Mormyszka - sport nie tylko dla twardzieli...

/ 3 komentarzy / 6 zdjęć


Przez cały kraj przetoczyła się fala mrozów. Potrzeba tylko kilku dni z temperaturą oscylującą w okolicy - 10 st. C, abym ukochany spinning zamienił na krótką wędeczkę z kiwokiem na czubeczku. Czas pokaże czy dane mi będzie w tym roku zakosztować podlodowego szaleństwa. Tych, którzy nie próbowali takiego ekstremalnego sportu zachęcam ...

...do wyzucia ciepłych kapci, oddania pilota innym domownikom i opuszczeni ciepłych domowych pieleszy. Zapewniam, że warto przełamać się i zakosztować czegoś nowego. Pierwsza nawet najmniejsza podlodowa zdobycz zrekompensuje zimno, ucieszy i rozgrzeje. Zanim jednak wybierzecie się na zimowe połowy warto się do nich gruntownie przygotować, aby nie okazało się, że będą to wasze pierwsze i ostatnie wypady. Przygotowania rozpoczynamy jeszcze w domu.

UBIÓR

Niemal od zawsze stosuję ubieranie na cebulę. Co zamożniejsi mogą pozwolić sobie na goretexy, neopreny czy inne kosmiczne ubiory z gatunku hi - tech. Moje tradycjonalne podejście skłania do założenia ciepłego podkoszulka z długim rękawem, flanelowej koszuli, wełnianego swetra, polarowej bluzy i wiatroodpornej grubej zimowej kurtki koniecznie z kapturem. Kalesony, dres ciepła czapka i rękawiczki będą uzupełnieniem zimowego rynsztunku. Podczas zimowych eskapad nic nie jest wstanie tak popsuć przyjemności łowienia, jak przejmujące zimno, przeszywające do szpiku kości.

JEDZONKO

Nie mniej ważną rzeczą od ubrania, jest zabezpieczenie wyprawy podlodowej w ciepłą strawę. Bez termosu nie ruszam się nawet latem, więc zimą jest on nieodzowny. Nic tak nie rozgrzewa jak łyk gorącej kawy, mocnej herbaty z cukrem bądź miodem lub tłustego bulionu. Wszelkie trunki wyskokowe radzę odłożyć na inną okazję. Batoniki czy czekolada o dużej dawce energetycznej jest jak najbardziej na miejscu. Szybkie ognisko i kiełbaska z "patyka" pozwoli nam się ogrzać, a przy okazji posilić. Warto poświęcić kilka minut na przygotowanie takiej atrakcji.

BEZPIECZEŃSTWO

Zbyt wielu naszych kolegów łowi w krainie wiecznych łowów, aby lekceważyć siły przyrody. Z wodą nie ma żartów, a z lodem tym bardziej. Nie można precyzyjnie określić na lód o jakiej grubości bezpiecznie można wchodzić. Lód 10 cm wydaje się bezpieczny, lecz należy wziąć pod uwagę:
- czy lód jest zwarty
- czy są w nim pęcherzyki powietrza
- czy są na powierzchni pęknięcia
- obecność źródeł , które mogą lizać i osłabiać lód
- obecność prądów wody
- że przy trzcinach i pod drzewami w wodzie zachodzą procesy gnilne, w wyniku których woda może mieć wyższą temperaturę. Ma to znaczenie podczas roztopów.
- że lód w okolicy brzegów może być słabszy, wpływ wiatrów podczas ociepleń

W trakcie podlodowych zmagań brak zdrowego rozsądku i zwyczajna ludzka głupota doprowadziła do wielu nieszczęść. Uważam więc za stosowne, zwłaszcza podczas samotnych wypraw, (odradzam takie wypady) stosowanie linki asekuracyjnej. Jeden koniec przywiązujemy do drzewa na brzegu, drugim obwiązujemy się. Co prawda nie stosowałem jeszcze takiego rozwiązania, ale uważam je za znakomity pomysł. Łowiący na dużych mazurskich jeziorach zaraz zaczną ten pomysł torpedować, śmiejąc się przy tym, iż potrzebowali by z 2000 m linki. Dla nich też mam rozwiązanie. Jest nim kamizelka ratunkowa. Widzę już drwiące uśmiechy co niektórych. Pozwoli utrzymać się na powierzchni nieszczęśnikowi pod którym załamał się lód, a przy okazji jest dobrze widoczna z dalszej odległości. Gdy sypnie śniegiem i lód pokryje warstwa białego puchu, który utrudni oszacowanie stanu lodu, warto uzbroić się w narty które znakomicie rozkładają ciężar na znaczną powierzchnię. Na lodzie ostrożności nigdy za wiele.

SPRZĘT

Do połowu na mormyszkę stosujemy krótką (30 - 40 cm ) wędeczkę, której zrobienie manualnie uzdolnionemu zajmie najwyżej godzinę. Moje dwie samoróbki wykonałem wykorzystując do tego stary spinning z włókna szklanego. Prace rozpocząłem od profanacji spina pamiętającego czasy pierjestojki. Obciąłem przy samej rękojeści "blank". Następnie nawierciłem centralnie otwór we włóknie szklanym. Na siłę wcisnąłem szczytówkę z pikera. Zamontowałem kiwok ze szczeciny dzika (ewentualnie można wykorzystać grubszą żyłkę) i wędeczka gotowa. Proste prawda. Leniwi mają teraz duży wybór tego typu artykułów na sklepowych półkach. Alternatywą może być targowisko i pertraktacje z przyjaciółmi zza Bugu. Do wędeczki potrzebny nam będzie kołowrotek. Ja używam letnie modele lub tzw. "tyr, tyr" o ruchomej szpuli. Żyłka przy wyklarowanej, mocno przeźroczystej wodzie powinna być cienka i oscylować w przedziale od 0,06 -0,10 mm. Sporadycznie, gdy spodziewamy się okazów możemy założyć 0,12 mm. Obecnie kupienie ostrych, dobrych mormyszek o różnej gramaturze nie nastręcza raczej kłopotu. Radzę zaopatrzyć się po kilka z danego rozmiaru. Mogą się przydać w zaczepowym miejscu. Wielkość mormyszki dobieramy do głębokości wody i brań stosując zasadę płytko - lekko, głęboko - ciężej. Delikatne brania skłaniają do założenia lżejszej przynęty.

DROBIAZGI

Jak mawiają diabeł tkwi w szczegółach. Dlatego też podczas zimowego wędkowania każdy detal naszego wyposażenia ma znaczący wpływ na komfort łowienia. Zabranie kilka ważnych i zdaje się nieodzownych drobiazgów znacznie ułatwi nam życie i uprzyjemni wędkowanie:

Grzałka zasilana w benzynę ekstrakcyjną. Powiedziałbym mała rzecz, a cieszy promieniując przyjemnym ciepłem. Po uruchomieniu takiego urządzenia wkładamy je za pazuchę, do gumiaka, do rękawiczki, czy w to miejsce, które nam nieco przymarzło.

Rękawiczki z obciętymi palcami. Pomysł godny naśladowania, ułatwia zakładanie przynęty, wiązanie haczyków, czy operowanie wędeczką. Wystarczy obciąć w rękawiczkach palce lub wyciąć otwory, które umożliwią operowanie samymi opuszkami palców bez zdejmowania całych rękawic. Ciągłe zdejmowanie rękawic nie dość, że powoduje zdrętwienie palców przez co założenie delikatniej ochotki może nastręczyć wiele kłopotów, to jeszcze potrafił człowieka zirytować.

Styropian. Z pewnością niejeden spyta co ma styropian do mormyszki, a jednak ... Od dawna na lód zabieram niewielki styropianowy prostokąt (40-50 cm ). Dłuższe przebywanie na lodzie może nieźle wychłodzić (nawet odmrozić) nogi, dlatego też staję na styropianie, który jest doskonałym izolatorem, poprzez co problem marznących nóg mam z głowy.

Skrzynka-siedzisko, najlepiej na płozach, aby ułatwić transport podczas przemieszczania się na łowisku. Majsterkowicze mogą stworzyć takie cudo poświęcając kilka długich zimowych wieczorów. Skrzynia jest magazynem drobnego sprzętu, termosu, czy prowiantu. Poprawia też komfort łowienia, nie wyobrażam sobie kilkugodzinnego stania nad przeręblą. Wygoda nade wszystko.

Wiatr na pewno nie jest naszym sprzymierzeńcem. Potrafi wychłodzić szybko i skutecznie. Na otwartej przestrzeni jeziora trudno się przed nim schować. Jedynym sposobem jest odwrócenie się plecami do wiatru i zaciągnięcie kaptura. Zasłonimy przy okazji ciałem nasz kiwok, tak wrażliwy na wszelkie podmuchy.

Czerpak. Jeśli ktoś myśli że będziemy gotować na lodzie to jest w błędzie. To narzędzie podkradałem przed wyprawą z kuchennego arsenału mojej mamy. Czerpak ułatwi nam wybranie lodu z przerębla bez konieczności moczenia i zmrażania dłoni.

Świder. Odkąd łowiłem na ponad trzydziestocentymetrowym lodzie, nie wyobrażam sobie zimowej wyprawy bez tego narzędzia. Zawsze szybko, zawsze pewnie, bez kłopotu otwór o odpowiedniej średnicy.

Pierzchnia. Kiedyś, zanim dotarł transport ruskich świdrów powszechnie używana, obecnie do lamusa. Chyba, że do opukiwania lodu przed wejściem nań.

Antypoślizg - nakładki na obuwie antypoślizgowe, zwłaszcza na lodzie bez pokrywy śnieżnej mogą okazać się strzałem w dziesiątkę. Unikniemy upadków i akrobacji, rodem z jazdy figurowej na lodzie.

Ochotka stanowi podstawową przynętę, której zdobycie obecnie nie stanowi większego kłopotu. Warto pamiętać, że te małe organizmy są bardzo wrażliwe nie tylko na wysoką, ale również niską temperaturę, więc za stosowne uważam trzymanie jej za pazuchą.

REGULAMINOWE POWTÓRKI

Wyciąg z regulaminu PZW

ŁOWIENIE RYB SPOD LODU

§ 7
1. Łowienie ryb spod lodu dozwolone jest wyłącznie przy użyciu jednej wędki.
2. Zabrania się stosować martwej ryby jako przynęty.
3. Łowiąc ryby spod lodu należy wykonywać otwory o średnicy nie większej niż 20 cm. Między otworami należy zachować odległość nie mniejszą niż 1 m.
4. Wędkujący na lodzie powinni zachować pomiędzy sobą odległości co najmniej 10 m.
5. Zabrania się łowienia ryb spod lodu w porze nocnej, tj. od zmierzchu do świtu.
6. Ryby złowione spod lodu, przeznaczone do zabrania, należy uśmiercić bezpośrednio po złowieniu.


ŁOWIMY

Na pierwsze łowy radzę wybrać łowisko, które dobrze znamy, ułatwi nam to lokalizację ryb. In plus będzie także znajomość barymetrii. Wszelkie spady, zagłębienia, na pewno będą zimowym skupiskiem ryb. Na pierwszym lodzie i podczas roztopów nie należy lekceważyć trzcinowisk i okolic zatopionych drzew. Pewne miejsce możemy poznać po ilości wywierconych otworów, lecz jest to połowiczne rozwiązanie. Zawsze samodzielne znalezienie dobrego łowiska daje więcej satysfakcji. Jeśli są problemy z namierzeniem ryb wiercę otwory począwszy od trzcin co 1-2 m w kierunku otwartej wody. Nie ma co też zbyt długo czasu poświęcać na obłowienie jednego otworu pięć, dziesięć minut w zupełności wystarczy na obłowienie. Nie zapominajmy, że podczas podlodowego wędkowania musimy ryb szukać również kilkanaście centymetrów nad dnem.
Łowiąc na mormyszkę z ochotką wypracowałem trzy sposoby prowadzenia przynęty:

Pierwszy sposób polega na opuszczeniu mormyszki na samo dno, kilkakrotnie uderzając nią o dno. Wydaje mi się, że wznosi się wtedy delikatny obłoczek mułu,co dodatkowo wabi rybki. To moja hipoteza, nie do końca sprawdzona, ale jestem przekonany o jej magicznym wpływie na brania. Następnie pociągam wędeczke od pięciu do piętnastu centymetrów. Kiwok wtedy delikatnie nagina się. W momencie brania, a zdarza się ono podczas pociągania lub w ostatniej fazie, gdy mormyszka zatrzymuje się, kiwok zaczyna delikatnie drgać lub ostro ugina. Zacięcie musi być szybkie i w tempo, gdyż dużo brań jest delikatnych, wręcz nie do zacięcia.

