Zaloguj się do konta

Mój początek

Od dawna zbierałem się by napisać o moim początku wędkowania, a zaczęło się to w 1996 roku kiedy to w wakacje pojechaliśmy z bratem i kumplami nad staw(który dziś jest parkingiem dla tirów)wykąpać się. Staw nie miał swojego gospodarza była to jakaś budowa hydro techniczna, którą zalały wody gruntowe. Pamiętam że po przybyciu na miejsce wszyscy rzucili się do wody jak opętani a moją uwagę przykuł starszy pan, który łowił ryby miał dwie wędki jedną na spławik, a druga na żywca. Stałem tak i obserwowałem go dobrą godzinę, a on co chwileczkę wyciągał z wody karasie, piękne złote karasie.

Pomyślałem wtedy, że też będę łowił więc nazajutrz rano po wcześniejszym zgadaniu się z kolegami ruszyliśmy do lasu w poszukiwaniu swojej pierwszej w życiu wędki(kije leszczynowe). Gdy każdy miał już po kilka takich ''wędek'' wróciliśmy do domu i zaczęło się kombinowanie i nie udolne montowanie zestawów spławikowych podpatrzonych w jakiejś gazecie. Na początku nasze kije nie różniły się niczym od batów, prosty leszczynowy kij, żyłka, spławik z gęsiego pióra i haczyk ze szpilki wszystko powiązane na supełki i z tym naszym sprzętem ruszyliśmy na pierwsze wędkowanie.

Z samego rana nakopaliśmy robaków i wio nad wodę, tam zarzuciliśmy nasze wędki i czekaliśmy na rybę, która przez kilka godzin nie interesowała się naszymi przynętami. Podłamani i smutni wróciliśmy do domu gdzie każdy zaczął studiować fachową prase później do naszych kijów. Przy pomocy taśmy izolacyjnej dokleiliśmy niby przelotki z drutu i najważniejszą rzecz czyli kołowrotki(obydwa mam do dziś jako pamiątkę), które podarował nam nasz znajomy wędkarz mówiąc, że mamy o nie dbać, a napewno coś na nie wyciągniemy. I tak po jakimś za ciężko zarobione pieniądze zamiast ubrań kupiłem sobie pierwszą prawdziwą wędkę, a był to balzer długości 4,20m i ciężarze wyrzutowym 5-25g normalnie cudeńko oraz kołowrotek okumy, który to kupiłem na bazarze za bodajże dwie dychy.

Oprócz tego kupiłem żyłkę (producenta i średnicy nie pamiętam) i na tej wędce wytargałem swoją pierwszą dużą sztukę, a był to 3kilowy karp po niedługim czasie wędkarstwo poszło w odstawkę na rzecz gry w kosza i piłkę nożną. W między czasie pokończyłem szkoły i w wieku 20lat pojechałem w poszukiwaniu kasy na Wyspy Brytyjskie tam stara miłość ożyła na nowo kiedy to w drodze do pracy zobaczyłem Polaków łowiących na miejskim kanale(o dziwo owe typy miały licencje) i postanowiłem że kupię pozwolenie i zacznę przygodę od nowa. W sklepie wędkarskim kupiłem kija szczupakowego 3m 2/5lb do tego duży młynek okumy wraz z żyłką i przynętami do spinningu. Nieudolne były moje pierwsze kroki ze spinem, ale po czasie nauczyłem się łowić i pierwsze szczupaki sandacze i duże okonie wyciągałem z wody. Jednak spinning mi nie pasował jestem leniwy i lubię łowić stacjonarnie.

Podczas powrotu z pracy na kanale odbywały się zawody angole siedziały i łowiły niesamowicie długimi kijami myślę to jest to to coś dla mnie i na drugi dzień złożyłem wizytę w ww sklepie wędkarskim tam poprosiłem moim łamanym angielskim sprzedawcę o pomoc i zakupiłem swoją pierwszą tyczkę. Miała 11m i był to ron thompson super carp z dwoma topami 2elementowymi do tego kupiłem jeszcze rolki siedzisko(pudło plastikowe) i śmigałem na kanał, który od mojego domu oddalony był o 150m. Tam łowiłem płocie, okonie, klenie i inne ryby w tym także węgorze. Po powrocie do Polski łowiłem głównie na łowiskach komercyjnych, które z czasem przestały mnie bawić i postanowiłem zdać egzamin na kartę wędkarską do grona pzw dołączyłem w 2008 roku i zaczęło wędkowanie na szeroką skale dziś łowię na tyczkę grunt czasami spinning. Po tylu latach nabrałem doświadczenia i zadałem sobie pytanie dlaczego na samym początku wystarczały do złowienia ryby kopane robaki i kuku z puszki, a teraz tak naprawdę nie wiadomo na co łowić i czym nęcić? Kiedyś znajdę odpowiedź na to pytanie...

