Moje drogi prowadzą do spławika

/ 8 komentarzy / 8 zdjęć


Wszystko zaczęło się trzydzieści lat temu, pierwszy wyjazd na ryby z ojcem, pierwsza moja własna wędka, pierwsza ryba i tak zostałem wędkarzem. Jak to zwykle na samym początku bywa interesowało mnie wszystko, zarówno spławik jak i spinning, dopiero po wielu latach wykrystalizowało się postanowienie – SPŁAWIK. Wszystkie sposoby łowienia białej ryby metodami spławikowymi na jeziorach, stawach, zbiornikach zaporowych a zwłaszcza na rzekach są dla mnie esencją wędkarstwa. Ktoś powie – spławik, siedzi w jednym miejscu i męczy małe płoteczki lub krąpiki – ale to nie takie proste. Gdyby tak było to mieli byśmy samych mistrzów spławika, a jak wiadomo podczas zawodów wyłaniany jest jeden zwycięzca. Oczywiście, podczas zawodów spławikowych jest wielu dobrych wędkarzy którzy z różnych przyczyn nie byli danego dnia wysoko, popełnili błędy które się zemściły, są i przypadkowi zwycięscy którzy złowili dużego karpia lub lina co zapewniło im zwycięstwo ale dobry spławikowiec to ten co podczas całego sezonu potrafi być wysoko mimo popełnionych błędów, którego popełnione błędy nie zniechęcają do dalszej rywalizacji. Błędy popełniane podczas zawodów są następnie dokładnie i wnikliwie analizowane i przynoszą owoce podczas następnych zmagań sportowych. Zanim zacznę wędkować, zarówno podczas zwykłego wędkowania jak i podczas zawodów, muszę wykonać wiele czynności które pozwolą mi na dokładne wędkowanie i ewentualny sukces. Gruntowanie zestawu, sondowanie dna, odpowiednie ustawienie siedziska wędkarskiego, przygotowanie zanęty, zestawów wędkarskich to tylko niektóre z wielu czynności które muszę wykonać by móc komfortowo wędkować. Wszystkie te czynności zajmują bardzo dużo czasu, czasu podczas którego spinningista już dawno wędkuje, a może nawet ma już na koncie kilka ryb, nam spławikowcą to nie przeszkadza, robimy swoje by efekt końcowy był jak najlepszy. Ileż to razy podczas wędkarskich wypraw z kumplami spinningistami, gdzie ja wędkowałem na spławik a oni spacerowali brzegami zbiorników wodnych biczując wodę spinningami, miałem satysfakcję gdy podczas wyjmowania siatki z wody widziałem w oczach owych spinningistów iskierkę zazdrości na widok złoto – brunatnych leszczy, kapitalnych jazi, kleni nie wspominając o wszędobylskiej płoci i krąpiu. Spławik zawsze zaskakuje, a to tym że na haczyk zapnie się okoń którego nie powstydził bym się spinningując, tym że na założonego na haczyk czerwonego robaka połakomi się węgorz lub szczupak, tym że są dni kiedy kilkugodzinne pływanie „ lizakiem „ na rzece skutkuje zerowym kontem brań lub kiedy indziej brań jest tyle że każde przepuszczenie zestawu przez łowisko kończy się braniem pięknej ryby. Całe to moje sportowe wędkarstwo nie było by tak efektowne i efektywne gdyby nie sprzęt wędkarski. Od trzy metrowej bambusówki do trzynasto metrowej węglówki, lata kompletowania sprzętu i wydawania kasy. Kasa to ciemna strona wędkarstwa, co ile kosztuje wie każdy z nas. Nawet dziś w dobie ogólnoświatowego kryzysu, towary dowożone do sklepów wędkarskich są droższe niż w roku ubiegłym. Pomijając jednak aspekt cenowy, uważam że niektóre nowinki w wędkarstwie spławikowym okazały się bardzo trafione. Przykładowo, kubki zanętowe które zrobiły ogromną furorę i dziś nie ma wędkarzy łowiących w zawodach bez topu uzbrojonego w kubek. Kubek rewelacyjnie sprawdza się na płytkich łowiskach, gdzie podstawą sukcesu jest ciche podanie zanęty oraz systematyczne donęcanie które nie płoszy ryb. Amortyzatory gumowe, puste w środku a przeznaczone do połowu dużych ryb, spławiki Cralusso dające się kapitalnie prowadzić w rzecznym nurcie lub ustawione „na stopa” dokładnie pokazują branie rzecznych olbrzymów. Wszystko to może poprawić nasze wyniki podczas zawodów sportowych ale jest i druga strona wędkarstwa spławikowego o którym staram się nie zapominać – spławik rekreacyjny. Bardzo często podczas wędkowania treningowego lub rodzinnego odstawiam wędkę w podpórki i delektuję się spokojem panującym nad wodami, obserwuję otaczającą przyrodę i wtedy to wszystko ma sens, kto wie czy nie jest ważniejsze niż ta cała reszta. Na zakończenie jeszcze jedna ważna rzecz, podczas zawodów spławikowych jak i mojego wędkowania rekreacyjnego, złowione ryby trafiają do obszernej siatki a po zakończonym wędkowaniu są zwracane naturze, co jest dobrym zalążkiem do będącej obecnie na topie zasady „złów i wypuść”.

 


4.5
Oceń
(23 głosów)

 

Moje drogi prowadzą do spławika - opinie i komentarze

CEJN58CEJN58
0
Bardzo ciekawy artykuł.Opisałeś w krótkim artykule tajniki sztuki wędkarskiej.Niby każdy zna zasady wędkowania i chodziarz raz startował w zawodach wędkarskich to na pewno z ciekawością zapozna sie z Twoim artykułem.Za artykuł oczywisty piątak!! (2009-02-16 21:02)
MAVER61MAVER61
0
No i co nie widzę komentarzy i Ryśka 38 nie ma .Słuchaj chłopie gratulacje za artykuł sam lepiej bym tego nie napisał (bez urazy)warto ludziskom choć minimalnie przybliżyć łowienie choćby 13m tyką i efekty tego.Ja bawię się już w to 7 lat i jeszcze wszystkiego nie wiem.Jest to łowienie bardzo precyzyjne i cała sztuka to nie szukać ryby tylko ją przyciągnąć.Fajnie by było zebrać parę tyczkarek i tyczkarzy i wymienić się na forum cennymi uwagami.Pozdrawiam ciebie angelike,szaloną ,kylona i całą resztę tykowych zapaleńców o których zapomniałem sory. (2009-02-17 09:22)
robson1robson1
0
Super artukuł.Pozdrawiam (2009-02-17 09:56)
rysiek38rysiek38
0
no jestem juz -wszystko fajnie opisane bo to prawda ze splawik nie jest wcale latwy tzn skuteczny splawik ale jednego musze sie czepic rozumie ze na zawodach trzeba miec ryby w siatce by je poprostu zwazyc na koniec ale podczas lowienia rekreacyjnego moze je lepiej od razu wypuscic a do siatki ewentualnie tylko te co zabieramy (2009-02-17 16:38)
rysiek38rysiek38
0
no i oczywiscie piatal a moj komentarz wunika z ostatniego zdania twojego tekstu a czytalem dwa razy by nic nie przegapic -pozdrawiam (2009-02-17 16:41)
swietnyswietny
0
Moje rekreacyjne wędkowanie jest w 100 % zaiązane z treningami na wodach wyznaczonych na zawody, dlatego przechowywanie ryb w siatkach pozwala mi po zakończonym treningu na zważenie i zorientowanie się co do ilości i gatunków ryb występujących w danym łowisku. Zapewniam rysiek38 że rybką nie dzieje się krzywda, całe i zdrowe wracają do wody. Ważne jest to że wracają, chyba o to chodzi. Pozdrawiam. (2009-02-17 21:10)
rysiek38rysiek38
0
sorki zle to zrozumialem myslalem ze nie chodzi o trening a o caly dzien wedkowania ,,, np przy pelnym sloncu ta ryba w siatce ma nieciekawie zwlaszcza jak jest plytko (2009-02-17 21:44)
slawomir66slawomir66
0
Dobry artykuł Rafał ciekawie napisany a czytając go widziałem siebie z tyczunią w dłoniach. Sam również wędkuję tą metodą. Może nie jestem takim zawodowcem jak ty ale jakoś mi idzie i podoba mi się takie wędkowanie. Potwierdzę tylko, że w czasie treningu wskazane jest przetrzymać ryby w siatce dla późniejszego porównania wyników. W obecnych czasach mamy takie materiały z których wykonane są siatki, że rybuniom nic się nie stanie i w dobrej formie wrócą do wody. Pozdrawiam. (2009-02-21 19:28)

skomentuj ten artykuł