Moje drugie wędkowanie na zbiorniku w Lipowczycach

/ 2 komentarzy / 22 zdjęć


Ze względu na zawody juniorów , już po treningu umówiłem się z kolegą Arturem że pojedziemy sobie przy okazji połowić. W między czasie wyszło, że pojedzie z nami kolega Krzysiek i że zabierze chłopaków do busa. Ja zabrałem kolegę Daniela który miał w tych zawodach sędziować. Wyjechaliśmy zaraz po 5 , aby juniorzy spokojnie się rozpakowali i wpisali na listy startowe. Na miejscu byliśmy prawie o 6.30. Młodzież wypakowała się, a my porozmawialiśmy z właścicielem łowiska Zbyszkiem , który wyraził nam zgodę na łowienie, ale tylko w przeciwległym narożniku, ze względu na zajęte brzegi na zawody.
Oczywiście zgodziliśmy się, bo najważniejsze dla nas było, usiąść i zarzucić wędki w tym jakże fajnym miejscu. Przestawiliśmy auta w głąb placu, aby nie przeszkadzać przyjeżdżającym zawodnikom i poszliśmy obejrzeć nasze miejscówki. Na miejscu okazało się, że miejsca mamy dość sporo, i że rybki już żerują, bo ładnie się spławiały, a i widać było bąbelki co znaczyło że i po dnie coś żeruje.
Wróciliśmy po sprzęt i już po chwili byliśmy rozłożeni i gotowi do łowienia. Artur z Krzyśkiem zajęli narożnik zbiornika , a ja miałem miejsce jakieś 20 metrów za nimi. Najpierw wyjąłem odległościówkę , bo chciałem sprawdzić na jakiej głębokości będę wędkował. Okazało się że mam jakieś 1,70 wody.
Zanętę miałem praktycznie gotową, dowilżyłem tylko zanętę płowciową , którą wymieszałem z zanętą na leszcza, dodając mielonych i prażonych w nocy konopii oraz atraktora wanilii . Tym razem wziąłem dwa rodzaje zanęty, ze względu na to że, tydzień wcześniej poznałem ciut to łowisko i „ smak ryb „ .
Drugą zanętą była niespodzianka przede wszystkim dla karpi. Zrobiłem ją jak za dawnych dobrych czasów na podstawie ziemniaków i parzonej śruty kukurydzianej. Zalałem śrutę wrzątkiem zakrywając szczelnie na godzinkę, po czym dodałem 7 średnich ziemniaków ugotowanych tak jak do obiadu, wcześniej odcedzonych aby nie było wszystko zbyt wilgotne.
Oba składniki ubiłem tłuczkiem(do ziemniaków) dodając gotowanych konopii. Po wymieszaniu dodałem trochę otrąb pszennych, aby lepiej się kleiło w gałki. Na koniec w nocy posypałem mielonymi i prażonymi konopiami , wszystko dokładnie mieszając. Dopiero na łowisku dosypałem atraktora wanilii.
Łowiłem 4 metrową bolonką z żyłką główną 0,12 , bez przyponu, spławik 2+1, haczyk 16 druciak. Po zanęceniu pod spławik jakieś 10m od brzegu pierwszy rzut na jednego białego i od razu branie i pierwsza płoć. Odłożyłem wędkę na podpórki i rozłożyłem gruntówkę, bo wiedziałem że ryby mogą mi nie dać spokojnie rozłożyć drugiej wędki. Rozłożyłem teleskop Jaxon Charisma 3,60 z żyłką 0,14, z kulką ołowianą 8 gr i czarnym drucianym haczykiem nr 10, ustawiając stopery do ciężarkiem w odległości 60cm od haczyka. Tutaj założyłem kosteczkę skóry z chleba. Rzuciłem jakieś 15 m od brzegu , założyłem sygnalizator , i rzuciłem w tamto miejsce 3 kulki niespodzianki , wielkości pomarańczy. Po czym spokojnie mogłem wrócić do łowienia na spławik.
Płocie brały praktycznie na wszystko ( pinka, białe, malutki czerwony robak), ale próbowałem także na bułeczkę, miąższ chleba, na makaron gwiazdki i tego ryby nie chciały w ogóle spróbować. W między czasie między płotkami trafił mi się na 3 pinki całkiem ładny leszczyk, a po jakimś czasie okoń na 3 czerwone pinki. Na gruntówce spaliłem kilka brań, ale tak jest jak się patrzy raz na spławik , raz na sygnalizator.
W pewnej chwili coś skubnęło na spławiku i schował się szybko pod wodą. Przyciąłem i poczułem znaczny opór, szpula co chwilkę grała pięknie i zacząłem podkręcać hamulec. Po ostrej walce pojawiła się ryba. Haha zobaczyłem ładnie walczącego amurka. Połakomił się na 3 białe pinki. 44 cm 0,90 kg. Zmierzony, zwarzony trafił do siatki. I co……. Nie zdążyłem założyć pinek a sygnalizator na gruntówce uderza o wędkę, i słyszę wyjeżdżającą żyłkę ze szpuli. Przycinam…i znów piękny opór. Tutaj mam deko grubszą żyłkę, tak że chwila walki i brat bliźniak wcześniejszego amura ląduje w podbieraku. 44 cm 0,88 kg. Ten wziął na kawałeczek skóry z chleba.
Po jakimś czasie zabawy ze spławiczkiem postanowiłem zmienić i postawić drugą gruntówkę z takim samym zestawem jak na pierwszej tylko z żyłką główną 0,18. Zanęciłem po dwie kulki w miejsca zarzucenia gruntówek i już pilnowałem tylko sygnalizatorów. Na jednej wędce kanapka kuku z białym, a na drugiej kuku z czerwonym robakiem.
I tutaj napiszę że czerwone robaki z mojej hodowli spisały się na medal. Najwięcej karpików wyjąłem właśnie na kuku z dodatkiem małego czerwonego robaka. Choć największy z karpi 2,30 kg/48 cm połakomił się jednak na skórę z chleba. Ogólnie wróciłem z kolejnego wyjazdu wypoczęty i bardzo zadowolony. W sumie złowiłem około 10 kg ryb ( 11 karpi-karpików, dwa amury, leszcza, okonia i trochę płoci. A co najważniejsze nie nudziłem się. W między czasie miałem okazję porozmawiać z właścicielem łowiska Zbyszkiem , który podpowiadał mi gdzie żerują ryby. Opowiedział mi także o tym zbiorniku , głębokość , jakie jest dno , jakie ryby tu są , jaki jest ruch wędkarzy tak na tygodniu jak i w weekendy.
Dowiedziałem się także że, ryba nie jest dokarmiana. „Ryby tutaj mają brać „ I faktycznie ryba nie jest zatuczona, jest czysta i smaczna. I żywi się tylko tym co ma w wodzie i co wrzucą łowiący tutaj wędkarze.
Właściciel Zbyszek to sympatyczny gość, tak jak i Sławek opiekujący się łowiskiem, z którym także miałem okazję porozmawiać o tym zbiorniku. Mówili mi także o zgrzytach z niektórymi przyjeżdżającymi. Hmmmm ja wiem , że jeśli jest się z kimś w porządku to jest fajnie. Dla mnie osobiście jest tam super. I zostawiam miejscówkę posprzątaną, aby następny po mnie miał czysto i mógł się cieszyć tak jak ja z pobytu w takim miejscu. A tym bardziej nie chciał bym aby ktoś po mnie sprzątał „bo zapłaciłem to niech sprzątają”. Nie , to nie moje zasady. Sam się wychowałem i nauczyłem wielu zasad nad wodą….i sam tych zasad pilnuję.
Z pewnością jeśli mi tylko zdrowie i czas pozwoli będę tam stałym bywalcem. Koszta nie są tak wielkie jak niektórzy przeliczają. Ale dodatkowo mam tę świadomość że TAM się nie będę nudził. A także że mam spokój , ciszę , super atmosferę , bezpieczne auto itp. Itd.

 


4.6
Oceń
(16 głosów)

 

Moje drugie wędkowanie na zbiorniku w Lipowczycach - opinie i komentarze

KYLONKYLON
0
no to widze,że niezle polowiłeś,zobaczymy co zrobisz na zawodach na Drzewicy-gratulacje
(2011-06-18 20:45)
loko9099loko9099
0

ladne dzidzusie, bedzie sie z czym pobawic jak urosna, ale milo polowic jak biora. pozdrawiam

 

(2011-06-22 16:41)

skomentuj ten artykuł