Multiplikator - czy warto go mieć?

/ 14 komentarzy

-Ładne to, i owszem.Tylko cholernie trudno się tym posługiwać.
Oto częste opinie o multiplikatorach, wygłaszane przez wędkarzy preferujących kołowrotki o stalej szpuli.
Ten i ów doda jeszcze, że takie cacko to sobie lepiej położyc na półce obok kryształów.
Pytam sam siebie , czy te obiegowe poglądy są słuszne ?
W jakimś stopniu-tak.
Prawdą jest, że w przypadku kolowrotka o stałej szpuli, nawet początkujący wędkarz po paru godzinach rzucania robi zdecydowane postępy, z multiplikatorem natomiast mają kłopoty bardziej doświadczeni wędkarze ,którzy spędzili już wiele godzin na spiningowaniu popularnym sprzętem.

Ten zarzut podnoszony bywa najczęściej. Faktycznie, dla nowicjusza taki kołowrotek bywa trudniejszy w obsłudze.
Celne rzuty nie od razu wychodzą, zdarzają się też częściej splątania żyłki na szpuli. ALE TO TYLKO SPRAWA TRENINGU.
Z czasem, nie wiadomo kiedy, okaże się, że rzuty multiplikatorem wcale nie muszą byc krótsze , czy mniej celne, jak twierdzą oponenci.
Jeśli o mnie chodzi, to uważam, że przy rzutach płaskich nad wodą, forhendem(prawą ręką od prawej) o wiele latwiej mulitiplem precyzyjnie kontrolować długość rzutu.
Ma to kapitalne znaczenie np. wówczas gdy rzucam błystką z łodzi pod brzeg, krzaki, itp.
Wówczas błystka leci nisko nad wodą i z łatwościa idzie przyhamowac wybieg żyłki. Gorzej natomiast z rzutami bekhendem, tj. wykonywanymi prawą ręką od lewej.
Nie udają się też zupełnie rzuty spod siebie. i tu bezsprzeczną przewage ma kolowrotek o stałej szpuli.

Na uzyskiwanie odpowiedniej odległości i celności ma wpływ ciężar sztucznej przynety. W praktyce multiplikatora nie stosuje się raczej do rzucania bardzo lekkimi przynętami.
Tak uważam, choć znane firmy wędkarskie zalecają stosowanie tych kołowrotków, proponując w tym celu najlżejsze modele.
Osobiście nie mam do tego przekonania.
Do czego w takim razie nadaje się najlepiej multiplikator ?
Zakładam go przede wszystkim, gdy łowie dużymi woblerami i błystkami o wadze od 20 gram. Zaletą i przewagą multiplikatora jest to, że można z powodzeniem stosować nieco grubsze żyłki, bez obawy, że odbije się to na długości i celności rzutu.
Następną zaletą jest też, że nie skręca on żyłki, a tym samym przedłuża jej trwałość, a nam oszczędza nerwów. Jest to rezultat ustawienia szpuli w osi wędziska, a nie poprzecznie, co ma miejsce we wszystkich kołowrotkach o stałej szpuli.
Owo poprzeczne ustawienie szpuli i zesnuwanie się żyłki zwojami odbija sie na odległości rzutu ( szczególnie z grubszą żyłka), żyłka bowiem "dławi" się i wyhamowuje w przelotkach.
Mankament ten nie występuje w muliplikatorach, z którymi żyłka ułożona równo rozprowadzającym wodzikiem da się lekko odwijać nie "dławiąc" się w przelotkach.

Kolejnym plusem jest ich mocna konstrukcja. Prawie każdy użytkownik "stałych szpuli" wie z własnych doświadczeń, jaką piętą Achillesa jest przeniesienie napędu z zębatki na poprzecznie ustawioną oś ślimaka, a także pękające sprężynki kabłączka. Więc wątku nie rozwijam.
Zalety multiplikatora dają o sobie znać w przypadku łowienia dużymi przynętami a także podczas holu dużych ryb.
Dlatego właśnie nadają sie one do polowów ryb morskich i dobrze je zabrać na dorszową wyprawe.
Doskonale słóżą również do łowienia na ciężką gruntówke jak i na żywca. Precyzyjne ustawienie hamulca -w zależności od ciężaru wyrzucanej przynęty- eliminuje w znacznym stopniu możliwoścć splątania żyłki. Przekładnia zwielokrotniająca obroty szpuli umożliwia szybsze zwijanie niż w zwykłych kołowrotkach.To też istotna zaleta.
Jak się łatwo przekonać wertując katalogi producentów sprzętu i pisma wedkarskie , lekkie muliplikatory do łowienia w wodach śródlądowych mają sie znakomicie i nie są wcale wypierane przez kolowrotki o szpuli nieruchomej. Ich zwolennikami są głównie wędkarze w Stanach, Wielkiej Brytani, Szwecji ,Norwegi itd.
Dobrej jakości multiplikator powinien mieć kilka niezależnie od siebie działających systemów hamowania.Konieczny jest zwykły hamulec (i ewentualnie terkotka) służący do zwiększenia oporu odkręcajacej się szpuli, kiedy ryba próbuje uciekac. Inne hamulce mają uniemożliwić splątanie żyłki w czasie wyrzutu.
Stosowany jest więc zwykły hamulec dociskowy, który reguluje lekkość obracania się szpuli.Po za tym w wielu typach stosuje sie tzw. hamulce odśrodkowe, zwiększające automatycznie siłe hamowania w przypadku zbyt szybko obracającej się szpuli podczas zarzucania.
Przydatnym "bajerkiem" są liczniki rejestrujące w metrach ilość wyciągniętej żyłki. Dzięki temu mamy dokładną informację w jakiej odległosci od nas ryba pochwyciła przynęte, względnie na jakiej głębokości. Jest to istotne zwłaszcza wtedy, gdy łowimy w toni.

O zaletach multiplikatorów można się przekonać nie zapominając o konieczności komplementarności całego zestawu tj. wędziska z kołowrotkiem. Do tego kołowrotka stosuje sie bowiem nieco inny typ wędzisk (z hakiem), ktory przytrzymujemy wskazującym palcem podczas rzutu. Można oczywiście posługiwac sie tradycyjnymi wędkami z wiekszymi przelotkami i tradycyjnym zamocowaniem kolowrotka, ale powoduje to w praktyce, że wędka ślizga sie w dłoni.Natomiast wędzisko z hakiem umożliwia pewny chwyt.

Na koniec jeszcze jedna uwaga: w podręcznikach i katalogach zaleca sie po wykonaniu rzutu, przełozenie wędziska w pozycji kolowrotkiem do góry. Ja tak nie robię, wydaje mi sie, że po pierwsze wędka z kołowrotkiem na dole jest znacznie lepiej wyważona, po drugie - wybiegająca przez przelotki żyłka , przy wygiętym wędzisku ( hol ryby,ewentualnie zaczep)opiera sie wyłącznie o przelotki, nie trze zaś o wędzisko . A to niestety zdaża się w przypadku zalecanego przez "literature fachową", trzymania kołowrotka w pozycji nie pod, lecz nad kijem.


Jeśli ktoś dziś jednak z konieczności dyktowanej np. zawartościa portfela musi ograniczyć swoje wedkarskie(spiningowe) hobby do posiadania tylko jednego wędziska i kołowrotka, to moim zdaniem tym jedynym na pewno nie powinien być multiplikator, lecz kołowrotek bardziej uniwersalny o stalej szpuli.
Natomiast u tych bardziej zasobnych i zarażonych bakcylem spiningowania- multiplikator powinien sie znaleźć.

Pozdrawiam.

 


3.9
Oceń
(66 głosów)

 

Multiplikator - czy warto go mieć? - opinie i komentarze

pstrag222pstrag222
0
Sam chciałem miec kiedyś multiplikator, ale pózniej stwierdziłem ze nie mam takiej potrzeby na moich łowiskach,ale widze ,ze ten wpis napewno sie przyda wedkarzom.
za wpis zostawiam ***** i pzdr. pstrag222
(2011-10-16 19:28)
konio1305konio1305
0
(cytat)Na koniec jeszcze jedna uwaga: w podręcznikach i katalogach zaleca sie po wykonaniu rzutu, przełozenie wędziska w pozycji kolowrotkiem do góry. Ja tak nie robię, wydaje mi sie, że po pierwsze wędka z kołowrotkiem na dole jest znacznie lepiej wyważona, po drugie - wybiegająca przez przelotki żyłka , przy wygiętym wędzisku ( hol ryby,ewentualnie zaczep)opiera sie wyłącznie o przelotki, nie trze zaś o wędzisko . A to niestety zdaża się w przypadku zalecanego przez "literature fachową", trzymania kołowrotka w pozycji nie pod, lecz nad kijem.

Totalna bzdura z tym odwracaniem wędki... rzuty jak i prowadzenie przynęt wykonuje się zawsze z kołowrotkiem "u góry". Stwierdzam, że kolega nie miał do czynienia z castingiem w ogóle nad wodą.

Zaraziłem się castingiem 6 lat temu i pozostaję mu wierny do dziś...między bajki można wsadzić wielkie trudności w opanowaniu rzutów multiplikatorem.

Gwarantuję, że dobrze sparowany kijek z multikiem przyniesie szybkie efekty w postaci rzutów o przyzwoitej odległości... co znaczy szybkie... wystarczy max 10h nad wodą w skupieniu.
Nowicjuszom polecam rzuty dobrze lotnymi wabikami o średniej wadze w stosunku do cw wędziska. np. wędka do 40g wabik np. główka 25g + 8-10 cm guma.

W necie jest mnóstwo info jak ustawiać multik podczas rzutów.

Dla niedowiarków... używam kijków z pazurem (lub jak wyżej z hakiem) przy połowie pstrąga, okoni,sandaczy i szczupaków po głowacicę i sumy. Nie chcę się rozpisywać na temat ilości zalet, ale jeśli po 15 latach łowienia bardziej doceniam multik od stałej szpuli, no i większość wędkarzy łowi na to cudo w USA to coś w tym musi być. Warto na pewno spróbować polecam.

Aha nie jest tak, że nie mam co robić z pieniążkami. to nie jest wcale tak duży wydatek...

Pozdrawiam
Konrad

(2011-10-18 22:52)
Kristofer1Kristofer1
0
jakiś czas temu kupiłem okuma baitcaster i leży ponieważ zraziłem się pierwszymi rzutami multikiem,myślę że za jakiś czas znowu popróbuje i będzie lepiej
(2011-11-09 23:52)
JASIEK522JASIEK522
0
Też zaczynałem od okumy baitcaster tak mnie wzięło że teraz nie wyobrażam sobie innej metody jak casting.
(2012-01-05 21:22)
zwojcianiec zwojcianiec
0
Bardzo ładnie i szczegółowo opisane działanie multiplikatora. Autorowi serdeczne podziekowania (2012-02-11 15:27)
toms72toms72
0
Ja castingiem zaraziłem się ok 1,5 roku temu. Co do wydatu można trafić naprawdę przyzwoite multiki w dobrej cenie. Aktualnie mam jeden zestaw ze stałą czpulą (UL). Reszta to multiki zarówno UL pod okonia czy jazia, jak i mocniejsze multiki na szczupaka czy sandacza. Na dorsza oczywiście również multik, w połączeniu z dobrze dobranym kijem nie ma porównania z klasycznym zestawem. Ważnym elementem "kija z pazurem" jest lepsze wyczuwanie pracy przynęty, no i brania. Pierwszy raz gdy miałem branie na zestaw z multiplikatorem wrażenie oszołamiające. (2012-03-02 14:38)
Snoopy1979Snoopy1979
0
Mam kija Jaxon ORION 270cm/15-65g i chciałbym do niego dokupić multiplikator, tylko nie wiem jaki - proszę o poradę. Łowie na Wiśle i zalewach u mnie to są Brody i Wióry. Cenowo nie drogi do 250 zł. z góry dzięki. A metoda spining. (2012-04-08 12:45)
Mirek1064Mirek1064
0
wędkuję od  30 lat ,mam multiki ( ba nawet kilka ) i jeszcze nie próbowałem łowić z kołowrotkiem pod wędka ! to jakaś bzdura !!!!!! kołowrotek nad wędką a kciukiem prawej ręki hamujemy wysnuwanie linki !   polecam metodę dla cierpliwych i chcących się nauczyć czegoś nowego ! Mirek (2012-05-03 19:55)
MefokillerMefokiller
0
Juz pisalem o multikach w moim blogu.Oprocz muszkarstwa na drugim miejscu stoi Baitcaster.Lowie juz kupe lat i nie mam z tym problemow.Kablaki to nie dla mnie.Mefokiller (2012-05-08 22:04)
PiernikTorunskiPiernikTorunski
0
No cóż, po wpisach widać ze metoda jednak sie sprawdza i można sie nauczyć, może warto już teraz kupić ??? Koledze jednak pragne podziękować za przyblizeńie tematu, pzdr. (2012-05-21 23:52)
owczarkiowczarki
0
warte podpatrzenia (2012-05-27 22:08)
walencja8205walencja8205
0
Witam,tak czytając ten opis tego sprzętu,to myślę że na połów z gruntu na większe ryby z powodzeniem się nada,chodzi mi o łowienie z gruntu,np suma,myślę że bedzie lepszy od zwykłych kołowrotków?chyba że się myle? Pozdrawiam (2012-10-25 19:19)
Lin1992Lin1992
0
Fajnie opisane. (2012-11-12 10:51)
slawekkiel17slawekkiel17
0
Bardzi ciekawy i bardzo trudny temat do opisania. To tak jak z samochodami Ford i Ferrari, oba przemieszczaja sie... ale jak !!!. Podobnie jest, moim zdaniem z "Multkami".
Same juz multiplikatory trzeba podzielic na modele zwykle, sredniej jakosci i te ktorymi mozna bardzo duzo zrobic. Wazny punkt, multek czuje wiecej niz kolowrotek ze stala szpula. To przyznaja Ci ktorzy juz wkrecili sie w temat. Jeszcze raz podkreslam bardzo ciezki i niewygodny temat, ale  dobrze opracowany. Pozdrawiam Slawek
(2013-01-11 11:37)

skomentuj ten artykuł