Mors- przynęta spinningowa ponadczasowa

/ 13 komentarzy / 5 zdjęć


Dzień zaczął się jak zwykle. Wczesnym rankiem wychodzę na schody przed mieszkaniem. Siadam na zimnym cemencie i zakładam schodzone mocno już trampki. Chłonę przy tym pierwsze promienie słońca i poranne śpiewy ptactwa. Sennym wzrokiem spoglądam przed siebie, na drogę wiodącą wzdłuż pobliskiego starorzecza... A to co? Sąsiad z wędką w ręku pędzi rowerem, polną dróżką, niczym rycerz z kopią. Trzeba to sprawdzić

Bez namysłu popędziłem za nim. Kiedy go dogoniłem rozkładał już sprzęt nad wodą. Spojrzałem na koniec zestawu. Coś mi nie pasowało. Do tej pory zaznajomiony byłem tylko z metodami spławikową i gruntową. A tu jakieś świecidełko na końcu zestawu. Pofalowana blacha. No i poleciała seria pytań a co to? A po co? A jak? Sąsiad cierpliwie tłumaczył jednocześnie demonstrując. Rzucasz i powoli ściągasz kołowrotkiem. Szczupak myśli, że to mała ryba i atakuje, Zacinasz i masz rybę. Uznałem to za żart. Przecież szczupaki nie jedzą metalu i się na to nie nabiorą. Po co miały by to atakować? – spytałem. Nie doczekałem odpowiedzi bo rozmowę przerwał głośny plusk. Pierwszy szczupak już zbliżał się do brzegu.

W tym momencie zapragnąłem zostać spinningistą. Podpytałem o zestaw. Dowiedziałem się, że wszystko można kupić na bazarku. Łącznie z przynętą z tym, że takiej jak on ma nie dostanę bo tą sam klepał z wieczek puszek po konserwach. Minęło kilka dni i byłem już szczęśliwym posiadaczem zestawu spinningowego z blachą firmy Polsping - Mors 2. Pobiegłem nad wodę wykonałem dziesiątki rzutów i nic. Kolejne dni również bez efektu. Zrezygnowałem ze spinningu.

Minęły 3 lata. Lata doświadczeń w spławiku i lata książkowej teorii na temat spinningu. Wygrzebałem z szafy swój zestaw spinningowy z lekko przyrdzewiałą blachą. Zabrałem nad wodę i znów wykonywałem dziesiątki rzutów. Na pierwszą zdobycz musiałem czekać kilka dni ale było warto. Szczupak i to od razu wymiarowy. Od tamtego czasu nie porzuciłem już spinningu ani mojej starej przynęty.

Dziś rynek przynęt spinningowych pęka w szwach. Mamy gumy, woblery, blachy, cykady, obrotówki i wiele innych. A wszystkie coraz bardziej przypominają żywą rybę.

Wystarczy wejść na forum w temat „Własnoręcznie robione woblery” Można tam zobaczyć płocie, ukleje, okonie jak żywe. Chociażby kolegi @Iras1975. Czy są łowne – zapewne. Ale czy ich łowność sprawiła, że wahadłami ryby już się nie zainteresują? Oczywiście że nie.

Są zbiorniki gdzie drapieżniki są już „najedzone” gumami i na gumę ciężko skusić rybę. Wahadłówka co innego. Zapomniana już przez wędkarzy przynęta naszych dziadków nie znudziła się rybom i wciąż jest łowna. 

Nadeszła wiosna.

Maj to dla wielu miesiąc szczupaka i bolenia. Dla mnie również. Zakładam wtedy na koniec linki moją sprawdzoną przynętę. Mors 2. Jest równie skuteczny na szczupaki co bolenie. Także zmieniając swój cel nie muszę zmieniać przynęty. 

Oprócz tego, że umiejętnie prowadzona wahadłówka potrafi skutecznie sprowokować do brania różne drapieżniki ma inne zalety.

Trwałość. Nie tak jak guma, która potrafi zostać poszarpana po pierwszym ataku zębacza. Nie tak jak wobler który potrafi stracić ster czy zostać podziurawiony. Jest praktycznie niezniszczalna. Nawet po wielu latach w pudełku po wymianie kotwiczki nadal jest jak nowa. A niewielkie naloty rdzy nie wpływają negatywnie na brania.

Waga a co za tym idzie odległość na jaką można ją podać. Duża waga przy małej powierzchni sprawiają że możemy posłać ją na dziesiątki metrów co przy połowie boleni może mieć wielkie znaczenie. 

Cena. Skuteczna przynęta za kilka zł. Czego chcieć więcej.

To nie wszystkie zalety wahadłówek. Dla mnie jedną z ważniejszych jest sposób w jakie atakują je bolenie. Kiedy upatrzę już jakąś żerującą rapę, w miejsce najczęstszych ataków, posyłam Morsa. Wahadłówka czasem robi tak zwaną „kaczkę” odbija się od tafli wody i spada metr czy dwa dalej. Jeśli boleń jest w pobliżu to mamy ciekawe widowisko. Zazwyczaj najpierw uderza w wahadłówkę kiedy ta pierwszy raz styka się z wodą. Jeśli nie się nie zapnie poprawia za chwilę kiedy wahadłówka znów dotyka wody. To są naprawdę widowiskowe brania, które ciężko zaobserwować łowiąc np woblerami.

Równie widowiskowa jest zabawa z Morsem 1 na przelewach. Wiosenne klenie również potrafią dostarczyć wielu emocji.

W późniejszych miesiącach Morsy wleczone przy dnie mogą obdarować nas ładnymi sandaczami czy sumami. 

Zostało kilka dni do maja a ja już od Bożego Narodzenia spoglądam co chwilę na moją nową kolekcję Morsów.


 


4.8
Oceń
(31 głosów)

 

Mors- przynęta spinningowa ponadczasowa - opinie i komentarze

SpearSpear
0
Najważniejsza jest wiara w przynętę. (2015-04-24 07:22)
Sebastian KowalczykSebastian Kowalczyk
0
Dokładnie ale nie odważyłbym się polować na bolenie tylko za pomocą Morsów. :) (2015-04-24 13:51)
Dos equis xxDos equis xx
0
Jeszcze bolenia nie powinno się łowić (2015-04-25 00:08)
LeoAmatorLeoAmator
0
Fajne tylko nie uwierzę,że do spiningu używasz tylko samych Morsów,na pewno Masz coś tam jeszcze w pudełku schowane. (2015-04-25 00:15)
erykomerykom
0
Wahadłówki to u mnie jedna z lepszych przynęt! (2015-04-25 08:40)
Jakub WośJakub Woś
+2
Przecież nigdzie nie twierdzę że w pudełku mam same morsy. Oczywiście mam wiele innych przynęt. Są jednak takie dni i takie zbiorniki na które nawet tych pudełek nie zabieram. Biorę tylko kilka morsów w różnych rozmiarach. (2015-04-25 10:42)
mateuszwosmateuszwos
0
To normalne, że nie ma co porównywać morsa do boleniowego glooga w polowaniu na rapy. Ten drugi wygrywa w przedbiegach. Ale jeśli chcieć wskazać na uniwersalność obu przynęt to chyba nie znajdzie się nikt kto stwierdzi, że mors przegrywa. Tak jak Kuba zauważył, uniwersalność tej przynęty w zestawieniu z jej ceną po prostu niszczy system. Kleń, szczupak, boleń, sum a nawet okoń potrafi się oszukać. Są tacy co i sandacze na morsy łowią. (2015-04-25 14:14)
kabankaban
0
Ja tylko dodam, że większość spinningistów (a zwłaszcza z małym stażem) sięga po gumy bo tanio i wiele informacji jak je prowadzić, jak dobrać daną główkę, ale tu mimo wszystko zwłaszcza w rzekach nieznanych można się grubo pomylić. Kiedyś wahadełko było kojarzone li tylko z byle jakim łowieniem "prostych gumofilców". W chwili obecnej obserwując znajomych bądź sędziując zawody spinningowe stwierdzam, że niewielu jest takich którzy mają w pudełkach choć kilka wahadełek. Prowadzenie tego typu przynęt to sztuka i kwintesencja spinningu według mnie. Jeżeli ktoś wprawnie poprowadzi wahadłówkę przez dane łowisko to z resztą przynęt nie powinien mieć większych problemów. Pozdrawiam. (2015-04-26 13:27)
marek-debickimarek-debicki
0
Dobrze Jakubie, że przypomniałeś tą niezwykle atrakcyjną przynętę. Przyglądając się bliżej jej pracy będziemy podziwiać ie raz jak pięknie lusterkuje i wabi skutecznie różne drapieżniki, czego dowodem są twoje zdjęcia załączone do materiału. (2015-04-28 15:50)
adamoso123adamoso123
0
Zgadzam się w 100% to również moja najlepsza niezawodna przynęta. Zawsze trafi się na niego jakiś szczupły. Zaraz za morsem 2 jest alga 3 :) (2015-04-29 09:51)
rafal-idlerrafal-idler
0
Sam od jakiegoś czasu nabieram większego przekonania do wahadłówek i częściej nimi łowię. Muszę przyznać, że efekty są coraz lepsze ;) Fajny wpis. Pozdrawiam (2015-04-29 10:32)
luxxxisluxxxis
0
Wachadło we wprawnych rekach dobrego spinningisty to zabójcze narzędzie,mors to klasyk. (2015-05-05 19:35)
slawekkiel17slawekkiel17
0
Ciesze sie, ze nie jestem jedyny, ktory tacha ze soba wachadlowki. Wiele razy okazywaly sie strzalem w dziesiatke !!!. Pozdrawiam srdecznie Slawek *****5-ka (2015-06-24 17:18)

skomentuj ten artykuł