Naprawa przyponu wolframowego na gorąco

/ 15 komentarzy / 9 zdjęć


Naprawa przyponu wolframowego na gorąco
Dzisiejszy wieczór spędzam na przygotowaniach do kolejnego wypadu spinningowego i oczywiście przeglądzie sprzętu i akcesoriów wędkarskich. Wszystko gra jedynie po raz kolejny nie daje mi spokoju kilka poskręcanych, aczkolwiek dalej solidnych przyponów wolframowych. Pierwszy raz założone, mały zaczep, przynęta wypięta, jednak końcówka lub większy element przyponu poskręcany. Podczepiony do w miarę ciężkiej główki jiggowej da się jeszcze poprowadzić, ale nie jest to pełnia szczęścia. Kończyłem techniku mechaniczne o specjalności obróbka skrawaniem i nagle olśnienie. Jak to będzie wyglądało po obróbce cieplnej. Małe nagrzewanie, hartowanie i później może wyżarzanie. Niezbędne były szczypce, palnik, strumień zimnej wody io chwila cierpliwości. Silny palnik podgrzewa skręcony element do czerwoności pod napięciem w szczypcach. Szybkie chłodzenie pod zimną wodą (pod kranem lub w specjalnej rynience) i okazuje się, że nawet najsilniejsze skręcenie da się w znacznej części wyeliminować. Myślę, że efekt przerósł najśmielsze oczekiwania i jeżeli nawet spadliśmy z wytrzymałości np. 8kg na 4kg było warto.

 


4.2
Oceń
(43 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 0)




Naprawa przyponu wolframowego na gorąco - opinie i komentarze

wiekla42wiekla42
0
Jestem pełen podziwu za pomysłowość oraz pracowitość. A tym bardziej jak się jutro okaże, że właśnie te przypony będą miały wpływ na sukcesy. Pozdrawiam i zasłużone *****.
(2011-11-18 01:23)
obcy91obcy91
0
*****! Nie wpadłbym szczerze mówiąc na to... a powiedz czy nie plączą Ci się przypony (kilka sztuk) w jednym woreczku?
(2011-11-18 09:30)
ryukon1975ryukon1975
0
Mi się nie plączą Marku,bo nigdy nie trzymam w jednym więcej jak dwie sztuki czyli tak jak są zapakowane oryginalnie w handlu.
Zaletą takiego przechowania jest dobry stan przyponów i oszczędność czasu nad wodą który musiałbym przeznaczyć na ich rozplątywanie.Nie zajmuje to miejsca ,nie jest ciężkie a nie tracę kasy na kupowanie nowych.
(2011-11-18 12:30)
Franek1987Franek1987
0

Sam nieraz mam problem z skręconymi przyponami , warto spróbować twojego patentu . Zostawiam 5 i pozdrawiam .

(2011-11-18 15:15)
troctroc
0
Ale nigdy nie ma pewności że wytrzymałość spadnie do 2kg lub mniej- osobiście jestem wrogiem tego typu oszczędności- zemści się prędzej czy później......
(2011-11-18 16:24)
marek-debickimarek-debicki
0
Ryszard, dla pewności jutro mogę wytrzymałość przetestować osobiście na Tobie!!!! (2011-11-18 19:01)
troctroc
0
Ha, ha, ha- i tak się zerwie..........
(2011-11-18 19:52)
pawlik832pawlik832
0
Próbowałem tak kiedys prostować cienkie wolframy. Może przy grubszych zdaje to egzamin, ale cienkie strzelają przy kontakcie z płomieniem niestety. (2011-11-18 23:30)
Rybka696Rybka696
0
Pomysł zdaje się prosty ale nie wpadłbym na niego brawo
(2011-11-19 08:38)
blutublutu
0
Witam.Ciekawy pomysł, ale czy temperatura nie wpłynie na jakość.Daję pięć za pomysł i Pozdrawiam.
(2011-11-19 16:26)
camelotcamelot
0
  No ja też kończyłem technikum mechaniczne....Tyle że obróbkę plastyczną metali...                     z tego co pamiętam , to obróbka termiczna wymaga reżimów temperaturowych a o to dość trudno w domowych warunkach ... po za tym wolfram to nie stal  ... więc patrzę na ten eksperyment raczej sceptycznie ....Ale mimo wszystko życzę powodzenia ! (2011-11-19 19:03)
FarelFarel
0
Metoda skuteczna, ale dlatego, że podgrzewając materiał uplastyczniłeś go. Dywagacje o hartowaniu, czy nawet o wyżarzaniu nie mają w przypadku wolframu sensu. W przypadku stali procesy te także nie wyprostowały linki, ponieważ prowadzą one do czego innego. To co się wydarzyło to poprostu obróbka plastyczna na gorąco. Pozdrawiam (inżynier materiałowy).
(2011-11-20 10:34)
spinfishspinfish
0
Ciekawy sposób ,ale zapewne po takim zabiegu przypon traci na swojej mocy ,ja to robię  inaczej  bezpośrednio nad wodą .Jeżeli mam poskręcany przypon ,to szukam drzewa z gałęzią może być krzak,  biorę przypon w dwie ręce i przeciągam po gałęzi ,trzymając tak aby ciągle był naprężony. W czasie tego zabiegu też występuje temperatur po przez tarcie .po tym zabiegu trzymam przypon naprężony aż ostygnie .Za zwyczaj to pomaga ,aby sprawdzić  czy jest mocny ,to biorę wagę wędkarską jeden koniec zaczepiam do wagi drugi w szczypce wędkarskie i ciągnę obserwując wagę do jakiej wartości dojdzie , jeżeli wartość jest zbliżona do tej co firma na opakowaniu podaje i w trakcie testu nie pękł to jest O.K Pozdrawiam
(2011-11-24 06:57)
ypman666ypman666
0
spoko wpis daję 5 zaraz będę prostował swoję super rada wcześniej szły na śmieci a teraz luz (2012-03-31 12:37)
kamil0qwekamil0qwe
0
Od dawna prostuję przypony wolframowe nad gazem. Po prostu biorę przypon z obu stron w szczypce i trzymam dotąd aż punkt nad gazem zaczerwieni się, potem przesuwam tak aby równomiernie i stopniowo zaczerwienić całą powierzchnię przyponu, chodzi o to żeby każdy punkt linki przyponowej od zacisku przy krętliku do zacisku przy agrawce był rozgrzany do czerwoności(nie cała linka rozgrzana na raz jednocześnie tylko stopniowo na całej długości linki). Ja jednak nie studzę ich w wodzie tylko trzymam dotąd naprężone aż wystygną, to trwa kilka chwil ponieważ przypon jest cienki i szybko stygnie. Uważam że studzenie w wodzie jest gorszym rozwiązaniem ponieważ metal szybciej stygnie i staje się przez to twardszy, czyli bardziej kruchy i miej wytrzymały. Jednak nie polecam jakiego kolwiek prostowania termicznego ponieważ osłabia to znacznie jego wytrzymałość. Pewnego dnia prostowałem przypony nad gazem jak wyżej napisałem. Następnego dnia wybrałem się na szczupaka, na żywca. Używałem prostowanego przyponu. 2h i nic, w międzyczasie kilka rzutów w inne miejsca, po następnej godzinie i paru rzutach również nic. W końcu jeden rzut, mineło z 5 min, delikatne podtapianie spławika 12g, czekam, spławik się zanurza, po chwili wynurza, później znika na dobre, mija 20s zacinam, czuje że spora sztuka. Hol był siłowy ponieważ było mnóstwo zarośli i zaczepów, ok. 1,5m od brzegu widze go, jest duży ok. 6-7kg, nigdy tak dużego jeszcze nie złowiłem, nagle pyk coś strzeliło, zerwał się. Pierwsza myśl: żyłka nie wytrzymała (0.30mm 12,8kg) patrze co się stało, pękł przypon (dragon surfstrand 1x7 13kg/35cm). Skoro żyłka miała wytrzymałość 12,8kg a przypon większą od żyłki to morał z tego taki: TERMICZNE PROSTOWANIE PRZYPONÓW ZNACZNIE OSŁABIA ICH WYTRZYMAŁOŚĆ. Przez to że pożałowałem niecałe 2,50zł na nowy przypon straciłem mojego rekordowego szczupaka którego powinienem przy tej wytrzymałości żyłki i przyponu wyciągnąć bez problemu. Trochę się rozpisałem, był by z tego mały artykuł:). Pozdrawiam (2012-08-19 15:13)

skomentuj ten artykuł