Na rybki


Pewnego dnia, a prawdę mówiąc nocą bo byłem na nocnej zmianie w pracy,w chwilach wolnym rozmawialiśmy z kolegą o rybkach,na co łapać czym nęcić żeby skutki i wyniki były dobre,tak od słowa do słowa doradzaliśmy sobie na co by tu jeszcze można spróbować i jaka to musiała by być przynęta,różne przychodziły nam pomysły do głowy nieraz poparte były śmiechem. Ale parę sposobów udało się nam wy myśleć więc mieliśmy przynętę do wypróbowania,ale co z tego powiedział kolega jak niema pogody tylko leje i leje, ja na to bez namysłu odpowiedziałem co się martwisz jak nie przestanie za dzień lub dwa to i tak wypróbujemy, przecież mam namiot i parasol deszcz nam nie przeszkadza możemy się wybrać na zasiadkę karpiową , kumpel przyznał mi rację i dodał przecież z cukru nie jesteśmy to co nam się stanie, no właśnie dodałem od siebie to jak byśmy byli umówieni co nie.

Nad ranem kumpel przyszedł do mnie,na stanowisko pracy i mówi tato(tak się do siebie zwracamy)deszcz przestaje padać,odparłem zauważyłem!!to chyba będziemy mogli prędzej wybrać się na zasiadkę.Po skończonej pracy deszcz już nie padał,więc szybko się przebraliśmy i umówieni że jedziemy na ryby pojechaliśmy do domu po sprzęt i przygotować ja przynętę on zanętę.O godz.7.30 byliśmy nad wodą,po szybkim zmontowanie wędek i zanęceniu zaczynamy wędkować ja posyłam swoje zestawy na odległość 10/15m na jednym mam kulę krabową z czerwonym a na drugim kukurydzę z białym,po niecałych 30 min mam branie zacinam jest odpowiadam do kumpla,po szybkim holu jest w mojej ręce karpik tak na ok 36cm.do wody i zajmuję się montowaniem zestawu i powtórne zarzucenie,no pogoda jak na razie nam sprzyjała i branka chyba się zaczęły więc byliśmy zadowoleni jeszcze tylko żeby coś większego się w trafiło to było by super.W oczekiwaniu na kolejne branie,montujemy następne zestawy te do sprawdzenia,w trakcie kolega ma branie podrywa się zacina jest!okrzyk pada z jego ust podbieram karpik taki 40cm.no tato 1:0 dla ciebie.

Zaproponowałem kawkę i oczekujemy co będzie dalej,długo nie trwało parę łyków i zacinam jest delikatny hol bo coś większego,od powiadam do kolegi to chyba amur i to ładny,podciągam bliżej okazuje się że miałem rację 50cm miara wiadoma do wody,zarzucam zestaw z tą przynętą do sprawdzenia i przy kawie dalej oczekujemy brań,chyba na tym się nie skończy mówię do taty- odpowiedz oby nie,czekamy?długo nie następuje branie ani u mnie ani u niego i jeszcze zaczyna padać deszcz,chyba ten amur wypłoszył nam ryby-nie to nie on odpowiadam i czekamy dalej zaczynam rozkładać parasol bo coraz mocniej zaczyna padać,mówię do kumpla czekamy jeszcze godzinkę i zwijamy sprzęt trzeba się przespać.

Gdzieś po 30min. zaczynamy zwijać sprzęt,zwinąłem jedną wędkę chowałem do pokrowca i w tym czasie mam odjazd podbiegam do wędki zacinam hamulec zaczyna grać więc lekko dokręcam,zaczynam hol delikatnie powolutku zaczynam podciągać do brzegu trochę muruje w dno ale idzie w moją stronę,po krótkiej chwili ląduje w podbieraku,szybkie mierzenie-warzenie karpik 60cm 4.5kg gratulacje od taty karpik do wody,a my szybko zwijamy resztę sprzętu bo zaczęła się z małego deszczu ulewa,szkoda może jeszcze byśmy coś złapali ale mówi się trudno z resztą ja nie miałem zmarnowanego wypadu na ryby,a karpik wziął na kulkę z kaszy manny z miodem rzepakowym.

bacik65

 


4.1
Oceń
(15 głosów)

 

Na rybki - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł