Moje linowisko

/ 4 komentarzy / 8 zdjęć


Leśny staw

Pierwszy raz zobaczyłem to bajeczne miejsce około dwa lata temu. Nie znalazłem się
tam przypadkowo,miejsce te pokazał mi kolega. Od razu pomyślałem sobie że ta cicha
ostoja na stałe zagości na liście moich ulubionych miejsc wypoczynku i moczenia
kija. Mój pierwszy kontakt z tą wodą pokazał mi że jest to woda bardzo ciekawa
pod względem ukształtowania dna jak i linii brzegowej. Całość nie duża,miejscami
zacieniona,wyglądająca rybnie. Pierwsze co przykuło moją uwagę to pięknie widoczne
jasne,piaszczyste wypłycenie na środku zbiornika. Zapytałem znającego wodę kompana
czy wie dokładnie jak tam głęboko,powiedział że około półtora metra i nie mylił się.
Po dokładniejszym zbadaniu górki okazało się że głębokość tam oscyluje między
1,4 do 1,5 metra a dno w miarę równe. Wyspa ciągnie się przez część tego pięknego
zbiornika, przy czym jedna część wyspy jest na skraju porośniętą, a druga nie.
Brzegi są porośnięte gęsto drzewami(przeważnie brzoza;dąb),często zwisające bądź
powalone do wody,drzewa zapewniają rybą dobry dostęp do pożywienia,w postaci różnego
rodzaju robactwa,larw itp. Dno zbiornika max 6 metrów,w większości jest gęsto porośnięte
moczarką i inną roślinnością. Na większości z brzegów stromy spad ale są również
piaskowe krótkie plaże-tam widoczność w słoneczne dni jest ogromna. Ze względu na
drzewa,w wodzie znajdują się spore pokłady liści,które gniją i przekładają się na
mniejszą ilość tlenu w wodzie.
Wiosną oraz latem moim zdaniem jeziorko wygląda najpiękniej,pierwsza część
podwodnej górki porasta dookoła tworząc zarys wyspy,który doskonale widać.
Na pierwszych czterech zdjęciach poniżej widać górkę w czasie wiosny,gdzie rośliny
dopiero zaczynają sięgać tafli wody. Z kolei na dwóch ostatnich zdjęciach,widać
porośnięty,przeciwny brzeg oraz w oddali zarośniętą już wyspę. Ławice wzdręgi
często stoją w nad wysepką a szczupaki otaczają i atakują je raz po raz zza roślinnej
ściany. W słoneczne dni pięknie to widać z wysoka,stojąc na brzegu. Nie raz widziałem
jak szczupak po nie udanym ataku płynął za uciekającą wzdręgą,od miejsca ataku prawie
pod moje nogi. Pewnego razu kiedy składałem namiot i klamory,(na początku zasiadki,nagle
niebo zrobiło sie granatowe,nadeszła burza) przy brzegu w roślinach,coś się taplało.
Okazało się że to leszczyk z 35 cm,pożerany przez niewiele większego zielonkawego
kolegę. Walka była ciekawa,choć raczej z góry przesądzona. Nie mogłem niestety
zobaczyć walki do końca ponieważ,trzeba było się szybko ewakuować. Druga część
wyspy nie jest porośnięta i chyba właśnie dlatego tam ataki drapieżnika widoczne
są o wiele rzadziej.
Na licznych zasiadkach,tych długich jak i krótkich-spontanicznych,obserwowaliśmy różne
zachowania i obyczaje ryb. Tych drapieżnych jak i białorybu. Wiosną kiedy słońce nagrzewa
wodę na płyciznach,ryby często tam przypływają. Zaś latem kiedy woda jest prawie gorąca,
ryby bardzo rzadko odwiedzają to miejsce. Chociaż sporadycznie zaglądają tam większe sztuki.
Moje spostrzeżenia są oparte na obserwowaniu wody w różnych porach roku,jak i również
rozmowach i wymianie poglądów z wieloma osobami zaglądającymi tam. Jako że nie wiele
osób tam zagląda,jest to swego rodzaju oaza spokoju. Szczególnie w porach wiosennych,
jesiennych i zimowych mało kto tam przebywa,jak już to raczej spacer,rower bądź jacyś przyjezdni
spinningiści. Latem w wakacje trochę osób się tam przewija,wiadomo ludzie szukają fajnych miejsc.
Jest to łowisko hmmm typowo linowe, pisze linowe ponieważ zdecydowanie linów jest tam najwięcej.
Kiedy znajdzie się ich ulubione miejsce (a jest kilka takich) to zabawa jest przednia, nie są to jakieś
okazy ale moim zdaniem w wypracowanym przez siebie łowisku każda rybka cieszy. Na początku
mojej przygody na tym łowisku,zdarzyło mi się złowić leszczyka ponad 40 cm,i jak się okazało był to
jedyny leszcz złowiony przeze mnie właśnie tam. Jedyny leszczyk jakiego widziałem tam od tej pory to ten nieszczęśnik o którym pisałem wcześniej (zjadany przez szczupaka).
Co jest powodem tego że ta ryba znikła,a raczej nie znikła tylko przestałą brać- nie mam pojęcia...
Okoń też pomału znika,poławiane są coraz to mniejsze sztuki,kiedyś trafiały się co chwila sztuki co najmniej 20-25 cm na czerwonego robaka,teraz cisza prędzej lin uderzy niż okoń. Szczupaka jest tam zatrzęsienie niestety są to nie duże sztuki ledwo ponad wymiar,ale większe-ostrożniejsze też pewnie są. Co do karpia oraz amura to także można spotkać tam te ryby . Amura zostało kilka niedużych sztuk (2,5-4 kg) , rok temu towarzysz darował jednemu życie waga wskazała 2,8 kg. Oczywiście był jedynie przyłowem bo nikt na niego nie liczyl,a jednak skusił sie na białe robaki. Karp jest sporadycznie wpuszczany przez zapaleńców,i co lepsze żadko poławiany (osobiście nie złapałem żadnego ). Staw był kiedyś zarybiany teraz niestety nie jest. Żadne koło się nim nie opiekuję,a może to i lepiej ... nie wiem .
Domyślam się że każdy z was ma pewnie gdzieś takie łowisko. U mnie na śląsku ciężko o takie wody
raczej gdzie kto wie że jest ryba to zaraz się zjeżdżają tłumy i tyle z tego jest... kij koło kija i wszystko do siaty.

Mam nadzieje że komuś spodobał się mój mini artykuł i zachęci was do opisu waszych tajnych miejscówek... Być może opisze dalsze zmagania z tą woda :D

artykuł umieściłem kiedyś na innym forum zaznaczam że jestem jego autorem


pozdrawiam

 


4.8
Oceń
(35 głosów)

 

Moje linowisko - opinie i komentarze

marek-debickimarek-debicki
0
Pięknie opisana woda. Dobrze jest mieć właśnie takie miejsce do którego nawet myślami się chętnie powraca. Pozdrawiam i *****pozostawiam. (2011-10-23 13:23)
misiek123misiek123
0
Aż dziwne że jeszcze kłusowników tam nie było. (2011-10-25 20:51)
Kristofer1Kristofer1
0
heh a kto powiedział ze ich tam nie było :)niestety nie mam możliwości siedzenia tam 24 H :)
(2011-10-30 12:45)
czubatkaczubatka
0
hętnie bym tam pojechał gdzie to  jest bardzo prosze o odp liny to moje ulubione ryby (2011-11-09 20:02)

skomentuj ten artykuł