Nie tylko grochem wiosna żyje

/ 9 komentarzy / 8 zdjęć


      Większość naszej wędkarskiej braci lubującej wędkarstwo rzeczne, wczesną wiosnę zaczyna ze spławikówką w ręku oraz solidnym słojem grochu. Ja mimo tego, że jestem zapalonym spinningistą i zdecydowaną większość czasu poświęcam tej metodzie, to zawsze kilka wypadów na przedwiośniu rezerwuję dla przystawki. Od czasu do czasu każdy człowiek potrzebuję małej zmiany, w tym także spinningiści. Chyba nie ma nic lepszego niż zaplanowanie pierwszego wypadu na przystawkę. Śledzenie pogody w oczekiwaniu na plusowe temperatury, namaczanie oraz gotowanie grochu, no i ostatnie, szukanie potencjalnych miejscówek do obsypania grochem. Ahhh… ten zapach ugotowanego grochu w połączeniu z rześkim powietrzem przeplatanym co jakiś czas cieplejszym powiewem. Tak właśnie czuję bliskość nadchodzącej wiosny.



Na co łowić?

Często łowiąc na przedwiośniu w małych nizinnych rzekach jako przynęty używałem grochu i znacznie rzadziej bardziej „białkowych” przynęt jakim jest szeroko rozumiane robactwo. W tym roku przed pierwszym wypadem, także odprawiałem całą ceremonię jaką jest przygotowanie grochu. Lecz kolejne wypady należały już to tych z rodzaju spontanicznego. Nawał obowiązków i ciągle zmieniające się warunki atmosferyczne robiły swoje i byłem zmuszony do użycia kukurydzy konserwowej, która często jest nr. 1 podczas lata. Co najlepsze, podchodziłem nieco sceptycznie do tej przynęty o tej porze roku jednak po ostatnich wypadach pokazała, że ryby tęsknią za nią po zimie i dała mi całkiem przyzwoite ryby.



Gdzie łowić?


         Tak jak już wspomniałem na wstępie, moim łowiskiem docelowym będzie mała/średnia rzeka. Zawsze szukam miejsc z wolno płynącą, niemalże stojącą wodą, gdzie woda graniczy z głównym nurtem. Takie zatoczki z prądami wstecznymi powinny charakteryzować się minimalną głębokością w granicach 1,2 m - 1,5 m. Z moich obserwacji wynika, że na przedwiośniu im głębiej tym lepiej i wraz z głębokością zwiększają się szanse na leszcza. Numerem jeden są dla mnie zewnętrzne strony zakrętów rzeki. Prawdopodobnie wynika to z tego, że większość pokarmu wypłukiwanego z rynny właśnie ląduje na zewnętrznej stronie zakrętu.



Jak łowić? 12.0pt;line-height:115%;font-family:" times="" new="" roman","serif""="">


             Zasadą nr. 1 jest dla mnie zachowanie całkowitej ciszy i zachowanie dystansu 1 m -1,5 m od brzegu nawet, jeśli nie jestem na potencjalnym stanowisku, z którego będę łowił. Mimo podwyższonej i bardziej mętnej wody o tej porze roku, zawsze kieruję się ta zasadą. Sama istota łowienia jest prosta. Jeśli mamy możliwość wcześniejszego kilkudniowego nęcenia, to robimy to. Jeśli nie mamy takiej możliwości, wtedy przed samym łowieniem odwiedzam każde stanowisko i wrzucam garść, maksymalnie dwie garści grochu, bądź kukurydzy. Dlaczego tak mało? Dlatego, ponieważ trzeba mieć to na uwadze, że ryby o tej porze roku są bardzo ospałe, tak samo jak ich przemiana materii.   Na obfite nęcenie przyjdzie jeszcze czas. No i zaczynamy maraton od pierwszego stanowiska. Zestaw należy umieścić w głębokim miejscu zatoczki, gdzie kołuje woda i cierpliwie czekać. Na hak zakładam zawsze jedno ziarno kukurydzy, czy grochu. Uważam, że pojedyncze ziarna lepiej prezentują się na haku, gdzie od czasu do czasu prądy wodne będą unosić przypon z przynętą. Na każdym stanowisku łowię od 30 min do 1 godziny. Czas jest zależny w szczególności od tego jak dawno zima odpuściła, od średnich dobowych temperatur co w sumie ma wpływ na temperaturę wody. Dodatkowym aspektem jest to czy już złowiłem rybę na danym stanowisku. Jeśli tak, to opuszczam stanowisko. Klenie oraz jazie szybko się płoszą. Dodatkowo negatywny wpływ ma na to wielkość zatoczek, gdyż są to najczęściej małe zatoczki.



Czym łowić?


Osobiście jestem zwolennikiem wędek typu match. Raczej są to wędziska o c.w. do 25-30 g i długości 3,90 m. Od dwóch sezonów używam wędki, która latem świetnie sprawdza się przy połowach linów oraz niedużych karpi, a jest nią Dragon Express Specjalist 30 o długości 3,90 m. Wędka ta ma mięsisty blank i ładnie pracuje na mniej więcej połowie długości pod średniej wielkości kleniem, bądź jaziem, a jej dolnik pozwala na spokojne wyholowanie o wiele większej ryby nawet, jeśli pomaga jej w tym nurt. Jednak jak najbardziej nadadzą się do tego tradycyjne teleskopy jak i bolonki. Bolonki w szczególności zdadzą egzamin na głębszych miejscach. Moją wędkę dopełnia kołowrotek matchowy wielkości 4000 z żyłką o przekroju 0,18 – 0,20 mm. Kolejnym elementem jest spławik o baryłkowatym kształcie i wyporności od 3 do 6 gram. Wyporność spławika dobieramy w szczególności do siły prądów wstecznych. Im silniejsze tym większa wyporność. Co do samych spławików polecam spławiki z tunelem w korpusie, przez który przechodzi żyłka. Czasami przez brak takiego tunelu przytrafiło mi się zjawisko cięcia korpusu przez żyłkę podczas zmiany gruntu i w efekcie szybsza destrukcja naszego wskaźnika brań. Poniżej spławika umieszczamy przelotową, ołowianą oliwkę z igielitem oraz mały gumowy stoper, który będzie chronił węzeł łączący żyłkę główną z krętlikiem. Istotnym elementem jest waga oliwki. Łowiąc na przystawkę ciężarek musi być znacznie cięższy, niż wyporność spławika. Zawsze stosuję oliwkę, której masa przewyższa 2-3 gramy wyporności spławika i w zasadzie takie przeciążenie wystarcza w zupełności na łowienie wśród prądów wstecznych. Ostatnim elementem, jest przypon z haczykiem. Przypon długości około 30 cm wiążę z miękkiej żyłki o przekroju 0,14-0,16 mm. Na końcu wiążę hak z grubego drutu o okrągłym łuku kolankowym. Mówię od razu, że płociowe cieniutkie druciaki odpadną przy rybie powyżej 45 cm. Stosowane rozmiary w szczególności zależą od stosowanej przynęty. Najczęściej stosuję rozmiar nr. 10 przy łowieniu na kukurydzę oraz nr. 8 i 6 przy łowieniu na groch.

Taki zestaw pozwala mi na walkę z każdą rybą żyjącą w małych i średnich rzekach, a bliskość zaczepów nie jest mi straszna. Z innych akcesoriów warto wziąć ze sobą podbierak na długiej sztycy (często nasze miejscówki na zewnętrznych zakrętach są położone poniżej wysokiego brzegu), podpórkę pod wędkę oraz lekkie siedzisko.


Przystawka spławikowa  wczesną wiosną jest skuteczną metodą na chimeryczne ryby, a w szczególności na  klenie i jazie. Często łowiąc w tym okresie na spinning i spławik, jako maniak  spinningu mogę śmiało powiedzieć, że zdecydowanie lepsze wyniki w połowach  kleniojazi notowałem właśnie na przystawkę. Jednak podczas łowienia trzeba być  skoncentrowanym. Zdecydowana większość brań to delikatne puknięcia, notorycznie  zagłuszane przez prądy wsteczne. Często po takim puknięciu spodziewamy się co  najwyżej średniej płoci lub małego klonka czy jazika, a po zacięciu okazuję się  znacznie większą rybą, która nagle ożywa pod wpływem adrenaliny. W zdecydowanie  głębszych miejscach potrafi nas zaskoczyć dorodny leszcz. Na koniec zachęcam  wszystkich do wypuszczania ryb, gdyż duża część białorybu w kwietniu i maju  będzie przystępować do tarła.

 


4.8
Oceń
(25 głosów)

 

Nie tylko grochem wiosna żyje - opinie i komentarze

pstrag222pstrag222
0
groszek jest dobry wiosną ale kuku z puszki nie wiele gorsza moim zdaniem. Przystawka ze spławikiem wiosna dla mnie to podstawa . ***** (2016-02-19 18:36)
czaro93czaro93
0
Dokładnie, kukurydza wcale nie jest gorsza, Groch jest trochę bardziej selektywny i użycie kukurydzy często zwiększa ilość brań. Przystawka wiosną dla mnie to tak jak dla niektórych szczupak w maju czy troć w styczniu :) (2016-02-20 13:16)
Jakub WośJakub Woś
0
Ja jakoś nie mogę się przekonać do tego grochu. Chętnie poczytałbym skąd bierzesz i jak przyrządzasz ten groch. Za wpis 5 (2016-02-20 13:38)
czaro93czaro93
0
Co do samego grochu, to kupuję go na targu albo w warzywniaku, w torbach po 5 kg, na mój użytek taka torba starcza mi na 2-3 sezony. Czasami można znaleźć go w supermarkecie jednak często są to opakowania po 0,5 kg i drożej wychodzi. Musi to być cały groch, a nie połówki. Przygotowanie: groch namaczam w zimnej wodzie 48-72 h (ważne, żeby lustro wody w naczyniu było min. 5 cm niż górna warstwa grochu), po namoczeniu groch do pończochy (żeby podczas gotowania nie gubił łuski, w przeciwnym razie wyjdzie nam rozwalający się na połówki groch), a gotowanie oczywiście na wolnym ogniu, co do czasu to jest na prawdę różnie i zależy od grochu. Czasami wystarczyło jak gotowałem go około godziny, ostatnio musiałem gotować 2,5 h. Ważne żeby groch miał konsystencję coś w stylu pasty. Najlepiej sprawdzić rozgniatając ziarenko w palcach. Ot cała procedura w pigułce :) (2016-02-20 15:14)
pstrag222pstrag222
0
Ja grochu obecnie nie mocze, kiedyś była taka potrzeba. Obecnie groszek,cieciorka jest gotowana max 1h. Ja wole jak jest troszkę twardy aby nie spadał z haka przy skubaniu drobnicy. Sprawdzam go w ten sposób , ze nakłuwam ziarenko igłą jak gładko wchodzi, jest gotowy. Co do kupowania towłasnie najlepiej na targu lub gospodarzy zawsze to taniej ... (2016-02-20 17:55)
rysiek38rysiek38
0
Piszecie tu Drodzy Koledzy o rzekach do których ja mam nieco ograniczony dostęp więc moje doświadczenie w tym zakresie raczej nikle więc teraz co do przynęt (z doświadczeń stawowych) groch i kuku od powiedzmy kwietnia natomiast zima i przedwiośnie to ochotka,zwykły czerwony lub biały na trzecim miejscu,kuku działało jedynie na krasną ale tylko czasem (2016-02-21 21:58)
pstrag222pstrag222
0
rysiek38 z racji tego , ze coraz wiecej zbiorników jest zarybianych jaziem i kleniem . Można z powodzeniem je łowić właśnie na groszek czy kukurydze. Tylko na początku trzeba je namierzyć:) (2016-02-22 08:08)
rysiek38rysiek38
0
Co do namierzenia tycch rybek co nieco już wiem i na jazia preferuję spin natomiast moim zdaniem najwi ekszym kleniowym kilerem jest czereśnia z gruntu i kulka wodna z żywym owadem (Na owada złowiłem już chyba wszystko) (2016-02-24 22:38)
czaro93czaro93
0
Czereśnia, spinning, żywy owad - na to nadejdzie pora w cieplejszych porach roku :) Chociaż ze spinningiem też latam nawet w styczniu za kleniem i jaziem jak lód nie skuje lustra wody ale jednak przystawka jest moim zdaniem skuteczniejsza :) (2016-02-24 23:11)

skomentuj ten artykuł