Nie najlepszy a wystarczający - sprzęt wędkarski.

/ 28 komentarzy

Nie najlepszy a wystarczający

Ostatnio na forum można przeczytać wiele wpisów sprzęt bazarowy vs drogi markowy sprzęt wędkarski. Trochę się nad tymi sporami pochyliłem i zacząłem dumać...

Zanim przejdę do rozważania, który sprzęt rzeczywiście lepszy w skrócie przedstawie historie, która mnie spotkała. Z racji wykonywanej pracy często w okresach letnich przebywałem w ośrodkach wypoczynkowych nad różnymi jeziorami. Jak to nad jeziorem o tej porze roku wszelkie dostępne miejscówki i pomosty łącznie z molo obstawione przez wędkarzy. Na początek upatrzyłem sobie wędkarza, który raz po raz wyciągał leszcze i liny ok 1 kg wagi podczas gdy inni łowili tylko sumiki. Sam obok łowiłem te wszędobylskie sumiki, cały wieczór tylko sumiki, jednym okiem zezując na wędkarza obok. Stwierdziłem, że zapewne ma lepszą miejscówkę i spróbuję rano tam połowić jeśli go nie będzie. Wstałem wcześnie z obawy, że ktoś może zająć miejsce. W drodze na miejscówkę tuż przy niej zobaczyłem ładnie spakowany sprzęt którym łowił ten wędkarz. Sprzęt złożony stał oparty o kosz na śmieci. Przyjrzałem się zestawowi dokładnie. Tandetnie wyglądający teleskopowy kij, plastikowy kołowrotek i czerwona żyłka. Tylko dlaczego tak zostawiony? Czyżby się wędkarz gdzieś spieszył i zapomniał? Na łowisku spotkałem znów tylko sumiki. Od tamtej pory coraz częściej spotykałem taki widok nad jeziorami. Spakowany sprzęt stojący przy koszu na śmieci lub oparty o barierkę tudzież drzewo. Co to mogło u licha znaczyć? Pewnego razu poszedłem do wędkarskiego nad jeziorem opłacić pozwolenie. Do sklepu wpada gość i od progu woła. Najtańszą wędkę na spławik, najtańszy kołowrotek i dodatki. Zaśmiałem się tylko i z zezwoleniem poszedłem na ryby. Wybrałem miejscówkę i zaczynam wielkie wędkowanie. Na hak trafiają ukleje, jazgarze i kiełbie. Po ok godzinie w moim sąsiedztwie pojawia się wędkarz, który kupował najtańszy sprzęt w sklepie. Nie widziałem dokładnie jak montuje zestaw i co zakłada na haczyk bo przysłaniały mi krzaki. Po ok pół godziny miał na koncie już dwa spore liny. A ja nadal „męczyłem” drobnicę. W nocy kiedy zaczynałem mieć dość wyprawy i drobnicy sąsiad miał na koncie trzy liny, kilka leszczy i węgorza. Tak jak i ja postanowił tym wynikiem zakończyć wędkowanie. Spakował sprzęt oparł o drzewo i sprawdził czy nic nie zostawił i maszeruje gdzieś. Zapomniał wędkę! Złapałem kij, dogoniłem go i dumnym głosem oświadczam, że zapomniał sprzętu i mu przyniosłem. Uśmiechnął się tylko pod nosem i powiedział, że mogę go sobie wziąć. Nie jest mu potrzebny. Po prostu kocha łowić i łatwiej mu kupić taki sprzęt wraz z zezwoleniem i wydać 80zł niż wszędzie wozić ze sobą klamoty. Po czym oddalił się a ja stałem jak wryty i zachodziłem w głowę jak może tak po jednym wędkowaniu zostawiać sprzęt?

Łącząc ze sobą te wszystkie doświadczenia, godziny spędzone na forum i zasłyszane wyświechtane już hasło „ nie sprzęt łowi ryby a wędkarz” można dojść do wielu wniosków. Każdy zapewne wyciągnie własne. Ja dochodzę do jednego. Tyle opinii ilu wędkarzy. Nie ma co się spierać, który sprzęt lepszy. Zazwyczaj im droższy tym lepszy. Lepszy projekt, lepsze materiały i lepsze wykonanie. Ale czy zawsze musimy mieć ten najlepszy sprzęt? Czy nie chodzi o to aby mieć sprzęt wystarczający? Wystarczający dla nas aby cieszyć się wędkarstwem i miło spędzić czas? Dla każdego sprzętem wystarczającym będzie inny sprzęt, z innej półki cenowej. Bo i wędkarze są różni.

Są tacy jak Pan Sicina, który co rok reklamuje kolejny niezniszczalny model kołowrotka. Skoro poprzegnie były niezniszczalne po co mu kolejne? Widocznie Jemu przyjemność z wędkarstwa sprawia łowienie i testowanie coraz to nowego sprzętu. Nie byłby w pełni usatysfakcjonowany łowieniem tym samym kołowrotkiem przez lata.

Są tacy co pieszczą swoje stare kołowrotki. Rozkręcają, smarują skręcają i tak z roku na rok. Dla nich największą frajdą jest łowienie ryb na ten sam kołowrotek od wielu lat. 

Są tacy co wędkarstwem nazywają łowienie ryb na własnej produkcji sprzęcie. Dla nich sprzęt sklepowy to tandeta dla mas a wędkarstwo to dążenie do zrobienia kija idealnego. Takiego który zatnie 100 na 100 pstryknięć sandaczowych. 

Są tacy którym wystarczy kij seryjnej produkcji który zatnie 70% pobić. 

Są tacy, którzy kupują bazarowy sprzęt i na niego łowią

Wreszcie są ci którzy kupią sprzęt na dzień , tydzień czy dwa tygodnie wyjazdu i najzwyczajniej w świecie go porzucą bo to nie sprzęt łowi a wędkarz i ten sprzęt po łowieniu wadziłby im tylko w samochodzie.

Którzy z nich mają rację? Skoro każdy jest zadowolony to po co innych na siłę uszczęśliwiać?

Nie najlepszy a wystarczający – co Wy o tym sądzicie?

 


4.8
Oceń
(43 głosów)

 

