Mój początek wędkarstwa

/ 4 komentarzy

Jest wiele innych sportów, mniej lub bardziej ekstremalnych, mniej lub bardziej widowiskowych. Wszystkie łączy jedno- są wciągające dla swoich zwolenników. Wędkarstwo, podobnie jak i łowiectwo należą do grupy tych uprawianych przez człowieka najdłużej- pozwalały ludzkości przetrwać. Sposoby zdobywania pożywienia ewoluowały wraz z rozwojem cywilizacji- prymitywne ościenie, haczyki z kości, grodzenie gałęziami cieków wodnych, matnie, pierwsze prymitywne sieci wyplatane ręcznie czy też początki hodowli ryb w celu zapewnienia pożywienia. Z biegiem czasu konieczność pozyskania pożywienia przerodziła się w łowienie dla przyjemności- pierwsze żyłki z jelit czy też włosia końskiego, kije wycinane w lesie, spławiki z piór. No dobra- do brzegu. Wędkować zacząłem w roku 1969- w sumie tylko dzięki temu że zapalonym wędkarzem był mój śp. Ojciec, maniak na punkcie ryb i przyrody, chodząca encyklopedia wędkarstwa, członek Zarządu Okręgu, prezes koła, odznaczony chyba wszystkimi odznakami oraz medalami PZW. Pamiętam jak dzisiaj pierwszą wędkę- kij bambusowy około 5m, żyłka Stilon Gorzów 0,30, haczyk wiązany bez przyponu, spławik z łabędziego pióra a jako obciążenie służył kawałek ołowiu z oplotu kabla telekomunikacyjnego. Były to czasy gdy jez. Hajka, Niedalino i podobne w dawnym woj. Koszalińskim obfitowały w ryby a za 15 zł. można było wykupić pozwolenie krajowe na wszystkie wody PGRyb. Z początkiem lat 70 furorę robiły niemieckie Germinki- kije oraz podbieraki, do dnia dzisiejszego leżą w moim garażu, w pełni sprawne zresztą. Czasy głębokiej komuny- lata 70 oraz 80, coś tam ze sprzętu wędkarskiego w sklepach wędkarskich było osiągalne ale większość pochodziła z prywatnego importu. W handlu dominował sprzęt w większości z ZSRR- toporne wędziska z włókna szklanego nie wiadomo dlaczego ciężkie jak nieszczęście czy też kołowrotki Delfin. Szczytem marzeń były wówczas wspomniane wcześniej Garminki, kołowrotki Rex, czeski Tokoz czy też peweksowskie Abu Garcia. nieskromnie przyznam że byłem w posiadaniu tego sprzętu...A metody połowu? Lubię wszystkie (prawie). Zaczynałem od spławikowej (wszystkie odmiany) poprzez gruntową, sumową, karpiową, spinningową. Muchowa oraz wędkarstwo morskie jeszcze czekają w kolejce- ale co najważniejsze- żadna z powyższych nie stanowi dla mnie jakiegoś większego problemu. Nie wspominam o efektach- faktycznie wtedy były ryby- bez udziwnień, najprostsze zanęty domowego wyrobu, na hak rosówka, gotowany ziemniak lub kukurydza i naprzód... Brzmi jak bajka, prawda?
 

 


4.6
Oceń
(11 głosów)

 

Wedkuje.pl poleca

 

Mój początek wędkarstwa - opinie i komentarze

barrakuda81barrakuda81
+3
Bajka? Chyba nie.Moja przygoda  z wędkarstwem jest znacznie krótsza ale coś tam pamiętam z czasów podstawówki choćby i te obrazy nie dają spokoju...Często słyszymy że "kiedyś to były ryby" - to z pewnością prawda bo było ich więcej niezaprzeczalnie ale trochę jest tak że nasz umysł jest zaprogramowanyn na wypieranie negatywnych wspomnień a przechowywanie tych dobrych, miłych.W związku z tym już nie pamiętamy ile razy wróciliśmy kiedyś o kiju i że też nie łowiliśmy samych okazów bo nie zawsze było malinowo.Trochę jest tak że prawda leży po środku. Bywają i dziś momenty kiedy tamte dawne chwile wracają na widok szalejących okoni czy boleni - jest ciut lepiej, zauważam to.Jednak to nie dotyczy każdej wody.W niektórych jest tragedia niestety.Jak to jest że w Holandii, Danii ryb mają dużo i są okazy a w Polsce jest tak trudno? Żeby u nas tak było wystarczy "zmałpować" toczka w toczkę" ich model, podejście i cierpliwie poczekać parę lat.Dla niektórych byłoby to nie do zaakceptowania i dlatego jest jak jest... (2018-01-07 11:45)
JulianJulian
+2
Coś mi się zdaje że jesteśmy rówieśnikami  mam 62 lata i zaczynałem dokładnie jak Ty z tą różnicą że ja w 1970 roku i namówił mnie tata kolegi. Pan Czesław - mój nestor,  Więcej nie będę się rozwodził - przeszedłem dokładnie tą samą drogę. Z tym że w zasadzie pozostałem przy spławiku : odległościówka + przystawka. Ps. Zwróciłem uwagę na Twój wpis ze względu na zdjęcie a konkretnie wędzisko . Może to nic specjalnego ale ja też podobnych teleskopów używam ; 360, 390,420  circa 40- 60 cw. Pozdrawiam (2018-01-08 08:40)
troctroc
+2
Wędzisko już dawno jest pełnoletnie i ma jedną niepodważalną zaletę- długość po złożeniu niecałe 70cm. Dosyć sztywna gruntóweczka napracowała się przy niejednym karpiu i amurze... (2018-01-09 20:22)
JulianJulian
+1
Ze względów ekonomicznych jak i logistycznych ( korki i dojazd na łowisko )  zacząłem na ryby jezdzić skuterem - dokładnie taka długość do circa 80 cm  wchodzi mi pod kanapę z ,,nastrojonym "   zestawem . Jeszcze raz pozdrawiam . (2018-01-10 07:18)

skomentuj ten artykuł