Można i tak

/ 10 komentarzy / 3 zdjęć




  • konto usunięte




Można i tak!

Jestem zwolennikiem tradycyjnego spinningowania, czyli za agrafką wisi - guma, blacha lub wobler i pewnie dlatego wszelkie cwancyki ułatwiające polowanie na drapieżniki jakoś mnie nie kręciły. Wielokrotnie słyszałem o bocznym troku i może nawet wcześniej bym się nim zainteresował praktycznie gdyby, no właśnie, gdyby nie te wszystkie dopiski pod artykułami że jest to 100% metoda, zapewniająca całkowity sukces.

Jestem trochę przekorą nie lubiącym łatwizny, a czytając artykuły o pełnych wiadrach okoni złowionych na trok, czułem bardziej niesmak, niż chęć takiej rywalizacji z rybami. Jestem również uparty i to że przez ostatni tydzień wracałem z wody bez najmniejszego podbicia wcale mnie nie zniechęciło, tylko pojawiły się w głowie pytania, co się tak naprawdę dzieje że ryby, nawet te nie drapieżne przestały się z nami bawić, przecież nie wszystko można zgonić na pogodę.

Już bywały takie okresy że ryba z Cegielinki się wynosiła i choć nie było to nigdy udowodnione, to ogólnie wszyscy wiedzieli że w wodzie znajduje się jakiś (s...f) i najprawdopodobniej jest to zasługą pralni umiejscowionej w Gryfinie. Cóż nasze prawo przewiduje takie kary dla trucicieli że można się pośmiać, tylko z czego ma się śmiać wędkarz? pewnie z tego że dopłaca również do trucicieli...

Wybrałem jednak mniej bolesne wytłumaczenie, czyli brak przymrozków, a żeby się o tym przekonać kolejny raz powędrowałem nad wodę, tym razem płytszą, zmajstrowałem troczka z myślą że skoro jest to tak niezawodna metoda, to dzięki niej sprawdzę co z rybami, czy w ogóle są.

Pół godziny mięło w myśl zasady, zgadnij kto puka ale nikt nie odpowiadał, a tym bardziej nie degustował moich paproszków, chociaż nie do końca to prawda...małży trochę wyjąłem. Trafił się stary worek po zanęcie, który nieźle wygiął mi spinning i wszystko było sielankowo. Żona pstrykająca fotki jak zawodowiec, kaczki kołysały się na wodzie, a nawet jeden zaprzyjaźniony łabędź wpadł na pogaduchy, jak się bardziej zakolegujemy to dam mu porzucać, na razie przyzwyczaiłem go do chrupek.

Podczas kolejnego holu delikatne puknięcie i po chili wisiał na haczyku mały okonek i to, o zgrozo zahaczony za brzuch, po paru minutach kolejne przytrzymanie, tym razem trochę większy, (wziął do buzi)...ale choć mam delikatny kij to doholowałem go z naderwaną mordką.
Kilka kolejnych drobiazgów też raczej nie wyglądało na zadowolonych, a wśród nich trafił się taki pazerniak że po wyjęciu haka szczypcami, raczej będzie miał trudności z oddychaniem.

Tu się właściwie kończy moja pierwsza i myślę że na długo ostatnia przygoda z troczkiem, może coś robię źle, może powinienem potrenować, ale jakoś nie chcę, to nie dla mnie, zostanę przy większych zabawkach. Przekonałem się dzisiaj że można złowić wspomniane wyżej wiadro okoni, tylko komu to potrzebne, na dodatek to strasznie nudna zabawa.

W między czasie spłynęło dwóch wędkarzy pontonem z głębszej wody, na pytanie o efekty rozłożyli znacząco ręce i już nie było ich po co dalej zadręczać pytaniami, odważni, przemarznięci goście pomyślałem, choć moja luba szepnęła mi do ucha 'ale ryzykanci', dopiero wówczas zauważyłem że oboje byli na pontonie w wysokich gumiakach.

Każda, nawet najkrótsza wyprawa musi kończyć się efektem i nie zawsze są to złowione ryby, ja nadal nie wiem co się dzieje w wodzie, gdzie się podziały sandacze, czy duże okonie, nie mogę się pochwalić złowionym okazem, jednak wiem że nadal będę szukał emocji nad Cegielinką, - ale to już z pewnością nie będzie troczek.
Zaznaczam że nie miałem zamiaru nic nikomu sugerować, a już na pewno odradzać tej metody, to jest moja decyzja, jak i moja przygoda!

Pozdrawiam ciepło i połamania!!!

 


4.9
Oceń
(38 głosów)

 

Można i tak - opinie i komentarze

użytkownik559użytkownik559
0
Jurek brawo za tekst. To prawda, że na "Cegle" coś jest nie tak i nie wiadomo o co chodzi. Oby nie było to jakieś zanieczyszczenie. Ty jednak nie masz co narzekać bo złowiłeś nie dawno pięknego sandacza.

