Na kłopoty... obrotówka!

/ 18 komentarzy / 10 zdjęć


Kolejna odsłona tej nieco już wygasłej ostatnimi czasy fascynacji miała miejsce w okolicznościach dosyć przypadkowych... 

W pierwszych dniach maja przemierzając wzdłuż i wszerz taflę jednego z moich jeziorek próbowałem kusić cętkowanego drapieżnika. Początek sezonu zobowiązuje! Niestety chyba tylko mnie... Szczupaki kompletnie zawiodły ale to żadna nowość. Po przerzuceniu wszystkiego co przygotowałem na pohybel zębaczom ( a było tego dobrych kilka kilogramów ) i przepłynięciu bodaj wszystkich obiecujących miejscówek byłem bliski rozpaczy... Wspaniałe wizje emocjonujących pojedynków z okazami, które pielęgnowałem w podświadomości przez całą zimę stały się tak odległe i nierealne jakbym marzył co najmniej o locie na Marsa a nie tylko o złowieniu pospolitej bądź co bądź w naszych wodach ryby. 

Zawiodły jerki, woblery, gumy a nawet wahadła! Straciłem inicjatywę... W akcie desperacji przeszukując torbę z przynętami natknąłem się na małe pudełeczko z kilkoma obrotówkami i niewiele myśląc wybrałem spośród nich "trójkę" w kolorze "black fury". Owszem, używam czasem obrotówek polując na szczupaki ale są to blaszyska ogromne i dedykowane tej właśnie rybie potrafią dać także pięknego okonia. 

Pierwsze rzuty nie dają rezultatu jednak już w kilku następnych worek się rozwiązuje i zaczyna się hol za holem! Nie są to wprawdzie upragnione szczupaki lecz niewielkie okonie ale frajda niesamowita! Mimo zbyt mocnego sprzętu rybki wspaniale rekompensują mi dotychczasowe bezowocne łowy. Z ciekawości zmieniam błystkę na srebrną w czerwone pasy gdy tylko brania nieco słabną i szaleństwo trwa w najlepsze. Doświadczam deja vu...

Przecież to żadne odkrycie! Tak łowiłem okonie kilkanaście lat temu nawet gdy w powszechnym użyciu pojawiły się już silikonowe przynęty. Obrotówki były moją ukochaną przynętą także na klenie i w ogóle stanowiły "trzon uderzeniowy" mojego arsenału. Co się zatem stało? Postęp? Moda? Cóż, sam nie wiem... Po prostu popłynąłem z prądem zafascynowany łownością gumek, woblerów i innych wynalazków, które dziś wypełniają moją torbę i robią wyłącznie za bagaż...  Nie zamierzam dewaluować skuteczności woblerów, jerków czy gum ale popełniając "grzech pychy" ufny w ich nieograniczone możliwości przestałem zwracać uwagę na niepozorne błystki  dzięki którym wyjąłem z wody wiele wspaniałych ryb.

Ten sezon jest dla mnie erą renesansu błystki obrotowej. Niemal na każdym wyjeździe przekonuję się, że dobra wirówka warta jest każdej ceny! Teraz one rządzą i tak pozostanie zapewne do pierwszych chłodów. Faworyzowane przeze mnie gumy nie dają nawet okonka choć wiem, że jesienia pokażą pazur! Obecnie mamy jednak ciepłą porę roku i obrotówka nie ma sobie równych na moich wodach. Przyznaję, że w rzekach sięgam po nie rzadziej bo mają irytującą skłonność do skręcania żyłki zwłaszcza gdy prowadzi się je pod prąd. Nie mniej skutecznością często biją na głowę najłowniejsze woblery! W wodach stojących penetruję nimi wszystkie warstwy wody w zależności od okoliczności. Okoń to zawzięty łowca i nie przepuści silnie drażniącej linię boczną potencjalnej ofiary! Piszę celowo o okoniu bo w tym sezonie szczupaki są w moich łowiskach odporne na wszystko... a JEDYNY jaki mi się trafił wziął właśnie na wirówkę... 

Głównymi gatunkami na które teraz poluję są okoń i kleń oraz jaź. Garbusy kochają błystki w kolorach "black fury" ( czarna paletka w żółte kropki), srebrna w czerwone pasy, złota oraz wszelkie wariacje odcieni srebra z brokatem. Klenie zaś oprócz powyższych upodobały sobie także kolor zielony, który sprawdza mi się także w kolorystyce woblerów i smużaków dedykowanych tym rybom. Swojego największego jazia złowiłem właśnie na obrotówkę w kolorze srebra... Czasem dobra będzie też barwa czarna a nawet czerwona - trzeba eksperymentować. W obrotówki wali w zasadzie wszystko co żyje w wielkiej rzece. Nietrudno zatem o zaskakujący przyłów. Można tu stosować modele z przeciążonym korpusem co pozwala rzucić dalej i poprowadzić głębiej w silnym nurcie. Rynek jest gotów sprostać naszym oczekiwaniom...

W tym miejscu muszę jednak przestrzec przed zakupem błystek których pochodzenia nie znamy. To niewyobrażalne jak wiele nic nie wartych bubli zalega na sklepowych półkach! Kiepskie kotwice to najmniejszy z grzechów jakie notorycznie popełniaja producenci tych przynęt. Najczęściej pozornie idealnie wykonane błystki po prostu nie wirują i już! Przerażające jest to, że nawet "markowe" blaszki bywają zwykłym chłamem... Najgorzej jest z najmniejszymi modelami - tu trzeba mieć fart by trafić coś niezawodnego i to wcale nie w segmencie "do 5 zł" ale nawet przy dwukrotności tej ceny! Dlatego jeśli mam już taką "perełkę", której skrzydełko wpada w uwodzicielskie wibracje tuż po zetknięciu z powierzchnią wody to włażę po nią w najgorsze rzeczne zaczepy bo wiem, że warta jest stokroć więcej niż za nią zapłaciłem...

Warto wyselekcjonować kilka, kilkanaście ulubionych, sprawdzonych, dobrze pracujących i łownych błystek żeby mieć z nich pociechę nad wodą. Jest to często "droga przez mękę" i spory wydatek ale ten trud się z pewnością opłaci. W mojej kamizelce w tym sezonie nie zabraknie pudełka z błystkami przynajmniej do października kiedy gumki wrócą do łask. Czasem warto wrócić do starych i sprawdzonych rozwiązań bo jak życie pokazuje ich fenomen nie wziął się znikąd. Długo można byłoby pisać o tej świetnej i trochę zapomnianej przynęcie, o sposobach jej prowadzenia w różnych warunkach ( nie tylko jednostajnie), o technikach prezentacji oraz wszelkich aspektach ich zastosowania ale byłby to materiał tak obszerny, że wykraczałby poza ramy tego artykułu. Zainteresowani tematem z pewnością znajdą wiele informacji na ten temat w wędkarskiej prasie czy w sieci. Serdecznie namawiam i zachęcam do tego abyście dali szansę obrotówce bo może odpłacić Wam przepiękną dawką emocji.  Niech się kręci! :-)

 


5
Oceń
(22 głosów)

 

Na kłopoty... obrotówka! - opinie i komentarze

HusqvarnaHusqvarna
0
To z bublami niestety prawdziwe, muszę dodać, że zdecydowanie trudniej ustrzelić niepracujący złomek, jeśli wybieramy coś ze skrzydełkiem typu Long. Zazwyczaj pracują lepiej. (2015-07-13 02:58)
ryukon1975ryukon1975
0
Słusznie, czasem wędkarze trzymają się twardo przynęt które im dawały ryby w przeszłości i ślepo w nie wierzą, jednak gdy ryba na nie bierze trzeba dać szanse innym wabikom a różności się znajdują i poniewierają czasem od lat w pudełkach spinningistów. (2015-07-13 08:06)
marciin 2424marciin 2424
0
Obrotówki zawsze były i będą w moim arsenale są nie zawodne jeśli chodzi o klenia ,okonia ,czy szczupłego ,chodź ostatnimi czasy okoń i kleń jakoś się pogniewał ,a może jest go po prostu coraz mniej w moich łowiskach co niestety jest bardzo prawdopodobne . Pozdrawiam i ***** :) (2015-07-13 16:55)
Pike000Pike000
0
Ja ostatnio nabyłem obrotóweczkę żółtą w czerwone kropki malutka 3g i jest rewelacyjna padają na nią i okonie a nawet szczupaczki podchodzące pod wymiar :) (2015-07-14 19:23)
w6i6e6w6i6e6
0
Ja ostatnio polubiłem wirówki handmade. Są droższe niż meppsy, ale za to praca... bajka :-) (2015-07-14 20:15)
marek-debickimarek-debicki
0
Dobrej jakości wirówka potrafi, we wprawnych rękach zdziałać wiele. Potwierdzam zdecydowanie spostrzeżenia Piotra. Ich niezawodność potwierdziła się po raz kolejny, podczas mojego ostatniego popołudniowego wypadu nad jezioro. Pozdrwiam (2015-07-14 21:00)
gamer19966gamer19966
0
Najlepsze obrotówki to oczywiście handmade biją nawet na głowę meppsy. Dobre obrotówki są Piotra Lipca. Ja osobiście nie używam obrotówek jeśli chodzi o ryby zębate tylko gumisie na okonia czasami założę, ale nie lubię bo skręcają linke. (2015-07-15 11:01)
sirbernoldisirbernoldi
0
W weekend byłem nad wodą , taki spontaniczny wypad z teleskopowym spiningiem(nie przeszkadza w bagażniku). Przez 2 godziny czesałem wodę wszystkim co miałem. Kopyta duże , kopyta małe, Savagear węgorz , okoniowe twistery, powierzchniowe popki i nic. na sam koniec założyłem obrotóweczkę cormorana (srebrno czerwoną) w drugim rzucie okonek.(jest dobrze nie wrócę o kiju) kilka następnych rzutów i szczupaczek się trafił. Bez wymiaru ale cieszył bardzo.(wszak to woda PZW) Także teraz do sklepu uzupełnić arsenał obrotówek i nad wodę. (2015-07-15 12:33)
ChmieloosChmieloos
0
a ja na okonie polecam cykady ! od 3 do 6cm srebrne (czyste) są najlepsze - okoń za okoniem a wraz z rozmiarem cykad rosną sztuki na nie złowione ... gumy, wobki i blaszki poszły na długie tygodnie w odstawkę ... na swoich miejscówkach robiąc test pierwszych rzutów nie rzadko zdarza mi się 5/5 czyli pięć sztuk w pięciu wykonanych kolejno rzutach .... POLECAM (2015-07-15 14:10)
luxxxisluxxxis
0
Taki powrót do korzeni jest często strzałem w 10-tkę.Wody pod presją,guma za gumą tnie wodę,woblery chodzą stadami a w osłupienie wprawia zwykła np Kalewa bo szczupak jej już nie zna...Obrotówki trzeba mieć,ich czas nieprzeminie,mogą mieć słabsze okresy ale noszenie ich w pudle wynagrodzi wszystko-napewno. (2015-07-15 14:17)
barrakuda81barrakuda81
0
Mała uwaga w temacie obrotówek - dziś wyleczyłem się skutecznie ze stosowania małych ( nr."0" i "1" ) effzettów D.A.M. Od początku mojej spinningowej przygody były dla mnie synonimem obrotówki doskonałej bo kiedyś faktycznie takie były. Dziś pracują poprawnie w wodzie stojącej tylko od nr. "2" w górę. Szkoda.. Wywaliłem trochę kasy w błoto na te najmniejsze ale zapewniam siebie ( i firmę D.A.M że to się już nie powtórzy:-) ). Kiedyś zerówka czy jedynka tak kręciła nawet w stojącej wodzie że czuć było b. wyraźnie jej pracę dziś jako tako spisują się te jedynki które maja paletkę w kształcie listka wierzby ale do dawnej pracy daleko.Tak umarła legenda..,a napisali "made in Poland" . (2015-07-15 20:41)
kabankaban
0
Po wielu latach spininngowania też wracam często do żelaza rezygnując z silikonu. Przy małych firmowych obrotówkach powiedzmy nr 0 lub 00 wymieniam strzemiączka bo te ze złożonej blaszki to niewypał. Bywały dni, że klenie olewały wszelakie woblery a mały long czynił cuda. Małe wahadełko też jest fajne. Pozdrowionka. (2015-07-15 20:46)
Pike000Pike000
0
Chmieloos-cykady zgadzam się mam spinmada srebrna i żółto pomarańczowa kolory genialne 5-9g. (2015-07-15 20:47)
rysiek38rysiek38
0
Obrotówka była zawsze dla mnie "ostatnią deską ratunku"a zwłaszcza mepsik z sześciokątnym korpusem lub dam .niestety obecny sprzęt nawet nie leżał obok orginału i tak jak wyżej napisano made in **** znaczy chyba tylko kraj pochodzenia hurtowego pośrednika (2015-07-15 22:43)
Jakub WośJakub Woś
0
Dziś dwie godzinki z lekkim spinem. Właśnie na obrotowki effzety 1 i 2 padł kleń, 9 szczupaczków i 20 okonków. Niestety szczupaczki bez wymiaru. (2015-07-16 00:05)
BlankiBlanki
0
W dwie godziny takie połowy ? To tylko pogratulować umiejętności i akwenu kolego Ras al Ghul. W swoim arsenale mam Mepsy , DAM- y i nasze lokalne hand made. Jak już nic nie działa to Alga 2 z tym że to nie obrotówka. Ostatnio biczowałem wodę z jednym z wykładowców uniwersyteckich który pięknie opowiadał mi o zachowaniu i zwyczajach żywieniowych drapieżników i pokazał mi obrotówki które miał niezmienne od 20 lat a może i więcej. Obrotówki były są i będą a gumki ..... gumki też. (2015-07-16 16:52)
pstrag222pstrag222
0
Obrotówki nie raz okazywały się ostatnią deska ratunku. ***** (2015-07-19 19:49)
biker1biker1
0
Witam ten sezon tylko i wyłącznie poświęciłem okoniowi, kleniowi obrotówki i woblerki nie zastąpione (2015-09-06 16:28)

skomentuj ten artykuł