Niedzielna niespodzianka

/ 2 zdjęć


Niedziela 25.07.2010. Dzień wietrzny, pogodny, niebo z licznymi obłokami i co najważniejsze skończyły się upały; tak więc, pogoda idealna na spining - przynajmniej ja taką lubię. Niestety liczne zajęcia uniemożliwiły mi wymarzony wypad nad rzekę po dwóch tygodniach przerwy. Dopiero o zachodzie słońca udało się wyskoczyć nad wodę. Warta nocą przybrała ok 0,5 m, i stopniowo w ciągu dnia opadała. Wydaje się, że takie różnice nie wpływają dobrze na ryby - ale przecież nie o to chodzi.

Po tego rocznej powodzi w Warcie pojawiły się przeróżne ryby wcześniej raczej rzadko spotykane. Są karpie, karasie, liczne okazałe wzdręgi, liny itp zapewne przbysze z jezior i stawów. Jest także sporo okonia powyżej 20 cm zdrarzają się często garbusy od 25 do 28 cm. Z takim nastawieniem chwyciłem lekki spining do 18 g bardzo elastyczny, typowo okoniowy i moją ulubioną błystkę obrotową - biedronkę nr 1, biegnę nad wodę. Nie trzeba było wykonywać wielu rzutów i pojawiły się okonie, piękne uderzenia i całkiem ładne sztuki - wypuszczam, przyjdę po nie następnym razem, gdy będzie więcej czasu.

W nurcie i za główkami raz po raz fontanny wody oznajmiają obecność boleni. Robi się szaro na niebie pożar po zachodzie słońca, jest pięknie. Jeszcze jeden rzut na napływ główki, w miarę powoli zwijam żyłkę błystka pięknie pracuje... i opór, zaczep. Chwilę trzymam naprężoną żyłkę, ale zaraz! ten zaczep płynie, kotłuje się pod wodą, zakręca - to nie zaczep coś tam siedzi, żeby tylko siedziało ale to coś odpływa, przez moment coś tam zobaczyłem - czy to boleń? Nie chyba nie, wędka wygięta w pałąk, o żyłkę się nie boję, stalowy przypon jest - na wypadek szczupaka, tylko kotwiczka może się rozgiąć, ale jestem dobrej myśli. Powoli podprowadzam do brzegu jest blisko i odjazd ale niezbyt daleko i znowu hol i jest! Ale zdziwienie to leszcz, jak na ten spining jest spory, podbieraka brak.

Delikatnie do brzegu, będę próbował wyciągnąć ślizgiem. Jest już na lini brzegu, schylam się i nagle błystka wystrzeliła jak z procy i ... wbiła się w palec (obawiałem się, że się rozegnie i stało się), nic ne czuję chcę chwycić leszcza, raz wysliznął sie drugi i mam, krew moja czy leszcza? ale co tam, piękny, waga 1,97 kg 59 cm ale niespodzianka.

 


5
Oceń
(3 głosów)

 

Niedzielna niespodzianka - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł