Mój pierwszy wypad ze spinem

/ 5 komentarzy






Nie chciał bym tu w czymś sklamać z jakims szczegółem bo pamieć po mniej więcej trzydziestu paru latach może troszkę zawodzić ale postaram się "odkurzyć "moje szare komórki i opisac coś co w sferze wędkarstwa było dla mnie przełomem ,Dostalem wiadomość listowną że mam zgłosic się do okręgu po odbiór nagrody a dokładniej odznaczenia MŁODZIERZOWEGO AKTYWISTY WĘDKARSKIEGO ,co w latach osiemdziesiątych bylo marzeniem każdego juniora bo uprawniało do polowu na dwa kije,spina ,żywca no i nocki pod opieką osoby dorosłej - wtedy było to możlliwe dopiero  po osiemnastce .
 Odebrałem piękną odznakę w niebieskim kolorze ze złotym napisem i około południa dumny jak paw wróciłem do domu...
 Co potem ?? no oczywiscie trza by pierwszy raz w życiu  (no i natychmiast)zaliczyć wyprawę ze spinem , no ale trza mieć blaszki a takowych nieposiadałem niestety. Ale za to posiadałem zaje...go spinera i ABU Cardinala (moja ostatnia nagroda z zawodów) .Czasu jesze sporo wiec szybka decyzja,skok na kolarkę i sprintem do sportrowego a tam zestaw blach - made in CCCP ,trza bylo brać oczywiście w całości...
 Po godzince jestem na Brysiu i biczuję wodę a konkretnie rzecz ujmując staram się opanować "książęcą" metodę połowu bo królewska to jedynie moim zdaniem mucha...wychodziło średnio bo "ruskie" wirówki jakoś  nie miały chęci by się obracać ale założyłem model ala aglia trzy i zaskoczył...
 Pełen obchód brysia i nic ale pd wyspą czuję "prąd"na kiju i mój pierwszy SPINNINGOWY pasiaczek staje się faktem ,niewiem ile kółek dookoła stawu  zaliczylem ale o ile pemiętam to trzy sztuki zaliczyłem i tak o to wyglądał mój pierwszy dzień ze spinem...
 Następnego dnia pojechałem do PEWEXU i za dwa na lewo zdobyte dolce zakupiłem mepsika no i spin stal się dla mnie bardziej czytelny i przewidywalny ale o tym potem
CDN.
 P;S.fota oczywiście nie z tego okresu :-(

 


5
Oceń
(9 głosów)

 

Mój pierwszy wypad ze spinem - opinie i komentarze

kabankaban
+1
Mój pierwszy to coś z początku lat 80-dziesiątych i kilka jakiś obrotówek od Ojczulka, jego czerwona Germina, Gorzowska żyłeczka 0,20 i młynek marki Delfin i pierwsze klenie ... . Ludzi nad rzeką w wolne dni było mnóstwo i całe rodziny tak spędzały czas : taplanie w wodzie, wyżerka, małe co nieco dla dorosłych i świat był piękny. Zero komórek, telewizji, internetu... . Nikt się nigdzie nie spieszył... . (2016-09-25 19:54)
ryukon1975ryukon1975
+1
Biorą pod uwagę moje "wyniki" jakie mam w ostatnich czasach polując na szczupaki to chętnie bym je zamienił na te z pierwszych wypadów ze spinningiem. Szczupaki wieszały się na każdym zakręcie, czy dołku, dziś jakoś nie chcą.:) (2016-09-25 20:15)
rysiek38rysiek38
0
Nie powiedziane że nie chcą - może mają już "zakodowany "katalog modnych przynęt i wychodzą z załozenia by tego nie ruszać bo będzie bolało :-)...może tak poczciwy stary,zardzewiały gnomik ? i sytuacja się odmieni (2016-09-26 23:03)
erykomerykom
0
Mój pierwszy wypad za spinem to było coś pięknego:) Może kiedyś napisze coś na ten temat:) (2016-09-28 19:39)
rysiek38rysiek38
0
No to opisz bo przypuszczam że warto, bo po sobię wiem ze takie chwile są niezapomniane i warto przeżyciami podzielić się z innym - w końcu do grobu tego nie zabierzemy a jakaś Twoja osobista wskazówka może komuś się przydać (2016-09-30 20:12)

skomentuj ten artykuł