PS Miałem jechać na Cegielinkę w sobotę, jednak przemyślałem sprawę i zrezygnowałem z wciskania spinningu pomiędzy grunciarzy polujących na płotkę. Pojadę tam w poniedziałek i wtorek jak nie będzie lało.
Podobnie jak Ty nie lubię bocznego troku tym razem chcę pokusić mętnookiego metodą Drop Shot. (2009-11-27 00:17)
użytkownik22602użytkownik22602
0
Kiedy przed laty boczny trok się stał znany - łowiłem z wielka radoscią. Do czasu - kiedy w czasie pewnej wyprawy brały tylko małe okonki. Twisterek polykaly tak glęboko, że zamiast łowienia miałem polowy oddział chirurgii urazowej. Więcej operacji niz samego łowienia. Od tamtej pory dałem spokój, juz wolę nic nie złowić, niż "dziubać" okoniowe dzieci. Oczywiscie - każdy postepuje w/g własnego uznania, ale swojego zdania w tej kwestii nie zmienie. Masz ***** za podjecie tematu. (2009-11-27 06:52)
ZdzichuZdzichu
0
Konkretnie napisane i z tym się zgadzam. Jeśli te nowe? wynalazki (czyt. metody) mają służyć przeliczaniu na sztuki to wędkarstwo traci sens. Nie każda wyprawa kończy się sukcesem, ale sądzę, że nikt nie jest wtedy zawiedziony. Takie jest to nasze hobby.
Sądzę jednak, że obecna pogoda ma jakiś wpływ na nasze niepowodzenia, rybki chyba trochę skołowane ... "wiosną" ... tej jesieni. W końcu to się zmieni i pierwsze oznaki zimy się pojawią.
Powodzenia na Cegielince

Pozdro ... (2009-11-27 11:42)
KirisKiris
0
Bardzo dobrze napisany artykuł. Podzielam Twoje zdanie co do nowości. Mimo tak popularnego w tej chwili bocznego troku nie ma metody 100 % skutecznej. Poza tym myślę, ze to właśnie odróżnia nas od rybaków: my chodzimy na ryby a nie po ryby. Pozdrawiam (2009-11-27 12:18)
użytkownik10172użytkownik10172
0
Też jestem zwolennikiem tradycyjnego wędkowania. W przeciwieństwie do Ciebie, jeszcze nie próbowałem bocznego troka, ale kto wie, może kiedyś? Póki co, nie przepadam za łowieniem okoni, wolę grubszy gabaryt. Ale cieszy, że ktoś w końcu napisał, że na troka nie miał efektów. Zawsze się słyszy, że (o czym zresztą piszesz) wiadro okoni jest pewne! A to chyba nie takie pewne. Piątą gwiazdę klikam (2009-11-27 12:31)
mirek2000mirek2000
0
Ja tez nie prubowałem jeszcze łapać na boczny trok, caly czas łowię tradycyjnie na spinning. Też musze kiedyś sprubowac i sam się o tym przekonam, czy jest to dobra metoda czy nie!
(2009-11-27 12:44)
adamosaadamosa
0
ja w tym roku próbowałem swojego szczęścia z ta metodą I sądzę że nie jest to zła metoda Wszystko kwestia wprawy Ja na twoim miejscu popróbowałbym jeszcze z różnymi kolorami paproszków W tej metodzie denerwujące są te małe łakome okonki Jak już jeden z kolegów wspominał więcej czasu się wyciąga haczyk niż łowi ryby W tym roku miałem na troczka trzy sandaczyki z tego jeden mi zbiegł "pękła żyłka" Więc do puki nie opanuję "opadu" to na razie troczkiem będę próbował złowić jakiegoś ładnego sandałka Pozdrawiam (2009-11-27 20:02)
hubihubi
0
Jurek fajnie opisałeś,spróbuj jednak boczego troczka to nic nie kosztuje pozdrawiam. (2009-11-27 20:45)
Norbert StolarczykNorbert Stolarczyk
0
Jeszcze nie łowiłem na "bocznego" sporo natomiast zbieram na ten temat informacji, uważam jednak że wyprawa z osobą która w tej dziedzinie dobrze się czuje jest najlepszą pomocą dla osoby która w danej dziedzinie stawia swoje pierwsze kroki..
fajny artykuł i czekamy na więcej ***** (2009-11-28 10:15)
użytkownik19872użytkownik19872
0
Dziękuje wszystkim za oceny, jak i komentarze.
Życzę wielu nie zapomnianych przygód.
Pozdrawiam! (2009-12-01 11:34)

skomentuj ten artykuł