Opinie (15)

robcio2535

No i tak trzymać  kolego Michale :-) ***** [2010-11-23 19:35]

użytkownik

miałes fajne poczatki wędkarskiej przygody miło buło poczytać Michale te wpis i tak wedkuj dalej piana za opowiadanie ..... [2010-11-23 20:52]

użytkownik

fajne opowiadanko Michał *****piona [2010-11-23 20:52]

jogi

Ja też dałem Ci ***** .Twoje opowiadanie przypomniało mi moje początki.W podobny sposób zaczynałem w Skorzęcinie. Dziwiłem się wędkarzom jak mogą wytrzymać patrząc w spławik i przez przypadek stałem się jednym z nich.Tak już zostało i dobrze mi z tym. [2010-11-23 21:53]

rubin44wr

Piękne wspomnienia, moje początki to kij z leszczyny,za kołowrotek robiły dwa gwoździe.Daje dużą piątkę. [2010-11-23 23:00]

użytkownik

piękna sprawa, przede wszystkim wiemy jakie mieliśmy początki, jak trudno było cokolwiek zdobyć, pasja spławika trzyma mnie do dziś, ale zawsze był szacunek do starszych ............ [2010-11-24 09:18]

rozap37

bardzo fajne opowiadanie , ode mnie piąteczka :) , życzę powodzenia  i tak trzymaj :) , wszystkie wspomnienia są bardzo ważne , i bardzo fajnie się je czyta , każdy jakoś zaczynał i co najważniejsze robi to do dziś :) [2010-11-24 10:57]

użytkownik

Koledzy wszystko już powiedzieli.........

Pozostaje mi tylko wystawić pione*****

Brawo Mienta................

[2010-11-24 12:09]

1950Włodek

Koledzy wędkarze, "piąteczki" które wystawiacie za ten artykuł, są chyba za odwagę.Składnia zdań, interpunkcja i ortografia są co najwyżej na jedynkę.Umyślne niszczenie w dużych ilościach narybku jazgarzy także nie zasługuje na pochwałę.Przecież to jeden z elementów łańcucha pokarmowego innych ryb, zresztą zauważyli to niektórzy uczestnicy forum. W podobny sposób potraktowano kiedyś okonie, których było pełno w każdej wodzie. Skutki odczuwamy dzisiaj.Kolego "mienta" pierwsze felietony były bardziej staranne, życzę powodzenia.  Proszę jednak sprawdzać artykuły zanim umieści je Pan na Forum. [2010-11-24 15:33]

mlotek2222

Moje początki wędkarstwa wygladają podobnie ,pierwsza wedka to tak samo leszczyna póżniej dopiero pierwszy teleskop i  kołowrotek z bazaru.Oczywiscie piateczka, pozdrawiam

[2010-11-24 19:14]

spokojny

Kolego MichaleNie wiem o czym mówi mój poprzednik ?Dla mnie twoje wspomnienia są cenne, bo są Twoje. Każdy z nas miał jakieś początki lepsze lub gorsze, ale nie każdy musi być Mickiewiczem by o nich pisać. Cieszę się że podzieliłeś się z nami refleksjami z tego okresu.Ja daję Ci pięć, i nie jest to ocena za odwagę, lecz za to że miałeś ochotę poświęcić odrobinę czasu dla Nas, kolegów z portalu tylko po to byśmy mieli co przeczytać w długie jesienno-zimowe wieczory. Przy okazji mamy okazję poznać Twoją indywidualną historię wędkarską, bo każdy z nas ma taką, wszyscy zaczynaliśmy w jakiś sposób by móc, być dzisiaj tu gdzie jesteśmy.Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiamGrzegorz [2010-11-24 19:20]

użytkownik

Michał nie Zwracaj uwagi na głupie komentarze ,pisz po swojemu bo piszesz super ,a jak się tam koledze wyżej ortografia nie podoba to niech nie czyta sam pewnie żadnych wspomnień nie ma i go to dołuje ,szuka wtedy literek ę i ą żeby się dowartościować he he pozdrawiam cię włodek 1950 i takimi ą  i  ę  to kolegów tu nie znajdziesz [2010-11-24 20:47]

780528

Cześć Michał! Miło jest poczytać o początkach wędkarstwa ,każdy z nas jakoś zaczynał te hobby.A pierwsze wędzisko i najbardziej dostępne to leszczyna i tak to było w tamtych czasach.Sam zaczynałem podobnie i z czasem nabywałem coraz lepszy sprzęt.Piątal za wspomnienia o początkach wędkowania i pozdrowionka! [2010-11-24 21:17]

Mariuszmaja

witaj mięta super poczytać czyjeś wspominki przy okazji przypomnieć sobie swoje początki kiedyś się dziwiłem co wędkarze widzą w tym spławiku i ile się można tak w niego wpatrywać a dzisiaj nie wyobrażam sobie wędkowania bez spławika.gdy jestem nad rzeką lubię zaczepić starszego pana i posłuchać jego wspominek po prostu super :) ode mnie piąteczka [2010-12-04 18:21]

użytkownik

5 [2013-05-12 16:23]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej