegalna. Kadencja władz upłynie w przyszłym roku. Jeśli ZG do tego czasu nie przeprowadzi wyborów to doprowadzi do sytuacji w której związek nie będzie miał legalnych władz. A tym samym Prezydent m.st. Warszawy, który nadzoruje stowarzyszenie PZW będzie musiał wprowadzić zarząd komisaryczny, który przeprowadzi nowe wybory władz. Tak to wygląda od strony prawnej. (2020-10-23 22:15)
JulianJulian
0
Broń Boże szanowny kolego nie piszę tego złośliwie ale widzę tu kolejny kolaborat na temat wyższości świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia i wice wersa . Ile to już ton ,,papieru " napisno , sympozjum odbyto , mało tego PZW organizuje Nam kolejną farsę z telekonferencjami i ,,pytaniami od członków" Wszyscy zgadzają się ze sobą i będzie dalej tak jak jest - koniec cytatu. Mamy kolejne bicie piany przez kolejny ,,dobrej woli '' Zarząd . Chore Drzewo może urodzić Tylko Chore Owoce. Cała sprawa przypomina mi mieszanie łyżką w szklane cherbaty mieszam mieszam a cukru nie przybywa. Po prostu Dobrej Woli ( cukru ) Brak !!!! Pozdrawiam . Wyszło słońce - jadę na ryby . Ps. Broń Boże na Zalew Zegrzyński bo to ichtiologiczna pustynia - Zgodnie z operatami . No kill kolego No kill (2020-10-24 10:54)
Romuald55Romuald55
-1
Przynależność do PZW jest DOBROWOLNA .Zamiast narzekać ,można pojechać na łowiska komercyjne. (2020-10-25 22:26)
RafalRafal
+3
Aby łowić na tak samo KOMERCYJNYCH (przecież za nie płacimy) wodach zarządzanych przez PZW wcale nie trzeba być członkiem PZW. To kolejny mit kolego @Romuald55. Wypowiedział się już w tej sprawie UOKiK zakazując PZW stosowania nieuczciwych praktych rynkowych polegających na sztucznym zawyżaniu ceny licencji dla osób niebędących członkami stowarzyszenia PZW. (2020-10-26 12:00)
pawelzpawelz
0
Co zatem musimy opłacić aby łowić? Musimy opłacić opłatę (potocznie na świecie nazywaną licencją) za możliwość korzystania z danej wody (akwenu). Opłatę wnosimy na rzecz gospodarza danej wody. Kolego, nie placimy za łowienie ryb. Nie wprowadzaj ludzi w błąd. Oplacamy skladke czlonkowska ktora pozwala nam na bezplatne korzystanie z ogolnodostepnych wod PZW. Nie dotyczy to tzw OS'ow za ktore to wlasnie placimy. (2020-10-30 13:42)
pawelzpawelz
0
Przepraszam za ten balagan w poprzednim wpisie, ale edytor tego forum wola o pomste do nieba. Pierwsze 3 zdania mialy byc cytatem (2020-10-30 13:43)
ergie1ergie1
0
Problem też w tym,że 99 % członków ma w nosie związek. Chce tylko łowić i nie interesuje sie strukturami i działaniami związku. Dowód na demokrację wewnątrzzawiązkową to ....... listy obecności na corocznych zebraniach. W moim kole na 900 członków na zebranie roczne zjawia sie około 30-40 osób, czyli tylko 4-5 %. A to właśnie te 95 % nieobecnych ma tylko wymagania i żądania.W sumie - ceiszmy się,że PZW może tak przedłużać dzierżawy. Gdyby nie to, to byc może każdy 5-10 kilometrowy odcinek rzek miałby innego dzierżawcę i każdemu z nich musielibyśmy płacić. (2020-11-02 12:21)
JulianJulian
0
Nawet nie będę polemizował z Tobą kolego ,,demokrato " a sytuację o której pisałeś już mamy tylko zamiast dzierżawców mamy okręgi . Chcąc sobie powędkować nad rzeką Wisłą z czasów mojej młodości musiał bym opłacić : Mazowiecki ( mój ,,macierzysty " ,Małopolski , Kielecki , Tarnowski ,Tarnobrzeski i to w promieniu kilkunastu kilometrów .Następne pytanie - dlaczego ja członek związku opłacający składki mam płacić za ,,parkowanie " w stanicach . Mało tego jeżdżąc motorem też muszę wnieść opłatę Nieobowiązującą Żadnym mieście w Polsce ba w Europie . Ba mało tego !!!! są koła które żądają opłaty za wędkowanie na terenie stanicy . A przecież wnieśliśmy już stosowną opłatę . Bezczelność i Pazerność nie ma granic. W dzisiejszych czasach wcale się nie dziwię ludziom skoro pracują czasami po 12 h to każdą wolną chwilę chcą z rodziną lub nad wodą spędzić . A nie szargać sobie Nerwy ze starymi ,,wyjadaczami " Wszystko jest kwestią Zwyczajnej przyzwoitości której jak widać niektórym Brakuje !!!! (2020-11-02 16:49)
cierpliwy1cierpliwy1
+1
Kolego Rafale w mojej ocenie przedstawiłeś temt bardzo dobrze . Inaczej mówiąc PZW od lat jest szkodnikiem na wodach Rzeczypospolitej Polskiej . Operaty tworzone na zamówienie PZW doprowadziły do grabierzy .Jednym z firumujących złodziejstwo na wodach od lat jest prof Wiśniowolski jest to stary zaprzyjażniony prawie pracownik PZW.Mam kilka jego operatów i stwirdzam ,że ten pan zawsze działał nz szkodę członków PZW. Pozdrawiam (2020-11-03 22:36)

skomentuj ten artykuł