Drugi sposób polega na ciągłym graniu całą wędeczką i kiwokiem. Drobne ruchy wprawiają mormyszkę w ciągły ruch. Sposób ten wymaga dużo cierpliwości i wprawy. Stosuję go jednak rzadziej, ponieważ wydaje mi się mniej skuteczny.

Trzeci sposób stosuję zwłaszcza podczas bezwietrznej pogody, dużego mrozu lub gdy na chwilę chcę odpocząć od ciągłej pracy wędeczką. Wzbijam muł poprzez kilkakrotne uderzenie mormyszką o dno, a następnie ustawiam mormyszkę na gruncie na którym miałem najwięcej brań. Metoda ta jest dość statyczna, a brania są jeszcze trudniejsze do zacięcia aniżeli w dwóch poprzednich.

Łowiąc na lodzie stosuję jeszcze jedną zasadę, a mianowicie nigdy nie wybieram całego lodu z przerębla, zwłaszcza podczas słonecznej pogody. Wydaje mi się, że wybranie lodu powoduje powstanie w wodzie, aż do dna, słupa światła. (tak jak na scenie podczas występu) Przeświadczony jestem o znacznym wpływie takiego postępowania na ilość złowionych ryb.

RYBY ZIMY

Pewną zimową zdobyczą będzie bez wątpienia płoć, wszędobylska, powszechna i wiecznie głodna nawet zimą. Może dostarczyć wielu niezapomnianych wrażeń, gdy zaskoczy wielkością. Okoń dorównuje ilością brań i powszechnym występowaniem płoci, choć wiele zależy od łowiska i rybostanu. Może się zdarzyć, że będziemy łowili jeden rocznik wielkości palca. Mamy dwie alternatywy: albo łowimy dalej maluchy, ciesząc się z eksplozji brań lub poszukać łowiska z prawdziwymi garbusami. Trzecią rybą zimy jest jazgarz. Potrafi latem irytować głębokim połykaniem przynęt, ale gwarantuję, że zimą nawet ta ryba was ucieszy. Poza zimowymi pewnikami możemy liczyć na niespodzianki, które podczas podlodowych łowów zdarzają się nader często. W latach ubiegłych zaskoczenie na naszych twarzach wywołały między innymi: kiełb, karaś, szczupak czy blisko piętnastocentymetrowy sandaczyk. Zimą, jak w każdej innej porze roku do końca nie możemy być pewni co zawisło na drugim końcu wędki. Takie są uroki wędkarstwa.

Zachęcam jeszcze raz wszystkich do zakosztowania tego mroźnego wędkarstwa, a zapewniam, że z utęsknieniem będziecie czekali na pierwszy lód.

 


4.7
Oceń
(12 głosów)

 

Mormyszka - sport nie tylko dla twardzieli... - opinie i komentarze

aal82aal82
0
super zrobiony artykuł odnośnie wędkowania spod lodu:)) Najpiękniejsze chwile kiedy na zestaw akurat mój żyłka 0.08 i weźmie okoń powyżej 30 cm i ten odjazd kołowrotka lub szczupak najpiękniejsza chwila czasem bywa kilkadziesiąt dziur w jeziorze i nic sama drobnica ale nawet zabawa z tą drobnicą przy prowadzeniu mormyszki jest czymś co nie da się opisać :))) najbardziej zasłużone pięć gwiazdek pozdrawiam :)))
(2010-09-28 22:30)
mlotek2222mlotek2222
0
Świetny artykuł ja akurat nie wedkuje zimą , ale mój ojciec tak i uważa , ze to fajna przygoda.Pozdrawiam i oczywiscie piąteczka (2010-12-02 09:39)
1z2z3z41z2z3z4
0
gratuluje świetnego artykułu daje  ***** myślę, że autor trochę się napracował i dziękuje za cenne wskazówki tak przydatne dla amatora (którym jestem :) ) 
(2010-12-03 08:11)

skomentuj ten artykuł