MUCHOWE MISTRZOSTWA KOŁA GKO KRAKÓW

/ 13 zdjęć


MUCHOWE MISTRZOSTWA KOŁA 2017-04-29
                Zakończyły się Muchowe Mistrzostwa Koła Garnizonowego w Krakowie, chociaż jeszcze 10 godzin temu istniała wątpliwość, czy się w ogóle odbędą. Wszak od kilku dni mocno wiało i padało, a nadto było zimno jak nie w kwietniu. Nie miałem czucia w palcach, gdy rano wiązałem glajchy i streamery. Od tej zimnicy kurczyły się też parkinsony. Patrząc przez pryzmat znajomości łowiska – wylosowałem dobrze. Stanowisko nr 8 rokowało obiecująco, ale zmieniło się, gdy zacząłem łowić. Szybko okazało się, że nie ma pstrągów, a szczupaki owszem, tylko, że z racji ochrony nie liczą się do punktacji. Ściągam glajchę przy dnie do brzegu i czuję jak lekko haczy. Podrywam i czuję, że siedzi. Jest silny i dlatego odchodzi w prawo. Hamuję go i zmuszam do wypłynięcia na powierzchnię. Dostrzegam, że na czarnego streamera, dobrze zapięty haczykiem za górną szczękę. Nie boję się, że przetnie żyłkę i pewnym ruchem holuję go do podbieraka. Na oko oceniam na 52 cm, odhaczam i uwalniam. Dziś szczupak jest chroniony. Rozbudziłem swoją nadzieję i tak trwałem, a za chwilę miałem hycenie typowo pstrągowe. Zarządzono zmianę stanowisk. Na pisaku ze znaczkiem 1 rzucałem z wiatrem, czasami daleko jak na przyszłego mistrza przystało. W moim Poli łowienia pojawiły się pstrągi, lecz także wiatr zmienił kierunek i sprzeciwił mi się. Znowu zarządzono przejście. Jestem na stanowisku 3. Rzucam glajchą pod wiatr i fale. Świetne miejsce. Ciągnę glajchę po dnie ryzykując zaczep, ale tęczak jest szybszy. Mam go w podbieraku i wołam sąsiada z lewej. Był to Adam Zakrzewski. Zmierzył i obwieścił głosem sędziego, że 37 cm. Tęczak w dobrej formie wrócił do wody, a ja uzupełniłem kartę i ponawiam czynności łowcze. Raz, dwa, pięć, siedem razy i nic. Zmieniam miejsce wędkowania w ramach stanowiska. Solidnie przykładam się do   dalekiego rzutu i cholera – zawieszam cały zestaw na brzozie. Żle idzie. Już tu nic nie złowię. Ogłaszają przejście. Mozolnie wiążę nowy zestaw, a potem kolejny. @0 minut dla glajchy i 20 minut dla steramera, a ryby jak nie było tak nie ma. Nadziei nie tracę, ponieważ odnotowuję jedno branie. Mam też kontakt z pstrągiem, bo mierzę tęczaka Markowi. U niego to już trzeci. Znowu przejście. Teraz jestem na stanowisku nr 9. Wysoki brzeg, osłonięta przed wiatrem woda, spokój i brak nadziei na pstrąga. Pokładam wiarę w streamery i ćwiczę nimi całe 40 minut. Dalej jak na 15 metr nie dorzucam. Łudzę się i łudzę, aż odtrąbiono koniec. Poszły w ruch sędziowskie palce i długopis. Zebrano karty, podliczono punkty i Prezes uroczyście ogłosił, że Muchowym Mistrzem Koła GKO Kraków na 2017 r. został Piotr Buda z wynikiem 2660 pkt. Pierwszym Wicemistrzem Koła na 2017 r. został Marek Wiktor z wynikiem 2360 pkt. Drugim Wicemistrzem Koła na 2017 r. został Adam Zakrzewski z wynikiem 1880 pkt. Z kronikarskiego obowiązku podaję, że kolejne miejsca zajęli:
4. Dariusz Gruszecki                      - 900 pkt,
5. Janusz Janicki                              - 860 pkt,
6. Roman Dryk                                 - 840 pkt,
7. Bogumił Kowalski                      - 200 pkt,
8. Paweł Bojanowski                     - 100 pkt,
9. Jerzy Windak                                               - b/p, ale ze szczupakiem.
Istotne jest, że każdy z zawodników łowił dobrze, ponieważ złowił rybę. Szczęście układało się nierównomiernie, ale na to nie mamy sposobu. Marek Wiktor widowiskowo lokował daleko streamery oraz nimfy i dzięki im złowił 3 pstrągi. Widać było, że to dawny mistrz. Piotr Buda konsekwentnie doskonalił sposób wymyślony w zimie i po raz kolejny udowodnił, że on tu rządzi. Jego pierwsze miejsce nie było zagrożone. Adam Zakrzewski to doświadczenie dawnego asa okraszone garścią szczęścia. Jeden to tak niewiele, ale jak pstrąg, to bardzo daleko. Pozostali to w każdym przypadku pewne doświadczenie i w większym stopniu praca nad sobą. Każdy zasłużył na obiad. Góralskie jadło ulokowało się dalej niż podpowiadał Internet, ale warto było. Obiad i kawa były wyśmienite. Opowieści o urwanych pstrągach jeszcze lepsze. Umówilibyśmy się na kolejne wypady z muchówką, lecz na przeszkodzie stoi wysoki stan rzek. Chociażby Raba – łowimy przy stanie do 260 cm wysokości i 12 metrów sześciennych na sekundę, a wczoraj mieliśmy stan 305 cm wody i 40 metrów sześciennych na sekundę. Ponadto w każdej z naszych rzek płynie kawa. Z konieczności weszliśmy w tryb oszczędzania energii.
 

 


5
Oceń
(1 głosów)

 

MUCHOWE MISTRZOSTWA KOŁA GKO KRAKÓW - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł