Niedzielne okonki na spławik

/ 4 komentarzy / 7 zdjęć


Ehh... Ile to ja już czasu nie byłem na rybkach, pomyślałem zaraz po obiedzie.. Za oknem świeci słońce, wiatr też nie jest zbyt silny, a więc podjąłem decyzję o wypadzie na rybki. Szybko spakowałem tylko to co najpotrzebniejsze do pokrowca i o godzinie 12:45 jestem gotowy do wyjścia... A więc czas ruszać w drogę ! 10minutowy spacer i jestem na łowisku, którym dzisiaj będzie nieczynna już żwirownia...
Nie pozostało mi nic innego jak rozpakować się i zaczynać długo wyczekiwane wędkowanie.

Dzisiejszą metodą połowu będzie spławik, więc wyciągam wędkę Mikado golden lion float o długości 3metrów i ciężarze wyrzutu do 25gram, do niej montuję uniwersalny kołowrotek jaxon sting ss300 z nawiniętą już żyłką o średnicy 0.22mm... Spławik 2,5grama, haczyk na żyłce 0.14mm. firmy kamatsu rozmiar 12 z przeznaczeniem na leszcze, wzdręgi i płocie na hak początkowo ląduje kukurydza waniliowa... Mijał już kolejny kwadrans a spławik tylko lekko kołysze się na fali... Po chwili spławik nurkuje, zacinam i jest, siedzi mała wzdręga! Po kilkunastu sekundach ląduje na brzegu, odczepiam, zdjątko i papa...

Na haczyk ponownie zakładam kukurydzę i zarzucam, lecz mija już 30minut a spławik ani drgnie... Zmieniam przynętę, z nadzieją że to coś pomoże... Czerwony robak na haczyku rzut na około 15metrów od brzegu, w okolice trzcin. Po 10 minutach zdecydowałem się podciągnąć zestaw z nadzieją że to sprowokuje jakiegoś okonka. Po kilkudziesięciu sekundach jest branie i siedzi ! Coś ładniejszego, i wciąż próbuje wejść w trzciny, na szczęście po chwili uspokaja się i mogę podciągnąć rybę do brzegu.
Okazuje się że to bardzo ładny okoń oceniłbym go na 30-32cm. Lecz niestety ryba przy samym brzegu znów zrywa się do walki i szarpiąc łbem wypluwa haczyk... Wielka szkoda ale nie chciałem się poddawać.. Zestaw znów leci pod trzcinki i znów co kilka minut staram się podciągnąć zestaw, aż nagle coś drgnęło i spławik jest częściowo wciągnięty pod wodę... Pomyślałem że mam zaczep więc zacząłem zwijać zestaw i okazało się że na haczyku siedzi 5 centymetrowy okonek, była to chyba najmniejsza rybka jaką udało mi się złowić.

5minut przerwy żeby wejść i ochłodzić się w wodzie, i powrót do wędkowania. Znów na hak czerwony robaczek i jazda pod trzcinki... Nie minęły 3minuty i już nastąpiło branie, zacinam i jest, jakiś "potwór" czyli okonek około 10centymetrów. Odhaczanie fotka na dłoni i do wody...

O godzinie 16:00 przyjechał do mnie kolega, a że było nam obu gorąco zarzuciliśmy zestawy i wskoczyliśmy na płyciznę aby się ostudzić... 5 minut w wodzie, zerkam na spławik coś puka, a po chwili znika szybko zrywam się do wędki zacinam i ponownie coś siedzi, to musi być kolejny okonek ale niestety wszedł w zaczep, a że kolega był mokry wszedł po niego, i uwolnił z zaczepu.
Odhaczanie, zdjęcie kolegi z rybką w wodzie i "płyń po tatusia"

Po tej rybce postanowiliśmy zakończyć wędkowanie... Wypad uważam za całkowicie udany, bo było wszystko, rybki, wypoczynek a przede wszystkim udana zabawa...

 


4.9
Oceń
(28 głosów)

 

Niedzielne okonki na spławik - opinie i komentarze

użytkownik119160użytkownik119160
0
i oto chodzi by wypocząc i sie dobrze bawic :) (2012-06-26 17:03)
pawlo698pawlo698
0
Dokładnie tak... Zwłaszcza jak nam pogoda dopisuje. :) (2012-06-27 09:01)
Szpulka28Szpulka28
0
Przybijam piąteczkę:) (2012-06-28 09:53)
kamil11269kamil11269
0
piątka :):) (2012-08-30 18:05)

skomentuj ten artykuł