Muchowe Zawody Grand Prix Polski Wisła-Brennica 2010

/ 1 komentarzy / 18 zdjęć


Z uwagi że to moje pierwsze w tym roku zawody GPP i to jeszcze nieznana rzeka bo pierwszy raz miałem tam łowić ,bardzo byłem zdenerwowany kiedy termin zawodów się zbliżał. Niestety nie było czasu na wyjazd na trening więc odpowiednio wcześniej trzeba było zbierać informacje na temat rodzaju much ,specyfiki samej rzeki i metod najbardziej skutecznych. Zapowiadało się że będą to jedne z najrówniejszych zawodów pod względem rybności sektorów i stanowisk ale bardzo się rozczarowałem ta myślą ,ale o tym w dalszej części tekstu.

Musiałem pojechać szybciej nad San wyprostować linki porzucać troszkę aby nie wchodzić na zawody z marszu. Monotonne kręcenie much dało mi się we znaki, zarwane noce i stres nie działały najlepiej na moje samopoczucie. Z treningowych relacji moich kolegów co mieli okazję jechać przed zawodami na Wisłę połowić wynikało że ryby nie są jeszcze aktywne a łowione sztuki były sporo mniejsze niż ustalony na zawody wymiar. Rzeka odpowiednio wcześniej była zarybiana pstrągiem ale to w 60% rybki poniżej 25 cm, były tez i wielkie ryby tzw. +50cm. 23 kwietnia na godz. 11-stą umówiliśmy się wraz z kolegami na wyjazd na zawody, bazą zawodów była miejscowość Ustroń więc mieliśmy do przebycia ok. 350 km.

Podróż była ciężka i męcząca zajęła nam 6 godzin. Baza zawodów mieściła się będzie w Ośrodku Wypoczynkowo-Szkoleniowym „SASANKA”. Obiekt ogólnie bardzo fajny choć na pierwszy rzut oka wyglądał niepozornie mając pomieścić 150 osób. Po zameldowaniu się krótki odpoczynek w pokoju przed odprawą i losowaniem stanowisk na sobotnie i niedzielne tury. To pierwsze moje zawody tej rangi na „wyjeździe” więc trema cały czas trzymała mnie i czekałem w wielkim przejęciem na losowanie sektorów. Byłem bardzo ciekawy gdzie zacznę zawody. Sektory wyglądały w ten sposób:

Sektor A - rzeka Wisła od CPN-u w Wiśle Centrum ( obok nowego ronda) do stawów w miejscowości Hermanice
Sektor B - rzeka Wisła od stawów w miejscowości Hermanice do jazu w miej-scowości Kiczyce
Sektor C - potok Brennica od restauracji Malwa w Brennej do mostu w Górkach Małych (obok restauracji Kaśka) .Po losowaniu okazało się że zaczyna m od Brennicy. Rzeka ta ma od 3 do 7 metrów szerokości jest uregulowana w ten sposób; próg, kaskada szurki i płań i tak w kółko, trudna technicznie wymagająca finezyjnego łowienia niejednokrotnie na kolanach. I właśnie Brennica położyła mnie na kolana wyzerowałem sektor łowiąc około 16 ryb niewymiarowych. Ciężkie warunki mała przejrzysta woda i brak zawodniczych ryb sprawiło to że na 60 łowiących na tym sektorze ryby złowiło 22 zawodników. I tu pogrzebałem swoje szanse na dobry wynik indywidualny jak i drużynowy. Po powrocie do bazy zawodów nie było za bardzo czasu na konfrontacje miedzy zawodnikami jak co i na co brało na Wiśle, czyli moim następnym sektorze. Szybki obiad i do autobusu.

Na popołudniowej turze łowiłem w sektorze A, wylosowałem stanowisko A-57, do południa łowił tam mój kolega, wykonałem wiec szybki telefon i dowiedziałem się od razu że on tez wyzerował ten sektor, ale powiedział mi w której kaskadzie złowili jakieś ryby więc próbowałem się dostosować do tych informacji. Wisła bliźniaczo podobna do Brennicy tyle że szersza , reszta to samo próg, kaskada, szurki i płań. Pogoda w sobotę była rewelacyjna słonko dopisywało. Moje stanowisko wypadało w środku Ustronia, więc nad rzekę zaczynały wylewać się tłumy spacerowiczów oblegając kaskady z progami i tak było w moim przypadku, w mojej upatrzonej kaskadzie nie było sensu łowić gdyż kąpali się już tam plażowicze. 100 metrów poniżej wypatrzyłem wlew na początku bani szybki nurt o wodzie po kolana wydawał mi się bardzo obiecujący, obłowiłem go nimfami łowiąc od spodu ale bez jakiego kol wiek brania.

Przestawiłem się szybko na sucha muszkę i klęcząc na kolanach 2 godziny wyselekcjonowałem 3 pstrągi wymiarowe łowiąc jeszcze przy okazji 24 rybki mniejsze. „bażant” na 12-stce okazał się strzałem w dziesiątkę. Więcej się nie dało tam nic zrobić. Ten wynik dał mi 9-te miejsce w sektorze, jestem z siebie bardzo zadowolony. Po kolacji jest trochę czasu aby dowiedzieć się jak inni koledzy połowili. Rewelacji nie było znowu dożo zer na Brennicy i na Wiśle , stanowiska miały być równe a tu glosy że ryb nie ma , że „dzikusy” jeszcze nie żerują , że zarybienie było nie równo robione. Wiem jedno łowienie na tych rzekach jest bardzo ciężkie i zadeptanie sobie wody na początek przekreśla szanse na dobry wynik. Po 2-ch turach indywidualnie jestem 75 za mną takie nazwiska jak Artur Trzaskoś , Piotrek Konieczny, którzy tez wyzerowali po jednym sektorze, sama klasa tych zawodników świadczy że zrobili wszystko co mogli ale niestety miarowej ryby nie udało się złowić.

Niedziela-poranna tura na Wiśle sektor B, na moim stanowisku złowiono w sobotę parę ryb wiec jest szansa na dobry wynik. Przed rozpoczęciem tury z kolegami którzy łowili na stanowiskach obok przeszliśmy miejsce gdzie będziemy łowić. Zauważyłem dwie dobre miejscówki pod moje łowienie, ustaliliśmy kolejność wejścia na łowisko i zaczęliśmy łowienie. Zacząłem od lekkich nimfetek rzucanych pod prąd, bez efektu, bark oznak żerowania ryb z powierzchni nie dawał szans na złowienie rybki na „sucharka”. Po 30 minutach łowienia zdecydowałem się na mokrą muchę i od razu były efekty, złowiłem pod rząd 7 rybek lecz nie wymiarowych, następny rzut w dół rzeki , przytrzymanie i jest dobra rybka, od razu wyszedł pstrąg pod wierzch i wiedziałem że ma miarę, szybko do sędziego do mierzenia i z powrotem w to samo miejsce, znowu kilka krótkich ryb i nic, kompletnie nic. Zmieniłem miejsce, okazało się to dobrym posunięciem, 3 rzuty dwie ryby „dobre” ale spadają z kija.

Na końcówkę tury wróciłem w pierwszy szur i tam 3 rybki mi spadają z mokrej muchy, nie wiem mój błąd, brak doświadczenia, jak się potem okazało te wszystkie „spady” dawały mi pierwsze miejsce w sektorze, ale cóż nie udało się jedna rybka zaliczona i 35 miejsce w sektorze. Jak się potem okazało rybki tak specyficznie brały że zawodnicy mieli dużo „spadów” z mokrej muszki. Ostatecznie skończyłem zawody na 85 miejscu, ogólnie jestem zadowolony choć oczywiście mogło być lepiej. Następne zawody GPP już na Dunajcu w czerwcu, moim marzeniem jest „zrobić” tam dobry wynik. O nierówności stanowisk Wisły i Brennicy świadczy fakt że dużo uznanych muszkarzy wyzerowało swoje sektory, mam nadzieję że organizator na przyszłe zawody wyciągnie poprawne wnioski.

 


4.5
Oceń
(14 głosów)

 

Muchowe Zawody Grand Prix Polski Wisła-Brennica 2010 - opinie i komentarze

romazdaromazda
0
I to jest relacja z zawodów! 5 na wejście! Łowiłem w tym roku na Wiśle, na Pucharze Wydry. Rewelacji nie było i wszyscy zastanawiali sie jak będzie na GP. Z relacji kolegów którzy startowali w gp wynikało dokładnie to samo co w powyższym opisie. Najlepszy zawodnik z Bystrzycy uplasował się w okolicy 50 miejsca. Na pocieszenie złowił pstrąga 62 cm. Łowił na ''pedałka'' prowadzonego jak mokrą muchę.
(2010-05-03 09:15)

skomentuj ten artykuł