Zaloguj się do konta

Moje podlodowe ostatki.

Wybrałem się dziś pewnie na ostatni lód. Na łowisku byłem po 6. W drugim dołku na łapałem pewnie z 7 okoni największy miał 25 cm. Dookoła czuć już wiosnę patki ćwierkają nawet owady zaczęły już swoją aktywność. Na moją mormyszkę obławiam dalej dołeczki i notuję kolejne okoniki nie są jednak zbyt duże takie dłoniaczki. Cisza spokój szum wiatru dla tych chwil człowiek żyję słońce unosi się coraz wyżej brania ustają na jaką godzinę.

Później trafiam na dołek z którego wyciągam kolejne okonie około 8. Do jakiejś 13 łowie sporo okoni ale żaden jakiś rewelacyjny i w pewnym momencie trafiam na dziurę gdzie po 3 okoniach złowionych z rzędu następuje branie i tylko świst kołowrotka szok !!! co to mogło być na początku myślałem że to szczupak się gdzieś tam zapodział między braniami. Mormyszka nie obcięta wisi dalej na żyłeczce więc jakaś rybka odjechała ale spadła z haka. Po 5 minutach okupowania tego dołka co było to tajemnicze branie zacinam rybkę podobna reakcja i odjazd chwila walki i wyciągam rybkę patrze a to klenik taki może wymiarowy. Wracam więc poprzednia rybka była większa wnioskuję że pewnie taki 30-tak hehe.

Do końca łowienia notuje parę okoni jeszcze i co ciekawe 2 klenie takie koło 30 cm. Okazało się że to nie przypadek z tą rybką na moim łowisku. Z uśmiechem i pełen pozytywnej energii wracam do domu na obiad.

Opinie (4)

pmizera87

Też byłem wczoraj na niestety ostatnim lodzie, nie powiem - połowiłem, ale bez takich niespodzianek jak klenie u Kolegi! Czy Kolega złowił te klenie na wodzie stojącej? Koło zarybia? Bo wątpię, żeby przy takiej pogodzie udało wejść się na zamarzniętą rzekę? [2011-03-12 23:28]

heniek54

Widze ze dzien spedziles milo,Ja mam zamiar jeszcze sprubowac we Wtorek na jeziorzeKociol na mazurach.daje *****. i pozdrawiam. [2011-03-13 11:25]

DOMINIK 31

Panowie lepiej juz nie wchodzic na lód wczoraj tj 12. 03.u mnie w woj. lubuskim doszlo do tragedii  koło 15.30 na jeziorze Lutolskim między Trzcielem i wioską Lutol Mokry. Dwóch mężczyzn przyjechało tam łowić ryby w przeręblach. W odległości około 300 metrów od brzegu pod jednym z nich załamał się lód. Drugi ruszył mu na ratunek. Przeszedł zaledwie około 20 metrów, kiedy lód pękł pod jego ciężarem.Obydwaj utoneli. I jeszcze jedna tragedia tego samego dnia na jeziorze pod Sulecinem utopił sie 13-sto latek. Także lepiej już nie wchodzic na lód, lepiej nie kusic losu bo można stracic życie . [2011-03-13 12:51]

Raziel

Witam co do kleni to na wodzie stojącej łowisko po żwirowe które rok w rok zalewa rzeka nizinna i stąd zostają ryby rzeczne jak kleń. Natomiast odnośnie lodu tak lepiej nie kusmy losu i nie wchodźmy życie ważniejsze niż kilka rybek. [2011-03-13 19:00]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej