Mój pierwszy szwedzki weekend

/ 7 komentarzy / 4 zdjęć


Witajcie,

Długo czekałem na ten wyjazd, bilety lotnicze zabukowane już pół roku temu ze względu na bardzo przystępną cenę, manatki jak zwykle spinningowe zawsze gotowe pod ręką, a tu dzień przed wyjazdem przychodzi SMS od brata "słuchaj będą kłopoty bo mam awarię silnika...". No super, od razu pod górkę, ale to nie problem.

Przybywam, ale jako że jechałem z żoną i córką, od razu tup tup do wypożyczalni samochodów, zarezerwowałem sobie najtańszą wersję samochodu, czyli spodziewam się jakiegoś Clio-podobnego auta. I pierwsze zaskoczenie, jako że ma Pan dziecko i nie mamy takich małych samochodów dostaje Pan od nas Volvo V70, wszystko w tej samej cenie. Ja do papierów, patrzę a samochodzik ma miesiąc od rejestracji. Żeby nie te ograniczenia prędkości i niebotyczne mandaty... niestety, tempomat 110km/h i tak toczymy się na miejsce.

Dojeżdżamy do Gamleby, mała mieścinka położona w pięknej urokliwej zatoczce Morza Bałtyckiego. Od pełnego morza dzieli nas jakieś 15km wodą, więc warunki są można powiedzieć "jeziorowe". Jak widzę obciążenie jest spore, łódek ze spinningistami sporo, dobrze to rokuje. Dzwonimy do znajomego żeby udostępnił łódź, 0 odpowiedzi, nie czekam, biorę kij i pierwszy rekonesans z brzegu. Z żadnego pomostu nie idzie rzucić, idę aż na skałki, tam jest dosyć stromo, ale za 2 rzutem wyciągam 60cm zębacza. Ku mojemu zdziwieniu słabo walczył, kilka odjazdów na plecionce 0,14mm i już miał dosyć. Następnego dnia szykujemy się na łódź, umawiamy klucze, płacimy za cały dzień 100 koron (~55zł) i jedziemy na całego. Kontaktów z rybami bardzo dużo, po gumy wychodzą pajki jak zaczarowane. Łowię na slajdery i polskie kopyta, w miejscu gdzie spinningujemy i mamy najlepsze wyniki jest blat, głębokości max 1,5 metra, mocno porośnięty także z główki od dużego kopyta (7g) muszę zdejmować ołów, slajdery, woblery - wszystko pływające. Kierowałem się zasadą jedną - jak największe przynęty, z jak najmniejszym obciążeniem - na efekty prowadzonych prawie po powierzchni przynęt nie trzeba było długo czekać. Co ileś rzutów mamy branie. Ryby w przedziale 50-65cm. Jest ich tam zatrzęsienie, wszystkie wracają do wody. W pewnym momencie branie... ryba w przeciwieństwie do swoich młodszych braci muruje do dna, już wiem że jest dużo większy bo hamulec w moim mistrallu gra piękną muzykę. Hol trwał około 10 minut. I niestety najgorsze, ryba ma około metra... i nie wejdzie do podbieraka. No i zonk, próbuję go wyjąć chwytakiem ale skubany zamyka paszczę i nie chce współpracować. Brat z wysokiej burty ma spory kłopot z podebraniem - zrobił ręką luz na plecionce - jedno machnięcie ogonem - i poszedł w cholerę... ehh...

Następnego dnia jest spory wiatr, to będzie spore utrudnienie dla lekkich przynęt. Szukam cichych zatok, żeby się nie pierdzielić za mocno z kotwicą, obławiamy ze 2 zatoki, w końcu trafiony - kwituję branie mocnym zacięciem, rybka podobnie muruje do dna, teraz mam już większy podbierak, 75cm, waga pokazuje niecałe 3kg.

Generalnie podsumowując wyjazd, na kilka godzin łowienia, kontaktów z rybą o jakieś 3x, 4x więcej jak w kraju. Przynajmniej w porównaniu do moich łowisk krajowych. Bilety tanie, polecam spróbować.

Pozdrawiam
Maciek

 


5
Oceń
(11 głosów)

 

Mój pierwszy szwedzki weekend - opinie i komentarze

okiem_sandaczaokiem_sandacza
0
Fajna sprawa;) Ciekawie jest zobaczyć nowy kraj i spotkać z nowymi rybkami w każdym razie powiem tak nie potrzebna jest Szwecja żeby łowić wielkie okonie , duże ,szczupaki czy sandacze. Mieszkam na pojezierzu Wielkopolskim i w moich jeziorach zostało co nie co po szwedzkim zaborze;) Muchocin i szczupaki łowisz jak w szwecji takie po 2-3kg łowi się 10-15 sztuk na godzine.. (2013-10-07 17:11)
BlitzBlitz
0
To pozazdrościć takich wyników, ja niestety na co dzień nie mam za wiele czasu na wędkowanie więc ratuję się tylko wyjazdami (2013-10-08 16:57)
kolejorz16kolejorz16
0
mój wuja pracuje w szwecji co jakiś czas tam łowi ostatnio wrócił do polski to mi pokazywał najwiekszego jakiego złapali miał 13 kg i 116 cm za przynete słuza im polskie algi 3 oraz najwieksze jankesy relaxa (2013-10-27 12:00)
BlueFishermanBlueFisherman
0
5 (2013-11-14 21:28)
ANDRIEJEWICZANDRIEJEWICZ
0

Jezdze dosyc czesto do tegoz kraju bo

tu mieszka moja corka i kochany wnuk.

15kilom. od centrum Sztokholmu.

Stwierdzam kochani,ze ten kraj jest zawalony rybami i to zarowno na jeziorach,kanalach czy pobrzezu.Tez uciechy mialem co niemiara bedac po raz pierwszy na rybach.Ale teraz mowie wam to kraj dla leniwych,bo cokolwiek uwiesisz na haku/moze to byc guzik blyszczacy/

to masz gwarancje na rybke na patelni,100% .

ciekawostka,nie plasisz takich pieniedzy na zwiazek i lowienie!!!!!!

Pozdrowienia

(2013-11-21 11:01)
kamil11269kamil11269
0
Fajny wpis. Piękne zdjęcia pięknych ryb! :) Pozdrawiam i pozostaje mi tylko zostawić *****, pogratulować fajnej - jak widać - wyprawy i życzyć kolejnej, równie udanej :) (2013-12-10 19:19)
BlitzBlitz
0
1 kwietnia ruszam na kolejną wyprawę :) tym razem 5 dni łowienia, do tego wędki dobre wysłałem wcześniej kurierem i już na mnie czekają :) (2014-03-21 11:02)

skomentuj ten artykuł