Nie najlepszy a wystarczający - sprzęt wędkarski. - opinie i komentarze

ryukon1975ryukon1975
0
Czy sprzęt musi być najlepszy co zazwyczaj jest odczytywane równoznacznie z najdroższym? Na pewno nie. Musi spełniać oczekiwania wędkarza czyli jak napisał Diablo "Nie najlepszy a wystarczający ...". Zgadzam się z tym całkowicie. Wiedzą wędkarz dopasuje do warunków każdy sprzęt jaki aktualnie posiada oby tylko ją miał a ten sprzęt był sprawny. Dobierze sygnalizację brań i inne detale. Wędzisko choćby ze złota było i miliony kosztowało nie zatnie stu brań na sto, takie nie istnieje i nigdy nie powstanie. Brania nie są zawsze jednakowe, czasem są chimeryczne i delikatne, czasem ryba nażarta bawi się przynętą jakby tylko z nudy. Czasem nawet najlepszy wędkarz ma gorszy dzień, wtedy nawet najlepszy wędkarz z najlepszą/najdroższą wędką nic nie poradzi. Myślę że nawet najmłodsi którzy obecnie mają łzy w oczach po stracie dużej ryby w czasie holu kiedyś dojdą do tego że skwitują taki fakt uśmiechem. Wędkarstwo to gra a nikt w żadnej grze nie wygrywa ciągle. Są oczywiście lepsi i gorsi ale nie ma w żadnej dyscyplinie mistrza absolutnego. (2014-12-21 18:13)
krisbeerkrisbeer
0
Kilka lat temu postanowiłem wrócić do zaniechanego wiele lat wcześniej hobby. Kupiłem na początek na lokalnym bazarku sprzęt (wędka teleskopowa, kołowrotek, spławiki, ciężarki, trochę przyponów) za zawrotną (w sumie) kwotę 65 zł. Podobnie zrobił kolega kupując porównywalny sprzęt dla siebie i syna. Pojechaliśmy na łowisko komercyjne do Halinowa pod Warszawą. Po uiszczeniu opłaty aby dotrzeć na wolną miejscówkę musieliśmy minąć wielu karpiarzy. Przyznam że wstyd było mi obok tych znamienitych stanowisk karpiowych iść z tym moim ,,sprzętem''. Ale co tam każdy kiedyś zaczynał. Spędziliśmy na łowisku prawie cały dzień. Niestety nic na wędkach się nie działo, oczywiście nie tylko u nas. Z ciekawością oraz lekką zazdrością oglądaliśmy metody łowienia na sprzęt karpiowy z wyższej półki. Finał tej wyprawy był taki że syn kolegi na koniec wyciągnął na swoją bazarówkę karpia 1,8kg, a karpiarze niestety nic (siedzieliśmy obok). Od tamtej wyprawy minęło trochę czasu, dysponuję trochę ,,lepszym'' sprzętem ale moja bazarówka służy nam do dziś (głownie do połowu żywca) a ma na swoim koncie kilka fajnych okazów i to nie z komercji. Pozdrawiam (2014-12-21 18:44)
barrakuda81barrakuda81
0
Ciekawy przypadek i nieszablonowe podejście.Wędkarstwo nas łączy ale także dzieli w szczegółach,niuansach.Dopóki jest popyt na coraz doskonalszy sprzęt dopóty trwać będzie niekończący się wyścig którego celem będzie kij idealny.Kiedyś łowiłem bambusem, "ruskim" teleskopem itd. a teraz wybór sprzętu mi się podoba ale nie podoba mi się już to że nie na każdy mnie stać:-)Ważne że jakoś ten rynek się rozwija a zatrzymać się czasem i spojrzeć na to z dystansem, choćby znad szczytówki "bazarowego" teleskopu napewno warto! (2014-12-21 22:59)
Sebastian KowalczykSebastian Kowalczyk
+1
Wszystko zależy od podejścia do tego pięknego hobby. Jakbym chodził na ryby raz w miesiącu łowiłbym najtańszym sprzętem. Łowiąc 3 lub 4 razy w tygodniu taki sprzęt po prostu nie daje rady. :) (2014-12-21 23:00)
grisza-78grisza-78
+1
"Nie najlepszy, ale wystarczający" - to bardzo trafne i mądre określenie. Dla łowiących "nie zawodowo" takie rozwiązanie jest idealne. Sam mam podobne podejście, kupuję sprzęt klasy średniej, czyli kije do około 300 zł i kołowrotki w podobnej cenie. Taki sprzęt w zupełności mi wystarcza i zaspokaja moje wędkarskie potrzeby. Nie potrzeba mi kamizelki "Simms" za 4 stówy, nie potrzeba mi okularów "Solano" za 2 stówy, czy "oddychającej kurtki Daiwa" za 3 stówy. Mogę kupić dobrą kamizelkę "Dragona" za stówkę, czy bryle za 5 dych i też widzę, co się dziej w wodzie.... (2014-12-22 07:47)
kabankaban
+1
I niech każdy łowi jak i czym lubi a jednocześnie niech nie namawia nikogo do stosowania swojego sprzętu jako jedynego i niezastąpionego. Pozdrawiam. (2014-12-22 16:09)
erykomerykom
0
Byłem kiedyś świadkiem jak kolega na odrze łowił na stary teleskopowy i w dodatku posklejany kij piękne klenie,szczupaki a nawet sandacze!!! Jakbym nie widział to bym nie uwierzył,ja miałem o wiele lepszy sprzęt a o takim połowie jak on mogłem tylko pomarzyć... (2014-12-22 16:55)
RadoslawMRadoslawM
0
Wszystko pięknie ładnie. Zgadzam się z argumentami autora. Nie rozumiem tylko po co mieszać w ten artykuł Pana Sicine? Każdy inteligentny człowiek po obejrzeniu takiej reklamy lub filmu, wie że ma doczynienia ze „sprzedawcą”. (2014-12-22 17:48)
DiabloDiablo
0
To Jego wina, że sie tu znalazł. Jak pisałem ten wpis akurat wyświetliła mi się reklama, w której zachwala niezniszczalny kołowrotek. A wiem, że co rok to inny niezniszczalny zachwala. Przypasował wiec do wpisu. (2014-12-22 18:48)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
Diablo, ładnie to napisałeś. Każdy na to na co go stać czy lubi. Ważne że ma wyniki. I lubi łowić rybkę, i oby tylko jeszcze przestrzegał regulaminu łowiska. Ale co tam, są tacy co powiedzą że bzdury piszesz, bo lepszy sprzęt to lepsze wyniki. Fakt z tym tez trzeba się zgodzić. Ale najlepszy sprzęt nie zastąpi nam doświadczenia i wiedzy. No i ja jeszcze jedno zaobserwowałem nad wodą. Coś takiego jak ręka do ryb. Tak ręka, nie żadne tam przygotowanie i wiedza. Nie masz tego czegoś, nie masz takich wyników. Czy to spin czy spławik. Technika podania przynęty też jest ważna. (2014-12-22 20:07)
ZielanZielan
0
Trzeba mieć mózg, reszta to tylko dodatek. (2014-12-22 20:38)
Dos equis xxDos equis xx
+1
Dokładnie tak jak piszesz. Niech każdy łowi jak mu pasuje, tylko innym niech nie przeszkadza i swoich mądrości nie narzuca. (2014-12-22 20:46)
grzegorz notgrzegorz not
+1
Bardzo fajny artykuł i do tego trafne określenie: "nie najlepszy lecz wystarczający"...Generalnie tak jest w większości dziedzinach...sprzęt to często sprawa drugorzędna... (2014-12-22 21:18)
robertoroberto
0
Wpis mi się podoba i rozważania autora również. 5* Pozdrawiam. (2014-12-22 21:31)
krzysiek1024krzysiek1024
0
Wpis bardzo dobry i poruszający ciekawy temat. Oczywiście zgadzam się z kolegą Diablo w 100%. Swoją drogą gratuluję Panu, Panie Wiesławie respektu na tym forum. Nie tak dawno jeden z użytkowników "popełnił" wpis odnoście ceny a jakości sprzętu... Skutek? Pół forum po nim zjechało;) Ja zostawiam oczywiście 5. Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt. (2014-12-22 21:31)
DiabloDiablo
0
To nie respekt to strach ;) Forum to dziwny organizm. Dajmy jako przykład mój stary wpis o "karpiarzach gadżeciarzach" Spore grono osób oceniało i komentowało go bardzo pozytywnie. Jednak po latach ten sam tekst jest uważany za słaby i tandetny. Dlaczego? Ponieważ karpiarze zaczęli go używać we własnej obronie. Jak to mawiają punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :) (2014-12-22 21:49)
ryukon1975ryukon1975
+1
Dokładnie, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdyby mnie było stać na kije czy kołowrotki po 3- 5 000 PLN (czyli zestaw spinningowy przykładowo 8 000 PLN) to pewnie takimi bym łowił. Jednak czy miałbym na tyle dystansu by napisać tu że to nie jest konieczność a tylko pokaz zasobności portfela ? Tego nie zagwarantuję bo pojawiały się to posty pisane przez zamożniejszych wędkarzy że kij czy kołowrotek w cenie poniżej 1000 PLN nie nadaje się do łowienia. :) (2014-12-22 22:19)
zurawinowyzurawinowy
0
Nikt mi nie wmówi że tani sprzęt będzie lepszy od drogiego. Ale skoro inni chcą łowić bazarowym sprzętem ich sprawa. (2014-12-22 22:50)
krzychu9516krzychu9516
0
Bazarowy sprzęt nie jest taki najgorszy ,wielu osobom wystarcza na długo i naprawdę daje radę ,osobiście łowiłem wiele lat na tanim sprzęcie z giełdy i nie narzekałem . Teraz posiadam droższy markowy sprzęt ,niewiele sie zmieniło ,czasem jest trochę wygodniej a ryby jak brały tak biorą . (2014-12-22 23:15)
kubaknskubakns
0
Brawo Diablo. Popieram w 100% Sam kiedyś zaczynałem takim sprzętem bazarowym ale z czasem zacząłem inwestować w ten z trochę wyższej półki. Swoją drogą sprzęt sprzętem, ale wiedzy i doświadczenia się nie kupi za żadne pieniądze. Pozdrawiam :) (2014-12-23 02:35)
perwerperwer
-1
Najpierw trzeba sprzęt podzielić na różne kategorie i metody połowu .Oczywiście można łowić batem dajmy na to 7 metrowym z bazaru za 60zł który waży 1 kg i można łowić bacikiem jakiejś tam firmy ,który ma 270 gram i pięknie czuć każdą rybe na kijiu .Na tym i tym złowisz ryby .To samo dotyczy wszystkich rzeczy - choć na żyłkach ,haczykach z bazaru łowić sie nie da . Złe porównanie jest w tym tekście - bazarówka -kontra markowy sprzęt . Raczej można sie zastanowić nad tym, czy ja mając kołowrotek dajmy na to Robinsona za 170zł mam gorszy komfort łowienia niż kolega innej marki za 300zł . To samo dotyczy innych rzeczy .W niektórych rzeczach droższe rzeczy mają sens ,ale w większości średniej klasy cenowo sprzę,t równie dobrze spełnia role jak ten droższy - nie ma różnicy . (2014-12-25 10:23)
