Zaloguj się do konta

Na wpół wegetariański protoplasta twistera

Właśnie niedawno temu dotarłem do domu po krótkim wypadzie ze spinem a że to
drugi dzień świąt więc podjadam sobie małe co nie co czytając Wasze blogi a
zwłaszcza te opisujące przygody z przed wielu lat i nagle zdałem sobie sprawę z tego że być może
wykorzystałem "Twistera"zanim w ogóle trafił na nasz rynek....
...Był to początek lat osiemdziesiątych -dokładnie nie pamiętam w każdym razie byłem wtedy już posiadaczem
radzieckiego teleskopu z "niezawodnym"delfinem 4 i jak nieraz diabeł mnie pokusił to zamiast w szkole to wylądowałem na łowisku.
Był to stawik ok2ha z pomostami i dość szerokim pasem trzcin.
Nastawiłem się na spławik (mój jedyny kolec jeżozwierza),na przynętę oczywiście świeża bułka z tym że ołowik zaraz pod spławikiem
a grunt spory tak by zestaw swobodnie opadał i właśnie wtedy jedynie były brania (wzdręgi ,płotki i leszczyki)
Bawiąc się tak z białorybem zauważyłem że co chwile z pod pomostu wychylają się całkiem przyzwoite okonie ale co z tego jak nic na drapieżnika nie miałem
Patrze na brzeg,kij na bok ,kozik do ręki i poszukiwanie jakiegoś robala no i tu totalna porażka -ani jednego tak sucho czyli po łapkach ale ?...
mam kanapkę i jabłuszko do "szkoły"i naszło mnie natchnienie.
Kawałek kiełbaski na hak + pasek czerwonej skórki z jabłka przeciągniety wzdłuż pomostu czynił cuda aż dziw ze dopiero dziś skojarzyłem to z Twisterkiem
Tu pewnie zwolennicy metody złów i wypuść mnie docenią bo wszystkie rybki odzyskały wolność bo jak tu wrócić ze "szkoły" z rybami
z kijami nie było problemu bo miałem skrytkę
POŁAMANIA

Opinie (2)

zbynio 33

Rysiek kombinator z Ciebie ;) ***** pozdro:) [2013-12-26 20:28]

Piotr 100574

***** [2015-07-07 18:50]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej