Jeziorowe leszcze i liny z brzegu - mój sposób na duże ryby

/ 6 komentarzy

"Na PZW nie ma ryb", "Kłusole wszystko siatami zastawiają", "Nie zarybiają, a kasy mają pełno" takie komentarze bardzo czesto można przeczytać pod zdjęciami lub artykułami dotyczącymi wód dzierżawionych przez Polski Związek Wędkarski. Szczerze przyznam, że odrobinę mnie śmieszą te komentarze bo mam wrażenie, że najczęściej wygłaszają je osoby bardzo rzadko przebywające nad wodą. Ryb w naszych zbiornikach jest dość dużo, ale żeby je złowić należy poświęcić łowisku trochę czasu i cierpliwości. Jak ja to robię postaram się opisać poniżej.
JAK OBSERWUJĘ WYTYPOWANĄ MIEJSCÓWKĘ
Zacznę od tego, że nie posiadam środka pływającego, a jeden z mitów, który postaram się obalić mówi, że duże jeziorowe leszcze można łowić tylko z łodzi lub pontonu. Otóż uważam, że jest to kompletna bzdura. Wybór miejscówki jest bardzo ważny to prawda, ale brak środka pływającego nie powoduje, że zniechęcam się i rezygnuję z wędkowania na jeziorze. Moja wytypowana miejscówka to leśna zatoczka, której głębokość przy brzegu wynosi około 2 metrów i z każdym kolejnym metrem w głąb jeziora obniża się do około 4 metrów. Spad z 2 do 4 metrów ciągnie się mniej więcej na odcinku 30 metrów. Po wytypowaniu miejscówki staram się ją dokładnie poznać ( na tyle ile to oczywiście możliwe z brzegu i bez echosondy) Zanim udam się na zasiadkę linowo-leszczową kilkanaście razy odwiedzam to miejsce ze spiningiem. Ale moim głównym celem nie jest złowienie drapieżnika, ale obserwowanie wytypowanego miejsca. Łącze przyjemne z pożytecznym, bo przy okazji polowania na szczupaki i okonie mogę poznać miejsce. Zwracam uwagę na miejsca przy trzcinach, czy widać „bąblujące” liny, obserwuje czy i w których miejscach spławiają się leszcze.
JAK I CZYM NĘCĘ
Po kilku pierwszych wyjściach ze spiningiem, wraz z pudełkiem z przynętami zabieram ze sobą wiaderko z zanętą i regularnie co dwa dni o tej samej porze nęcę miejscówkę. Wstępne nęcenie to ziarna i tylko ziarna. Groch, pęczak, kukurydza to trzy główne składniki zanęty do wstępnego nęcenia. Jednorazowo wrzucam niepełne wiaderko 5 litrowe, więc nie są to ogromne ilości ziaren. Moim zdaniem ważniejsze od ilości wrzucanych ziaren jest regularność nęcenia. Dopalam je na zmianę melasą waniliową w płynie i czosnkiem granulowanym. Po kilku nęceniach do zanęty dokładam niewielkie ilości makaronu kolanka, które leszcze uwielbiają. Specjalnie nie dodaję ich zbyt wiele, aby w momencie zasiadki założyć dwa kawałki makaronu na haczyk co moim zdaniem daje świetne efekty gdy już zarzucimy wędki. Ważne aby nęcić nie punktowo na małym obszarze, ale obrać sobie kwadrat 15 na 15 metrów i w te miejsce wrzucać ziarna.
CZAS NA ZASIADKĘ
Po około dwóch tygodniach, takiego nęcenia co drugi dzień, wybieram się na pierwsze zasiadki. Przygotowuje sobie wtedy około 2 kg sypkiej gotowej zanęty z której robię kule i ¾ całości wrzucam do wody od razu. Bardzo dobrze w moim łowisku sprawdza się zanęta serii Niwa Platinium Leszcz Duży. Dodaję do niej pół puszki kukurydzy, trochę grochu i topione białe robaki. Praca zanęty ma spowodować ruch na dnie co bardzo często ściąga na początku mniejsze ryby, ale za nimi podążają te duże, na których mi najbardziej zależy. Duże leszcze przepłoszą drobnicę, zaczną żerować w zanęcie, a później przeszukując dno natrafią na wcześniej wrzucane ziarna Bardzo ważne moim zdaniem jest to jaką porę wybierzemy na wędkowanie. Moim zdaniem podstawową zasadą jest to, że jeżeli nęcimy popołudniu to z wędkami powinniśmy wybrać się o świcie i analogicznie nęcenie o świcie to zasiadka popołudniu i wieczorem. Warto jednak czasem złamać tę zasadę i spróbować łowić w porze nęcenia, zdarzyło mi się, że dawało to zaskakujące efekty. Kolejną moim zdaniem ważną rzeczą jest przechowywanie w siatce złowionych małych leszczyków. Jak wiemy leszcze to ryba stadna i gdy zaraz po złowieniu wypuścimy małego leszcza może on dołączyć do stada i skutecznie przepłoszyć resztę ryb, a na tym nam nie zależy. Duża, długa i obszerna siatka gwarantuje, że po zakończonym wędkowaniu ryby w dobrej kondycji możemy wypuścić.
MÓJ ZESTAW
Nie ma tu wielkiej filozofii. Spławik typu waggler bez wbudowanego dociążenia 3 lub 4 gramowy. Stoper żyłkowy, koralik i spławik na krętliku z agrafką (nie ma żadnej różnicy ze specjalistycznymi systemami montażu spławików). Obciążenie rozłożone w kilku miejscach, Najwyżej na żyłce 3-4 śruciny o największej gramaturze, poniżej jakieś 15-20 cm dwie śruciny o mniejszej wadze, jeszcze niżej czyli kolejne 15-20 cm kolejne dwie śruciny i tuż nad krętlikiem łączącym żyłkę główną z przyponem jedna śrucina. Spławik wyważam tak, aby ponad wodę wystawała tylko jego końcówka, jakieś 5 cm, używam spławików z wielokolorową antenką co bardzo pomaga przy braniach wynoszonych ku powierzchni, a te u leszcza zdarzają się bardzo często. Żyłka główna o średnicy 0,20, przypon 0,16 (nie schodzę poniżej tej średnicy przyponu) Długość przyponu wg mnie nie musi być zbyt długa w moim przypadku to 25 cm. Dłuższe przypony moim zdaniem wręcz przeszkadzają przy skutecznym zacięciu. Haczyki zawsze dostosowuje do wielkości przynęty. Do makaronu nr 4, czerwone robaki nr 6, pęczek białych robaków lub 2-3 ziarna kukurydzy to haczyk nr 8. Gdy nie mam brań to zmniejszam wielkość haczyka do rozmiaru 10 lub 12 i zakładam wtedy mniejsze przynęty lub mniej białych robaków. Przy bardzo chimerycznych braniach leszczy zmniejszenie rozmiaru haka daje świetne rezultaty. Zestaw gruntuję tak, aby wstępnie przypon w całości leżał na dnie. Gdy nie ma brań przez dłuższy czas jedną wędkę pozostawiam z tym gruntem natomiast na drugiej zaczynam „kombinować”. Czasem dosłownie 3-5 cm zmniejszonego gruntu daje efekty. To samo tyczy się przynęt. Warto kombinować, zmieniać przynęty gdy nie ma brań. Na początku zawsze zakładam różne przynęty na obu wędkach aby zobaczyć na co danego dnia leszcze mają ochotę. Ktoś z was może powiedzieć, że to dużo przygotowań i ziaren wsypanych zanim zaczniemy łowić. Może i tak, ale jadąc na komercje także wrzuca się kilogramy kulek proteinowych, które są przecież o wiele droższe niż groch, kukurydza i pęczak.
Pozdrawiam i mam nadzieję, że moim tekstem pomogłem niektórym kolegom w złowieniu dużego jeziorowego leszcza z brzegu.
Maciek
.

 


4.8
Oceń
(11 głosów)

 

Jeziorowe leszcze i liny z brzegu - mój sposób na duże ryby - opinie i komentarze

okonek1235okonek1235
+1
Witam. Zlowiłem okonia 40 cm i wadze 0,80 kg na wodach Pzw. I tak jak piszesz trzeba szukać ryb, stosować różne sposoby. Okonia złowiłem na wędkę gruntową, przynętą był biały robaczek. Żyłka główna 0,30 mm. przypon 0,10i haczyk nr 14. Pozdrawiam. (2020-05-21 07:48)
barrakuda81barrakuda81
+2
Mamy piękne wody ale w większości trudno mówić że są rybne niestety.Oczywiście coś tam pływa nadal ale wiele trzeba kunsztu, cierpliwości i poświęconego czasu żeby się do tych skarbów dobrać.Polskie wody w wiekszosci w porównaniu z wodami w Europie zachodniej to wyjałowione baseny ale są miejsca gdzie da się łowić.Najgorzej mają chyba łowcy drapieżników ale to dotyczy nas wszystkich a sporadyczne nasze sukcesy tylko pokazują jak jest źle bo są zbyt "sporadyczne"...Pozdrawiam.*****. (2020-05-21 09:57)
zybi0049zybi0049
+5
Zgadzam się z tym co opisujesz,systematyczne nęcenie to jest to.Nie muszą być duże ilośći aby było systematycznie. (2020-05-21 11:10)
JulianJulian
0
Fatalnie zacząłeś kolego z tym PZW. Systematyczne nęcenie do podstwa .Ryba ma trochę ,,specyfikę " kury też można nauczyć w tym samym miejscu i o tej samej porze, Wszystko jest również kwestią zachowania się na łowisku . Można po kilku dniach liny , japońce i lechole na pół metrowej wodzie złapać Ps. Wracając do fatalnego początku - systematycznie nam również ,,koledzy " z PZW sieciami przeczesują łowiska . Przykład choć by Zalew Zegrzyński . Dlatego wiedz co piszesz.Punktów Ci nie dam choć nie głupio napisane ale wq.....wiłeś nie jednego z tym PZW. (2020-05-21 19:34)
pstrag222pstrag222
0
Ciekawie opisane. Mnie ciekawi jedno skoro 2 tygodnie necisz ziarnem to po co w dniu łowienia dajesz sypka spozywke. (2020-05-27 17:01)
marcin-szmarcin-sz
0
Są wody PZW gdzie jest zakaz wypuszczania leszczy z powrotem do wody pozłowieniu. (2020-05-27 18:51)

skomentuj ten artykuł