FELIPEFELIPE
0
"Nie najlepszy a wystarczający" no własnie wystarczający a to w zależności od techniki łowienia, specjalizacji w danym gatunku czy też ilości spędzanych godzin nad wodą determinuję jakość sprzętu, bo przecież polowanie na sumy z bazarowy sprzętem to jak porwać się z motyką na słońce. Po za tym jak nas stać to czemu nie kupić sobie lepszego jakościowo sprzętu, który daje komfort łowienia i przyczynia się do lepszych wyników ? Przecież maluch też jest wystarczający aby dojechać z punktu A do punktu B, a jednak kupujemy lepsze samochody, które mniej palą, są bezpieczniejsze czy oferują lepsze osiągi. Oczywiście że wiedza i doświadczenie jest bardzo ważne, ale mając obie rzeczy a nie mając dobrego sprzętu nie będziemy systematycznie łowić naprawdę dużych ryb. (2014-12-26 23:33)
miecz-gazmiecz-gaz
0
Wędkowaliśmy kiedyś na leszczynie jakaś żyłeczka tęczówka hak kuty 10 za grosika lub zrobiony z agrafki z pod kamienia robal lub pijawka z rzeki i to było wspaniałe i jakże piękne. Cieszyliśmy sie z tego co posiadamy, a dzisiaj sie posiadamy bo mamy. I ot co dużo sprzętu zero talentu. (2014-12-27 10:31)
AnimalLineAnimalLine
0
Czytając przeróżne fora wędkarskie złapałem się za głowę. Czego to nie ma żeby tylko wyciągnąć kasę od ludzi. Jakieś spinningi za 1,5 kafla? Kto chce niech to ma ale uparcie wciskać że ten za 500 to gniot to przesada moim zdaniem. Niech każdy łowi na to co lubi i innym nie narzuca swoich własnych widzi misie. (2014-12-27 13:34)
metelikmetelik
0
Niezwykle trafny tekst panie Wiesławie. [quote]Wreszcie są ci którzy kupią sprzęt na dzień , tydzień czy dwa tygodnie wyjazdu i najzwyczajniej w świecie go porzucą bo to nie sprzęt łowi a wędkarz i ten sprzęt po łowieniu wadziłby im tylko w samochodzie. [/quote] Ja z kolei wolę aby sprzęt mi 'wadził w samochodzie' bądź wystawić na sprzedarz za przyslowiowy grosz. Nie pochwalam jednorazowego użycia la własnej wygody i to jedynie w trosce o Ziemie, która mamy tylko jedną. Inna bajka to to, że tzw. rozwiązania na 'taśmę klejącą' trzymają najdłużej. Ja pamiętam moją pierwszą spiningówkę bambusową, którą to łowiło sę również na spławik, grunt i łowiło się wszystko i na wszystko. Dziś oczywiście stwierdzenie, że kijem o c.w. do X i długości do Y ty jedynie na średniej wielkości cierniki. Firmy prześcigają się w dostarczaniu rozwiązań dedykowanych a to na jazia, a to na szczupaka, łokunia itd. Oczywistym jest, że do pewnych zadań czy na naprawdę dużą rybę wędzisko musi być wytrzymalsze - niekoniecznie droższe ale wytrzymalsze :) Cóż poradzić swiat pelen jest tzw. onanistów sprzętowych, którzy miast łowić ryby będą się np. ścigać na zawodach kto dalej ciężarek ołowiany ciepnie - rekord coś ponad 300m a i tak ię o zakład, że dziki labraks był najpewniej z 80m od brzego :p W Ś.p. sezonie 2014 (obiecalem małżowince, że sezon rozpocznę najwcześniej w styczniu ;) na ten przykład synek mój (pomimo błagań o nie zakładanie blah wiekszych niż 3) połamał kija za 100 jewro i to już na 3 wyprawie. Cóż nie myśląc długo wziąłem w sklepie najteńsze co mieli abu devil spin wart tela co 4 pinty guinessa w pubie i ten do tej pory działa i 'ryby wyciąga'. Oczywiście wolę swojego dragona hm72 ale wciąż moga pedzieć co ten najtańszy tyjiż działa ;) Pozdrawiam serdecznie Tomasz (2014-12-30 20:24)
pstrag222pstrag222
+1
Mi zawsze wpajano od najmłodszych lat nie sprzęt łowi , a wędkarz:) pzdr.pstrag222 (2015-01-05 18:55)
Czarek7Czarek7
0
:-) Sympatyczny tekst. Oczywiście każdy łowi tym czym lubi -ważne żeby nad wodą być ! Mnie zastanowiło także, czy pan w sklepie sprzedawał także lokalną zanętę w ramach dodatków :) taki żarcik.. cyt. "Do sklepu wpada gość i od progu woła. Najtańszą wędkę na spławik, najtańszy kołowrotek i dodatki. " (2015-01-15 11:27)
JKarpJKarp
+1
Mój sprzęt czyli jedna wędka i jeden kołowrotek jest wystarczający. Bez problemu rzucam około +- 100m, Cena jednego zestawu 1200 zł ;-) Naprawdę jest wystarczający. (2015-01-20 20:11)

skomentuj ten artykuł